Gdańsk: czwartek, 13 grudnia 2018
TYGODNIK
Podstrony:

Tygodnik lechia.gda.pl nr 7 (7/2005)

17 maja 2005

LECHIA ODCZAROWAŁA KOŚCIERZYNĘ

Udana rehabilitacja

Cztery dni po domowej przegranej z wiceliderem z Janikowa, Lechia pojechała do niezdobytej w tym sezonie Kościerzyny z nadziejami na jakże potrzebną jej w tym momencie rehabilitację. Mimo trudności, dzięki udanej końcówce plan został wykonany w stu procentach. Biało-zieloni wygrali 2:0.

MICHAŁ KORNIAHO
Kościerzyna

Porażka Lechii z Unią Janikowo na własnym boisku zrodziła wiele dywagacji na temat możliwości drużyny Marcina Kaczmarka w tej rundzie. Jedni twierdzili, że są one wystarczające, by wygrywać u siebie z większością rywali, lecz już zbyt niskie, by skutecznie przeciwstawić się czołówce tabeli oraz pewnie wygrywać na wyjazdach. Inni uważali, że w meczu na szczycie biało-zielonych dopadł przejściowy kryzys formy spowodowany może zbyt dużą presją - zwyczajny wypadek przy pracy. Prawdziwą odpowiedź miał dać środowy mecz z Kaszubią w Kościerzynie.

Pierwszoligowa obsada

Mecz Kaszubii z Lechią był jedynym spotkaniem 26. kolejki rozegranym w środę. Stało się tak na wniosek policji, która w obawie przed najazdem zbyt dużej ilości kibiców z Gdańska nie chciała dopuścić, by odbył się on w weekend, jak pozostałe mecze tej serii spotkań. Ów manewr nie zniechęcił jednak około sześciuset fanów Lechii, którzy nie bacząc na dzień tygodnia udali się do Kościerzyny, by głośnym dopingiem wesprzeć pupili w walce o zwycięstwo.

Po przeniesieniu spotkania z Flotą Świnoujście do Gdańska i po przyznaniu Lechii trzech punktów walkowerem za nierozegrany mecz z Pogonią II Szczecin, gdański klub stał się ofiarą nagonki prasowej. Poważna wydawałoby się gazeta swymi rewelacyjnymi doniesieniami, jakoby cała liga była sterroryzowana przez gdańskich chuliganów, a sam klub z Traugutta już dawno zapewnił sobie awans przy zielonym stoliku, nie tylko zniżyła się do poziomu brukowców, ale też wywołała wiele podejrzeń wokół Lechii w środowisku piłkarskim. Efektem tych manipulacji było zastosowanie przez centralę środków specjalnych - oddelegowanie na mecze Lechii z Unią Janikowo i Kaszubią pierwszoligowych składów sędziowskich. Mecz w Kościerzynie poprowadził pan Zdzisław Bakaluk, który i tak nie ustrzegł się kilku kontrowersyjnych decyzji, wywołujących z obu stron widowni rozpaczliwe okrzyki: "przekupiony!". To, że kibic ma gorącą głowę wiadomo nie od dzisiaj, lecz niektóre jego skrajności w wyrażaniu opinii na temat arbitrów wołają o pomstę do nieba.

Środowy mecz nie był w dodatku łatwy do prowadzenia. Od samego początku na boisku widać było walkę i chęć zdobycia bramki przez obie drużyny. Postawa zawodników zarówno Kaszubii jak i Lechii mogła więc rozwiać wątpliwości, czy aby przypadkiem o wyniku rywalizacji nie zadecydują wewnętrzne układy pomiędzy działaczami i samymi graczami obu zespołów. Kaszubia pozbawiona swojego najlepszego snajpera, Roberta Kugiela, nie potrafiła jednak zakończyć strzałem swoich akcji zaczepnych. Najgroźniej pod bramką Mateusza Bąka było po rzutach wolnych wykonywanych przez obrońcę gospodarzy, Adama Warszawskiego.

Prezent od Mieszka

Lechiści, w których składzie zaszły dwie zmiany w porównaniu z przegranym mecze z Unią Janikowo (Kazubowskiego i Żuka zastąpił Melaniuk z Pietroniem), również nie stworzyli sobie wielu dogodnych okazji. Głośno dopingujący przez cały mecz kibice z Gdańska doczekali się jednak upragnionego gola. Biało-zieloni prowadzenie objęli dopiero w 81 minucie, kiedy to za faul na Jakubie Biskupie w polu karnym arbiter podyktował dla gości jedenastkę. Ta decyzja oczywiście nie mogła obyć się bez wielu komentarzy, podejrzeń i zarzutów ze strony ogłupionych już robieniem wody z mózgu wyznawców wiadomej gazety. Egzekucję na Kaszubii wykonał pewnym strzałem z wapna Krzysztof Brede, a triumf Lechii przypieczętował w doliczonym czasie gry Rolad Kazubowski. W taki oto sposób Kaszubia poniosła pierwszą porażkę na swoim nowym obiekcie. Biało-zieloni utrzymali natomiast status lidera tabeli, udowadniając jednocześnie niedowiarkom, że potrafią wygrywać nie tylko ze słabeuszami i nie tylko u siebie.

Pozostałe rozgrywane w weekend spotkania tej kolejki przyniosły tymczasem, podobnie jak w ubiegłych tygodniach, kolejne niespodziewane rozstrzygnięcia. W Janikowie ogromny prezent sprawił Lechii Mieszko Gniezno, który zremisował z miejscową Unią 1:1. Aż ciężko uwierzyć, że niezwykle dojrzale i mądrze grający jeszcze niewiele ponad tydzień temu w Gdańsku unici, nie potrafili tym razem ograć na własnym terenie co prawda wzmocnionego w zimie, ale jednak nadal tylko walczącego o utrzymanie przeciwnika. Po utracie wyrównującej bramki bili głową w mur, nie mając kompletnie pomysłu na rozmontowanie jego szczelnej defensywy.

Swój mecz pewnie wygrał z kolei odradzający się po długim kryzysie TKP Toruń. Gracze z miasta Kopernika pokonali u siebie bydgoskiego Chemika 3:1 i dzięki lepszemu bilansowi meczów bezpośrednich z Unią Janikowo, zamienili się z nią miejscami i awansowali na pozycję wicelidera. Po dwudziestu pięciu rozegranych spotkaniach Lechia lideruje z trzypunktową przewagą nad Unią Janikowo i TKP. Nie mielibyśmy nic przeciwko, by taki układ czołówki tabeli nie zmienił się do końca rozgrywek.

KOMENTARZE
Brak opinii - bądź pierwszy!
bez logowania: LIST do redakcji
MECZE LECHII:
Weź udział w nowej, ekscytującej rywalizacji i powalcz o miano najlepszego Betona. Typuj na okrągło i wygrywaj nagrody!

Liga BetONów
Główny punkt programu nowej lechia.gda.pl: inernetowy tygodnik. Co wtorek artykuły na temat Lechii, publicystyka, informacje, galerie zdjęć i inne. Zapraszamy.

Ostatni numer
Wyraź swoją opinię na dany temat, podziel się uwagami z innymi kibicami Lechii. Nawet bez logowania możesz czytać forum bez ograniczeń.

Forum dyskusyjne
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2017. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.017