Gdańsk: środa, 22 stycznia 2020
TYGODNIK
Podstrony:

Tygodnik lechia.gda.pl nr 9 (9/2005)

31 maja 2005

LECHIA PRZYPIECZĘTOWAŁA AWANS DO II LIGI!

Bezcenne punkty

Po zwycięstwie w Toruniu kibice Lechii świętowali już awans do II ligi, gdyż pokonanie bezpośredniego rywala znacznie przybliżało piłkarzy do tego celu. Nie można było jednak zapomnieć, że do końca sezonu pozostały jeszcze trzy kolejki, w których podopieczni trenera Kaczmarka, by być pewni bezpośredniej promocji do wyższej klasy rozgrywkowej, musieli zdobyć siedem punktów. Wystarczyło sześć!

MICHAŁ KORNIAHO
Gdańsk

To, że po meczu w mieście Kopernika sezon jeszcze się nie skończył, powtarzał do znudzenia szkoleniowiec Lechii. Bo wprawdzie przeciwnicy w trzech pozostałych do rozegrania spotkaniach nie zaliczali się do potentatów ligi, lecz ciężko było liczyć na to, że ich zawodnicy położą się na boisku i dadzą nastrzelać sobie bramek pieczętujących awans Lechii. Fani, którzy w rundzie jesiennej udali się na wyjazdowe spotkania do Kościana i Kołobrzegu wiedzieli zresztą, że zarówno Obra, jak i Kotwica w piłkę grać potrafią, co udowodniły zwyciężając z gdańszczanami i aplikując im łącznie pięć goli.

Krok pierwszy

Odliczanie zaczęło się od spotkania na Traugutta z Obrą Kościan. Nikt nie miał wątpliwości, że z kim jak z kim, ale akurat ten jedyny dopuszczalny remis biało-zielonych nie może paść już w meczu z zespołem z Kościana. Było to bowiem spotkanie teoretycznie najłatwiejsze spośród pozostałych do rozegrania. Przed środowym spotkaniem Obra zajmowała najniższą spośród trójki ostatnich rywali Lechii, dziesiątą pozycję w tabeli. Zatem i porażkę biało-zielonych 1:2 w Kościanie w zeszłym roku należałoby traktować jako wypadek przy pracy.

Gospodarze swoją wyższość udowodnili na samym początku gry wychodząc na prowadzenie już w 2 min. za sprawą Macieja Kalkowskiego, który pewnie wykorzystał sytuację "sam na sam" z golkiperem gości. Lechia po zdobytej bramce grała bardzo agresywnie, stosując presing już na połowie przeciwnika i co chwilę stwarzając groźne sytuacje w polu karnym rywali. I choć naszym napastnikom brakowało szczęścia lub skuteczności, to podwyższenie prowadzenia wydawało się tylko kwestią czasu. Potwierdził to w 31 min. Krzysztof Rusinek, który słabość obrońców gości skrzętnie wykorzystał strzałem z ostrego kąta.

Po tym golu niestety fatalny błąd popełniła defensywa gdańszczan. Główne role w tej chwilowej kompromitacji odegrali Krzysztof Brede oraz Mateusz Bąk. Najpierw popularny "Heniek" atakowany przez napastników gości podał nogą półgórną piłkę naszemu bramkarzowi, który zamiast wykopać lub wybić ją głową, ku zdziwieniu całej widowni, jak gdyby nigdy nic złapał ją w ręce. Po tym incydencie, w efekcie chwilę wcześniej odniesionej kontuzji, "Bączek" jeszcze przed wykonaniem przez przeciwników rzutu wolnego z odległości około dziesięciu metrów opuścił plac gry ustępując między słupkami miejsce Kamilowi Biecke. Nasz rezerwowy bramkarz, choć uderzenie Marcina Wojciechowskiego było bardzo dobre, niestety nie popisał się w tej sytuacji. W momencie strzału schował się za murem swoich kolegów ustawionym na linii bramkowej, zostawiając szeroką lukę przy swoim prawym słupku, gdzie oddany został strzał.

Na druga połowę biało-zieloni wyszli jakby już gorzej zmobilizowani chcąc dowieźć korzystny wynik do końca spotkania. Cel ten, choć w mało efektowny sposób, został osiągnięty. Teraz należało już tylko czekać na weekend, kiedy to gracze trenera Kaczmarka gościć mieli u siebie kołobrzeską Kotwicę.

Krok drugi... i ostatni!

Istniała szansa, że sobotnia kolejka wyłoni mistrza ligi. Aby tak się stało, gdańska jedenastka musiała w domowym meczu z Kotwicą zdobyć więcej punktów niż Unia Janikowo w Poznaniu z tamtejszą Wartą. Dużo łatwiejsze zadanie czekało więc Lechię. Kołobrzeżanie, choć pokonali nas w październiku ubiegłego roku 3:2, w rundzie wiosennej spisywali się wręcz fatalnie, w 13 meczach zdobywając zaledwie 16 oczek. Nasi bezpośredni rywale o awans z pierwszego miejsca do II ligi, swój wyjazdowy mecz z Wartą mogli zaś zaliczyć do jednego z najtrudniejszych w tym sezonie. Czując co się święci, zarówno kibice poprzez oprawę meczu, jak i piłkarze Lechii, szykując t-shirty z nadrukiem "Nigdy więcej III ligi", przygotowali się do fetowania awansu na zaplecze ekstraklasy.

Pierwsza połowa spotkań w Gdańsku i Poznaniu nie wróżyła jednak lechistom najlepiej. Choć prezentowali o kilka klas lepszą grę od Kotwicy, po 45 minutach zaledwie bezbramkowo z nią remisowali. Z Poznania nadeszła z kolei wiadomość o prowadzeniu klubu z Janikowa 1:0. W tym momencie przewaga punktowa w tabeli biało-zielonych nad Unią zmalała do zaledwie jednego punkciku, toteż wśród licznie zgromadzonej tego dnia przy Traugutta widowni zapanowała niepewność i nerwowość. Również gra Lechii nieco zbladła, a drużyna trenera Kaczmarka z większą trudnością dochodziła do sytuacji bramkowych. By zmobilizować zawodników gospodarzy do wykrzesania z siebie siódmych potów, obserwujący mecz prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, głosem stadionowego spikera poinformował, że z własnej kieszeni wyłoży 500 złotych dla zdobywcy gola dla Lechii.

Pomimo jednak, że wynik na boisku w Gdańsku nie zmieniał się, nastrój kibiców w ciągu dziesięciu minut zmienił się niczym obraz w kalejdoskopie - z zakłopotania w wielką radość. A to za sprawą wspaniałych informacji, jakie dotarły nad Motławę z Poznania. Najpierw ogłoszono, że poznańska Warta wyrównała stan meczu z Janikowem na 1:1, a około godz. 18:20 na Traugutta rozległ się okrzyk radości tak donośny, jakby biało-zieloni strzelili bramkę, choć wcale tak się nie stało. W głośnikach bowiem, w momencie gdy na murawie nieprzerwanie toczyła się gra, zabrzmiał głos Marcina Gałka, który zakomunikował, że wynik meczu Warta z Unią Janikowo brzmi już 2:1 na korzyść gospodarzy! Chwilę później na wrzeszczańskim obiekcie zapanowała już istna euforia. Bo oto w 68 minucie spotkania Michał Szczepiński po dośrodkowaniu piłki z rzutu rożnego przez Macieja Kalkowskiego skierował ją głową do siatki. W tak krótkim czasie Lechia uzyskiwała więc sześciopunktową przewagę i w tym momencie była już w drugiej lidze. Od tej chwili zarówno wynik w Gdańsku, jak i w Poznaniu nie zmienił się. Przez ostatnie dwadzieścia minut meczu, a także długo po jego zakończeniu, na trybunach odbywała się feta z okazji upragnionego awansu. Na Traugutta znów przywitano druga ligę!

KOMENTARZE
Brak opinii - bądź pierwszy!
bez logowania: LIST do redakcji
MECZE LECHII:
Weź udział w nowej, ekscytującej rywalizacji i powalcz o miano najlepszego Betona. Typuj na okrągło i wygrywaj nagrody!

Liga BetONów
Główny punkt programu nowej lechia.gda.pl: inernetowy tygodnik. Co wtorek artykuły na temat Lechii, publicystyka, informacje, galerie zdjęć i inne. Zapraszamy.

Ostatni numer
Wyraź swoją opinię na dany temat, podziel się uwagami z innymi kibicami Lechii. Nawet bez logowania możesz czytać forum bez ograniczeń.

Forum dyskusyjne
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2020. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.101