Gdańsk: sobota, 7 grudnia 2019
TYGODNIK
Podstrony:

Tygodnik lechia.gda.pl nr 13 (13/2005)

28 czerwca 2005

ROZMOWA Z MICHAŁEM MACUREM, POPULARNYM MATADEM

Kibic też działacz

"Naszym atutem jest to, że działamy dla dobra klubu, a nie dla własnego zysku, że koncepcja jest przemyślana przez ludzi, którzy stąd pochodzą i związani są z Lechia od najmłodszych lat" - mówi jeden z założycieli Stowarzyszenia BKS Lechia, Michał Macur.

MICHAŁ KORNIAHO

O Stowarzyszeniu kibiców Lechii "Biało-Zieloni" słyszał chyba każdy sympatyk zespołu z Traugutta. Od samego początku istnienia formacja ta spełniała znaczącą rolę w życiu Lechii - pod względem organizacyjnym wewnątrz klubu, a także pod względem kibicowskim. W miarę pięcia się Lechii w górę krajowej hierarchii piłkarskiej o "Biało-Zielonych" było coraz ciszej. Ostatnio o Stowarzyszeniu wszelki słuch zaginął. Pojawiły się natomiast nowe grupy: Greengos, Green Lions i BKS Lechia - nazwa tej ostatniej organizacji odnosi się do tradycyjnie używanego nazewnictwa gdańskiego klubu. Jakie jeszcze role pełną obecnie organizacje kibiców? Rozmawiamy z jednym z założycieli BKS Lechia, Michałem Macurem.

Jeszcze kilka miesięcy temu głośno było o Stowarzyszeniu kibiców Lechii "Biało-Zieloni". To właśnie ono załatwiało wyjazdy autokarowe dla kibiców, było komórką reprezentująca środowisko kibicowskie. Ostatnio słuch o "Biało-Zielonych" zaginął, pojawił się natomiast nowy twór o nazwie "BKS Lechia". Możesz wyjaśnić o co właściwie chodzi w tych wszystkich przemianach?
- Przemiany to rzecz naturalna. Stowarzyszenie Biało-Zieloni cały czas istnieje. To organizacja kibiców, która obok BPK pomagała klubowi podźwignąć się w najtrudniejszych czasach. Od momentu startu w A-klasie, Biało-Zieloni zorganizowali wiele wspaniałych akcji, których zazdrościć nam mogły kluby w całej Polsce, nawet pierwszoligowe. Myślę, że spokojnie można powiedzieć, że sukces Lechii ostatnich lat, to po części zasługa Stowarzyszenia. Cele zostały osiągnięte. Biuletyn meczowy, który początkowo wydawało stowarzyszenie, usamodzielnił się. W zarządzie zasiadają kibice, a dyrektorem klubu został Błażej Jenek, który od początku działał w stowarzyszeniu. Dla wielu kibiców Błażej jest najważniejszą osobą w klubie. Teraz, kiedy Lechia zaczyna działać profesjonalnie, rola kibiców jako organizatorów straciła na znaczeniu. Wiele osób tworzących stowarzyszenie, to byli studenci, a ci jak wiadomo z każdym rokiem mają mniej wolnego czasu. Poza tym powstały nowe grupy - Greengos, Green Lions. Jest tam sporo chłopaków z zapałem i przejmują oni zadania, którymi wcześniej zajmowali się Biało-Zieloni. Tak tłumaczę to, że o Stowarzyszeniu już nie jest tak głośno. Ja sam zrezygnowałem z aktywnej działalności w Biało-Zielonych, kiedy okazało się, że wizja przyszłości terenów Lechii, nad która wspólnie pracowaliśmy od początku działalności stowarzyszenia, musi ustąpić planom prezydenta Adamowicza. Nasza praca nie mogła pójść na marne, powstało BKS Lechia, z założenia stowarzyszenie sportowe, które miało przejąć również część zadań Biało-Zielonych. Stąd organizatorem wyjazdów w III lidze było już nowe stowarzyszenie. Jednak głównym celem tej organizacji miało być prowadzenie zajęć sportowych dla kibiców i dbanie o harmonijną modernizację obiektów na Traugutta, tak żeby w przyszłości miejsce to służyło mieszkańcom i skupiało młodzież całego Gdańska.

Jaka jest zatem strategia modernizacji obiektów według BKS-u? Czy przykładowo, milion dwanaście tysięcy złotych, jakie zadeklarował ostatnio prezydent Gdańska na remont stadionu, wystarczyłoby, aby "rozkręcić" cały proces odnowy wrzeszczańskiego obiektu?
- Ta strategia opiera się na kilku bardzo ważnych założeniach. Pierwsze to takie, że miejsce to musi odpowiadać tradycji, czyli główną rolę powinna odgrywać piłka nożna. Szkolona tutaj młodzież powinna mieć warunki na miarę sukcesów, jakie odnosiła Lechia właśnie w rozgrywkach młodzieżowych. Drugim założeniem jest wciągnięcie w życie tego obiektu mieszkańców Gdańska - kibiców Lechii. Społeczeństwo musi mieć dobre skojarzenia ze słowem Lechia, teraz bywa z tym różnie. W Gdańsku nie ma żadnego centrum sportowo-rekreacyjnego jakie można spotkać na zachodzie, obiektu gdzie młodzież może spędzać aktywnie czas. Lechia może stać się takim właśnie miejscem. Położona jest w samym sercu miasta, niemal z każdej dzielnicy można tu dotrzeć w 10-15 minut. W przebudowanym w przyszłości stadionie i obok niego mogłyby się znaleźć takie atrakcje jak kręgielnia, bilard, restauracja, pub kibiców, sklepy czy biura. Kolejnym założeniem naszej strategii jest stworzenie takich mechanizmów, które pozwoliłyby Lechii prowadzić działalność komercyjną na tych terenach. W ten sposób Lechia może zapewnić sobie byt, czyli szkolenie młodzieży na wysokim poziomie i stabilną drużynę seniorów. W sytuacji w jakiej się znalazł Gdańsk, dobra inwestycja w tej lokalizacji gwarantuje bardzo wysokie dochody. Co więcej, są sprawdzone modele, pozwalające bardzo szybko zdobyć środki na takie inwestycje. Warto się spieszyć, bo takie okazje nie trwają wiecznie, za rok dwa na rynku może być byt ciasno. Jeżeli chodzi o milion, który ma wydać miasto na stadion, to powinien wystarczyć, aby dostosować obiekt do gry w II lidze. Niestety, sposób w jaki przyznawane są te pieniądze świadczy o braku logicznej koncepcji modernizacji. Odnowa wrzeszczańskiego obiektu, to nie kwestia pieniędzy, jak by się mogło zdawać, ale politycznych decyzji. Te jak na razie nie pozwalają na duże kroki do przodu.

Wszystko brzmi pięknie. Jednak czy te plany nie są pisane kijem po rzece? Prawdę mówiąc o takiej strategii Stowarzyszenia słyszy się nie od dzisiaj, jednak jak dotąd jesteście ignorowani przez miasto. Jaką macie siłę przebicia? Jak oceniasz szanse na wdrożenie waszego planu w życie?
- To dobrze, że o tej strategii się słyszy, od słów zawsze się wszystko zaczyna. To, że jesteśmy ignorowani, nie jest powodem, żeby odpuszczać, sprawa jest zbyt ważna. Niedostrzeganie dobrych pomysłów można jakoś wytłumaczyć. Sytuacja się jednak zmienia. Do niedawna prezydent Adamowicz miał ambitne plany budowy na Lechii 30-tysięcznika na Euro 2012, teraz znów planu nie ma żadnego. To jest właśnie dla nas okazja, żeby się przypomnieć Prezydentowi. Ktoś już to przeanalizował i to z myślą o dobru Lechii. Jeżeli pan Adamowicz również chce dobra naszego klubu, to skorzysta z podsuniętej koncepcji. Jeżeli nie, to... będziemy próbować dalej. Szykujemy właśnie kolejny wniosek do Prezydenta nawiązujący do wcześniejszej korespondencji. Przedstawimy w nim szczegóły możliwych działań, podobnie jak poprzedni zostanie opublikowany wraz z odpowiedzią Prezydenta w Internecie. Czy nasza siła przebicia jest wystarczająca, to się okaże. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sprawy potoczyły się zgodnie z naszą wizją. Naszym atutem jest to, że działamy dla dobra klubu, a nie dla własnego zysku, że koncepcja jest przemyślana przez ludzi, którzy stąd pochodzą i związani są z Lechia od najmłodszych lat. Czerpiemy wzorce ze sprawdzonych w krajach wysoko rozwiniętych modeli finansowania inwestycji, które dopiero pojawiają się w tej części Europy. Nic dziwnego, że przekonanie do tego osób, na których spoczywa duża odpowiedzialność wymaga czasu. Nawet niektórzy kibice bardzo opornie przyjmowali myśl, że na Lechii może być coś więcej niż tylko stadion.

Właściwie, to BKS Lechia jest dla większości zainteresowanych dość tajemniczym tworem, jeśli chodzi o działających w nim ludzi. Kto oprócz Ciebie znajduje się w jego szeregach?
- Myślę, że każdy zainteresowany może znaleźć wszystkie informacje na stronie internetowej stowarzyszenia, więc jego działalność nie powinna być tajemnicą. Jak na razie jednak poza dwudziestoma osobami, które zebrały się na spotkaniu założycielskim szeregi stowarzyszenia nie powiększają się. Z prostej przyczyny, proces rejestracji jeszcze się nie zakończył. W tej chwili sprawa stanęła na decyzji Urzędu Miejskiego, odrzucającej wniosek o rejestrację stowarzyszenia. Podobno już jakieś stowarzyszenie o tej nazwie jest zarejestrowane, a przedstawiony statut ma kilka nieścisłości. To znowu wymaga zebrania wszystkich założycieli i podjęciu odpowiednich uchwal. Do czasu rejestracji działamy więc nieformalnie. Biurokracja, z którą trzeba się zmagać w urzędach trochę zniechęca, ale z drugiej strony organizacja wyjazdów, czy inne działania podjęte przez BKS Lechia wcale nie wymagają zapisów w urzędowych księgach.

Czy Stowarzyszenie BKS Lechia, w trakcie swojego niedługiego istnienia może pochwalić się już jakimiś osiągnięciami?
- Myślę, że tak. Przede wszystkim zapewniliśmy kibicom dojazd na wszystkie mecze wyjazdowe w tej rundzie. Najtrudniejszym był wyjazd do Gniezna gdzie trzeba było zorganizować pociąg specjalny, to było coś nowego, ale udało się. Poza tym prowadzimy stałe akcje jak "zostań krwiodawcą", na stronie stowarzyszenia informujemy też o szkodliwości narkotyków, sukcesem tutaj jest każde otwarcie tej strony przez młodego człowieka i zapoznanie się z jej treścią. Wspieramy wydanie płyty z utworami muzycznymi o Lechii na 60-lecie klubu. Uruchomiliśmy projekt BKS Lechia - finanse, mający na celu finansowanie działalności kibiców. Wyprodukowaliśmy 120 całkiem ładnych koszulek, które trafiły do kibiców nie tylko w Gdańsku. Nie są to wielkie sukcesy, ale jak wspomniałem na początku, rola kibiców już nie jest tak istotna jak jeszcze 2-3 lata temu.

KOMENTARZE
Brak opinii - bądź pierwszy!
bez logowania: LIST do redakcji
Weź udział w nowej, ekscytującej rywalizacji i powalcz o miano najlepszego Betona. Typuj na okrągło i wygrywaj nagrody!

Liga BetONów
Główny punkt programu nowej lechia.gda.pl: inernetowy tygodnik. Co wtorek artykuły na temat Lechii, publicystyka, informacje, galerie zdjęć i inne. Zapraszamy.

Ostatni numer
Wyraź swoją opinię na dany temat, podziel się uwagami z innymi kibicami Lechii. Nawet bez logowania możesz czytać forum bez ograniczeń.

Forum dyskusyjne
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2019. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.092