Gdańsk: czwartek, 15 stycznia 2026

Tygodnik lechia.gda.pl nr 19 (19/2005)

9 sierpnia 2005

Treść artykułu
 |   |   |   |   | 

DRUGA LIGA PO 2. KOLEJCE

Respekt przed Widzewem

Za nami dwie pierwsze kolejki sezonu 2005/06, które pozwalają na postawienie tezy, że II liga w tym sezonie powinna być bardzo wyrównana. Doszło już do pewnych niespodzianek, choć do drużyn z największym dorobkiem punktowym zgodnie z przedsezonowymi prognozami zaliczają się Jagiellonia Białystok oraz Widzew Łódź.

STANISŁAW ŻEMOJTEL

Tylko jedna drużyna w dwóch meczach nie zdobyła żadnego punktu, podobnie tylko jeden zespół ma ich na swym koncie po dwóch kolejkach komplet. Są to odpowiednio Kujawiak Włocławek oraz Widzew. Dwie natomiast rzeczy łączą te zespoły: przedsezonowe plany awansu oraz sąsiedztwo na dnie tabeli, przy czym w wypadku łodzian jest to tylko i wyłącznie efekt kary nałożonej przez PZPN na klub w postaci minus 9 pkt. na starcie rozgrywek. Wszystko jednak wskazuje, że RTS w którym za sznurki pociąga sam Zbigniew Boniek szybko odbije się od dna i mimo zawirowań dyscyplinarnych szybko doszlusuje do czołówki.

Z jednej strony dotychczasowy komplet punktów zdobyty przez łodzian nie może specjalnie dziwić, skoro oba swoje mecze rozgrywali na własnym stadionie, to jednak z drugiej wynik potyczki z Zagłębiem Sosnowiec i styl w jakim został on osiągnięty muszą budzić respekt. Sosnowiczanie, którzy przed sezonem nie ukrywali swych wysokich aspiracji, wypadu do stolicy polskiego włókiennictwa nie zaliczą do udanych. Pięć straconych bramek to podobny zimny prysznic jaki swego czasu przeżyli kibice Lechii-Polonii, która również planując szturm na ekstraklasę w inauguracyjnym występie z Hetmanem Zamość przegrała 0 do 5. Osiągnięte 5:2 przez Widzew jest zarazem najwyższym zwycięstwem dotychczas zanotowanym w sezonie, żaden inny zespół nie potrafił wykazać swej wyższości nad rywalem zwyciężając więcej niż dwoma bramkami.

ŁKS pod kreską

W krańcowo odmiennych nastrojach są kibice drugiej łódzkiej drużyny. ŁKS zdołał na razie wywalczyć zaledwie punkt, a przecież patrząc na same nazwiska w składzie wydawało się, że to właśnie oni mogą wieść prym w Łodzi w tym sezonie. Usprawiedliwieniem ich dotychczasowego ubogiego dorobku punktowego może być jedynie to, że w przeciwieństwie do swego lokalnego rywala oba mecze rozegrali na wyjeździe. Ostatni z nich zakończył się minimalną porażką poniesioną w Chorzowie. Ruch to wprawdzie uznana w polskim futbolu marka, ale tak jak cała śląska piłka znajdująca się na równi pochyłej. W sobotnim meczu to łodzianie byli stroną dominującą, dyktowali warunki gry i rozegrali w sumie niezłą partię, jednak jeden katastrofalny błąd łódzkiej obrony na samym początku drugiej połowy kosztował ich utratę kompletu punktów. Zaś chorzowianie po ostatnim gwizdku sędziego wpadli z radości sobie w ramiona, doceniając widocznie szczęśliwość takiego rozstrzygnięcia.

Dwa wyjazdy na inaugurację rozgrywek nie przeszkodziły natomiast usadowić się przynajmniej na chwilę w czołówce zespołowi z Czermna, co jest chyba największą niespodzianką. Zwłaszcza ogranie w ostatniej kolejce Kujawiaka we Włocławku jest sporym zaskoczeniem. Heko jest dodatkowo pierwszym zespołem, któremu udała się sztuka wygrania na wyjeździe. Goście nie zaprezentowali w tym spotkaniu wielkiej piłki i podobnie jak Ruch potrafili wypunktować optycznie lepszego rywala. Dość powiedzieć, że Heko zdobyło zwycięską bramkę w 31 minucie po wyprowadzeniu pierwszej udanej kontry, po przerwie skupiając się tylko i wyłącznie na dramatycznej momentami obronie. Trener gospodarzy, Bogusław Baniak, oskarżany ostatnio przez Piotra Dziurowicza o "nieczyste układy", podsumowując brak skuteczności swoich podopiecznych wyrzucił z siebie: "Mam wszystkiego serdecznie dość".

Jaga już wygrywa

Lepiej niż przed tygodniem w Gdańsku przed własną publicznością zaprezentowała się Jagiellonia, zwyciężając bez większych problemów Śląsk Wrocław. Białostoczanie cały mecz kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku strzelając po bramce z początkiem każdej z połów. W ich grze było jeszcze wiele mankamentów, na co zwrócił uwagę po meczu kapitan zespołu, Jacek Chańko, ale wydaje się, że zgodnie z przedsezonowymi opiniami powinni nadawać ton rozgrywkom. Wracając jeszcze do Chańki, to podobnie jak przy Traugutta, ponownie wpisał się na listę strzelców, tym razem uzyskując bramkę z gry uderzeniem głową po dośrodkowaniu z wolnego jednego z partnerów.

Tylko jedną kolejkę na pozycji lidera utrzymała się Drwęca Nowe Miasto Lubawskie. Po inauguracyjnej wygranej 3:1 nad Górnikiem Polkowice, w takim samym rozmiarze uległa na wyjeździe KSZO. W Ostrowcu zmyto tym samym "plamę" na honorze po derbowym podziale punktów z kopciuszkiem z Czermna. Jednak na co naprawdę stać ostrowczan pokażą mecze wyjazdowe. W spotkaniach zespołów typowanych do walki o utrzymanie dominowała wyrównana walka rywali prezentujących zbliżony poziom. Atut własnego boiska wykorzystali górnicy z Polkowic ogrywając 1:0 Radomiaka. Natomiast w spotkaniu Świtu z Piastem żadna z drużyn nie potrafiła wykazać swojej wyższości, strzelając zgodnie po jednej bramce. Remis ten nie satysfakcjonuje raczej żadnej z drużyn, bo gdzie zdobywać komplet punktów jak nie w meczu z równie słabym rywalem.

Copyrights lechia.gda.pl 2001-2026. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.012