Gdańsk: sobota, 22 czerwca 2024

Tygodnik lechia.gda.pl nr 20 (20/2005)

16 sierpnia 2005

Treść artykułu
 |   |   |   |   | 

STARTUJE LIGA JUNIORÓW 2005/06

Nadzieje i problemy

Nastolatkowie Lechii Gdańsk wracają na boiska, ale nie na Traugutta. Juniorzy starsi trenera Kaczorka lekką ręką oddali króla strzelców i kadrowo im się nie przelewa. Juniorzy młodsi trenera Borkowskiego zawodników mają w bród, ale kilku planowanych wzmocnień nie mogą zatwierdzić. Obaj szkoleniowcy zgodnie deklarują walkę co najmniej o mistrzostwo województwa.

MICHAŁ JERZYK

W najbliższy weekend rusza edycja 2005/06 pomorskiej Ligi Juniorów. Nie ma zmian w przepisach. 16-drużynowe ligi jesienią stanowią poligon walki o awans do 8-zespołowych grup mistrzowskich. Ci, którym ta sztuka się nie uda, wiosną bronić się będą przed spadkiem. Rundę rewanżową wszystkie drużyny rozpoczną z wyczyszczonymi kontami punktowymi i bramkowymi.

Juniorzy Lechii opuszczają stadion przy ul. Traugutta. Ponoć wykonawca renowacji płyty głównej dał gwarancję tylko na takich zasadach, że w tygodniu może się na niej odbyć najwyżej jeden mecz i maksymalnie dwa treningi. Szczęście, że w ogóle można na tę trawę wejść. Dla juniorów oznacza to jednak przeniesienie na sztuczne boisko AWFiS, za samo wynajęcie którego na dwumecz klub zapłaci tysiąc złotych. Pierwszy już w najbliższą niedzielę z Pomezanią Malbork. A dwumeczów jest osiem. Prosty rachunek.

U-19: Król strzelców do Trąbek

Juniorzy starsi przystąpią do rozgrywek bez większych zmian kadrowych, jako że już w zeszłym sezonie grali głównie młodszymi rocznikami. Nie będzie Rataja i Żuchowskiego, którzy zakończyli wiek juniora, ale największą niespodzianką jest odejście do piątoligowego Orła Trąbki Wielkie Pawła Piotrowskiego, króla strzelców ligi. Już miesiąc temu trener Roman Kaczorek przebąkiwał, że wypożyczenie "Lokiego" mogłoby być wcale niegłupim pomysłem, więc nikt przy Traugutta nie wydaje się po napastniku płakać. Żal tylko, że trafia na makabrycznie niski, piątoligowy szczebel, choć zatrudnienie w Trąbkach trenera Jacka Grembockiego daje nadzieję, że dla 18-latka nie będzie to pół roku kompletnie zmarnowane. Na poczet strat zaliczyć należy jeszcze rezygnację z uprawiania futbolu kolejnego mistrza Polski 2004 - Łukasza Świostka, który jeszcze w czerwcu zdążył zadebiutować seniorsko w meczu pucharowym.

Są jednak i wzmocnienia. W ubiegłym tygodniu udało się wreszcie potwierdzić transfer z Zagłębia Lubin Damiana Hebdy. Boczny, lewonożny pomocnik, upatrzony w rodzinnych kręgach przez związanego z zarządem Piotra Czerwonkę, wyjdzie na boisko pierwszy raz od listopada i ma zamiar urosnąć na czołową postać drużyny. Z Trąbek przybył Łukasz Kobylarz, brat pozyskanego pół roku wcześniej Rafała. - "Dobry, waleczny zawodnik, powinien dobrze zastąpić Świostka" - prognozuje Kaczorek, którego kadra ostatecznie nie zubożała o czołowych wychowanków, Roberta Hirsza oraz Rafała Lodę. Pierwszy wyjeżdżał na testy aż do Szkocji, ale miejsca tam nie zagrzał. Drugi miał występować w trzecioligowej Cartusii, ale ponieważ brakowało dla niego miejsca w składzie, transakcja została anulowana. Trener zapowiada co najmniej jeszcze jedno wzmocnienie, ale nie chce zdradzić szczegółów. Nieoficjalnie wiadomo, że może chodzić o bramkarza.

Juniorzy starsi odbyli w lipcu 10-dniowy obóz przygotowawczy w Pucku, rozegrali też kilka sparingów. Pokonali między innymi po 4:1 Handel Puck i Olimpię Osowa. - "Oczywiście będziemy walczyć o mistrzostwo. Chłopcy solidnie zasuwali na obozie, na treningach dosłownie leciały wióry. Na pewno będę dawał szansę wszystkim, ale patrząc na zaangażowanie i frekwencję" - ocenia Kaczorek, chociaż ten ostatni czynnik już teraz nie rokuje optymistycznie, mimo że sierpień to zwykle miesiąc szczytowy pod względem chęci nastolatków do uczestnictwa w treningach. Niedawno głośnym echem odbiła się sytuacja, gdy na zajęcia przyszło siedem osób. - "To był przykry wyjątek, standardowo mam na treningu około 16 osób" - przekonuje szkoleniowiec.

U-17: Kluby powariowały

W juniorach młodszych trener Tomasz Borkowski martwić się miał głównie kłopotami bogactwa. Nic z tego. Mimo że kadra rocznika 1989 rozrosła się do 40 osób po sprowadzeniu dwunastu zawodników do powstającej Szkoły Mistrzostwa Sportowego, szybko okazało się, że z zatwierdzeniem co lepszych są spore problemy. Część klubów życzy sobie poważnych pieniędzy i sytuacja staje się patowa. - "Niektóre kluby, zwłaszcza ościenne, dosłownie powariowały. To chore, żeby za 15-letniego chłopca krzyczeć po paręnaście tysięcy złotych. Trudno, nic na siłę, na pewno nie będziemy wydawać dużych pieniędzy. W kadrze są zdolni lechiści, więc sobie poradzimy" - mówi Borkowski, którego kolejny problem polega na tym, że wbrew zapewnieniom, przy SMS-ie nie powstało przyzwoite boisko do gry w piłkę.

Strat nie ma, a kilka wzmocnień jest już praktycznie zaklepanych. Były lechista, Karol Sobczak, podesłał "Borkowi" dwóch pomocników z Olecka - Witanowskiego i Paszkowskiego. Z kolei z Polonii Gdańsk przychodzi duet obrońców - Reutt oraz Krzemiński. Jest też zawodnik z Braniewa, Michnowicz, ostatnio trenujący w mającym w dorobku tegoroczne mistrzostwo Polski juniorów starszych i młodszych SMS-ie Łódź. Trwają negocjacje w sprawie pozostałych piłkarzy, między innymi z Tczewa i Malborka. Zawodników jest na dwie drużyny - rezerwowa została zgłoszona do starszej ligi.

Juniorzy młodsi nie wyjechali na zewnętrzny obóż, gdyż stanowiłoby to duży kłopot dla Borkowskiego, pełniącego w seniorach rolę asystenta Marcina Kaczmarka. 16-latkowie odbyli więc zgrupowanie na obiektach AWFiS. Drugim trenerem został Robert Jędrzejczak, młody trener pierwszej klasy, mający doświadczenie z pracy w gdańskim Debiutancie. - "Pogramy o mistrzostwo. Jest zespół, który ograł się w minionej rundzie, jest paru nowych chłopców, którzy jeszcze za dobrze się nie znają, więc na pewno stać ich na więcej. Wszyscy palą się do gry" - zapewnia "Borek".

Copyrights lechia.gda.pl 2001-2024. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.030