Gdańsk: wtorek, 16 kwietnia 2024

Tygodnik lechia.gda.pl nr 21 (21/2005)

23 sierpnia 2005

Treść artykułu
 |   |   |   |   | 

INAUGURACJA SEZONU JUNIORSKIEGO ZA NAMI

Gole po przerwie

Nie ma lekko. Powrót do szkół już za parę dni, powrót na boiska - już za nami. W dwumeczu z Pomezanią Malbork, juniorzy starsi odnieśli wysokie zwycięstwo, a młodsi niespodziewanie zdobyli tylko punkt. Pierwszym królem polowania został Jakub Kawa.

MICHAŁ JERZYK
Gdańsk

Przed tygodniem, wracając do domów po jednym z treningów, dwaj pozyskani do juniorów młodszych Lechii malborczanie zastanawiali się nad przebiegiem pierwszej kolejki. "Pomezania rozjedzie drużynę Kaczorka", prognozował jeden z nowych podopiecznych trenera Borkowskiego. Malborski rocznik 1987 był dwa sezony temu najtrudniejszym rywalem tych lechistów, którzy wkrótce zdobyli mistrzostwo Polski. Później został skazany na roczną banicję, gdyż klubowi koledzy nie zdołali utrzymać miejsca w starszej lidze.

Poszli za ciosem

Biało-zieloni rozjechać się jednak nie dali, mimo że przyszło im stawić czoła przede wszystkim kilku znaczącym osłabieniom. Pomijając Piotrowskiego (dwa gole na wypożyczeniu w Orle Trąbki Wielkie) oraz Świostka (zaprzestanie treningów), i tak brakowało Hebdy (kłopoty formalne), Lody (wyjazd na kadrę) i Gacka (kontuzja).

Lechia wygrała aż 4:0, mimo że długo nic nie wskazywało na takie zakończenie. Pierwsza połowa była wyrównana, sytuacji podbramkowych niewiele, a ładnych akcji - prawie zero. Dobrze pracowały skrzydła (Osewski i Romanowski), słabo za to spisywał się środek pola. Gospodarzy na prowadzenie powinien wyprowadzić Pietroń, ale mając przed sobą tylko Begera, z całej siły huknął prosto w niego.

Wszystko odmieniło się na początku drugiej połowy. Wyrzucona z autu piłka skozłowała przed grającym pod słońce bramkarzem Pomezanii i przefrunęła nad jego głową. Przytomnie ustawiony Pietrowski nie zaprzepaścił takiej okazji. Lechia poszła za ciosem i osiem minut prowadziła już 3:0 dzięki trafieniom Kawy, który w końcówce ustalił wynik spotkania.

W drużynie trenera Kaczorka zadebiutował Łukasz Kobylarz, który grał obok swojego brata, Rafała. Spisał się obiecująco. Poza jedną wpadką, dobrze zaprezentował się również Leszek, pragnący z pewnością poprawić swoje notowania po ostatniej rundzie.

Bramka obrońców

Kosznik i Szuprytowski, czyli dwaj malborczanie, którzy tak niefortunnie prognozowali inaugurację sezonu, sami nie mogli wybiec na boisko, bo Lechia wciąż walczy o ich zatwierdzenie. Być może zagrają już w środowym meczu w Nowym Dworze Gdańskim, być może zagra w nim również ściągany z Tczewa Leier. Ponieważ wszyscy są pomocnikami, konkurencja w drugiej linii juniorów młodszych może stać się mordercza.

Ale to dobrze, bo właśnie ta formacja sprawiła w niedzielę największy zawód. Pomocnicy młodszej Lechii odpowiadali za chaos, jaki panował na boisku. Do tego stanu dostosowały się pozostali gracze. Dobrze radziła sobie obrona, ale też do czasu - w końcówce była już katastrofalnie dziurawa. Gdyby nie świetne interwencje Kubińskiego, lechiści nie zdobyliby nawet punktu.

W końcu jednak poległ i on, gdy któryś raz z rzędu pozostawiony został sam sobie. Biało-zieloni stracili utrzymywane od 3. minuty po przerwie prowadzenie, kiedy to o bramkę postarało się dwóch defensorów. Mazur dośrodkował z rzutu wolnego, a piłkę do bramki wpakował Sekuła. Oby nie był to zwiastun powtórki z wiosny, gdy gole strzelali wszyscy, prócz napastników.

W zespole trenera Borkowskiego zadebiutowało czterech nowych zawodników. Obrońca Gładczuk (Fosfory Wiślinka) oraz pomocnicy: Michnowicz (SMS Łódź), Paszkowski i Witanowski (obaj Olecko). Gdy wszyscy się lepiej poznają, z pewnością będzie można liczyć na lepszą grę.

Bohater dwumeczu

JAKUB KAWA. Rundę wiosenną stracił z powodu kontuzji, ale nowy sezon rozpoczął w bardzo dobrym stylu. Pokusił się o klasyczny hat-trick, ale co ciekawsze - podwoił ilość strzelonych w tym roku bramek. Efektowny był zwłaszcza ostatni gol, gdy nie wdając się w dryblingi przebiegł pół boiska na pełnej prędkości i zostawiwszy w tyle obrońców, pokonał bramkarza. Zresztą nie tylko strzelał, ale potrafił też wyłożyć kolegom kilka dobrych piłek. Oby tylko dopisywało mu tym razem zdrowie.


JS: Lechia Gdańsk - Pomezania Malbork 4:0 (0:0)
Pietrowski 53', Kawa 59' 61' 79'

LECHIA: Leszek - Laskowski, Barski, Ł. Kobylarz (84' Boszke), R. Kobylarz - Romanowski (76' Fila), Pietrowski, Pietroń, Osewski - Hirsz (72' Bladowski), Kawa.


JM: Lechia Gdańsk - Pomezania Malbork 1:1 (0:0)
Sekuła 43' - Grzywacz 68'

LECHIA: Kubiński - Sekuła, Gładczuk, Wojtkiewicz, Mazur - Kowalkowski, Paszkowski (74' Mocarski), Felski (41' Weber), Michnowicz (41' Witanowski) - Ostęp (62' Knotowski), Dziengielewicz (54' Lebiedowicz).

Ludzie Lechii
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2024. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.038