Gdańsk: czwartek, 15 stycznia 2026

Tygodnik lechia.gda.pl nr 32 (32/2005)

8 listopada 2005

Treść artykułu
 |   |   |   |   | 

GŁOSEM SPIKERA

Futbolowa turystyka

"Raduje się serce, raduje się dusza, gdy banda lechistów na wyjazd wyrusza..." - śpiewała niegdyś kibicowska brać w drodze na kolejny mecz biało-zielonych poza Gdańskiem. Nie zawsze jednak tak radosne nastroje panowały w drodze powrotnej.

MARCIN GAŁEK

Z czego to wynikało, wie każdy, kto zaliczył wyjazdowe mecze Lechii. "Wyjazdowe mecze" - nie należy mylić tego pojęcia z wycieczkami do miejscowości położonych w pobliżu Gdańska, które to stanowiły "nasz chleb powszedni" w VI, V i IV lidze. Dopiero powrót do III ligi, a tak naprawdę na drugoligowy szczebel, dały kibicom Lechii możliwość zasmakowania wyjazdów. Zaznaczyć trzeba, że kibicowanie Lechii na obcych stadionach stanowi tradycję, która kontynuowana jest przez gdańszczan od pokoleń.

Wyjazd oznacza najczęściej wielogodzinną, męczącą podróż wybranym środkiem lokomocji. Nie oznacza to bynajmniej nuuudy. Spotkania ze znajomymi, przeprawy z konduktorami, "niespodziewane" towarzystwo służb prewencyjnych, czy też osobliwe odwiedziny fanów innych zespołów w pełni wypełniają czas podróży. Osoby spodziewające się luksusów na pewno będą rozczarowane. Jednak stali bywalcy takich eskapad nigdy nie narzekają.

Po dotarciu, z mniejszymi bądź większymi przygodami na stadion, następuje "gwóźdź programu": mecz. Tak jak fani Lechii od pokoleń kultywują tradycję jeżdżenia za swoją drużyną, tak piłkarze niezmiennie kontynuują zwyczaj "murowania" bramki na obcych stadionach. Lechia to klub z budowlanym rodowodem, ale bez przesady... Zastanawiające jest, dlaczego grająca "na tak" w domu drużyna, na obcym terenie, już na połowie boiska, stawia zasieki obronne i koncentruje się głównie na obronie własnej bramki. Nie jest to bynajmniej przypadłość dotykająca jedynie biało-zielonych. To norma w prawie każdym klubie.

Co powoduje, że w roli gości piłkarze z mniejszym animuszem atakują bramkę przeciwnika? Czy inne niż przy Traugutta: jakość murawy, kolor płotu, rozrzedzenie powietrza, kolory trybun, woda z prysznica w szatni i jeszcze szereg wielu, równie abstrakcyjnych spraw, mają aż taki wpływ na to, iż biało-zieloni od pokoleń, w meczach wyjazdowych, na pierwszym miejscu stawiają obronę bramki? Nie można przecież wszystkim obarczyć tendencyjnych arbitrów sprzyjających gospodarzom. Zresztą, przed ostatnim meczem w Polkowicach, obawiano się głównie jednego: gry przy sztucznym świetle, będącej nowością dla większości naszych piłkarzy. To miało wyraźnie faworyzować gospodarzy. Efekt: Lechia wygrała 3:1! Zatem miedzy bajki należy włożyć wszystkie mity o nieznanym obiekcie i jego warunkach.

Lechia, grając na szczeblu centralnym rozgrywek, zazwyczaj była drużyną własnego boiska. Każdy wywalczony na wyjeździe remis, na ogół było to 0:0, uznawano w Gdańsku za sukces. Zwycięstwo wyjazdowe? Taki rarytas serwowano fanom, z reguły, raz, góra dwa w sezonie. Czy takie wyniki mają przełożenie na ilość kibiców podróżujących za swymi ulubieńcami po kraju? Oczywiście, że tak! Przykład? Proszę bardzo... Lata osiemdziesiąte. Lechia triumfalnie kroczy z III do I ligi. Niejako po drodze zdobywa Puchar Polski. Mecze wygrywa zarówno u siebie, jak na wyjeździe. Po całym kraju za drużyną jeżdżą tłumy fanów, liczone nie w setkach, a w tysiącach osób. Wreszcie w czerwcu 1984 roku - "Ekstraklasa już jest nasza"! Po 21 latach, Lechia na cztery sezony zagościła w krajowej elicie. Oto wyjazdowe osiągnięcia zespołu z tych lat:

Sezon 1984/85:
0 zwycięstw
6 remisów (5 razy 0:0)
9 porażek
bramki 4:20

Sezon 1985/86:
2 zwycięstwa
2 remisy
11 porażek
bramki 6:22

Sezon 1986/87:
1 zwycięstwo (+ wygrana 2:1 w barażu z Ruchem)
4 remisy (2 razy 0:0)
10 porażek
bramki 8:22

Sezon 1987/88:
1 zwycięstwo
5 remisów (4 razy 0:0)
9 porażek (+ porażka 0:1 w barażu z Olimpią)
bramki 7:19

Razem:
5 zwycięstw
17 remisów
40 porażek
bramki 27:85

W 62 meczach Lechia zdobyła zaledwie 27 bramek, co daje 0,44 gola na mecz. Po stronie strat jest ponad trzykrotnie razy więcej goli. Łatwo się domyślić, jaką taktykę preferowali prowadzący wówczas biało-zielonych trenerzy. Efekt? Frekwencja w tym czasie na meczach w Gdańsku, gdzie Lechia grała ofensywnie, była zdecydowanie najwyższa w kraju. Jedynie w sezonie 1987/88 więcej kibiców odwiedzało stadion nowej siły w lidze - Jagiellonii. Natomiast tłum jeżdżących na mecze wyjazdowe Lechii przerzedzał się z każdym meczem. W ostatnim z wymienionych sezonów liczna fanów Lechii dopingujących swych ulubieńców poza Gdańskiem nie była już w skali kraju ilościowym ewenementem. Kibice mieli zwyczajnie dość notorycznej gry obliczonej na obronę wyniku.

Czynnikiem mającym wpływ na malejącą frekwencję na meczach wyjazdowych może być również odległość, którą należy przebyć, aby dotrzeć na mecz. Jednakże i tu można się pokusić o przykłady z historii dowodzące, że fani, mimo ogromnych pokładów miłości do Lechii, nie chcą oglądać słabej, ograniczającej się do obrony gry piłkarzy. Przykład pierwszy z brzegu, to sezon 1993/94. Lechia, po słabiutkim starcie, ląduje na dnie II-ligowej tabeli. Do niedalekiego Koszalina, na atrakcyjny przecież pod względem kibicowskim wyjazd, wybrało się "aż" 20 kibiców, z tego 10 ze Słupska. Kilka kolejek później, gdy Lechia wyszła już z dołka, do leżącego w podobnej odległości Torunia wybrało się około 400 osób.

W niedzielę Lechia zwyciężyła, po bardzo ładnej dla oka grze w Polkowicach. Za półtora tygodnia ostatni, jesienny mecz wyjazdowy biało-zielonych we Włocławku. Podbudowani ostatnimi wynikami i zachęceni niewielką odległością, kibice Lechii z pewnością nie zawiodą i w dużo większej niż w czasie ostatnich kolejek liczbie stawią się na stadionie Kujawiaka. Będzie to tylko preludium do wiosennej, jakże atrakcyjnej sesji wyjazdowej. Wiele osób już teraz ostrzy sobie zęby na wyprawy na stadiony takich firm, jak: Jagiellonia, Widzew, Ruch, Śląsk, Piast, ŁKS czy KSZO. Wyjazdy do stosunkowo niedaleko położonych Nowego Miasta Lubawskiego i Nowego Dworu Mazowieckiego będą dopełnieniem tak atrakcyjnie zapowiadającej się wiosny. Zanim jednak czekają nas wiosenne eskapady, teraz czas na wyjazd do Włocławka. Nie może on wypaść pod względem frekwencji jak pozostałe, odległe i mające "dziwne" terminy, trzeba przyznać, wyjazdy tej jesieni.

PS. Informacja dla wyjazdowych debiutantów: w drodze powrotnej czekają podobne jak na trasie dojazdu na mecz "nuuudy". Niemniej, NAPRAWDĘ WARTO, wspierać piłkarzy Lechii Gdańsk w meczach wyjazdowych!

Copyrights lechia.gda.pl 2001-2026. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.011