Poniższa treść to niezbity dowód na to, że niektóre zagadnienia piłkarskie są absolutnie nieśmiertelne. Cytowany słownik piłkarski ukazał się w gazecie "Żołnierz Polski Ludowej" w... 1955 roku, gdy Lechia grała w ekstraklasie i docierała do finału Pucharu Polski. Z pewnością każdy sympatyk piłki znajdzie hasła, które jak ulał będą pasować do oglądanych na wiosnę obrazków...
A jak aut. Kres wysiłków olbrzymiej większości naszych napastników.
B jak bramkarz. Przy naszych napastnikach - człowiek bezrobotny.
C jak centra. Piłkarski odpowiednik ducha. Często się o niej mówi, ale od dawna nikt jej na naszych boiskach nie widział.
D jak dribling. Najelegantszy sposób tracenia piłki.
G jak gol. Zapomniane słowo, którym przed laty witano zdobycie bramki. Obecnie występuje tylko w sagach starych kibiców.
J jak junior. Nieszczęśliwy młodzian, który miał pecha urodzić się 16 lat za póżno, gdy wszystkie etaty w pierwszej drużynie były juz dawno zajęte.
K jak kondycja. Powietrze, którego brak naszym zawodnikom w czasie ostatnich 20 minut meczu.
K jak korner. Rzadka okazja zatrudnienia stojącego za bramką rezerwowego bramkarza.
L jak lewoskrzydłowy. Bardzo często zawodnik posiadający dwie lewe nogi.
Ł jak łącznik. Człowiek, który nigdy nie może zdążyć.
N jak napad. Pięciu nie rozumiejących się i skłóconych mężczyzn.
O jak o jedno podanie za dużo. Ulubiony system naszych napastników.
P jak passing. Ciężka do opanowania sztuka podawania piłki dokładnie do nóg przeciwnika.
R jak ręka. Kończyna, której szanujący się piłkarz nie powinien w ogóle posiadać.
S jak spalony. Zjawisko, co do którego sędzia i publiczność zawsze są rozbieżnego zdania.
S jak strzał. Termin nie mieści się w ramach tego alfabetu (patrz: "Słownik wyrazów obcych... naszym piłkarzom").
Ś jak środkowy napastnik. Według oświadczeń i doświadczeń wielu trenerów - wymierający rodzaj piłkarza.
T jak trener. Inaczej cudotwórca. Człowiek, który powinien posiadać umiejętności przemienienia w ciągu dwóch miesięcy C-klasowego zespołu w co najmniej pierwszoligowy.
T jak trening. Dla wielu naszych piłkarzy synonim terminu: "karne roboty".
W jak widownia. Ileś tam tysięcy ludzi złorzeczących po każdym meczu, a przecież wiernie przychodzących na następny.
Z jak zryw. Ostatnie 10 minut podczas których próbuje się - najczęściej bezskutecznie - odrobić zaniedbania poprzednich 80 minut meczu i 5 lat treningu.
Ż jak żółw. Mógłby z powodzeniem zastąpiuć niektórych naszych skrzydłowych.