Gdańsk: poniedziałek, 24 września 2018
TYGODNIK
Podstrony:

Tygodnik lechia.gda.pl nr 50 (13/2006)

28 marca 2006

WYWIAD Z JACKIEM MANUSZEWSKIM

Musimy być jak pięść

Nie tylko Tomasz Borkowski uważa, że Jacek Manuszewski może być objawieniem rundy wiosennej. 33-letniego pomocnika doceniła także drużyna, bardzo szybko wybierając go do rady drużyny. - Jeden jest od tego, żeby krzyczeć, drugi od tego, żeby słuchać. Ja czasem muszę krzyknąć i kogoś ustawić - mówi Manuszewski przed meczem z Widzewem.

MATEUSZ JASZTAL, MARIUSZ KORDEK

Już w środę biało-zieloni rozegrają pierwszy mecz w rundzie wiosennej. Za przeciwnika będą mieli trudnego rywala z aspiracjami awansu do ekstraklasy - łódzki Widzew. Jacek Manuszewski podczas 8-letniego pobytu w lubińskim Zagłębiu 12 razy potykał się z łodzianami. Odniósł 5 zwycięstw i poniósł 4 porażki, a w jednym z meczów nawet udało mu się strzelić bramkę.

Pomocnik podpisał kontrakt z gdańskim klubem w grudniu ubiegłego roku. Kontuzja Sławomira Wojciechowskiego sprawiła, że to między innymi on będzie odpowiedzialny w środku pola za rozgrywanie piłki. Z pewnością jego dobra postawa powinna przełożyć się na dobry styl prezentowany przez Lechię.

Jak ocenia pan przygotowania Lechii?

- Myślę, że wszystko się udało i będzie to procentować. Mogliśmy trenować w dobrych warunkach, były dwa obozy. Mamy szczęście grać na sztucznej nawierzchni na miejscu, w Gdańsku - inne zespoły musiały jeździć dalej, a my mieliśmy to na co dzień. Niektórzy zresztą nawet nie mieli takiej możliwości i grali na śniegu, a to jednak nie to samo, co trening na równym podłożu.

Czy liczne kontuzje nie są spowodowane grą właśnie na sztucznej powierzchni?

- Akurat na sztucznej murawie nikt nie doznał kontuzji. Problemy z "achillesami" Maćka Mysiaka i Kuby Biskupa rozpoczęły się po treningach na plaży. Równie dobrze można zrobić sobie krzywdę idąc ulicą. Na szczęście wszyscy, prócz Sławka Wojciechowskiego, powoli wracają do zdrowia.

Jak pan porówna przygotowania Lechii z tymi w Zagłębiu?

- Tam były większe środki finansowe, dzięki którym mogliśmy sobie pozwolić na wyjazdy za granicę. Trzeba brać pod uwagę, że finanse w Lechii są nieporównywalnie mniejsze niż w Lubinie czy innych klubach pierwszoligowych. Jednak jak na drugą ligę przygotowania były bardzo dobre. Zarówno obóz w Chorzowie, jak i w Cetniewie możemy zaliczyć do udanych.

W sparingach występował pan głównie w środku pola. Czy jest to dla pana optymalna pozycja?

- Myślę, że tak. W swojej karierze grałem już chyba wszędzie. W Zagłębiu występowałem na prawej pomocy, później jako libero w trójce obrońców. Tam, gdzie trener zawodnika ustawi, tam musi on grać.

Czy w ten sposób wygryzł pan ze składu Michała Szczepińskiego?

- Nie. Wydaje mi się, że będziemy razem współpracować w środku. Myślę, że znajdzie się miejsce dla nas dwóch.

Jak układa się panu współpraca z Łukaszem Kubikiem? Jesteście w pewnym sensie przeciwieństwami. Podczas sparingu z Cartusią była nawet taka sytuacja, gdy pan wycofał piłkę uspokajając grę, a Łukasz miał o to pretensje.

- Wiadomo różne są sytuacje na boisku. Niekiedy jest spokojnie, niekiedy nie. Jeden jest od tego, żeby krzyczeć, drugi od tego, żeby słuchać. Ja czasem muszę krzyknąć i kogoś ustawić.

''Przed przyjściem do Zagłębia byłem na testach w Śląsku. W drodze powrotnej spotkałem trenera Topolskiego, który jechał tym samym pociągiem. Dzięki temu znalazłem się w Lubinie.''
Jacek Manuszewski

Pochodzi pan z Wybrzeża, jest wychowankiem Pogoni Smętowo, a potem grał w Pomezanii. Czy nie było w przeszłości szans na grę w Lechii?

- Propozycji żadnych nie otrzymałem. Po prostu tak potoczyły się moje losy. Po grze w Pogoni mogłem odejść do Wisły Tczew lub innej drużyny, ale ostatecznie, za sprawą Jerzego Jastrzębowskiego, trafiłem do Pomezanii Malbork, z którą grałem w trzeciej, a później w drugiej lidze.

Kiedy pojawił się pierwszy pomysł, aby zagrał pan w biało-zielonych barwach? To panu bardziej zależało czy Lechii?

- Myślę, że teraz nie ma już nad czym dywagować. Podpisałem kontrakt w Gdańsku i staram się jak najlepiej grać. Faktem jest, że chciałem wrócić na Pomorze z powodów rodzinnych. Żona studiuje i pracuje, dzieciaki rosną. Gdybym się nie dogadał finansowo, szukałbym pracy gdzieś indziej.

W Arce?

- Nie, niekoniecznie w Gdyni. Arka zgłaszała się po mnie jakieś dwa lata temu, kiedy jeszcze grałem w Zagłębiu. Ostatecznie przedłużyłem o dwa lata umowę z Lubinem. Niestety nie udało się jej wypełnić i poszedłem grać do Polkowic. A teraz skończył mi się kontrakt i chciałem być bliżej domu, dlatego szukałem tutaj pracodawcy. Interesował mnie wyższy poziom niż trzecioligowy. Ten warunek spełniają tutaj jedynie Lechia i Arka.

Czy Lechia to dla pana sportowa emerytura?

- Nie, na emeryturę to można pójść grać do piątej ligi. Uważam, że teraz druga liga jest coraz mocniejsza. W ekstraklasie kontraktuje się coraz więcej obcokrajowców i nie dla wszystkich piłkarzy znajduje się miejsce. Część musi iść szczebel niżej. Im więcej będzie tu zawodników z pierwszoligową przeszłością, tym lepiej dla całej ligi.

O co Lechia będzie walczyła w tej rundzie? Tylko o uniknięcie baraży?

- Nawet po inauguracyjnym meczu Górnika z Piastem widać, że walka o utrzymanie będzie bardzo trudna. Myślenie o awansie zostawmy na następny sezon. Teraz trzeba się skupić na pozostaniu na zapleczu ekstraklasy. Zespoły są bardzo wyrównane. Każdy może wygrać z każdym. Uważam, że nawet drużyny niby skazane na pożarcie będą walczyły do końca. Może być różnie, ale powinniśmy wylądować w okolicy siódmego-ósmego miejsca.

Wyżej nie da rady?

- Może być wyżej, może być niżej. Z doświadczenia wiem, że druga runda jest bardzo trudna.

A co będzie sukcesem Lechii?

- Piąte miejsce i coraz lepsza gra. Powinniśmy spokojnie podchodzić do każdego spotkania i wyeliminować błędy z poprzedniej rundy. Gdyby nie one, mielibyśmy teraz kilka punktów więcej i moglibyśmy myśleć o awansie, a tak musimy bardziej patrzeć na dół niż w górę.

A gdyby Lechia zajęła piąte miejsce. Nie byłoby trochę niedosytu?

- Powiem tak: piąte miejsce byłoby naszym sukcesem, a gra w barażach porażką.

Grał pan przez długi okres w Zagłębiu. Jak dużo brakuje Lechii do klubu na miarę ekstraklasy?

- Myślę, że niedużo. Przede wszystkim brakuje stabilności finansowej, jaką mógłby zapewnić jeden strategiczny sponsor. Pozwoliłoby to również na rozbudowę infrastruktury. W tej chwili nie jest z tym najlepiej. Lechia nawet nie ma swojego boiska trawiastego, do treningów.

Kibice Lechii należą do najbardziej zagorzałych w Polsce. Czym dla pana jest hasło: dwunasty zawodnik?

- Ma ono bardzo duże znaczenie, bo w trudnych chwilach kto może pomóc jak nie kibic? W Polkowicach na mecze przychodzili tzw. malkontenci, aby powyżywać się na piłkarzach. No cóż, różne są sposoby kibicowania.

Marcin Szulik mówił, że jego celem jest awans z Lechią do ekstraklasy. A co pan chciałby osiągnąć w biało-zielonych barwach?

- Ja również chciałbym zagrać w ekstraklasie. W szczególności po wcześniejszym awansie z tą samą drużyną. Jest to na pewno cenniejsze niż transfer do pierwszej ligi. Udało mi się to kiedyś w Lubinie i było to coś fajnego.

Miał pan w swojej karierze do czynienia z wieloma trenerami, m.in. Topolskim, Nawałką, Jabłońskim. Jak na tym tle wypada Marcin Kaczmarek?

- Trener Kaczmarek warsztatowo jest przygotowany bardzo dobrze. Zajęcia są urozmaicone. Także trener Borkowski wspaniale przeprowadza zajęcia. Każdy z tych szkoleniowców ma inną filozofię, ale widać, że tutaj jest naprawdę nieźle.

Co będzie najsilniejszą stroną Lechii?

- Myślę, że kolektyw. Tak, gdzie nie ma gwiazd, tam musi być drużyna. Bez niej nie ma wyników. Zespół musi być jak pięść.

Potrzebny jest w drużynie lider?

- Myślę, że tak. Ale tutaj, w związku z kontuzją Wojciecha, nikogo takiego nie ma. Być może w trakcie sezonu narodzi się jakaś nowa gwiazda. Nikt się nie może wywyższać i nikt nie może być całkiem nisko.

A jak pan ocenia młodzież w Lechii?

- Tej młodzieży za dużo nie ma. Jeszcze im trochę brakuje do pierwszego składu. Ten przeskok między juniorami a seniorami jest jednak dość duży. W trzeciej lidze może by sobie dali radę. Tutaj jednak przychodzi stres, presja ze strony kibiców. Jest zupełnie inna gra. Mimo wszystko, powinni się powoli ogrywać.

A kto z nich ma największe szanse na grę?

- Wydaje mi się, że Robert Hirsz. Jest to chłopak, który powinien gdzieś kiedyś grać, o ile nie pomiesza mu się w głowie. Widać, że na treningach jest spokojny, więc nie powinno być źle.

Kto będzie strzelał bramki dla Lechii?

- Myślę, że Piotr Cetnarowicz, gdy tylko wróci po pauzie za kartki, powinien ich sporo nastrzelać.

A Grzegorz Król?

- Jak się odblokuje, to może tak. Na razie nie wygląda to najlepiej. Z okazji, jakie miał w sparingach, powinien strzelić 15 bramek. Miejmy nadzieje, że w meczach ligowych będzie lepiej.

Wróćmy do historii. Jak pan trafił do Zagłebia Lubin?

- Przed przyjściem do Zagłębia byłem na testach w Śląsku. W drodze powrotnej spotkałem trenera Topolskiego, który jechał tym samym pociągiem. Dzięki temu znalazłem się w Lubinie. Dużo zależy od szczęścia. Zacząłem grać w Smętowie w wieku osiemnastu lat, nie grając wcześniej w żadnej zorganizowanej grupie młodzieżowej. Z biegiem czasu wylądowałem w pierwszej lidze. Zaś niektórzy grają w reprezentacjach młodzieżowych, a później, nie mając farta, kończą kariery w wieku dwudziestu lat.

Nie szkoda było panu rozstania z lubińskim zespołem?

- Nie chciał mnie tam trener Besek, nie wystawiał w składzie. Musiałem coś zmienić, aby grać, dlatego odszedłem do Polkowic. Rozwiązałem kontrakt ostatniego dnia okna transferowego i podpisałem umowę z Górnikiem.

Jak pan ocenia drugą ligę? Kto awansuje, a kto będzie skazany na degradację?

- Trudno powiedzieć. Jeśli chodzi o awans to stawiam na Jagiellonię, bo jest najlepiej przygotowana do tego finansowo. Drugim zespołem powinien być Widzew bądź ŁKS. Z baraży nikt nie awansuje.

A czy są drużyny skazane już na spadek?

- Wydaje mi się, że nie. Może trochę odstają Polonia Bytom i Finishparkiet z powodu braku finansów. Tam, gdzie są pieniądze, tam będzie utrzymanie. Bez nich trudno kogoś zmobilizować do gry.

''Widzew to trudny przeciwnik, jednak widząc, co prezentowaliśmy w sparingach i jak wygląda nasza gra, spokojnie możemy przywieźć jeden, a nawet trzy punkty.''
Jacek Manuszewski

Grał pan w Górniku Polkowice, który jest bezpośrednim rywalem Lechii w walce o utrzymanie. Jak pan ocenia tę drużynę?

- Ostatnio wiele się tam pozmieniało. Z tego co wiem, nie mają za wiele środków finansowych. Piłkarze będą grali bez premii, a to nie poprawia motywacji. Zespół jest jednak niezły. Mają w składzie kilku doświadczonych graczy, pracę rozpoczął trener Dragan. Mogą sporo namieszać.

Jak piłkarze odbierają takie przekładanie meczów pierwszej kolejki? Wpływa to na waszą psychikę?

- Można się do tego przyzwyczaić. Wiemy, jakie są warunki atmosferyczne. Jednak każdy już myśli o tym, żeby grać. Przed meczem z Widzewem mieliśmy wyjechać w piątek, a w czwartek dowiedzieliśmy się, że spotkanie zostało przełożone. Cały tydzień nastawialiśmy się psychicznie na ten mecz, ale trudno. Nic na to nie poradzimy. A jak było naprawdę nie wiemy i się nie dowiemy. Dobrze, że mamy grać już w środę. Przynajmniej nie jest to tak odległy termin.

Jedziecie do Łodzi po trzy punkty?

- Widzew to trudny przeciwnik, jednak widząc, co prezentowaliśmy w sparingach i jak wygląda nasza gra, spokojnie możemy przywieźć jeden, a nawet trzy punkty.

Jak pan wspomina wizyty na łódzkim stadionie?

- Z tego, co pamiętam, często nie przegrywaliśmy. Różnie to bywało.

No i jest trener Majewski.

- -Tak. Pracowaliśmy razem w Zagłębiu. Wtedy chyba wygraliśmy w Łodzi 2:0. W innym meczu udało mi się strzelić nawet bramkę. W środę nie powinno być źle.

W Łodzi w sześciu meczach odniósł pan cztery porażki, jeden remis i jedno zwycięstwo...

- ...czyli czas na wygraną.

Jak pan typuje wynik meczu z Widzewem?

- Uważam, że wygramy 2:1.

Proszę trochę powiedzieć o swoim życiu prywatnym, przedstawić się kibicom.

- Mam żonę Justynę, dwóch synów: Damiana i Miłosza. Jeden ma dwanaście, a drugi siedem lat. Mieszkamy w Tczewie.

Synowie są pana wiernymi sympatykami?

- W Lubinie mieszkaliśmy blisko stadionu. Byli na każdym meczu. Być może kiedyś pójdą w moje ślady. Starszy syn już teraz w klasie sportowej, a i młodszy przejawia chęć do piłki.

Co pan lubi robić w wolnych chwilach?

- Lubię spędzać czas z dziećmi, oglądać mecze, czasem przeczytać dobrą książkę, pobuszować w Internecie.

Jest pan zaprzyjaźniony z którymś z piłkarzy Lechii?

- Z Michałem Szczepińskim. Razem dojeżdżamy z Tczewa. Na boisku dobrze współpracuje mi się również z Maćkiem Kalkowskim, którego znałem już trochę wcześniej.

Gdyby miał pan siebie ocenić, to które cechy piłkarskie są pana mocną stroną?

- Trudno siebie oceniać. Jednak wydaje mi się, że wydolność, przegląd pola, uderzenie i długie podanie, a także spokój w grze i opanowanie w trudnych momentach.

Rozegrał pan ponad 150 meczów w ekstraklasie, nie mniej w drugiej lidze. Czy zdarza się, że drżą panu jeszcze nogi?

- Nie. Jednak przed każdym meczem trzeba się mobilizować, adrenalina trochę skacze. Należy być skoncentrowanym na jak najlepszej grze.

A pierwsze mecze w Gdańsku nie będą jakimś wydarzeniem?

- -Na pewno będą. Głośna, dziesięciotysięczna publika robi swoje.

Dostał się pan do rady drużyny, jako jedyny z nowych piłkarzy. Czy to znak, że ma pan autorytet w drużynie?

- Nie wiem. Po prostu tak zadecydowała drużyna. Ja jestem z tego powodu zadowolony. Zawsze jest to jakieś wyróżnienie.

Przed tygodniem trener Borkowski powiedział, że zostanie pan odkryciem rundy. Jak pan to ocenia?

- -Trener Borkowski zna mnie z boiska. Wydaje mi się, że nieźle zaprezentowałem się w sparingach i może dlatego stwierdził, że być może to ja będę objawieniem Lechii.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy udanych występów w biało-zielonych barwach.

- Dziękuję i pozdrawiam kibiców Lechii.

KOMENTARZE
Brak opinii - bądź pierwszy!
bez logowania: LIST do redakcji
MECZE LECHII:
LUDZIE LECHII:
Weź udział w nowej, ekscytującej rywalizacji i powalcz o miano najlepszego Betona. Typuj na okrągło i wygrywaj nagrody!

Liga BetONów
Główny punkt programu nowej lechia.gda.pl: inernetowy tygodnik. Co wtorek artykuły na temat Lechii, publicystyka, informacje, galerie zdjęć i inne. Zapraszamy.

Ostatni numer
Wyraź swoją opinię na dany temat, podziel się uwagami z innymi kibicami Lechii. Nawet bez logowania możesz czytać forum bez ograniczeń.

Forum dyskusyjne
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2017. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.062