Gdańsk: poniedziałek, 4 marca 2024

Tygodnik lechia.gda.pl nr 59 (22/2006)

30 maja 2006

Treść artykułu
 |   |   |   |   | 

PRZED MECZAMI Z GÓRNIKIEM I KSZO

Żarty się skończyły

Przed biało-zielonymi dwa najistotniejsze spotkania tego sezonu. Każda wpadka będzie miała bezpośrednie odzwierciedlenie w końcowej klasyfikacji tabeli drugiej ligi. W przypadku porażek szansy na rehabilitację już nie będzie. Najpierw na Traugutta przyjedzie trener Dragan, który wprowadził Arkę do ekstraklasy.

MATEUSZ JASZTAL

Tylko trzy kolejki spotkań drugiej ligi dzielą nas od zakończenia rozgrywek. Rozpoczyna się walka o wszystko, w przypadku Lechii o uniknięcie baraży. Dwa z trzech decydujących meczów rozegrane zostaną w tym tygodniu. W środę lechiści podejmą Górnika Polkowice, zaś w sobotę zagrają w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Czterech kulawych

Górnik Polkowice jest rywalem gdańszczan w rywalizacji o bezpośrednie utrzymanie na zapleczu ekstraklasy. Do tej pory uzbierał 42 punkty, czyli o 2 więcej niż Lechia. Dzięki temu zespół z województwa dolnośląskiego zajmuje obecnie pozycję dziesiątą - ostatnią pozwalającą uniknąć baraży. Sporą niespodzianką tej rundy jest bardzo dobra forma piłkarzy Górnika na wyjazdach. W tym roku nie znalazł się jeszcze teren, z którego polkowiczanie wracaliby bez punktów. Wygrali 4 spotkania, a 2 zremisowali. Co więcej, nie stracili nawet bramki! Szczególne uznanie budzi jednobramkowe zwycięstwo w Białymstoku oraz remis na stadionie Widzewa.

Świadomość potencjału swojej kadry ma także trener Mirosław Dragan. - W kadrze mamy 14 zawodników, z czego 4 kulawych i to nie ze względu na kontuzje, ale na umiejętności - mówił po ostatnim remisie 1:1 z Zagłębiem Sosnowiec. - Naszym mankamentem jest gra ofensywna, strzelamy zbyt mało bramek, szczególnie u siebie, czego już nie doświadczymy, bo nie gramy w Polkowicach. Jednak naszym ogromnym plusem jest fakt, że równie mało ich tracimy - naszym atutem jest dobra gra na wyjazdach - ocenił szkoleniowiec na łamach serwisu sportowefakty.pl

Mirosław Dragan w poprzednim sezonie prowadził gdyńską Arkę, z którą udało mu się awansować do ekstraklasy. Wcześniej to samo uczynił właśnie z Górnikiem Polkowice. W październiku 2005 wobec słabych wyników żółto-niebieskich, został zwolniony z posady pierwszego szkoleniowca. Wrócił na południe Polski i od grudnia ponownie zasiada na ławce Górnika, z niezłym skutkiem.

Tylko zwycięstwo

- Tylko zwycięstwo z Górnikiem Polkowice może dać nam nadzieje na utrzymanie się bez konieczności gry w barażach - tak wypowiadał się trener Kaczmarek po meczu w Nowym Dworze Mazowieckim. Trudno mu nie przyznać racji. Wygrana w środowym meczu pozwoliłaby biało-zielonym przeskoczyć polkowiczan i zająć bezpieczne dziesiąte miejsce. Inne rozstrzygnięcie postawiłoby lechistów w bardzo trudnej sytuacji. Z pewnością gdańszczanom przyda się wiedza Jacka Manuszewskiego i Dominika Sobańskiego, którzy wcześniej bronili barw Górnika.

Podobnie jak polkowiczanie nie przegrywają w tej rundzie na wyjazdach, tak Lechia nie doznaje porażek na stadionie przy ulicy Traugutta. Mimo, że obydwie drużyny słyną z solidnej defensywy i nieskutecznych napastników, w środę zapowiada się bardzo ciekawy mecz o dużą stawkę. Nie powinno zabraknąć emocji i sporej ilości sytuacji podbramkowych, ponieważ remis może być zgubnym wynikiem nie tylko dla biało-zielonych.

Sensacja i zawód

W sobotę Lechia uda się do Ostrowca Świętokrzyskiego, gdzie będzie goszczona przez KSZO. Zespół ten był rewelacją jesieni. Podczas przerwy zimowej mówiono nawet o awansie. Poczyniono skromne wzmocnienia i wydawało się, że drużyna będzie groźna dla każdego. Kibice i działacze zostali jednak szybko sprowadzeni na ziemię. Wiosną KSZO prezentuje się dużo słabiej niż w pierwszej części sezonu. Obecnie bardziej spogląda w dół tabeli niż na jej szczyt. Zaskakująca jest postawa piłkarzy w potyczkach na własnym boisku. Na siedem meczów aż cztery zakończyły się przegraną gospodarzy. W tej rundzie jedynymi zespołami, które udało się ograć zawodnikom z Ostrowca byli ligowi słabeusze tacy jak: Drwęca, Radomiak, czy Polonia Bytom.

Liderem klubu z województwa świętokrzyskiego jest - jeden z najlepszych rozgrywających w lidze - Jacek Berensztajn. Najczęściej do bramki rywala trafia Maciej Rogalski. W tym sezonie strzelił siedem bramek w tym dwie podczas jesiennej potyczki na Traugutta, kiedy to Lechia przegrała 1:3. Do bardziej doświadczonych graczy należy Grzegorz Skwara, który 135 razy pojawiał się na boiskach pierwszoligowych. Warto również wspomnieć o Pawle Kapsie. Bramkarz ten w 2001 roku wraz z Karolem Piątkiem zdobył złoty medal Mistrzostw Europy U-18.

Największym boiskowym doświadczeniem może pochwalić się nowy stary trener KSZO - Janusz Jojko. Zapisał on na swoim koncie 417 rozegranych spotkań w ekstraklasie! Starsi kibice Lechii z pewnością pamiętają jego niecodzienną bramkę podczas pierwszego meczu barażowego z 1987 roku, kiedy to biało-zieloni walczyli z Ruchem Chorzów. Ostatnio po ponad półrocznej przerwie powrócił na stanowisko szkoleniowca drużyny z Ostrowca i ma za zadanie przywrócić swoim podopiecznym formę z jesieni.

Walka na noże

Weekendowa potyczka w powszechnej opinii pozostaje nieco w cieniu wcześniejszego spotkania z Górnikiem Polkowice. Jednak KSZO ma tylko pięć punktów przewagi nad Lechią i kto wie czy w tym meczu nie będzie musiało uciekać przed barażami. Zdaje sobie z tego sprawę pomocnik Dariusz Preis. - Trzeba zdobyć jeszcze trzy punkty, powalczyć za tydzień w Sosnowcu, żeby już nie walczyć na noże z Lechią o bezpośrednie utrzymanie bez baraży - wypowiedział się były piłkarz Lechii/Polonii na łamach serwisu kszo.ostrowiec.pl. Preis nie jest jedynym piłkarzem z gdańską przeszłością. W kadrze KSZO znajduję się również Waldemar Stachowiak, wychowanek Lechii.

Kto wie czy sobotnie spotkanie nie będzie z cyklu tych za sześć punktów? Gdańszczanie nie stoją na straconej pozycji i z pewnością są w stanie zdobyć trzy punkty. Ostatnio zespół z Ostrowca Świętokrzyskiego gra nawet słabiej niż Lechia. Przeżywa wyraźny kryzys, o czym wspominają sami zawodnicy: - Jesteśmy w dużym dołku, zarówno psychicznym, jak i fizycznym, bo jak kibice mogą to ocenić, ruszamy się jak muchy w smole. Zespół z południa kraju został ograny nawet przez słabiutką Szczakowiankę Jaworzno i to na własnym terenie. Pytanie tylko, czy gdańszczanie zdołają się przełamać i zdołają wreszcie wygrać na wyjeździe.

Copyrights lechia.gda.pl 2001-2024. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.030