Gdańsk: czwartek, 16 kwietnia 2026

Tygodnik lechia.gda.pl nr 64 (27/2006)

4 lipca 2006

Treść artykułu
 |   |   |   |   | 

JUNIORZY MŁODSI PRZED SZANSĄ NA MEDAL

Wątek kryminalny w tle

Trudno o bardziej wyboistą drogę do Mistrzostw Polski: mecz z Górnikiem przerwany przez potężną burzę, groźba odpadnięcia po walkowerze, drugi wyjazd do Zabrza i awans po dogrywce, a w kolejnej rundzie porażka 2:3 z Cracovią po dwóch czerwonych kartkach. Lechiści są już jednak o krok od znalezienia się w gronie czterech najlepszych drużyn w kraju.

MICHAŁ JERZYK
Kolbudy, Gdańsk

Gdy dwa lata temu juniorzy młodsi Lechii pod wodzą Tadeusza Małolepszego sięgali po mistrzostwo Polski, do udziału w turnieju finałowym wystarczyło im pokonanie Agrykoli Warszawa. Teraz mistrzowie wojewódzcy muszą przebrnąć przez dwie fazy eliminacji. Ma to jednak swoje zalety. Turniej Mistrzostw Polski jest krótszy, a z czterech uczestniczących w nim drużyn tylko jedna nie otrzyma medalu. Łatwo więc wrócić do domu z tarczą.

I właśnie bardzo bliscy tej sytuacji są aktualni 17-latkowie z Traugutta. Wystarczy, że w środę pokonają w Kolbudach Cracovię 1:0 lub wyżej, a... narażą klub na kolejne koszta związane z wyjazdem na finałową rozgrywkę do Zamościa. Temat finansowy poruszamy nieprzypadkowo, gdyż po zakończeniu sezonu dwa razy jechali już do Zabrza i raz do Wieliczki, co naraziło klubowy budżet na kilka tysięcy złotych nieplanowanych wydatków.

Trzy odsłony dwumeczu

Problemy zaczęły się w pochmurną środę, nazajutrz po ostatnim meczu polskiej reprezentacji na mundialu, gdy lechiści podejmowali w Kolbudach Górnika Zabrze i niestety już od pierwszych chwil przegrywali 0:1. Pogoda psuła się z minuty na minutę, a kiedy zaraz po przerwie piorun huknął w położony obok boiska lasek, sędzia przerwał zawody i nakazał wszystkim schronić się w szatni. Rozpoczęło się totalne urwanie chmury, które nawiasem mówiąc sparaliżowało nawet główne arterie Trójmiasta. Kontynuowanie meczu było niemożliwe.

Ogromne było więc zdumienie Lechii, kiedy dwa dni później odebrano faks, że w związku z niemożnością przygotowania boiska na kolejny dzień, PZPN zmuszony jest przyznać Górnikowi walkower. Inna sprawa, że było to dokładnie tak niesprawiedliwe i niedorzeczne jak pierwsza wersja, którą na Traugutta przyjmowano za obowiązującą po konsultacjach z sędziami, a według której przerwany mecz miał być rozegrany ponownie - od pierwszej minuty i od stanu 0:0.

Lechia rozpoczęła procedurę odwołań, a zarazem rozmowy z prezesem Górnika, aby przerwany mecz dokończyć w Zabrzu, już po rewanżu. Jerzy F. nie był zbyt skory do współpracy, w końcu przestał nawet odbierać telefon. Faktem jest, że miał już wtedy ważniejsze problemy na głowie. Dzień po wyeliminowaniu Górnika przez Lechię został aresztowany i przyznał się do korupcyjnych działań jeszcze jako działacz Szczakowianki Jaworzno, Radomiaka Radom i Podbeskidzia Bielsko-Biała.

Gdyby biało-zieloni wygrali mecz rewanżowy 4:0, nawet walkower nie przeszkodziłby im w awansie. Powinni wygrać jeszcze wyżej, ale skończyło się na nie do końca zadowalającym 2:0 po golach Marcina Felskiego i Roberta Hirsza. Na szczęście odwołanie rozpatrzono pozytywnie i parę dni później znów trzeba było jechać do Zabrza, aby rozegrać końcowe 37 minut meczu. Wbrew optymizmowi, to Górnik podwyższył z rzutu karnego na 2:0 i konieczna była dogrywka. Jej bohaterem został najlepszy strzelec drużyny, Adam Ostęp, którego gol nie uchronił co prawda przed porażką, ale dał Lechii cenny awans.

Jacek Magiera pod wrażeniem

W kolejnej rundzie czekała już Cracovia, która w dobrym stylu rozprawiła się z Koroną Kielce (1:0 na wyjeździe, 3:0 u siebie). Lechistów czekał więc trzeci kolejny wyjazd na południe Polski, do Wieliczki. Co prawda Lechia również podejmuje rywali na peryferiach (w Kolbudach, gdyż główna płyta przy Traugutta do sierpnia jest w remoncie, a innej w Gdańsku nie ma), ale przynajmniej na porządnym boisku. Na stadionie Górnika Wieliczka sparing rozegrali najpierw pierwszoligowcy, Cracovia z Górnikiem, więc młodzieży pozostała już tylko murawa grząska i nierówna. Co gorsza, pozostali także kibice Cracovii, a niektórzy z najbliższej odległości lżyli, a nawet grozili nastolatkom Lechii.

Na boisku wszystko było dobrze do czasu, gdy obrońcy Marcin Wojtkiewicz i Wiktor Mazur zasłużenie otrzymali po drugiej żółtej kartce i musieli zejść do szatni. Był początek drugiej połowy, a Lechia prowadziła 2:1. Mimo że wszyscy się uczulali, żeby nie przespać początku spotkania, to Cracovia i tak zdołała strzelić już w 3 minucie. Gdańszczanie nie załamali się i kilkanaście minut później prowadzili już po strzałach Marcina Felskiego i najlepszego w zespole Michała Kośnikowskiego, który wpadł w oko Jackowi Magierze, asystentowi Andrzeja Zamilskiego w reprezentacji rocznika 1988.

Grając w dziewięciu musieli jednak cofnąć się do obrony i bronić przed potężnymi atakami gospodarzy. Ostateczne zwycięstwo Cracovii 3:2 nie jest najgorsze, zważywszy że Lechię ratowały między innymi słupki, przestrzelony rzut karny, ogólnie - nieskuteczność rywali. Strzelec zwycięskiego gola w końcówce meczu, Rafał Dzwonek, z powodu kartek nie zagra w rewanżu. Lechia z kolei będzie miała poważny problem z zestawieniem defensywy, gdyż wypadły z niej dwa podstawowe ogniwa.

Gdybyśmy...

- Gdybyśmy mieli odrobinę więcej szczęścia i moi chłopcy zachowali nieco więcej zimnej krwi pod bramką rywali, to praktycznie już moglibyśmy świętować awans do finału - mówił dla serwisu cracovia.pasy.pl trener gospodarzy, Piotr Górecki. - Wiedzieliśmy, jak gra Lechia, ale mimo iż nastawiliśmy chłopców na twardą walkę, to zaskoczyli nas ogromną determinacją w pierwszej połowie.

- Gdybyśmy grali cały mecz w jedenastu, to odnieślibyśmy zwycięstwo i sprawa awansu byłaby przesądzona - powiedział nam natomiast prowadzący Lechię Robert Jędrzejczak. - Byliśmy zespołem lepszym, ale grając 27 minut w dziewiątkę nie mieliśmy szans. Wydaje mi się nawet, że Cracovia jest zespołem słabszym niż Górnik Zabrze, który wyeliminowaliśmy. Ale sprawa awansu jest otwarta. Jesteśmy dobrej myśli i zrobimy wszystko, by zagrać w Mistrzostwach Polski.

Rewanż z Cracovią w środę w Kolbudach o godzinie 17.00.

3/4 drogi do Mistrzostw Polski

I runda: Górnik Zabrze - LECHIA 0:2 (0:0)
Ostęp 52', Hirsz 60'

LECHIA: Dębowski - Weber, Gładczuk, Wojtkiewicz, Mazur - Kowalkowski, Kośnikowski, Hirsz, Zachaczewski - Szuprytowski, Ostęp ORAZ Felski, Witanowski, Michnowicz, Dziengielewicz.


I runda: LECHIA - Górnik Zabrze 1:2 (0:1, 0:2)
dla Lechii: Ostęp w dogrywce

LECHIA (Gdańsk): Dębowski - Weber, Gładczuk, Wojtkiewicz, Mazur - Hirsz, Felski, Kośnikowski, Zachaczewski - Szuprytowski, Ostęp.
LECHIA (Zabrze): Dębowski - Weber, Gładczuk, Wojtkiewicz, Mazur - Kowalkowski, Szuprytowski, Kośnikowski, Zachaczewski - Ostęp, Hirsz ORAZ Sekuła, Witanowski, Michnowicz.


II runda: Cracovia Kraków - LECHIA 3:2 (1:2)
Tomkowiak 3', Wrona 68', Dzwonek 74' - Felski 20', Kośnikowski 24'

LECHIA: Dębowski - Weber, Gładczuk, Wojtkiewicz, Mazur - Kowalkowski, Felski, Kośnikowski, Szuprytowski - Ostęp, Hirsz ORAZ Witanowski, Cecerko, Sekuła, Dziengielewicz.

Kto pojedzie na MPJM - mecze rewanżowe

LECHIA GDAŃSK (wyeliminowany: Górnik Zabrze)
CRACOVIA KRAKÓW (Korona Kielce)
pierwszy mecz 2:3

REMBERTÓW WARSZAWA (Zawisza Bydgoszcz)
AMICA WRONKI (Rodło Opole)
pierwszy mecz 3:5

ZAGŁĘBIE LUBIN (Hetman Zamość)
STAL MIELEC (Pogoń Szczecin)
pierwszy mecz 2:1

GKS BEŁCHATÓW (UKP Zielona Góra)
JAGIELLONIA BIAŁYSTOK (Naki Olsztyn)
pierwszy mecz 0:4

Copyrights lechia.gda.pl 2001-2026. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.026