Gdańsk: środa, 21 października 2020
TYGODNIK
Podstrony:

Tygodnik lechia.gda.pl nr 65 (28/2006)

11 lipca 2006

LECHIA BUDUJE ZESPÓŁ NA NOWY SEZON

Wariant oszczędnościowy

Do rozpoczęcia sezonu ligowego pozostały niespełna dwa tygodnie. Gdańska Lechia po raz pierwszy od kilku lat przystąpi do rozgrywek ligowych pozbawiona statusu beniaminka. Na dzień dzisiejszy chyba nikt nie wie, jak będzie wyglądała kompletowana właśnie kadra zespołu, który będzie miał w nowym sezonie walczyć o... No właśnie: o co?

KAROL SZELOŻYŃSKI
Gdańsk

Piękne plany

Jest 28 maja 2005 roku, godzina 19. Gdańska Lechia właśnie awansowała do II ligi. Biało-zieloni powrócili na piłkarską mapę Polski po latach tułaczki w niższych klasach rozgrywkowych. Kibice, którzy nie opuścili od razu stadionu przy ul. Traugutta zgromadzili się przed trybuną krytą, skąd do zgormadzonych przemawiali "ojcowie sukcesu". Jedną z osób, która bardzo cieszyła się z awansu był prezydent Miasta Gdańska - Paweł Adamowicz. W przerwie meczu z własnej kieszeni ufundował nagrodę w wysokości 500 zł dla piłkarza, który otworzy worek z bramkami. Po spotkaniu osobiście zabrał głos i oznajmił, że wywalczony awans to tylko element planu, jakim jest powrót Lechii do I ligi. Plan zakładał, że w II lidze Lechia spędzi tylko dwa sezony. Gdyby więc słowa prezydenta miały się spełnić, nadchodzący sezon oznaczałby walkę o najwyższy i - jak podkreślają sami piłkarze Lechii - nieodzowny cel.

Kolejne deklaracje walki o awans pojawiły się w przerwie zimowej sezonu 2005/06. Wprawdzie kibice i niektórzy trenerzy (np. ówczesny szkoleniowec Radomiaka Radom - Mieczysław Broniszewski) typowali Lechię jako czarnego konia rozgrywek już przed i po pierwszych kolejkach zakończonego sezonu, ale oficjalnie nikt w Lechii o takim celu nie mówił. Wręcz przeciwnie - podkreślano, że Lechia ma się jedynie utrzymać w lidze. Zimą 2006 roku z ust działaczy gdańskiego klubu padały zapewnienia, że nadchodząca runda wiosenna ma być okresem, podczas którego zbudowany zostanie trzon zespołu mającego w nowym sezonie bić się o ekstraklasę.

Kiedy jednak przyszło co do czego, działacze nie rzucają już takich buńczucznych deklaracji. Oficjalnie nikt jeszcze nie poinformował, o co walczyć ma gdański klub w sezonie 2006/07. Co więcej - zapowiadano zatrudnienie trenera z uznanym nazwiskiem, co dla kibiców jednoznacznie określało cele na nowy sezon. Zdecydowano się jednak na inny - bardziej oszczędny - wariant. Czy słusznie? O tym przekonamy się dopiero w nowym sezonie. Fakty są takie, że coraz częściej da się słyszeć głosy, że nowy piłkarski rok będzie dla Lechii oznaczał kolejną walkę o środek ligowej tabeli. Optymizmu może dodawać jedynie wypowiedź dyrektora klubu - Błażeja Jenka, który powiedział, że jeśli Lechia ma się ocierać o baraże to tylko o te o I ligę.

Stadion, a awans

W przypadku awansu Lechii do I ligi należy zadać sobie pytanie, gdzie będzie rozgrywał swoje spotkania beniaminek ekstraklasy? Na stadionie w Gdańsku brakuje sztucznego oświetlenia (koszt ok. 4 mln zł), podgrzewanej murawy (koszt inwestycji łącznie z najwyższej jakości trawą to ok. 2-2,5 mln zł), 3000 plastikowych siedzisk z oparciami (tych jest dopiero ok. 1700 sztuk). To tylko główne wymogi najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce.

O ile w Gdańsku w końcu wzięto się za remont murawy i instalację zapowiadanego od roku systemu nawadniania płyty boiska, tak zapomniano o tym, że celem Lechii jest gra w I lidze. Sytuacja wygląda tak, że jeśli biało-zieloni awansują do I ligi to murawa na stadionie będzie musiała być od nowa zryta (tak, jak dzieje się to teraz przy instalacji systemu nawadniającego), a następnie umieszone zostaną w niej elementy systemu podgrzewania płyty boiska. Chyba, że w Gdańsku myślą o elektrycznym systemie podgrzewania murawy stosowanym głównie w Rosji. Jego koszt jest znacznie niższy niż standardowy system, a jego instalacja nie musi oznaczać rozrywania murawy (elementy mogą zostać wprowadzane pod nawierzchnię trawiastą są za pomocą specjalnych urządzeń). Jednak ten system ma zasadniczą wadę - podgrzewanie murawy nie może odbywać się przy włączonym jednocześnie sztucznym oświetleniu.

Prawdopodobnie najpoważniejszą inwestycją i jednorazowym zastrzykiem gotówki, który zostanie (oczywiście, jeśli zostanie) zaaplikowany gdańskiemu stadionowi, coraz bardziej przypominającemu skansen, będzie instalacja sztucznego oświetlenia. Jest to tak samo nieodzowny element infrastruktury stadionu, jak pogrzewana płyta boiska. Teoretycznie środki na instalację oświetlenia ma pokryć miejski WPI na lata 2006-2010, ale plan ten może się w każdej chwili zmienić. Czas trwania prac montażowych może trwać nawet całą rundę (tyle trwał w Gliwicach), ale również dwa tygodnie (tyle ma trwać we Wrocławiu po uprzednim przygotowaniu terenu i stadionu).

Budżet nie gra...

... Ale w sezonie 2004/05 sprawdzało się, że awans uzyskiwały zespoły z najwyższym budżetem: Korona Kielce (5 mln zł), GKS Bełchatów (6 mln zł), Arka Gdynia (5 mln zł). Również te z najmniej opasłym portfelem opuszczały ligę: MKS Mława (1 mln zł), RKS Radomsko (0,3 mln zł). Sytuacja wygląda inaczej w zakończonym sezonie 2005/06. Promocję do najwyższej klasy rozgrywkowej uzyskały zespoły Widzewa (3. budżet w II lidze) oraz ŁKS-u (6. budżet w lidze). Przegrała go natomiast najbogatsza i teoretycznie najsilniejsza kadrowo Jagiellonia (6 mln zł), a wrocławski Śląsk z 12. budżetem w lidze (o około 1 mln zł niższym niż Lechia) zajął w rozgrywkach 4. miejsce.

Powyższe zestawienia mają na celu pokazać, że pieniądze z pewnością nie są czynnikiem w głównej mierze decydującym o tym, o co walczyć może dany zespół. Należy jednak znaleźć piłkarzy, którzy nie będą przychodzić do Lechii jedynie dla zarobienia dużych pieniędzy, ale właśnie dla wywalczenia awansu sportowego. Takich zawodników, związanych z klubem i chcącym za niego oddać serce, nie znajdzie się w zespołach rezerwowych I-ligowców, którzy na Lechię nie zwracali wcześniej nawet uwagi. Słusznym rozwiązaniem wydaje się nieprzedłużenie kontraktu z Jakubem Biskupem, który co chwila próbował odejść z Lechii. Zapewne niewielu zaskoczy fakt, jeśli Biskup wkrótce wróci do Lechii z "podkulonym ogonem" prosić o kontrakt, podobnie jak miało to miejsce zimą w przypadku jednego z obecnych napastników Lechii.

Dalszy zaciąg krakowsko-kościerski

Lechia przebywa na zgrupowania w Szamotułach, gdzie trener Borkowski pracuje nie tylko nad umiejętnościami taktycznymi zawodników, ale także nad ich wytrzymałością. Jak zapowiedział popularny "Borek" - jego zespół ma być drużyną walczącą, a więc z pewnością przed 90. minutą gry, jego podopiecznym nie może braknąć sił. Na obozie czas upływa także na testowaniu nowych zawodników i rozgrywaniu spotkań sparingowych.

Lechia w swoich działaniach transferowych stosuje jak dotąd - podobnie jak w wypadku trenera - wariant oszczędnościowy. Nikt nie mówi, że odpowiednio prowadzony zespół złożony z obecnych piłkarzy, uzupełniony o nowych zawodników w miejsce tych, którzy odeszli, nie może powalczyć o ekstraklasę. Zwłaszcza, że na dzień dzisiejszy jest to prawdopodobnie jedyny możliwy scenariusz walki o I ligę dla gdańskiego drugoligowca.

Największym chyba nazwiskiem, jakie wymieniano w kontekście ewentualnych wzmocnień był Kamil Kuzera, 23-letni obrońca krakowskiej Wisły, który miniony sezon spędził na wypożyczeniu do Widzewa Łódź. On w Lechii nie zagra, bo po sparingu z Wartą zrezygnował z niego trener Borkowski. Była to notabene nie pierwsza decyzja nowego trenera biało-zielonych, która zdziwiła kibiców gdańskiego klubu. Najpierw popularny "Borek" odprawił z kwitkiem Tomasza Pękalę, a teraz Kuzerę. Lechia sprawdza także na obozie napastnika rezerw Wisły - Marcina Szałęgę. Piłkarz zdobył w minionym sezonie 5 goli w III lidze i ma duże szanse na angaż w Lechii. Kolejnym zawodnikiem, który najprawdopodobniej zasili gdańskiego II-ligowca jest piłkarz polecany przez nowego drugiego trenera gdańskich piłkarzy - Tomasza Kafarskiego. Mowa o defensorze SMS-u Łódź, który minioną rundę spędził w Kaszubii Kościerzyna - Damianie Trzebińskim. Gdańscy działacze chcielby także pozyskać pomocnika Wisły Kraków - Bartosza Iwana, ale ten zawodnik najprawdopodobniej zagra w Widzewie Łódź, z którym wywalczył awans do I ligi.

Jeśli chodzi o innych zawodników to w Gdańsku chcą podpisać kontrakt z napastnikiem rezerw poznańskiego Lecha - Pawłem Buzałą, który zaliczył także epizod w ekstraklasie (12 spotkań, 1 gol) podczas minionego sezonu. Piłkarz nie zdecydował się przedłużyć kontraktu z Lechem i od poniedziałku przebywa na obozie przygotowawczym z piłkarzami Lechii. Znacznie niżej ocenia się szanse pozyskania kolejnych wiślackich obrońców - Jacka Paszulewicza i Adama Kokoszki. Ten ostatni zagrał nawet w sparingu Wisły z Celtikiem Glasgow i możliwe, że uda mu zmieścić się w kadrze zespołu Dana Petrescu. Maleją szansę na grę w Lechii bramkostrzelnego pomocnika Krzysztofa Treli (ostatnio Heko Czermno) i Huberta Wołąkiewicza (Amica Wronki). Trelę testuje KSZO Ostrowiec, a Wołąkiewicz może podpisać kontrakt z Polonią Warszawa. Szansę dostaną także piłkarze rezerw gdańskiego klubu - m.in. Łukasz Dziengielewicz - strzelec jednej z bramek w sobotnim sparingu z Wartą Poznań.

Pewne jest, że do Lechii dołączy co najmniej trzech piłkarzy. Wszystko przez to, że z Lechii odszedł boczny pomocnik - Jakub Biskup, a także defensywny pomocnik - Maciej Mysiak. W najbliższej rundzie nie zagra taże środkowy obrońca - Marcin Janus, który zerwał więzadła krzyżowe w kolanie. Wszystkie trzy luki z pewnością zostaną załatane nowymi zawodnikami.

Do trzech razy sztuka

Powyższe stwierdzenie doskonale opisuje drogę przez mękę, jaką dla Polskiego Związku Piłki Nożnej było ułożenie terminarza II ligi. Kibice w trosce o dobre imię PZPN-u podpowiadali, by dla ułatwienia, przy układaniu rozkładu gier wzorować się na kalendarzu niemieckiej Bundeslidze, która również liczy 18 zespołów. Ostatecznie, za trzecim razem, światło dzienne ujrzał w końcu poprawny terminarz. Pary gier mogą się jeszcze zmienić po werdyktach komisji licencyjnej PZPN-u. Największe niewiadome stawia się przy beniaminkach. Na swoją szansę powrotu do II ligi kuchennymi drzwiami czeka już, zdegradowane po barażach, Heko Czermno.

Lechia nowy sezon powinna zacząć w Gostyniu, meczem z Kanią. Prawdopodobnie jednak mecz zostanie rozegrany w innej miejscowości, w której znajdzie się stadion spełniający normy II-ligowe. Należy również przestrzec kibiców przed hurraoptymizmem. Niektórzy fani już dopisują Lechii komplet punktów za zwycięstwo w tym meczu. Na potwierdzenie wystarczy podać przykład zeszłorocznej sytuacji Lechii. Jagiellonia, Podbeskidzie, Widzew i Zagłębie również dopisywali sobie trzy punkty już przed meczem z gdańskim beniaminkiem. Nie od dziś wiadomo, że zespół debiutujący na danym szczeblu rozgrywek najgroźniejszy jest przez pierwsze kilka spotkań. Tym lepiej więc, że z kolejnymi beniaminkiem Lechia zagra w 6., a z następnym dopiero w 12. serii gier. Z niecierpliwością czekamy więc na powrót ligowej piłki, której w żaden sposób nie jest w stanie zastąpić nawet niemiecki mundial. Dopiero liga pokaże jak swoją pracę wykonali wszyscy w Lechii, ile warte są przedsezonowe spekulacje, a także - zweryfikuje ile warte były słowa Pawła Adamowicza, które zostały przytoczone na początku tekstu.

KOMENTARZE
Brak opinii - bądź pierwszy!
bez logowania: LIST do redakcji
Weź udział w nowej, ekscytującej rywalizacji i powalcz o miano najlepszego Betona. Typuj na okrągło i wygrywaj nagrody!

Liga BetONów
Główny punkt programu nowej lechia.gda.pl: inernetowy tygodnik. Co wtorek artykuły na temat Lechii, publicystyka, informacje, galerie zdjęć i inne. Zapraszamy.

Ostatni numer
Wyraź swoją opinię na dany temat, podziel się uwagami z innymi kibicami Lechii. Nawet bez logowania możesz czytać forum bez ograniczeń.

Forum dyskusyjne
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2020. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.020