Gdańsk: czwartek, 28 stycznia 2021
TYGODNIK
Podstrony:

Tygodnik lechia.gda.pl nr 70 (33/2006)

15 sierpnia 2006

PO MECZU LECHIA-PODBESKIDZIE 3:1

Urodzinowy prezent

Gdy już w pierwszej minucie Lechia zdobyła bramkę, kamień z serca spadł debiutującemu przed gdańską publicznością duetowi trenerskiemu Borkowski-Kafarski. Lepszy początek trudno sobie wymarzyć. Biało-zieloni dotychczas w każdym meczu zaprezentowali się z różnej strony. W sobotę gra była najgorsza, ale efekt z kolei najlepszy.

MARIUSZ KORDEK
Gdańsk

Trener Podbeskidzia, Krzysztof Tochel, przegrał wiosną z Lechią jako trener Zagłębia Sosnowiec i musiał podać się do dymisji. 11 dni później biało-zieloni po bramce Krzysztofa Brede wygrali z drużyną z Bielska. Rok temu wyjazdy do Bielska i Sosnowca były pierwszymi po powrocie do II ligi i oba zostały zremisowane. Po sobotnim meczu patent na Tochela i Podbebskidzie dalej nie wygasł.

W biało-zielonych barwach w podstawowym składzie wyszło siedmiu zawodników z ostatniego meczu z bielszczanami, a Podbeskidzie wystawiło tylko czterech piłkarzy pamiętających tamto spotkanie. To zestawienie obrazuje, w którym klubie panuje większa stabilizacja, za którą poszedł także boiskowy wynik.

Telewizor i bramka dla jubilata

Gdańska inauguracja II ligi zaczęła się od miłej uroczystości, jaką było złożenie życzeń i wręczenie prezentów przez przedstawicieli klubu Romanowi Rogoczowi z okazji jego 80. urodzin. W całym tym symbolicznym przyjęciu zabrakło jednak odśpiewania "stu lat" dla jubilata. Może uda się to nadrobić przy kolejnym jubileuszu. Zdrowie i żywotność pana Romana zależą od wyników biało-zielonych, więc piłkarze - zanim jeszcze wszyscy wygodnie zasiedli na trybunach - postanowili sprezentować Rogoczowi bramkę już w 53 sekundzie meczu. Efektowne wyjście z piłką Piotra Cetnarowicza wykończył Karol Piątek.

Mecz z Podbeskidziem miał dać odpowiedź na pytanie, jak wygląda obecna Lechia, czy w grze tej drużyny nastąpiły zmiany i czy drużyna będzie walczyć o coś więcej niż tylko utrzymanie.

Trzeci mecz i po raz trzeci trener Tomasz Borkowski dokonał roszad w składzie. Widać, że stara się dobierać taktykę oraz wykonawców założeń pod przeciwnika. Roszad jak na razie trener dokonuje na pozycjach bocznych obrońców. Grających tydzień temu Fechnera i Żuka zastąpili Piątek i Pęczak. Dla Piątka był to powrót na pozycję, na której występował w ŁKS-ie oraz Cracovii. Po powrocie do Lechii zagrał po raz pierwszy w defensywie i już w 1 minucie strzelił bramkę.- Dziś grałem na lewej obronie. Kiedyś już tam grałem, więc nie jest to nowa pozycja. Muszę się wywiązywać z zadań, jakie zalecił mi trener najlepiej jak potrafię - wyznał po meczu Karol Piątek.

Gra obronna pozostawała dużo do życzenia. Jak widać nie stanowi jeszcze monolitu, choć w porównaniu z poprzednim sezonem zmieniło się jedno ogniwo. Doszedł Mariusz Pawlak, który miał być istotnym wzmocnieniem tej formacji, a tu kolejny, trzeci z rzędu mecz kiedy tracimy bramkę. Po zdobyciu przez Lechię drugiej bramki Podbeskidzie mocniej zaatakowało i z każdą minutą bramka dla gości wisiała w powietrzu. Na szczęście dla Lechii skończyło się tylko na jednym golu, kiedy to po strzale Krzysztofa Chrapka do odbitej przez gdańskiego bramkarza piłki dopadł Odrzywolski i posłał ją głową obok "Bączka". Widząc tę nieporadność trenerzy dokonali w przerwie kolejnej roszady, przesuwając popularnego "Cygana" do przodu, a w jego miejsce wprowadzając Trzebińskiego.

- W przerwie zmieniłem Marcina Szałęgę, za którego wszedł Damian Trzebiński. Było to spowodowane tym, że zdecydowanie przegrywaliśmy pojedynki "jeden na jeden" w powietrzu, jak i na ziemi w linii obronnej. Mam pretensje do Bredego i Pawlaka o ich grę w pierwszej połowie - tłumaczył zmiany w składzie szkoleniowiec biało-zielonych.

Brak lidera

Pomoc to bez wątpienia największy potencjał, jakim dysponuje Lechia. W tej formacji grają najbardziej doświadczeni piłkarze. Jednak jak dotąd tego nie potwierdzją. W meczu z Podbeskidziem znów najlepiej zagrał Maciek Kalkowski. Kapitan dwoił się i troił, a dobrą grę uhonorował asystą przy trzeciej bramce, kiedy wyłożył tak piłkę na 16. metr, że Jackowi Manuszewskiemu wystarczyło tylko przyłożyć nogę. Najlepszy gracz wiosny po zmianie pozycji i grze w środku pola nie może się odnaleźć. Być może więcej pożytku z Jacka byłoby, gdyby nadal występował w defensywie.

Magiczna koszulka z numerem "10" po raz drugi została przyznana Marcinowi Szałędze. Nabytkowi z Wisły generalnie gra jako rozgrywającemu nie wychodzi, a numer, po którym wszyscy oczekują najwięcej, dość ewidentnie go spala. Obchodzący w sobotę 24. urodziny wychowanek Promienia Żary został zmieniony, a jako urodzinowy prezent może zapisać sobie jedynie asystę przy bramce Cetnarowicza.

Szkoda, że wbrew zapowiedziom swojej szansy w środku pola nie dostają ani Szulik, ani Pietrowski. Zwłaszcza ten pierwszy liczył, że po czerwonej kartce otrzymanej w ostatnim meczu poprzedniego sezonu wróci do składu. Z pewnością po wyleczeniu się Wojciechowskiego rywalizacja w środku pola wzrosnie i niektórzy zawodnicy będą musieli sobie szukać innego miejsca na boisku. W sobotnim meczu w drugiej linii zagrał kolejny piłkarz, który debiutował przed gdańską publiką, Paweł Buzała. Jego występ można zaliczyć do poprawnych, aczkolwiek po byłym zawodniku Lecha Poznań można było oczekiwać o wiele więcej. Sam mówił jednak w pomeczowych wypowiedziach, że bardziej czuję się napastnikiem. O miejsce na skrzydle będzie rywalizował z innym przekwalifikowanym napastnikiem, Krzysztofem Rusinkiem, który po raz pierwszy w tym sezonie miał okazję zaprezentować się na boiskach II ligi.

Bramka napastnika

Lechia po trzech meczach należy do drużyn, które mają na koncie najwięcej strzelonych bramek. To widoczny postęp w porównaniu z rundą wiosenną, kiedy to sporo meczów biało-zieloni kończyli wynikiem bezbramkowym, a najlepszym strzelcem drużyny został obrońca Brede. Metamorfoza jest na tyle zaskakująca, gdyż formacja ataku nie doznała żadnego wzmocnienia. Mało tego, do sobotniego meczu napastnicy Lechii po raz ostatni pokonali bramkarza przeciwnika 31 maja w meczu z Polkowicami.

Trenerzy cały czas zestawiają linię napadu spośród trójki napastników, którymi żonglują w składzie. Po meczu z Podbeskidziem najlepsze notowania powinien mieć Piotr Cetnarowicz, który należał do najlepszych aktorów sobotniego widowiska. Popularny "Centek" przed czteroma sezonami był nawet zawodnikiem bielskiej drużyny, więc mecz przeciwko swej byłej drużynie rozpoczął z podwójną motywacją. Pierwszy gol został w dużej mierze wypracowany przez niego, a bramka strzelona głową na 2:0 potwierdziła duże możliwości jeśli chodzi o grę w powietrzu. Poza tym przejawiał dużo chęci i zaangażowania w grę. Jego występ był przeciwieństwem Grzegorza Króla, którego gra była dość statyczna i drugi raz z rzędu nie dotrwał do końcowego gwizdka sędziego. Może to oznaczać, że przyszłe spotkanie rozpocznie od ławki, co mu się jeszcze od czasu powrotu do Lechii nie zdarzyło.

Wariant oszczędnościowy

Drużyna Podbeskidzia od kilku miesięcy przeżywa różnego rodzaju zawirowania. Brak kasy i długi do spłacenia, kary w postaci ujemnych punktów, wszystko to sprawia, że w bielszczanie w tym sezonie będą grać o utrzymanie. Najjaśniejszą postacią drużyny z Bielska był niewątpliwie brylujący w napadzie 20-letni Krzysztof Chrapek, mający swój udział przy bramce. Najbardziej doświadczonym piłkarzem od którego zależy w głownej mierze gra Podbeskidzia był kapitan drużyny Grzegorz Pater, którego zatrzymanie działacze uznali za swój największy sukces podczas okresu przygotowawczego. - Wariant na to półrocze jest mocno oszczędnościowy. Ściągnęliśmy wyłącznie piłkarzy z regionu i swoich wychowanków. Tych ostatnich mamy w składzie dziewięciu. Wiem, że to nie jest najlepsze wyjście, ale w innym wypadku w ogóle nie wystartowalibyśmy w rozgrywkach - wyjaśnił Tochel.

Wstydem byłoby więc, gdyby lechiści nie wygrali sobotniego meczu. Zgodnie z tym, co mówił trener Borkowski, w tym meczu styl gry schodził na drugi plan, tu się liczyły punkty. Za dwa tygodnie mało kto będzie miał w pamięci styl, a zdobyte punkty dodadzą wiary przed wyjazdem do Polkowic. Prawdziwe oblicze i charakter drużyna powinna pokazywać w meczach wyjazdowych. Miejmy nadzieję, że tak jak w poprzednim sezonie stadion w Polkowicach okaże się szczęśliwy i lechiści pokuszą się o tam o pierwsze wyjazdowe zwycięstwo.

Wszyscy zgromadzeni na stadionie przy ul. Traugutta mieli przyjemność zobaczyć powiększoną murawę. Z trybun poszerzone boisko prezentowało się dobrze i można było usłyszeć z ust kibiców wiele pochlebnych opinii. Przeciwnego zdania są natomiast piłkarze, którzy narzekają, że w miejscach, gdzie murawa jest położona na nowo, trawa odchodzi przy ostrzejszej grze i chyba musi minąć kilka miesięcy, zanim wymiary boiska zostaną rzeczywiście poszerzone. Nawet rozgrzewający się piłkarze biegali głownie po bieżni, oszczędzając trawę za bramkami.

Zaręczyny zamiast konkursu

W przerwie kibice Lechii, zamiast tradycyjnego konkursu polegającego na zdobywaniu bramki z połowy boiska, mieli okazję po raz drugi tego dnia przeżywać miłą uroczystość. Jeden z kibiców biało-zielonych postanowił wziąć sobie na świadków 4-tysięczną publiczność i uroczyście oświadczył się swej przyszłej żonie. Miejmy nadzieję, że już niedługo doczekamy się, kiedy jakaś młoda para dokona aktu ślubu w "świątyni" przy Traugutta 29, a piłkarze nie omieszkają sprawić jej kolejnego prezentu.

Po raz czwarty z rzędu Lechia nie przegrała w meczu inaugurującym rozgrywki ligowe w Gdańsku. Przed rokiem padł remis w meczu z Jagielonią. Przed dwoma i trzema laty były skromne zwycięstwa po 1:0. Odpowiednio nad Mieszkiem Gniezno w III lidze i Orlętami Reda w IV. Na rozpoczęcie sezonu 2002/03 Powiśle Dzierzgoń zepsuło inaugurację przy Traugutta wygrywając 4:2. To ostatnie spotkanie z obecnej kadry pamięta jedynie bramkarz Mateusz Bąk.

Mecz z Podbeskidziem to również dziewiąte z kolei spotkanie nie przegrane przez Lechię na własnym boisku. Ostatnia tak długa seria miała miejsce w III lidze w sezonie 2004/05, kiedy to biało-zieloni odnieśli 10 kolejnych zwycięstw. Katem, który przerwał tę passę, była Unia Janikowo.

KOMENTARZE
Brak opinii - bądź pierwszy!
bez logowania: LIST do redakcji
MECZE LECHII:
Weź udział w nowej, ekscytującej rywalizacji i powalcz o miano najlepszego Betona. Typuj na okrągło i wygrywaj nagrody!

Liga BetONów
Główny punkt programu nowej lechia.gda.pl: inernetowy tygodnik. Co wtorek artykuły na temat Lechii, publicystyka, informacje, galerie zdjęć i inne. Zapraszamy.

Ostatni numer
Wyraź swoją opinię na dany temat, podziel się uwagami z innymi kibicami Lechii. Nawet bez logowania możesz czytać forum bez ograniczeń.

Forum dyskusyjne
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2021. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.022