Juniorzy starsi pod wodzą Roberta Jędrzejczaka byli niepocieszeni. Remis 0:0 z Polonią Gdańsk ewidentnie wynikiem marzeń nie jest, zwłaszcza że oprócz rocznika 1989 w składzie pojawili się również przedstawiciele szerokiej kadry drugiej ligi: Robert Hirsz, Jakub Kawa, Rafał Loda i Łukasz Pietroń. Najbardziej było wszystkim żal sytuacji sprzed samej przerwy, gdy strzał z wykonywanego przez Marcina Wojtkiewicza rzutu karnego trafił tylko w słupek. W drugiej połowie poloniści nadal mogli więc realizować swoją defensywną taktykę i okazało się to skuteczne.
Do juniorów młodszych wkroczył tymczasem zespół rocznika 1990, gdzie trenerem od samego początku jest Marek Szutowicz. Drużyna przygotowywała się do rozgrywek od 20 lipca, zaczynając od 10-dniowego obozu przygotowawczego na terenach AWFiS, poprzez udział na początku sierpnia w turnieju Remes Cup. Nieźle wychodziło w sparingach, więc narosło powodów do optymizmu. W czasie, gdy Szutowicz przebywał na obozach z reprezentacją olimpijską, zastępował go Tomasz Kafarski i zawodnicy pierwszego zespołu Lechii.
- Mam dzisiaj kadrę 46 osób - opisuje "Szuto". - Z tego 24 nadaje się do super roboty, a wśród nich jest 10 naprawdę dobrych zawodników. Myślę, że z 3-4 Lechia będzie miała za dwa, trzy lata pociechę i praca osób zaangażowanych w ten rocznik nie pójdzie w las.
Szkoleniowcowi najbardziej żal swojej dumy, kontuzjowanego obrońcy Sebastiana Krysińskiego, który przeszedł niedawno operację rekonstrukcji bocznych więzadeł i dopiero na przełomie kolejnego roku będzie mógł wrócić do treningów. Z drugiej strony sam jednak przyznaje, że i tak nie grałby on w juniorach młodszych, ale ze względu na swoją klasę - w roczniku starszym. Częste absencje może zaliczać również powoływany do reprezentacji Polski Dawid Pajor.
- Jeżeli jednak dojdą do skutku wszystkie transfery, a mam takie zapewnienia od kierownictwa, to ten zespół będzie silny i wstydu Lechii nie przyniesie - mówił jeszcze przed pierwszym meczem Szutowicz. - Nie ukrywam, że przede wszystkim liczę na Adriana Bebłowskiego z Lwów Korsze, mającego za sobą grę w V lidze. W moim odczuciu to bardzo dobry materiał na bramkarza, ma zdecydowanie lepsze umiejętności od moich czterech chłopaków. W końcu doczekałem się też napastnika z prawdziwego zdarzenia, Tomasza Bobrowskiego z Granicy Kętrzyn. Liczę również na Przemka Grzywacza, o którego zabiegał już trener Borkowski, a także napastnika Marka Dudę.
Pod koniec tygodnia okazało się jednak, że tak miło nie będzie. Za Grzywacza Pomezania Malbork zażądała 10 tysięcy złotych, na co Lechia zgodzić się nie chce. Również za pozostałych zawodników trzeba płacić. Pieniądze niby mają się znaleźć, między innymi za sprawą sponsorów rocznika, ale załatwianie formalności na pewno jeszcze potrwa. Dlatego ku rozczarowaniu trenera w meczu z Gedanią nie zagrał żaden z wymienionej czwórki. A był to mecz szczególny.
- W dwóch ostatnich latach przegrywaliśmy z Gedanią rywalizację w rocznikach 88/90 - opowiada "Szuto". - Mecze były pod nasze dyktando, ale brakowało postawienia "kropki nad i". Traciliśmy bramki w ostatnich minutach. Gedanię prowadzi trener Zbigniew Kowalski, który nie lubi Lechii, bo uważa, że został skrzywdzony, a w drużynie jest paru chłopaków, którzy kiedyś u nas grali i teraz chcą coś udowodnić. Martwi mnie to, że w każdym meczu mieliśmy ich na widelcu, a nie potrafiliśmy wykorzystać sytuacji.
Nie inaczej było i tym razem. Do 53 minuty mecz był wyrównany i mimo dwóch strzałów w poprzeczki żaden gol paść nie chciał. Wtedy do rzutu wolnego podszedł jednak najlepszy na boisku Mateusz Wiech, na co jego tata, Henryk, swego czasu kierownik drużyny w roczniku 1989, od razu się uśmiechnął. - Młody ma pod domem aluminiową bramkę i codziennie strzela po trzysta wolnych - prędko wyjaśnił.
I rzeczywiście, boczny obrońca wspaniale przymierzył z lewej nogi, dając Lechii prowadzenie. A gdy w ciągu ośmiu kolejnych minut Gedania złapała czerwoną kartkę, zaś Karol Cieślak podwyższył na 2:0, rozstrzygnięcie wydawało się być oczywiste. Niestety, najpierw z boiska wyleciał Patryk Paterek i siły się wyrównały. Dwie minuty przed końcem przeciwnicy wykorzystali błąd bramkarza Kacpra Tułowieckiego, zaś w doliczonym czasie gry - gapiostwo jego i całej obrony. Z pewnego zwycięstwa znów wyszły nici.
We wtorek ma się odbyć spotkanie organizacyjne juniorów starszych i młodszych, na którym zapadnie najprawdopodobniej decyzja o przekazaniu do drużyny Marka Szutowicza kilku zawodników z grupy rok młodszych wychowanków trenera Józefa Gładysza. Po pierwszym meczu wydaje się, że najpilniej potrzeba bramkarza i środkowego pomocnika, gdyż zawodnicy grający na tych pozycjach spisali się najsłabiej. Ale jest jeszcze 29 kolejek na udowodnienie, że to tylko wypadek przy pracy.
JS: Polonia Gdańsk - Lechia Gdańsk 0:0
LECHIA: Kubiński - Weber, Wojtkiewicz, Gładczuk, Mazur - Kowalkowski, Pietroń, Szuprytowski, Loda - Kawa, Hirsz ORAZ Osłowski, Kośnikowski, Ostęp.
JM: Lechia Gdańsk - Gedania Gdańsk 2:2 (0:0)
Wiech, Cieślak
LECHIA: Tułowiecki - Andrychowski, Cieszyński, Rychłowski, Wiech - Grembocki (Jung), Lis (Tomkiewicz), Dąbrowski, Paterek - Locman (Cieślak), Płókarz (Filipowicz).