Gdańsk: sobota, 20 lipca 2024

Tygodnik lechia.gda.pl nr 73 (36/2006)

5 września 2006

Treść artykułu
 |   |   |   |   | 

PO MECZACH Z ODRĄ I POLONIĄ BYTOM

Finlandia na pożegnanie wakacji

"Nigdy nie będzie takiego lata" - tak śpiewa Boguś Linda w utworze "Finlandia". Lato i wakacje właśnie dobiegają końca. Czy będzie co wspominać? Lechia nie zdołała wygrać z Polonią, Polska nie wygrała z Finlandią. Nic, jak tylko wziąć butelkę Finlandii i się upić. Ostatnia sobota nie należała do szczęśliwych dla sympatyka biało-zielonych i biało-czerwonych.

MARIUSZ KORDEK

6 dni, 3 ciężkie mecze i 7 punktów. To dorobek piłkarzy Lechii w ostatnich trzech kolejkach. Te osiągnięcie może cieszyć, lecz na pewno po ostatnim gwizdku sędziego pozostał mały niedosyt. A wszystkim apetyty wzrosły po pewnych zwycięstwach nad Polonią Warszawa i pierwszym wyjazdowym zwycięstwie w Opolu.

Mecz z Polonią Bytom należało oczekiwać, że będzie trudniejszy niż dwa poprzednie. Goście podobnie jak Lechia byli na fali wznoszącej, gdyż także wygrali swoje dwa poprzednie spotkania. W tym jedno bardzo przekonująco, bo aż 5:0 ze Stalą Stalowa Wola na jej terenie. Do Gdańska przyjeżdżali po 3 punkty: - Dwa ostatnie mecze pokazały, że jesteśmy drużyną, która potrafi stwarzać sytuacje i je wykorzystywać. Teraz chcemy to potwierdzić i zdobyć kolejne trzy punkty - zapowiadał na łamach Gazety Wyborczej Jerzy Szpernalowski, drugi trener Polonii.

Ponadto goście byli chętni rewanżu za wiosenną porażkę na Traugutta, kiedy to po wyrównanym meczu ulegli biało-zielonym 0:1. Strzelcem jedynej ówcześnie bramki był Piotr Cetnarowicz, którego zabrakło w sobotnim meczu i jego brak było widać aż zanadto.

Starzy znajomi

Trenerem Polonii od obecnego sezonu jest Dariusz Fornalak. W sezonie 2000/01 grając w Arce Gdynia razem z Maciejem Kalkowskim wywalczyli wspólnie dla Gdynii II ligę. W poprzednim sezonie przez rundę jesienną Fornalak był trenerem Ruchu Chorzów. Chorzowianie pod jego wodzą jako pierwsi zdobyli twierdzę przy Traugutta. Mało tego, w tamtym spotkaniu czerwoną kartkę otrzymał Paweł Pęczak. Wiele wskazywało, że historia lubi się powtarzać. Kiedy to bytomianie objęli prowadzenie na początku meczu, a kilkanaście minut później Pęczak za próbę faulu na rywalu mógł zarobić czerwoną kartkę o którą tak upominał się po meczu trener gości: ... bezmyślność Pawła Pęczaka powinna być ukarana. Mnie uczono, a ja jestem tylko trenerem, że zamiar uderzenia czy kopnięcia zawodnika bez piłki należy karać. Nie wiem, dlaczego arbiter zinterpretował te przepisy inaczej. Nie znam się na tym - zakończył Fornalak.

Prawda była taka, że Pęczak na kartkę zasłużył (może nie czerwoną) i można było drżeć czy wytrzyma do końca. Jak widać rywalizacja z drużynami śląskimi wywołują w byłym zawodniku GKS-u Katowice podwójną sportową złość. Oby nie zakończyło się to przedwczesnym opuszczaniem boiska.

Kolejnym piłkarzem, który został zapamiętany z poprzedniego sezonu to Jakub Dziółka. Liczący ponad 2 metry zawodnik w sezonie 2005/06 reprezentował Szczakowiankę Jaworzną i podczas meczu z Lechią, najpierw zdobył bramkę samobójczą, a w ostatniej minucie zwycięską dla swojego zespołu. Tak więc Fornalak i Dziółka mieli swe patenty na Lechię. Ten ostatni wszedł dopiero w 23 min. Zmienił Mariusza Mężyka, kilka minut po tym jak bytomianie zostali ukarani czerwoną kartką.

To już drugi z rzędu mecz domowy, kiedy to biało-zieloni grają przez dłuższy czas w przewadze. Dla Lechii było to szczęście, gdyż goście po zdobyciu bramki grając tyko jednym napastnikiem ograniczyli się właściwie do obrony własnej bramki. Z pewnością gdyby Mężyk z Rozmusem grali do końca mogliby się postarać o groźniejsze ataki. Postać Mężyka też kiedyś pojawiała się w giełdowych spekulacjach jako wzmocnienie biało-zielonego ataku. Wychowanek Sandecji wybrał jednak ŁKS, a ostatnio skutecznością błyszczy właśnie w Bytomiu, zdobywając jak dotąd 4 gole.

Strata bramki na początku meczu ustawiła to spotkanie na jego dalszą cześć. Od listopadowego meczu z KSZO nie zdarzyło się aby biało-zieloni przegrywali na własnym boisku i musieli gonić wynik. W roli głównej w tym meczu w obozie Lechii wystąpił Krzysiek Brede. Grający ostatnio poniżej oczekiwać gdański obrońca sprokurował pierwszą bramkę, zbyt słabo podając piłkę do Mateusza Bąka. Tym zagraniem chciał chyba zrobić prezent urodzinowy dwóm piłkarzom Polonii, gdyż jak sprawdziliśmy po meczu zarówno Mariusz Mężyk, jak i rezerwowy Jarosław Kupis obchodzili tego dnia swoje urodziny. Popularny "Heniek" zrehabilitował się jednak później wykorzystując rzut karny i ratując 1 punkt dla gospodarzy. Nie zmienia to jednak faktu, że być może jego miejsce w linii defensywnej powinien zająć sprowadzony przed tym sezonem DamianTrzebiński.

Nieskuteczny Król

Pod nieobecność Cetnarowicza swoją szansę ponownie otrzymał Grzegorz Król. Jednak ponownie zawiódł. Cały czas czekamy na bramkę w wykonaniu wychowanka Lechii, który nie zdobył już gola od 20 maja (mecz ze Szczakowianką), co daje liczbę 612 minut. Zmieniony został przez Pawła Buzałę, który zagrał w końcu w linii napadu, jednak poza zapisaniem się w protokole niczym się nie wyróżnił. A miał okazję zaprezentować się przed swoim były szkoleniowcem, jako że sobotni mecz obserwował Czesław Michniewicz, przed sezonem będącym w kręgu potencjalnych następców Marcina Kaczmarka.

Największe zagrożenie dla bramki strzeżonej przez Grzegorza Żmiję stwarzał Piotr Wiśniewski. Napastnik biało-zielonych ustawiany w ostatnich meczach na prawym skrzydle początek sezonu może zaliczyć do udanych i miejmy nadzieję, że w końcu ma za sobą problemy zdrowotne i już niedługo nawiąże swymi wyczynami strzeleckim do sezonów spędzonych w Wierzycy i Kaszubii.

Mecz z Polonią Bytom na pewno trzymał do końcowych minut w napięciu. Naprzeciw siebie stanęły dwie równorzędne drużyny i wynik remisowy można uznać za sprawiedliwy. Jak podkreślał po meczu Marcin Szulik - najważniejsze, że twierdza przy Traugutta nie została zdobyta. To na pewno największy pozytyw tego spotkania.

Środowe zwycięstwo z Odrą Opole przełamało wreszcie kompleks obcego terenu. Po dobrych meczach w Janikowie i Białymstoku, słabym w Polkowicach, wreszcie lechiści sięgnęli po komplet punktów w wyjazdowym spotkaniu. Lechia zagrała w takim samym ustawieniu jak w meczu z Polonią Warszawa i to okazało się skuteczne. Lechiści zagrali po profesorku czekając na rozwój wypadków. Skutecznie wypunktowali gospodarzy strzelając im, podobnie jak warszawianom, dwie bramki. Najpierw powalony w polu karnym został Cetnarowicz i jedenastkę wykorzystał Brede. Na początku II połowy po indywidualnej akcji wynik podwyższył Wiśniewski. Gospodarze już nie podnieśli się po tym ciosie. Trener Odry dość krytycznie określił swoich podopiecznych mówiąc, że ma tylko 11 zawodników na poziomie II ligi, pozostali to IV-ligowcy. Ale to już problem opolan.

Największym natomiast problemem Lechii jest to, że po wygranym meczu na wyjeździe nie potrafią zdobyć 3 punktów w następnym meczu u siebie. Tak było w ubiegłym sezonie. Po wygranych w Polkowicach i Białymstoku, nastąpiły straty punków w meczach z KSZO i Heko Czermno. Miejmy nadzieję, że jeszcze w tej rundzie biało-zieloni przełamią tą serię.

Copyrights lechia.gda.pl 2001-2024. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.032