Gdańsk: sobota, 20 lipca 2024

Tygodnik lechia.gda.pl nr 73 (36/2006)

5 września 2006

Treść artykułu
 |   |   |   |   | 

GŁOSEM SPIKERA: DUCH KACZMARKA

Kierunek - Wrocław!

W polskim futbolu narodziła się "nowa świecka tradycja". Chodzi o wyjazdy do stolicy Dolnego Śląska, ale bynajmniej nie o podróże kibiców, pragnących obejrzeć kolejny mecz swojego zespołu. Ten kierunek obierają ostatnio działacze, sędziowie, trenerzy i piłkarze związani z ligową piłką. Ta swoista turystyka piłkarska nie pozostaje bez wpływu na przebieg rozgrywek II ligi.

MARCIN GAŁEK

Ilu właściwie uczestników liczą rozgrywki na zapleczu ekstraklasy? Pytanie z pozoru banalne! Przecież rzut oka na tabelę wystarczy, aby stwierdzić, że 18! Nic bardziej błędnego! Od ubiegłego sezonu istotny wpływ na dorobek punktowy poszczególnych zespołów ma "Wielki Dziewiętnasty", tj. PZPN. Wiele osób pamięta kary odejmowania punktów nakładane w trakcie poprzedniego sezonu na kluby przez piłkarską centralę. W tym sezonie ten osobliwy zwyczaj nadal obowiązuje. Nie zmieniło się także wycofywanie się przez związek z wcześniej nałożonych sankcji. Dzięki temu niektóre kluby mogą bez konieczności rozgrywania meczów obsunąć się w ligowej tabeli o kilka pozycji po odjęciu im punktów lub awansować, kiedy punkty, nie zawsze w tej samej ilości, są im oddawane. Warto zauważyć, że nikt nie wie, jakie są kryteria decydujące o wysokości kar.

Nowością tego sezonu jest dwudziesty uczestnik ligi! Podobnie jak PZPN, nie jest on jednak klasyfikowany w ligowej tabeli. Chodzi o "klub" o niespotykanej dotychczas wśród ligowców nazwie "Prokuratura" mający swoją siedzibę we Wrocławiu. Początkowo niedoceniany ligowy nowicjusz przystąpił do rozgrywek z werwą charakterystyczną dla beniaminka. Są tego pierwsze efekty. Wrocławianie zadali już, używając terminologii bokserskiej, pierwsze ciosy, o czym przekonali się: Górnik Polkowice, Zagłębie Sosnowiec i Podbeskidzie Bielsko-Biała. W trakcie ostatniej kolejki o sile beniaminka przekonał się sam lider: Zawisza S.A. (dawniej: Kujawiak). Wiele wskazuje na to, że "Prokuratura" systematycznie będzie powiększać swoje punktowe konto. Niewiadomo czyim kosztem, gdyż rozkład gier tego "zespołu" utajniono. Może to jest przyczyną tego, iż nazwy "Prokuratura" nie można ujrzeć w ligowej drabince. Gdyby tak było to istnieje duże prawdopodobieństwo, iż na mecie rozgrywek Prokuratorzy mieliby najwięcej punktów. Już dziś wiele osób ostrzy sobie zęby na "mecz": Prokuratura - PZPN. Ciekawe czy zadecyduje on o degradacji podopiecznych Michała Listkiewicza?

Sos własny

A jak wygląda sytuacja u pozostałych sklasyfikowanych w tabeli zespołów? Po miesiącu rozgrywek można pokusić się o pierwsze wnioski. Na pewno niewiele pozytywów do rywalizacji wniosły nowe na tym szczeblu rozgrywek kluby, tj. spadkowicz z ekstraklasy, Polonia, oraz sześciu beniaminków. Zajmowane przez te zespoły lokaty: 6, 11, 13 - 17 wskazują, iż to nie pośród nich należy dopatrywać się zespołów nadających ton w obecnych rozgrywkach. Najwyżej klasyfikowana Stal Stalowa Wola urwała wprawdzie na wyjeździe punkt Górnikowi Polkowice oraz u siebie sosnowieckiemu Zagłębiu, ale pozostałe mecze rozegrała z zespołami z ogona tabeli. Mecze prawdy dopiero przed "Stalówką". Natomiast Polonia zawodzi na całej linii. Nawet jeśli przyjąć, iż PZPN odda "Czarnym Koszulom" odjęte 6 punktów, to przy prezentowanej na boisku postawie stołeczni mogą liczyć najwyżej na środek tabeli.

Z trójki klubów, które przed sezonem otwarcie zapowiadały szturm na ekstraklasę, jedynie Zawisza S.A. spełnia pokładane w nim nadzieje. Komplet sześciu wygranych musi budzić szacunek. Nie inaczej jest ze stylem, gdyż bydgoszczanie udowodnili, iż są zespołem walczącym do końca. Zwycięstwa w Sosnowcu i Gliwicach wywalczyli w końcówkach spotkań. Pytanie tylko, jak na postawę zespołu wpłynie aresztowanie prezesa klubu. Jeśli drużyna, wbrew temu co się powszechnie o tym sądzi, gra uczciwie, to punktowe konto będzie się systematycznie powiększać. No, chyba że kolejne ciosy zada "Prokuratura"...

W przeciwieństwie do lidera, dwaj kolejni faworyci - Piast i Zagłębie zawodzą. Nie chodzi tylko o domowe porażki z Zawiszą. Zespoły te grają "w kratkę", stąd ich pozycje w środku stawki. Poza tym, za oboma klubami ciągnie się smrodek związany z aferą korupcyjną.

Cień po Tarasiewiczu

Aresztowanie aż trzech osób związanych z klubem nie przeszkadza za to Górnikowi Polkowice. To jedyny zespół, obok lidera, który nie przegrał jeszcze spotkania. Co więcej, od chwili aresztowania trenera, polkowiczanie wygrali wszystkie mecze! Plasuje ich to na trzecim miejscu, tuż za Jagiellonią. Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza, po świetnym starcie, stracili dystans do lidera. Czy kryzys zażegnano, pokażą najbliższe spotkania.

Wymienione zespoły czują na plecach oddech chorzowskiego Ruchu. "Niebiescy" skrzętnie gromadzą punkty i pokazują, że w tym sezonie trzeba będzie się z nimi liczyć.

W strefie środka plasują się: Polonia Bytom, KSZO i Śląsk. Bytomianie czynią systematyczne postępy, jednak środek tabeli wydaje się być szczytem ich możliwości. Wyraźnie za to obniżyły loty odmłodzone KSZO oraz opuszczony przez Tarasiewicza Śląsk. Podopieczni Lubosa Kubika są cieniem zespołu z poprzedniego sezonu. Dlatego też już dziś powszechna jest opinia, iż więcej punktów stracić można dzięki staraniom wrocławskich śledczych niż grze piłkarzy z tego miasta.

Na dnie tabeli Podbeskidzie. Wiele wskazuje na to, iż wariant oszczędnościowy, przyjęty na ten sezon przez klubowych włodarzy, kosztować będzie bielskich kibiców sporo nerwów. Tylko poważny wstrząs mógłby sprawić, iż bielszczanie odbiliby się od dna tabeli. Na pewno nie chodzi jednak o kolejne aresztowania osób związanych z Podbeskidziem. Taki scenariusz mógłby zniszczyć ten klub.

Duch Kaczmarka

Jak w trakcie pierwszego miesiąca rozgrywek spisywali się biało-zieloni? Odpowiadając na to pytanie można posłużyć się cytatem z popularnego serialu "Wojna domowa". Brzmi on następująco: "Statystycznie jest okej, ale indywidualnie leżymy". Oznacza to, iż zespół wypełnia stawiane przed sezonem zadanie zajęcia miejsca w czołowej szóstce ligi, jednakże łatwo znaleźć niedociągnięcia w funkcjonowaniu drużyny.

Zacznijmy od tych mniej przyjemnych stron. Gra poszczególnych formacji pozostawia wiele do życzenia. Obrona nie tylko słabo broni dostępu do bramki, ale - co gorsza - sama sprokurowała stratę kilku bramek! Eksperymenty z ustawieniem tej formacji zakończyły się... powrotem do tego, co sprawnie funkcjonowało już wiosną i zostało stworzone przez poprzedniego trenera. Pomoc, od dłuższego czasu określana jako najsilniejsza formacja zespołu, nadal nie do końca opanowała sztukę narzucenia przeciwnikowi swoich warunków gry. Przyznać jednak należy, iż to w tej formacji szukać trzeba czynników decydujących o zdobyciu ilości punktów dającej wysokie piąte miejsce. Natomiast zagadką pozostaje gra ataku. Formacja odpowiedzialna za strzelanie bramek, w było nie było najskuteczniejszym dotychczas zespole ligi, ma udział w zdobyciu zaledwie 25 procent goli. To tyle, co indywidualne dokonania obrońcy Krzysztofa Brede i pomocnika Karola Piątka. Jak widać każdej formacji nietrudno "przypiąć łatkę".

Nie najlepiej wyglądają też owoce letniej sesji transferowej. Jeszcze dwa tygodnie temu można było stwierdzić, iż dokonania Lechii w tej materii to niewypał. Nowi szkoleniowcy nie starali się dobierać graczy na "łapu-capu". Efekt tego jest połowiczny. Marcin Szałęga, najdroższy od lat nabytek naszego klubu, dość szybko wylądował w gipsie. Wypada tylko wierzyć, że kontuzja ta to efekt walki w trakcie meczu z Podbeskidziem, a nie "kukułcze jajo", którego nie wypatrzono w trakcie przedsezonowych badań. Trener Borkowski podkreślał niekonwencjonalność zagrań Pawła Buzały. W tym elemencie trzeba się zgodzić ze szkoleniowcem Lechii. Jak na ofensywnego zawodnika, "Buzi" jest na tyle niekonwencjonalny, że nie stworzył jeszcze praktycznie żadnego zagrożenia pod bramką przeciwnika. Jak łatwo się domyślić, nie o takie innowacje chodziło włodarzom klubu.

Są i różnice

Ten segment działalności ratuje jednak całkiem przyzwoita postawa Damiana Trzebińskiego i polepszająca się z meczu na mecz gra Mariusza Pawlaka. "Cygana" wprawdzie sprowadzono do obrony, ale nie narzekajmy. Progresja jego boiskowej postawy widoczna jest z każdym meczem. Ostatni transferowy sukces to... niesprowadzenie niechcianego w żadnym liczącym się klubie Rafała Kaczmarczyka. Piłkarz, który trzy miesiące pozostawał praktycznie bezrobotnym, do pełnej dyspozycji doszedłby zapewne już za dwa miesiące, czyli... po zakończeniu jesiennych gier.

Podsumowując wątek transferowy, warto podkreślić, iż wiodącą rolę w zespole grają jednak "zimowe transfery Kaczmarka", tj. Kosznik, Manuszewski, Piątek, Cetnarowicz.

Co zatem różni podopiecznych "Borka" od zespołu jego poprzednika? Przecież to praktycznie ci sami ludzie. Różnice łatwo wyłowić. Pierwsza to znaczne zwiększenie udziału młodzieży w grze. Damian Trzebiński i Marcin Pietrowski zagrali już w czterech spotkaniach, a ilość minut, w trakcie których przebywali na boisku, można liczyć w setkach. To bardzo wymowne w porównaniu z "legendarnymi" 11 minutami Roberta Hirsza w ubiegłym sezonie. Drużyna, niezależnie od tego, czy gra w domu, czy na wyjeździe, walczy o zwycięstwo. Dążenie do strzelania bramek znajduje przełożenie w skuteczności lechistów. Aktualnie Lechia jest najskuteczniejszym zespołem ligi, co w poprzednim sezonie było czymś nieosiągalnym, wręcz niewyobrażalnym. Widoczna gołym okiem jest tez gra kombinacyjna oraz wymienność pozycji. Boczni obrońcy, najczęściej w tej roli występują Rafał Kosznik i Paweł Pęczak, włączają się do akcji zaczepnych, czego efektem są asysty na koncie każdego z nich. Gdyby jeszcze stałe fragmenty gry przynosiły wymierne efekty...

Sędziowie się nie mylą

Rzadko wystawiam indywidualne laurki, ale tym razem pokuszę się o wskazanie najlepszego zawodnika Lechii w sierpniu. Jest nim Karol Piątek, który zdobył 3 gole, wywalczył dwa rzuty karne, zawodnik walczący na całym boisku. Przy strzeleckiej blokadzie napastników okazał się graczem na wagę złota.

Budowa drużyny, która miałaby spełnić nadzieje tysięcy kibiców gdańskiej Lechii, trwa w najlepsze. Zachowajmy cierpliwość, dajmy czas Borkowskiemu i Kafarskiemu. Skoro po miesiącu rozgrywek prowadzony przez nich zespół jest najskuteczniejszy w lidze i zajmuje wysokie 5. miejsce, to powodów do narzekań być nie może. Jeśli młodzi szkoleniowcy wyeliminują przynajmniej część niedoskonałości w grze naszego zespołu, to czeka nas jeszcze wiele radości. Czy proces ten jest ciągły i przebiega bez zakłóceń przekonać będą mogli się ci, którzy wybiorą się do Wrocławia w najbliższy weekend. Na pewno warto! Wszak ten kierunek wyjazdów poleca sam Franz Smuda, a poza tym dziesiątki piłkarskich sędziów, którzy odwiedzili ostatnio to piękne miasto, nie mogą się mylić...

Copyrights lechia.gda.pl 2001-2024. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.030