Gdańsk: wtorek, 27 lutego 2024

Tygodnik lechia.gda.pl nr 76 (39/2006)

26 września 2006

Treść artykułu
 |   |   |   |   | 

BEZBRAMKOWY REMIS LECHII W OSTROWCU

Emocje bez bramek

- Obejrzeliśmy bardzo ciekawe widowisko, a sytuacje podbramkowych można by rozłożyć na niejeden mecz ligowy - w takim tonie wypowiadał się po piątkowym spotkaniu trener gdańszczan, Tomasz Borkowski. Ten wieczór obfitował w liczne sytuacje podbramkowe i nieoczekiwane zwroty akcji, zabrakło jedynie bramek.

MATEUSZ JASZTAL

Kilka dni przed meczem z Lechią kibice w Ostrowcu Świętokrzyskim, jak i w całej Polsce usłyszeli o aresztowaniu w związku z podejrzeniem o korupcję właściciela KSZO - Mirosława S. Postawiono mu ponad 20 zarzutów, do wszystkich się przyznał. Po tym wydarzeniu w szatni zespołu z południa kraju panowały minorowe nastroje. Próbę zmobilizowania piłkarzy podjął nawet prezydent miasta, Jan Szostak, który obiecał pomoc ze strony władz.

Widać poskutkowało, bo zawodnicy KSZO zagrali wyjątkowo ambitnie i walecznie. Niewiele ustępowali im pod tym względem gdańszczanie. Publiczność oglądała zupełnie inny mecz, niż ten rozegrany pod koniec ubiegłego sezonu, kiedy to bezbramkowy remis urządzał oba zespoły i zapewnił im pewne utrzymanie bez baraży. Tym razem spiker nie musiał przepraszać za postawę piłkarzy, a fani nagrodzili swoich ulubieńców gromkim: "dzięki za walkę!"

Niepokonani

Dla Lechii było to już szóste kolejne ligowe spotkanie bez porażki, lecz jednocześnie czwarty z rzędu remis. Od ostatniego zwycięstwa w Opolu mija już prawie miesiąc. Szkoda, że nie udało się przedłużyć dobrej passy w meczach domowych i gdańska twierdza została w końcu zdobyta. Po porażce z KSZO w listopadzie ubiegłego roku, teraz górą była szczecińska Pogoń, która tym samym pozbawiła gdańszczan marzeń o kolejnych występach w Pucharze Polski.

Nawiasem mówiąc wtorkowa porażka pokazała jak daleko jest jeszcze Lechii do poziomu pierwszoligowego. Szczecinianie nie dali biało-zielonym żadnych szans i bez większych problemów wypunktowali. Jednak to nie z tego powodu o tym pojedynku zrobiło się głośno w całej Polsce. Niestety swoje poglądy musiała zademonstrować część widowni, czego z pewnością nie popuści PZPN. Tym bardziej, że w całą sprawę wtrąciła się nawet FIFA. Najgorsze, że surowe konsekwencje dotkną wszystkich lechistów, jak i samego klubu.

Swoją dezaprobatę dla pucharowych wydarzeń wyrazili w Ostrowcu także piłkarze Lechii. Na murawę stadionu wybiegli w białych koszulkach z czerwonym napisem: "Nie dla rasizmu".

Powrót Bączka

Po niefartownej interwencji we Wrocławiu z wyjściowej jedenastki dość niespodziewanie wypadł Mateusz Bąk. Przerwa nie trwała zbyt długo, bo raptem jeden mecz. Już podczas pojedynku z Pogonią popularny "Bączek" powrócił do bramki Lechii i trzeba przyznać, że zrobił to w dobrym stylu. O ile w rozgrywkach Pucharu Polski jeszcze nie zachwycił, o tyle w spotkaniu z KSZO był jednym z bohaterów. Po raz pierwszy od blisko miesiąca zachował czyste konto, broniąc pewnie i skutecznie, podobnie jak jego odpowiednik w bramce gospodarzy, Paweł Kapsa.

W przeciwieństwie do golkiperów, swojego dnia nie mieli napastnicy, zarówno jednej jak i drugiej drużyny. Już na początku meczu wyśmienitą okazję miał piłkarz KSZO Maciej Rogalski, lecz z pięciu metrów strzelił wysoko nad poprzeczką. Bardzo dobre sytuacje mieli też gdańscy napastnicy: Grzegorz Król i Piotr Wiśniewski. Obaj byli aktywni i siali sporo zamieszania w polu karnym rywali, jednak nie potrafili pokonać ich bramkarza nawet w sytuacjach sam na sam. Skuteczność jest problemem lechistów już od dłuższego czasu i jak widać nic w tej materii się nie zmieniło.

Rekonwalescenci za kontuzjowanych

Piątkowe spotkanie było meczem powrotów rekonwalescentów. Wreszcie pojawił się na placu gry z niecierpliwością oczekiwany Sławomir Wojciechowski. Były gracz Bayernu Monachium zagrał ostatnie 20 minut. Na ocenę jego występów przyjdzie czas później. Oprócz niego po okresie kontuzji do składu wrócili: Piotr Cetnarowicz (wszedł w 60 minucie) i Sebastian Fechner, który w wyjściowej jedenastce zastąpił debiutującego przed tygodniem w II lidze Rafała Lodę. Wychowanek biało-zielonych tym razem zasiadł na ławce rezerwowych.

Pomimo kilku powrotów, sytuacja kadrowa niewiele się zmieniła. Pech nie opuszcza trenera Tomasza Borkowskiego. Nadal kontuzjowani są Marcinowie Szulik (naciągnięty mięsień dwugłowy) i Szałęga (złamana ręka). Po wtorkowym meczu w Pucharze Polski do ich grona dołączyli Maciej Kalkowski i Paweł Pęczak. Kapitan lechistów doznał urazu grzbietu, lecz w jego wypadku przerwa nie powinna trwać długo i być może będzie do dyspozycji już podczas pojedynku z Piastem. Gorzej prezentuje się sytuacja Pękiego - kontuzja torebki stawowej i prawie miesięczna pauza.

W autokarze jadącym do Ostrowca Świętokrzyskiego zabrakło innego młodego piłkarza - Roberta Hirsza. Z taką decyzją trudno się nie zgodzić, przypominając sobie jego występ przeciwko szczecińskiej Pogoni. W takim wypadku drugim - obok Lody - reprezentantem młodszych roczników był Marcin Pietrowski. 18-letni pomocnik coraz śmielej poczyna sobie na boisku i widać, że powoli wyrasta na równorzędnego rywala dla Szulika czy Wojciechowskiego. Sytuacja nie do pomyślenia w ubiegłym sezonie.

Prawie jak... w Opolu

Taktyka nakreślona przez trenerów Borkowskiego i Kafarskiego była podobna do tej, jaką zastosowana podczas ostatniego wygranego pojedynku Lechii w Opolu. Biało-zieloni oddali inicjatywę gospodarzom, czyhając na okazję do kontrataków. Należy przyznać, że sam zamysł był dobry. KSZO częściej atakowało i było przy piłce, jednak to gdańszczanie wyprowadzali groźniejsze ataki. W końcowej fazie tradycyjnie zawodzili wspomniani wcześniej napastnicy, bądź... Rafał Kosznik, który musiał uznać wyższość Pawła Kapsy w pojedynku jeden na jeden.

Teoretycznie defensywny styl gry gości nie oznacza jednak, że spotkanie było nudne i nieciekawe, wręcz przeciwnie. Mecz obfitował w liczne okazje podbramkowe zarówno z jednej jak i z drugiej strony. Kibice zgromadzeni na stadionie nie powinni narzekać na brak emocji. Po spotkaniu szkoleniowcy i piłkarze obu zespołów mieli pewien niedosyt, lecz zgodnie podkreślali, że w piątek mógł paść każdy wynik, a remis po takim widowisku też jest cenny. "Lechia to najmocniejszy zespół, jaki w tym sezonie przyjechał do Ostrowca" - twierdzili fani KSZO.

Reprezentant Polski w Lechii

Bezpośrednim świadkiem ostatniego występu Lechii był Mirosław Trzeciak. Były gracz m.in. ŁKS-u Łódź i Osasuny Pampeluna oraz reprezentant Polski przymierzany jest do roli dyrektora sportowego. Gdańscy działacze od dłuższego czasu rozglądali się za odpowiednim kandydatem na to stanowisko i wydaje się, że wreszcie go znaleźli. Jest to kolejny kroczek na przód i zwiększenie profesjonalizmu klubu. Trzeciak, jako osoba ze sporym doświadczeniem i dobrym rozeznaniem w piłkarskim światku, powinien być trafnym wyborem.

Mecz w Ostrowcu Świętokrzyskim rozwiewa wątpliwości o małym kryzysie Lechii i wydaje się, że passa meczów bez zwycięstwa wkrótce zostanie przerwana. Najbliższa okazja już w sobotę, kiedy to do Gdańska zawita Piast Gliwice. Szkoda, że najprawdopodobniej tego meczu nie obejrzą kibice biało-zielonych.

Copyrights lechia.gda.pl 2001-2024. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.030