Gdańsk: środa, 16 października 2019
TYGODNIK
Podstrony:

Tygodnik lechia.gda.pl nr 107 (19/2007)

5 czerwca 2007

RUCH + SĘDZIOWIE = I LIGA?

Cuda się zdarzają

Nadzieja umiera ponoć ostatnia. Nadzieje gdańskich kibiców umarły w minioną niedzielę, kiedy Lechia podejmowała w Gdańsku lidera II ligi, Ruch Chorzów. Wszystko było na dobrej drodze przedłużenia snu o ekstraklasie. Aż do 68 minuty, w której fatalną decyzję podjęli arbitrzy prowadzący ten mecz...

OSKAR STANISZEWSKI
Gdańsk

Wiadome było, iż spotkanie z chorzowskim zespołem będzie meczem o "wszystko". Biało-zieloni zdawali sobie sprawę z tego, że rezultat jaki może ich zadowolić to tylko i wyłącznie zwycięstwo. Każda inna strata punktów równała się ze stratą szans na awans oraz promocją do ekstraklasy zespołów znajdujących się wyżej od Lechii w II-ligowej tabeli.

Święto kibiców przy Traugutta

Na spotkanie z "Niebieskimi" kibice w Gdańsku szykowali się już od kilku tygodni. Nie dość, że Ruch - lider tabeli - prezentował znakomitą grę, to na pewno przyciągnąłby za sobą sporą rzeszę swoich fanów.

Stadionowe bramy zostały zamknięte już o 16:45, kwadrans przed rozpoczęciem rywalizacji. Na trybunach biało-zielonych zapełnione zostały niemal wszystkie miejsca. Blisko 10 tys. gardeł, które odśpiewały hymn gdańskiej Lechii w momencie wybiegania zawodników na murawę, musiało zrobić spore wrażenie na piłkarzach gości.

Sympatycy z Chorzowa na stadion przy ul. Traugutta dotarli dopiero w przerwie spotkania. Gdy pierwsze grupki zaczęły zajmować miejsce w klatce, temperatura na trybunach wzrosła. Doszło do niewielkich przepychanek i starć pomiędzy sympatykami obu klubów. Szybko interweniująca policja poradziła sobie z problemem, tak przynajmniej się wydawało. Do prawdziwej bitwy na linii kibice - policja doszło dopiero po zakończeniu meczu. Efektem czego były spore zniszczenia na stadionie oraz ranni funkcjonariusze.

"Cetnar" i... Lechia prowadzi!

Gdańszczanie zdawali sobie sprawę z tego, iż muszą zaatakować gości od pierwszych minut, jednak na tyle mądrze i rozsądnie, aby sami nie stracili bramki.

Pierwsza połowa nie mogła nikogo zachwycić, gdyż na boisku wiało wręcz nudą. Brakowało dobrych i szybkich akcji, strzałów, a przede wszystkim bramek. Gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska, z lekką przewagą gospodarzy.

W przerwie meczu na gdański stadion dotarli kibice zespołu gości. Mecz odrazu stał się żywszy i ciekawszy. Po ośmiu minutach gry w drugiej części spotkania stało się coś, czego oczekiwali wszyscy sympatycy biało-zielonych. Strzał na bramkę Ruchu sprzed pola karnego oddał Piotr Wiśniewski, głową próbował uderzyć Paweł Buzała przez co zmylił golkipera "Niebieskich", a do pustej bramki piłkę wpakował najskuteczniejszy snajper biało-zielonych, Piotr Cetnarowicz.

Sen o ekstraklasie był coraz bliższy spełnienia, tym bardziej, iż w obecnej chwili wiadomo było, że obie Polonie rywalizujące z Lechią o awans przegrywały. Radość gospodarzy trwała jednak zaledwie kwadrans. W 67 minucie sam na sam z Nowakiem, bramkarzem gości, znalazł się Paweł Buzała, który mógł podwyższyć na 2:0. Uderzył jednak trochę za słabo i golkiper końcówką palców wybił piłkę na rzut rożny.

To właśnie po tym stałym fragmencie gry, Ruch przeprowadził nieszczęśliwą - dla Lechii - akcję. Odebraną futbolówkę niefortunnie wycofał ten sam, który mógł przed chwilą podwyższyć prowadzenie. Piłkę przejął Domżalski, dośrodkował w pole karne i łapiący w ręce futbolówkę Mateusz Bąk, został sfaulowany przez Jezierskiego. Ten ostatni wpakował piłkę do siatki gdańszczan... ręką, niczym w meczu siatkówki. Arbiter uznał nieprawidłowo zdobytą bramkę, pogrzebując tym samym szanse lechistów na awans.

- Według mnie zawodnik, który wyskakiwał obok Bąka nie faulował i zachował się jak najbardziej normalnie - mówił po meczu arbiter tego spotkania, pan Włodzimierz Milczarek.

- Moim zdaniem bramkarz Lechii chciał przerzucić piłkę nad poprzeczką, ale niestety wrzucił ją sobie do bramki - dodał sędzia.

Dopiero po niesprawiedliwym wyrównaniu, w ostatnich 20 minutach spotkania liderzy tabeli pokazali, że potrafią grać w piłkę. Goście trzykrotnie próbowali zaskoczyć bramkarza Lechii, Mateusza Bąka. Jednak strzały Łudzińskiego, Jezierskiego oraz wprowadzonego w końcówce meczu Mikulenasa nie sprawiły większych kłopotów golkiperowi, który poraz kolejny udowodnił, że jest jednym z najmocniejszych ogniw w zespole.

Zwycięstwo z Ruchem?

Dziś wiadomo już, iż biało-zieloni odwołali się do Wydziału Dyscypliny PZPN. Wnioskują o przyznanie walkoweru za mecz z Ruchem, ponieważ bramka wyrównująca i odbierająca Lechii szanse na awans do I ligi została zdobyta nieprawidłowo. Czekamy na decyzję PZPN w tej sprawie.

KOMENTARZE (4)
nic ztego nie ebdzie. PZPN nie chce robić sobie kłopotu. Zostawi Lechie w II lidze. Nalozy karę dwóc...
bez logowania: LIST do redakcji
MECZE LECHII:
Weź udział w nowej, ekscytującej rywalizacji i powalcz o miano najlepszego Betona. Typuj na okrągło i wygrywaj nagrody!

Liga BetONów
Główny punkt programu nowej lechia.gda.pl: inernetowy tygodnik. Co wtorek artykuły na temat Lechii, publicystyka, informacje, galerie zdjęć i inne. Zapraszamy.

Ostatni numer
Wyraź swoją opinię na dany temat, podziel się uwagami z innymi kibicami Lechii. Nawet bez logowania możesz czytać forum bez ograniczeń.

Forum dyskusyjne
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2019. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.191