Gdańsk: piątek, 23 października 2020
TYGODNIK
Podstrony:

Tygodnik lechia.gda.pl nr 119 (31/2007)

28 sierpnia 2007

DWIE PORAŻKI Z RZĘDU

Czas na nową erę

Po porażce 1:3 Biało-Zielonych z Polonią w Warszawie atmosfera w klubie zagęściła się. Presja wyników ciążyła na zespole seniorów od samego początku sezonu, kiedy w 1. kolejce ulegli Turowi 0:2. Kolejna porażka, tym razem z Odrą Opole na własnym boisku była przełomowa. W Lechii rozpoczęto poszukiwania nowej, odpowiedniej osoby na stanowisko I trenera zespołu.

OSKAR STANISZEWSKI
Gdańsk

W niedzielne popołudnie stadion przy ul. Traugutta 29 w Gdańsku gościć miał drużynę jeszcze gorzej spisującą się w dotychczasowych spotkaniach od gospodarzy. Miała nim być Odra Opole. Po druzgodzącej porażce w stolicy, na trybunach obiektu zasiadło zaledwie niecałe 5 000 widzów. Tych, którzy wierzyli, że akurat dziś może nastąpić przełom formy gdańskich piłkarzy. Jak się okazało, wiara matką głupich.

Rozpoczęty o godz. 17:00 mecz, jak się później okazało, był przełomowym dla gdańskiego klubu. Lechiści rozpoczęli spotkanie w nieco innym składzie niż to w Warszawie. Na boisko od pierwszej minuty wybiegli m.in.: Dariusz Łożyński, Robert Speichler czy Piotr Wiśniewski. Gospodarze od pierwszych minut meczu próbowali przejąć inicjatywę. Jednak szczęście tego dnia sprzyjało gościom z Opola.

Już w 10 minucie spotkania, w pierwszej ofensywnej akcji Odry w tym spotkaniu, w polu karnym został sfaulowany przez Pawła Pęczaka jeden z rywali. Rzut karny podyktowany przez sędziego pewnie został zamieniony na bramkę przez Tomasza Copika. Od tej pory na boisku panowała dominacja Biało-Zielonych, którą rozbić próbowali przyjezdni zawodnicy przez zmasowaną obronę całym zespołem, ograniczając się jedynie do nielicznych kontrataków, oraz nudząco długiego leżenia na murawie po nawet najmniej groźnych faulach gdańszczan. Dodać jednak trzeba, że wielu tym zmasowanym atakom brakowało jakiegokolwiek pomysłu na ich wykończenie.

W I połowie meczu najlepszych okazji do wyrównania nie wykorzystali Piotr Wiśniewski oraz Piotr Cetnarowicz. Obaj kilkakrotnie nie potrafili umieścić piłki w siatce rywali i to z najbliższej odległości. W 19 minucie spotkania świetnym uderzeniem z rzutu wolnego, z blisko 30 metrów, popisał się debiutujący przed gdańską publicznością, sprowadzony latem z Jagiellonii, Robert Speichler. Jednak piłka po rękach interweniującego golkipera gości, Marcina Fecia, trafiła w słupek, a jeden z opolan wybił ją daleko poza boisko. Goście jeszcze tylko raz zagrozili bramce Mateusza Bąka. Jednak strzał Łukasza Kubika, z niemałymi problemami, kapitan gospodarzy sparował na rzut rożny.

Już w przerwie na trybunach dało się słyszeć krytyczne głosy co do gry zespołu i pracy trenera, Tomasza Borkowskiego. Sam szkoleniowiec wydawał się nieco zdruzgotany tym, co działo się na boisku. Chodził jedynie ze spuszczoną głową od jednego do drugiego końca ławki, próbując podpowiedzieć coś swoim podopiecznym.

Drugą odsłonę meczu jeszcze lepiej rozpoczęli Biało-Zieloni, którzy w ciągu całych 45 minut oddali kilkanaście strzałów na bramkę Marcina Fecia. Najlepsze okazje mieli Piotr Wiśniewski, Piotr Centnarowicz, Paweł Buzała, Andrzej Rybski, Artur Andruszczak, Robert Speichler, a nawet Paweł Pęczak. Jednak wszystkie uderzenia zatrzymywały się na golkiperze gości lub przelatywały obok bramki. Dopiero na osiem minut przed końcem spotkania po podaniu Artura Andruszczaka piłkę przejął wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Paweł Buzała i celnym uderzeniem w długi róg doprowadził do wyrównania.

Z remisu lechiści nie cieszyli się jednak zbyt długo. Sześć minut później Tomasz Feliksiak zmylił obróńców Biało-Zielonych, wpadł w pole karne gospodarzy i wyprowadził ich na prowadzenie. Wtedy nie dało się już nic zrobić, tym bardziej, że gdańszczanie mecz kończyć musieli w dziesiątkę, gdyż przed czasem boisko opuścił kontuzjowany Maciej Kalkowski, a wcześniej wykorzystane zostały wszystkie trzy zmiany.

Niedzielna porażka Lechii z Odrą Opole była przełomową w historii klubu. Poraz pierwszy od czasów "odrodzenia" na tak wysokim poziomie zespół poprowadzi trener niezwiązany bezpośrednio z Lechią. Po Marcinie Kaczmarku oraz Tomaszu Borskowskim przyszedł czas na kogoś z doświadczeniem, kogoś kto poprowadzi gdańszczan do bram ekstraklasy.

Tym samym chcieliśmy podziękować trenerowi Tomaszowi Borkowskiemu za wkład wniesiony w zespół seniorów Lechii oraz życzyć prawdziwemu lechiście samych sukcesów w przyszłej pracy trenerskiej.

KOMENTARZE (2)
dzieki borek za wszystko miałes szanse i prawie ją wykorzystałes w zeszłym sezonie ale tu trzeba kog...
bez logowania: LIST do redakcji
MECZE LECHII:
Weź udział w nowej, ekscytującej rywalizacji i powalcz o miano najlepszego Betona. Typuj na okrągło i wygrywaj nagrody!

Liga BetONów
Główny punkt programu nowej lechia.gda.pl: inernetowy tygodnik. Co wtorek artykuły na temat Lechii, publicystyka, informacje, galerie zdjęć i inne. Zapraszamy.

Ostatni numer
Wyraź swoją opinię na dany temat, podziel się uwagami z innymi kibicami Lechii. Nawet bez logowania możesz czytać forum bez ograniczeń.

Forum dyskusyjne
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2020. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.215