Sukces ma wielu ojców, a porażka tylko jednego. Tak było w przypadku Tomasza Borkowskiego, którego obarczono i uznano kozłem ofiarnym za nieudany początek rundy jesiennej. Jednak śmiało można powiedzieć, że ostatnia passa Biało-Zielonych to także po części jego zasługa.
Aby jednak porzekadło miało rację bytu, należy wymienić wszystkich ojców sukcesu Lechii, jakim jest objęcie pozycji lidera.
"Borek" po nieudanym zaatakowaniu w poprzednim sezonie bram ekstraklasy, wymienił połowę drużyny. Wystarczy spojrzeć, że w podstawowym składzie miejsca utrzymali: Pęczak, Manuszewski, Rogalski, Cetnarowicz i Miklosik. Borkowski odpowiadał za transfery i można śmiało powiedzieć, że okazały się udane.
Kapsa z powodzeniem zastępuję Bąka, Wołąkiewicz stał się pewniakiem na środku obrony, Andruszczak znakomicie spisuje się na prawej stronie, a ulubieńcem kibiców stał się Rybski. Do tego można dołożyć solidnych pomocników w osobach Speichlera i Kasperkiewicza. Tak udanych transferów dokonanych w jednym okienku już dawno Lechia nie miała. Poza tym Buzała i Rogalski w jakiś sposób "odpalili" i stali się skutecznymi egzekutorami.
Tomasz Borkowski odpowiadał także za przygotowanie drużyny podczas zgrupowań. Widać, że zawodnicy wytrzymali trudy jesieni, nie widać u nich zmęczenia.
Warto zwrócić, na dwie bardzo udane decyzje, które miały wpływ na wynik drużyny. Pierwsza to przełożenie prestiżowego meczu derbowego z Arką na październik. Jeśli mecz odbyłby się w pierwotnym terminie czyli w 1. kolejce Lechia śmiało można powiedzieć, nie byłaby dla gdynian równorzędnym przeciwnikiem.
Druga dobra decyzja to wybór trenera. W orbicie zainteresować nazwisko Kubickiego nie pojawiało się. Można uznać wybór tego trenera za strzał w "10".
Trafił do drużyny w trudnym momencie. Potrafił poukładać zespół z zawodników, których już miał. Zrobił kilka roszad w składzie, umiejętnie zmotywował piłkarzy. Pod jego wodzą drużyna zaczęła wygrywać na wyjeździe i nie tracić punktów na swoim boisku. Momentem przełomowym było zwycięstwo pucharowe nad Górnikiem Zabrze, kiedy to dobrymi zmianami udało mu się zmienić wynik spotkania. Jedyny zgrzyt na jego osobie to zamieszanie związane z CBA.
Wielką przychylność kibiców zdobył także tym, że po zakończonych meczach podchodził pod trybuny i dziękował fanom za doping.
O mediach mówi się, że są czwartą władzą w państwie. Podobnie można powiedzieć o kibicach. Są dużą siłą i grupą naciską w klubie. Szczególnie w Lechii. To kibice wymusili na zarządzie zmianę trenera. To na kibiców narzekali Rogalski i Buzała, kiedy byli krytykowani. Krytyka jednak spowodowała, że obaj zawodnicy rundę jesienną mogą uznać za udaną. "Buzi" stał się czołowym strzelcem rozgrywek Pucharu Polski, natomiast "Rogal" na tą chwilę jest najskuteczniejszym strzelcem Biało-Zielonych.
Czasami nazywamy ich najemnikami. Grają tam, gdzie im płacą. Nie za bardzo przywiązują się do barw klubowych, chyba że są ich wychowankami. Do Gdańska zostali sprowadzeni z różnych stron kraju. Każdy ukształtowany przez inne środowisko. Jednak sami często podkreślali, że cieszą się, że trafili do Lechii i mają nadzieję, że właśnie gra nad Motławą będzie przełomem w ich karierze. Mieszanka rutyny (Manuszewski, Pęczak, Andruszczak, Cetnarowicz) z młodością (Rybski, Kasperkiewicz, Rogalski, Wołąkiewicz, Buzała). Szkoda tylko, że wychowankowie Lechii mieli tak mały wkład w wyniki tego sezonu. Kalkowski, Brede, Hirsz i Pietrowski na razie stanowią uzupełnienie pierwszej jedenastki.
Na pewno było kilka czynników takich jak: słaba postawa rywali, wyrównana II liga, zatrudnienie fizjologa w osobie Roberta Dominiaka, dobry terminarz czy też nierówna murawa przy Traugutta. Faktem jest, że szczęście także było po stronie lechistów. Znamienne jest to, że drużynę w tej rundzie omijała plaga kontuzja jaka miała miejsce przed rokiem oraz wiosną poprzedniego sezonu.
Po pierwszej kolejce na koncie Lechii było zero punktów i bramek. To na skutek przełożonego meczu z Arką. Nie zmieniło się to także po 2. kolejce, kiedy to gdańszczanie przegrali 0:2 z Turem Turek. Mało, kto wtedy chyba mógł uwierzyć, że po 75 dniach to w Gdańsku będziemy mieć lidera. Nie wiadomo jak będzie na zakończenie sezonu, ale chyba każdy kibic Lechii ma tą frajdę że może sobie chociaż przez kilka dni śpiewać "Kto liderem jest...!"
Weź udział w naszym sondażu: Co jest przyczyną dobrych wyników Lechii?