Gdańsk: poniedziałek, 17 czerwca 2019
TYGODNIK
Podstrony:

Tygodnik lechia.gda.pl nr 131 (43/2007)

20 listopada 2007

LECHIA 5-1 WISŁA: OSTATNI AKT BITWY O SPONSORA?

1, 2, 3, 4, 5... Orlen?!

Lechia rozbiła Wisłę Płock, a trener gości przyznał, że Biało-Zieloni byli o trzy klasy lepsi. Gdańszczanie wygrali drugą "bitwę o Orlen" i można przypuszczać, że do trzeciej nie będzie musiało dojść. Jeśli stanie się inaczej, będzie można chyba uznać, że władze koncernu paliwowego w ogóle nie interesują się, w co pakują swoje pieniądze.

KAROL SZELOŻYŃSKI
Gdańsk

Dlaczego? Gdyż kwoty, jakie dzięki wsparciu Orlenu posiadają do wydania płoccy działacze, są odwrotnie proporcjonalne do rozsądku ich działań. Wystarczy przytoczyć oczywiste fakty. Po pierwsze - zatrudnianie piłkarzy, którym oferuje się wysokie apanaże bez uzależnienia ich wypłacalności od osiąganych wyników sportowych, co widać dosadnie po postawie tychże zawodników w rundzie jesiennej. Vide Piotr Bania, który miał także ofertę z Lechii. Propozycję z gdańskiego klubu mieli też inni obecni płocczanie - choćby Dariusz Zawadzki czy Krzysztof Strugarek. Dziś można gdybać, ale chyba niewielu żałuje, że zamiast przyjścia Bani w Gdańsku pozostał Cetnarowicz, a zamiast pozostałej dwójki ściągnięto Rybskiego i Wołąkiewicza.

Po drugie - działacze "Nafciarzy" zmieniają trenerów niewiele rzadziej, niż Sławomir Peszko upadał na murawę, symulując faul, w pucharowej konfrontacji z Lechią. Dość powiedzieć, że Wisłę jesienią prowadziło czterech szkoleniowców! Wprawdzie dwóch z nich pracowało w duecie, a inny tylko nieoficjalnie (ze względu na przepisy PZPN), ale i tak oznacza to dwie zmiany trenerów w trakcie kilkunastu spotkań! Aż dziw bierze, że tak niewielu działaczy innych polskich klubów wpadło na podobny pomysł, co władze płocczan... Patrząc na działania włodarzy Wisły Płock, kibice Lechii mogą docenić, jak dobrze mają ze swoim zarządem, na który i tak nierzadko narzekają. Ale w końcu nic nie jest idealne.

W niedzielę do Gdańska przyjechało kilkudziesięciu fanów z Płocka. Kibice ci pokazali dosadnie jak nie należy kibicować i byli dokładnym przeciwieństwem fanów gospodarzy, którzy dawno już nie bawili się na Lechii tak dobrze i tak głośno. Ale najpierw o przyjezdnych. O ile zaczęli w miarę korzystnie, parę razy krzyknęli różne hasła mające pomóc ich piłkarzom, o tyle już przy schodzeniu zawodników do szatni, ci ostatni zostali obrzuceniu różnymi niepochlebnymi hasłami. A w tym momencie przegrywali tylko 0-1 po w miarę wyrównanym boju. Później - w wykonaniu płocczan - było już tylko gorzej. Wychodzących na drugą część meczu zawodników w niebieskich strojach powitały okrzyki "Wisła grać, k... mać".

Jednak kulminacja pokazu fanów gości nastąpiła w okolicach 70-75 minuty, kiedy to po kilku dłuższych przyśpiewkach traktujących o ambicjach swoich zawodników, w geście protestu goście chcieli opuścić sektor gości. Na parę minut zatrzymała ich jeszcze zamknięta brama wyjściowa, a na kolejną chwilę Sławomir Peszko, który po zejściu z boiska w 73 minucie podszedł do sektora gości, przez co gotowi już do wyjścia fani "Nafciarzy" momentalnie zbiegli do płotu oddzielającego sektor od murawy, by porozmawiać ze swoim piłkarzem (zdjęcie). Ostatecznie, kibice przyjezdnych w 80 minucie opuścili gdański stadion i autokarem udali się w podróż powrotną. A wracając jeszcze do Sławomira Peszko przypomnijmy, że to najlepszy strzelec II ligi, który w Płocku ogrywał Sebastiana Fechnera jak juniora, a w niedzielę, będąc pieczołowicie pilnowany przez lewego obrońcę Lechii, sam był już bezradny jak dziecko.

Wisła Płock to klub, który miał już swoje "pięć minut" w historii polskiej piłki. Trzykrotnie piłkarze tego zespołu awansowali do Pucharu UEFA, trzykrotnie odpali z niego przy pierwszej możliwej okazji, kompromitując przy tym siebie i Polskę, której dodatkowo obniżali współczynnik decydujący o rozstawieniu krajowych klubów w europejskich rozgrywkach. Dziś Wisła to klub kompletnie bez jakiegokolwiek klimatu na piłkę, o czym świadczy choćby liczba widzów na spotkaniach (jedyna wyższa frekwencja jesienią: mecz z Lechią, podczas którego każdy kibic dostawał koszulkę w klubowych barwach), a fani musieli m.in. pisać listy otwarte do rozmaitych osób, aby zatrzymać w klubie sponsora - koncern Orlen. Oczywiście klimat na piłkę w Płocku może się jeszcze stworzyć, ale wydaje się, że na chwilę obecną jest tam miejsce wyłącznie na piłkę ręczną, bo w tym sporcie płocczanie osiągają sukcesy.

Teraz o Biało-Zielonych. Dawno już na stadionie przy Traugutta nie było okrzyków w stylu "Ole" po każdym udanym zagraniu piłki, dawno nie można było policzyć do pięciu w okrzyku "Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć... Mało!". Do tego jeszcze doszła bardzo efektowna oprawa w wykonaniu grupy ultras. I co bardzo ważne - dzięki obniżeniu cen biletów, znów dopingiem żył cały stadion, łącznie z trybuną krytą! Oby działacze Lechii wyciągnęli z tego wnioski i na wiosnę rozwiązali sprawę pustawej najczęściej "krytej" w inny sposób niż podnosząc obowiązujące tam ceny jednorazowych wejściówek. A piłkarze Lechii? Zagrali znakomicie, a co nieco zmarznięte dłonie kibiców same składały się do oklasków. Taką Lechię chciałoby się oglądać zawsze.

Paweł Buzała ocenia rundę jesienną

Kiedy przed sezonem rozmawialiśmy na obozie we Wronkach, to zastanawialiśmy się, jaka to będzie dla ciebie runda. Jaka ona była w twojej ocenie? Poniżej oczekiwań, zgodnie z nimi czy może powyżej?

Paweł Buzała: Powiem szczerze, że chciałem grać więcej, ale nie wyszło i grałem tyle, ile grałem. Trener postawił na innych zawodników i nie ma co się obrażać. Ważne jest to, że jak wszedłem na dwa ostatnie mecze, to wykorzystałem szansę i byłem wzmocnieniem dla naszej drużyny. Szkoleniowiec postawił na innych graczy i wygrywaliśmy, a więc miał rację, ale moje ambicje są takie, aby grać w pierwszym składzie i nigdy tego nie będę ukrywał. Mam nadzieję, że jak przepracuję zimę, to dostanę szansę gry od pierwszej minuty w pierwszym składzie.

Często jest tak, że młodzi piłkarze Lechii boją się grać efektownie przed swoimi kibicami, bo nie chcą narazić się na gwizdy w przypadku nieudanego zagrania. W twoim wypadku widać, ze już tego strachu nie ma i często zagrywasz prostopadłe piłki, bądź próbujesz efektownych zwodów. Z boku wygląda to tak, jakbyś grał na pełnym luzie.

- Inaczej się gra, jeśli po dwóch miesiącach rozgrywa się pierwszy mecz. Ja taki rozegrałem z Turkiem, wyszły mi dwie asysty. Przed meczem z Wisłą Płock powiedziałem sobie, że muszę to powtórzyć, bo to ostatnie spotkanie w rundzie. Po strzeleniu gola, po zaliczeniu pierwszej asysty, uwierzyłem w siebie. Uwierzyłem w to, że mogę grać na wysokim poziomie, dogrywać i zdobywać bramki. Ja się nie boję, bo kibic jest po to, aby przychodził i oglądał efektowną piłkę, a nie asekuracyjną. My gramy efektownie i do przodu, dlatego kibice przychodzą nas oglądać.

Po wywalczeniu trzeciego miejsca w II lidze, w niedzielę odnotowaliście kolejny sukces - awans do 1/4 finału Pucharu Polski. W kwietniu zagracie najprawdopodobniej z pierwszoligowcem, przy światłach.

- Przed niedzielną konfrontacją powiedzieliśmy sobie, że skoro przeszliśmy Górnik Zabrze, to nie po to, aby teraz odpaść z Wisłą Płock. I udowodniliśmy to na boisku, byliśmy o klasę lepszym zespołem. Teraz na pewno fajny byłby dla kibiców dwumecz z Arką Gdynia. Ale są też inne ciekawe ekipy - Legia Warszawa, przyjaciel Lechii - Wisła Kraków, z którą także fajnie byłoby się zmierzyć. Chociaż może akurat z Wisłą ciekawiej byłoby się spotkać później. Niemniej takie mecze z Legią czy Zagłębiem Lubin, to są spotkania, w których kibic żyje i my żyjemy dla takich chwil, aby grać w takich meczach.

Chyba nie spodziewaliście się tego, że Wisła Płock będzie tak słaba, że będzie dla was po prostu tłem? Widać było, że po pewnym czasie rywale byli już na kolanach i można było aplikować im kolejne gole.

- Wiedzieliśmy o kłopotach kadrowych płocczan, ale się nimi nie przejmowaliśmy, bo nieraz my mieliśmy takie problemy, wchodził ktoś inny i zawsze było dobrze, bo wygrywaliśmy mecze. Mamy silny zespół, nawet na ławce, gdzie ja nieraz siedzę, są gracze, którzy mogą wejść na boisko i wnieść coś do drużyny. Wisła Płock nie zawiesiła nam wysoko poprzeczki. Uważam, że była to nasza zasługa, bo walczyliśmy do 90 minuty, nie odpuszczaliśmy żadnych wślizgów, każdy walczył. Myślę, że to przyniosło efekt.

Przed wami teraz okres roztrenowania, potem zimowe urlopy, a następnie przygotowania do rundy wiosennej. Cel na tą rundę to poprawienie miejsca w tabeli?

- Każdy zespół stawia sobie taki cel. My także byśmy tego chcieli, bo wierzymy w siebie i nasze umiejętności są na tyle wysokie, że pozwalają nam być wysoko w tabeli. Ale poczekajmy do zimy, zobaczymy co się wydarzy w następnej rundzie. My chcemy wygrywać każdej kolejne spotkanie i nie przejmować się przyszłością. Jeśli tak będziemy robić i nie będziemy rozmyślać co będzie kiedyś, to będzie to dla nas duży plus i duża wygrana.

Jak byś ocenił w skali 1-10 rundę jesienną w wykonaniu Lechii?

- Jesteśmy na trzecim miejscu, mamy dwa punkty straty do lidera. W skali 1-10 oceniam nasz wynik na 9.5, bo jednak mogliśmy gdzieś "urwać" dwa "oczka" i to my bylibyśmy liderami. Ale trudno. I tak mamy się z czego cieszyć.

KOMENTARZE (2)
Mam ogromną sympatie do Buziego. Chyba mój ulubiony piłkarz Lechii. BUZI! BUZI! BUZI!...
bez logowania: LIST do redakcji
MECZE LECHII:
LUDZIE LECHII:
Weź udział w nowej, ekscytującej rywalizacji i powalcz o miano najlepszego Betona. Typuj na okrągło i wygrywaj nagrody!

Liga BetONów
Główny punkt programu nowej lechia.gda.pl: inernetowy tygodnik. Co wtorek artykuły na temat Lechii, publicystyka, informacje, galerie zdjęć i inne. Zapraszamy.

Ostatni numer
Wyraź swoją opinię na dany temat, podziel się uwagami z innymi kibicami Lechii. Nawet bez logowania możesz czytać forum bez ograniczeń.

Forum dyskusyjne
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2019. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.148