Gdańsk: czwartek, 22 kwietnia 2021
TYGODNIK
Podstrony:

Tygodnik lechia.gda.pl nr 142 (7/2008)

11 marca 2008

ZIMNY PRYSZNIC W GLIWICACH

Wraca stare?

Dariusz Kubicki - nazwisko kojarzone z sukcesem miało również przynieść sukces gdańskiej Lechii. Jak na razie sukces w postaci awansu do elity. Biało-Zieloni wreszcie mieli zacząć grać tak, jak na wielki klub przystało i w cuglach wygrać drugą ligę. Mieli wreszcie nauczyć się grać na wyjazdach... Jeszcze się nie nauczyli.

MATEUSZ JASZTAL
Gliwice

Lechia sromotnie przegrała mecz z Piastem Gliwice. Warto dodać - bardzo ważny mecz, mający spore znaczenie dla układu tabeli. Po tej porażce sytuacja Lechii nieco się skomplikowała. Lechiści spadli na 5. lokatę w tabeli, tracąc 5 punktów do lidera i 2 do miejsca premiowanego awansem (na chwilę obecną trzecia pozycja). Z drugiej strony do Biało-Zielonych zbliżyły się dwie mocne drużyny - Polonia Warszawa zrównała się dorobkiem punktowym z gdańszczanami, zaś przewaga nad Wisłą Płock stopniała do 3 "oczek". Co prawda nieudane spotkanie w Gliwicach jeszcze niczego nie przesądza, jednak spowodowało, że każda kolejna strata punktów przez gdańszczan będzie bardzo niepokojąca, jeśli chodzi o walkę o mistrzostwo drugiej ligi.

Wynik przywieziony z Gliwic jest ważny, może nawet okaże się kluczowym, lecz na szczęście nie jest rozstrzygającym. O wiele bardziej niepokojący, choć jeszcze nieprzygnębiający jest styl zaprezentowany przez Biało-Zielonych. "Wszystko po staremu" - przeszło przez myśl nie jednemu kibicowi z tysięcznej grupy przyjezdnych. Ten mecz miał rozpocząć marsz Lechii do elity, być pewnym przełomem w grze lechistów, w końcu udowodnić, że na wyjazdach też można wygrywać. Niestety taki nie był, właściwie niewiele się różnił od tych rozegranych w Chorzowie, Warszawie, czy Turku.

Sebastian Fechner nie przypominał tego Fechnera, który jesienią wygrał rywalizację na boku obrony z Pawłem Pęczakiem, a tego, jakiego pamiętamy z fatalnych w skutkach kiksów z miesięcy wcześniejszych. Maciej Rogalski, który wydawało się, że zamknął usta krytykantom bramkami z poprzedniej rundy, znów zagrał jak w swoim debiutanckim sezonie w Gdańsku. W linii pomocy ponownie zabrakło kreatywności i pomysłu na grę. Formacja defensywna przypominała tą sprzed przyjścia Huberta Wołąkiewicza, zaś patrząc na grę napastników w pamięci odtwarzał się obraz snajperów, których zdobycze bramkowe można było policzyć na palcach jednej ręki.

Lechia w Gliwicach była zwyczajnie słabsza od swoich rywali. Nie licząc niewykorzystanych sytuacji z początku meczu Artura Andruszczaka i Macieja Rogalskiego zwycięstwo Piasta praktycznie nawet przez chwilę nie było zagrożone. Gliwiczanie panowali na boisku przez 90 minut. Lechiści przegrywając nie byli w stanie odważniej rzucić się do ataku i zdobyć choćby optycznej przewagi. Czasami wręcz można było odnieść wrażenie, że to Lechia broni wyniku. Gdańszczanie prezentowali się ospale, wolno, ociężale z trudem rozpoczynając kolejną próbę szturmu bramki gospodarzy. Wśród kibiców Biało-Zielonych pozostał również pewien niesmak - braku walki i wiary w zwycięstwo.

Z wysokiego C zainaugurowali sezon fani Lechii, niestety do poziomu nie dostosowali się piłkarze. Szkoda, że jeśli nie o trzy punkty, które tego dnia były poza zasięgiem gdańszczan, lechiści nie powalczyli przynajmniej o utrzymanie przewagi z pierwszego meczu z Piastem i nie przegrali różnicą mniejszą niż trzybramkową. W tej chwili może nie ma to większego znaczenia, jednak liga wydaje się na tyle wyrównana i nieprzewidywalne, że kto wie czy wynik bezpośrednich spotkań na linii Piast - Lechia nie okaże się decydujący.

Podczas meczu wydarzyły się również dwie niepokojące historie. Bohaterem pierwszej z nich był Andrzej Rybski. Popularny "Rubik" w pierwszej połowie spotkania nagle stracił przytomność. Sam piłkarz później wyznał, że przyczyna było uderzenie w splot słoneczny i że nie pamięta tego momentu. Najdziwniejsze jednak zdarzyło się chwilę po zasłabnięciu, kiedy lekarz pozwolił "Rybie" powrócić na boisko i dograć mecz do końca. Szczęśliwie obyło się bez konsekwencji, a badanie przeprowadzone kilka dni później nie wykazały żadnych przeciwwskazań. Drugim wydarzeniem był uraz Huberta Wołąkiewicza, przez co piłkarz musiał opuścić boisko po pierwszej części gry. Okazało się, że to jedynie naciągnięcie mięśnia dwugłowego i lider gdańskiej defensywy będzie mógł zagrać w kolejnym meczu.

Mówi się, że prawdziwą klasę trenera poznaje się po tym, jak przygotuje drużynę w przerwie zimowej. Zgodnie z ta maksymą dopiero teraz Dariusz Kubicki udowadnia swój kunszt trenerski. Pierwszy sprawdzian oblał, lecz na ocenę końcową jeszcze przyjdzie czas. Przed rokiem z podobną wejściówką zmierzył się Tomasz Borkowski. Wtedy została ona zaliczona celująco, ale cel nadrzędny, czyli awans nie został zrealizowany, zaś "Borek" pożegnał się ze stanowiskiem pierwszego trenera. Może, więc lepiej, że kubeł zimnej wody został wylany na głowę trenera Kubickiego i jego piłkarzy już teraz, na samym początku, kiedy jest jeszcze czas na korektę i poprawę gry, a awans jest ciągle bardzo realny. Wyjazd do Gliwic pokazał, że w składzie Lechii potrzebne są zmiany, lecz nie rewolucja, bo przecież poprzednie mecze pod wodzą "Kuby" nie mogły być dziełem przypadku.

KOMENTARZE (4)
Bedzie dobrze a Kubicki to dobry trener i napewno wyciagnie wnioski :) 1 Liga 1 Liga Lechia Gdansk ...
bez logowania: LIST do redakcji
MECZE LECHII:
Weź udział w nowej, ekscytującej rywalizacji i powalcz o miano najlepszego Betona. Typuj na okrągło i wygrywaj nagrody!

Liga BetONów
Główny punkt programu nowej lechia.gda.pl: inernetowy tygodnik. Co wtorek artykuły na temat Lechii, publicystyka, informacje, galerie zdjęć i inne. Zapraszamy.

Ostatni numer
Wyraź swoją opinię na dany temat, podziel się uwagami z innymi kibicami Lechii. Nawet bez logowania możesz czytać forum bez ograniczeń.

Forum dyskusyjne
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2021. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.256