Gdańsk: wtorek, 18 grudnia 2018
TYGODNIK
Podstrony:

Tygodnik lechia.gda.pl nr 150 (15/2008)

6 maja 2008

AWANSE LECHII, CZĘŚĆ TRZECIA

Początek złotej ery (1954)

Drugi pobyt Lechii w Ekstraklasie piłkarskiej potrwał dłużej, bo dwa lata. Po dobrym roku 1952 (7.miejsce w lidze), sezon 1953 okazał się być kompletną katastrofą dla Gańszczan, którzy znów zajęli ostatnie, dwunaste miejsce. Znów trzeba było walczyć o pierwszą ligę.

KAROL KOCJAN
Gdańsk

W 1954 roku "Budowlani" wystartowali w zreformowanej, liczącej 11 zespołów drugiej lidze, w której były do obsadzenia aż trzy miejsca premiowane awansem. Przed sezonem klub spotkały przetasowania kadrowe. Drużynę objął Tadeusz Foryś. Tajemnice nowoczesnego piłkarstwa poznawał on w Londynie na stażu w Arsenalu. Przed sezonem czekało go nie lada zadanie - z zespołu odeszło wielu zawodników, którzy przybyli na Wybrzeże zwabieni możliwością gry w I lidze. Zostali tylko Ci najbardziej przywiązani do Biało-Zielonych barw. Na Traugutta pozostał także przybyły z Legii Warszawa, reprezentant Polski, Roman Korynt. Spośród tych graczy udało się stworzyć zespół, którego awans do pierwszej ligi, był tylko początkiem pasma sukcesów.

Lechia zaczęła sezon od porażki i to u siebie, na Traugutta. Dwa punkty z Wrzeszcza wywiózł zabrzański Górnik. Do końca wiosny Gdańszczanie grali w kratkę. Pierwszym meczem po przewie wakacyjnej było spotkanie z Górnikiem Wałbrzych. Podopieczni Tadeusza Forysia rozegrali kolejny kiepski mecz i przegrali z ofiarnie grającymi, dobrze zorganizowanymi "Górnikami" 2:3. Zdobyte pod koniec meczu bramki Korynta i Goździka zmniejszyły tylko rozmiary porażki. Po tym meczu "Budowlani" zajmowali 3. miejsce w tabeli ze stratą czterech punktów do Włókniarza Kraków i Górnika Bytom. Awans zdawał się oddalać. Po meczu rzekomo Robert Gronowski podszedł do trenera i zapytał:

- I co panie trenerze ? Co teraz zrobimy, aby uzyskać awans ?

- Wygramy kolejno siedem meczów. Innego wyjścia nie ma - miał wtedy odpowiedzieć Foryś. Wkrótce słowa te nabrały proroczego wręcz znaczenia. Z boiska pokonani schodzili kolejno Gwardia Kielce, Górnik Bytom, Budowlani Opole, Ogniwo Wrocław, Ogniwo Tarnów i Kolejarz Warszawa. Tylko remis w Gdańsku ze Stalą Sosnowiec nie dopuścił do ziszczenia się słów szkoleniowca Gdańskiej drużyny. Do końca pozostały dwie kolejki, zaś Gdańsk opanowała plaga kontuzji. Na uraz nogi narzekał Rogocz, Czubała zmagał się przeróżnymi bólami, zaś kapitan drużyny Goździk cierpiał na anginę, podobnie jak Kaleta i Portykus, którzy po prostu się przeziębili.

Ten zespół inwalidów wyjechał do Zabrza, skąd wywiózł cenne dwa punkty, które zapewniły Lechii awans do Ekstraklasy. Gdański zespół zaprezentował rzadko spotykane wtedy na polskich boiskach catenaccio. Przyniosło ono jednak oczekiwany skutek - Robert Gronowski dwukrotnie trafił do siatki po kontratakach i Lechia wygrała 2:0. Szczęściu Gdańszczan sprzyjał także sędzia, który dwukrotnie nie odgwizdał ewidentnych zagrań ręką w polu karnym. Defensywny styl gry w tym meczu przyniósł ze sobą nawet oskarżenia w prasie pod adresem Forysia o "punktomanię", ale nie zmieniało to wyniku uzyskanego na zabrzańskim boisku. Po tym meczu było już wiadomo, że drugoligowa "kwarantanna" Lechii potrwa tylko sezon. Rozluźnieni piłkarze z ulicy Traugutta pozwolili sobie w ostatnim meczu na porażkę 1:4 z Włókniarzem Kraków, który dzięki temu także zapewnił sobie promocję. Biało-zieloni zajęli drugie miejsce. Trzecim zespołem, który w następnym sezonie otrzymał szansę gry w ekstraklasie była Stal Sosnowiec.

Drużyna Lechii w porównani z poprzednimi opisywanymi przeze mnie sezonami była o wiele bardziej doświadczona. Zawodnicy, którzy wcześniej tworzyli młodą Gdańską siłę przybrali w latach i nabrali doświadczenia. Z tego też względu siłą zespołu było obycie taktyczne i dobra organizacja gry. Nie bez wpływu był tu też z pewnością kunszt trenerski Tadeusza Forysia. Pierwszy skład Lechii wyglądał wtedy następująco:

Henryk Gronowski - Alfred Kamzela, Roman Korynt, Czesław Lenc - Jerzy Czubała, Jerzy Kaleta - Władysław Musiał, Roman Rogocz, Robert Gronowski, Czesław Nowicki, Leszek Goździk

Ulubieńcami Gdańskiej publiczności byli kierujący grą Lechii Jerzy Kaleta, oraz ponownie Roman Rogocz, który po raz kolejny okazał się być najlepszym snajperem zespołu. Ponownie jak w poprzednich sezonach, liczba kibiców na meczach oscylowała w granicach dwudziestu tysięcy ludzi.

Nieprzerwanie od tego czasu do roku 1963 na Traugutta kibice mogli oglądać pierwszoligowy futbol. Architekt tego sukcesu, trener Tadeusz Foryś został w roku 1957 trenerem reprezentacji Polski, a w swoim debiucie jego drużyna pokonała w pamiętnym meczu reprezentację ZSRR 2:1. Z kolei dla Gdańskiej drużyny od tego momentu zaczął się złoty okres uwieńczony trzecim miejscem w lidze (1956) i osiągnięciem finału Pucharu Polski rok wcześniej.

KOMENTARZE
Brak opinii - bądź pierwszy!
bez logowania: LIST do redakcji
LUDZIE LECHII:
Weź udział w nowej, ekscytującej rywalizacji i powalcz o miano najlepszego Betona. Typuj na okrągło i wygrywaj nagrody!

Liga BetONów
Główny punkt programu nowej lechia.gda.pl: inernetowy tygodnik. Co wtorek artykuły na temat Lechii, publicystyka, informacje, galerie zdjęć i inne. Zapraszamy.

Ostatni numer
Wyraź swoją opinię na dany temat, podziel się uwagami z innymi kibicami Lechii. Nawet bez logowania możesz czytać forum bez ograniczeń.

Forum dyskusyjne
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2017. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.044