Gdańsk: czwartek, 25 lipca 2024

Tygodnik lechia.gda.pl nr 150 (15/2008)

6 maja 2008

Treść artykułu
 |   |   |   |   | 

PIOTR KASPERKIEWICZ DLA LECHIA.GDA.PL

Kolega Nondy i Friedela

"Moim celem jest awans do I ligi z Lechią Gdańsk. Chciałbym osiągnąć sukcesy w piłce, zagrać nawet w reprezentacji Polski i dobrym zagranicznym klubie.Na razie jestem jednak w Lechii. Nigdy nie żałowałem, że tutaj trafiłem, ponieważ dobrze się tu czuję"- powiedział dla lechia.gda.pl, Piotr Kasperkiewicz.

PAWEŁ DOCZYK
Gdańsk

Piotr Kasperkiewicz to jeden z najlepszych transferów w Lechii Gdańsk przez kila ostatnich lat. Sprowadził go do Gdańska poprzedni trener Biało-Zielonych, Tomasz Borkowski.

Urodzony w Łodzi zawodnik poprzednio grał w Kmicie Zabierzów i to właśnie z tego klubu trafił do Lechii. W zeszłym roku znalazł się on w gronie 20 najbardziej zdolnych piłkarzy młodego pokolenia według tygodnika „Piłka Nożna”.

Obecnie zawodnik nie może niestety grać, ponieważ w meczu Pucharu Polski z Legią Warszawa doznał kontuzji obojczyka.

Dotychczas pomocnik Lechii grał w takich klubach jak ŁKS Łódź, Olimpia Koło, Górnik Łęczyca oraz Kmita Zabierzów. Piotr Kasperkiewicz pochodzi z bardzo usportowionej rodziny.

Jego ojciec, Mieczysław Kasperkiewicz w latach 80-tych grał w Widzewie Łódź zdobywając z tym klubem Puchar Polski.

Natomiast mama Piotra była mistrzynią Polski w biegach na 400 metrów i miała nawet szansę na wyjazd na IO do Seulu. Była ona przez długi czas rekordzistką Polski na tym dystansie. Jej rekord pobiła dopiero kilka lat temu Grażyna Prokopek.

Naszym czytelnikom życzymy miłej lektury.

Zacznijmy, może od tego jak tam twoje zdrowie?

- Ze zdrowiem jest już lepiej. Został mi jeszcze tydzień przerwy, później zaczniemy z doktorem rehabilitację ręki, która potrwa około dwóch tygodni. Po tym okresie mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku i wrócę do treningów z drużyną.

Jak doszło do złamania obojczyka?

- Do kontuzji doszło w Warszawie w spotkaniu w ramach Pucharu Polski z Legią Warszawa. Jakub Wawrzyniak robił wślizg, ja próbowałem uciekać z nogami, ponieważ bałem się, że dojdzie do groźnej kontuzji. Próbując się ratować upadłem na bark i poszedł mi obojczyk.

Co czułeś w pierwszej chwili jak leżałeś na boisku?

- Początkowo myślałem, że coś mi się stało w nogi, ale popatrzyłem i z nogami wszystko było ok.

- Złapałem się za ramię i nie mogłem się podnieść, jedna kość wyskoczyła do przodu. Robert Dominiak stwierdził, że mam złamany obojczyk.

Na pewno szkoda kontuzji, ponieważ została ona odniesiona w środku sezonu i nie możesz pomóc kolegom na boisku i tego chyba najbardziej ci szkoda?

- Szkoda tym bardziej, że nabawiłem się jej w rozgrywkach Pucharu Polski. Początek był ciężki, byłem trochę załamany psychicznie. Teraz jest już lepiej, jak to się mówi czas leczy rany. Mam nadzieję, że niedługo wrócę na boisko.

Jak oceniasz występy Lechii w tym sezonie?

- Nie ulega wątpliwości, wiosna jest dla nas cięższa niż runda jesienna i to pokazują mecze. Wiadomo rywale koncentrują się na maksa na spotkania z nami, ponieważ jesteśmy liderem i każdy z przeciwników chce się pokazać grając z naszą drużyną.

- Jest ciężko, ale chłopaki dobrze sobie radzą. Najważniejsze jest to, że wygrywamy te spotkania i zmierzamy do celu jakim jest awans do ekstraklasy.

Początek sezonu kiedy prowadził was jeszcze trener Tomasz Borkowski nie był najlepszy jak myślisz dlaczego?

- Nie wiem jakie mogły być przyczyny. Na pewno nie jest to wina trenera Borkowskiego, ponieważ ten szkoleniowiec dobrze przygotował nas do sezonu. Poza tym graliśmy ładną piłkę w spotkaniach z Piastem Gliwice w Gdańsku, z GKS Jastrzębie oraz Wisłą Płock na wyjeździe.

- Jednak nie wygrywaliśmy i czego na pewno zabrakło. Przyszedł jednak nowy trener, wstrząsnął zespołem i zaczęliśmy grać i wygrywać.

Jak to się potoczyło, że akurat trafiłeś do Gdańska i drużyny Lechii?

- Pomógł mi w tym mój menedżer Jarek Nowicki, który nie polecił szefom Lechii. Działacze z Gdańska zadzwonili do mnie, zaproponowali mi pewne warunki ja się na nie zgodziłem i tak tutaj trafiłem.

Czy oprócz propozycji z Gdańska, miałeś jakieś inne oferty?

- Było kilka jednak z różnych względów nie doszło do porozumienia z tymi klubami. Poza tym miałem bardzo dobrą rundę w Kmicie Zabierzów. Jednak w spotkaniu z Unią Janikowo skręciłem staw skokowy i ta kontuzja wybiła mnie z rytmu.

- Wróciłem na ostatni mecz, gdzie przyjechało kilku menedżerów oglądać mnie, ja jednak spaliłem się i zagrałem słabo a zdaję sobie sprawę, że gdybym zagrał dobrze i się pokazał być może zagrał bym w jakimś bardzo dobrym klubie.

Nie chciałeś zostać w Kmicie Zabierzów?

- Nie, ponieważ zaczęła się psuć atmosfera w zespole. Dodatkowo spadliśmy j z II ligi. Chciałem zmienić klub na lepszy, taki który gra o najwyższe cele.

Jak wspominasz okres spędzony w Zabierzowie?

- Okres spędzony w Kmicie wspominam bardzo miło. Była i jest to dobra drużyna i fajni ludzie. Uważam, że Kmita gra bardzo dobrą ofensywną piłkę, radzą sonie w II lidze i mam nadzieję, że się utrzymają.

Czym cię przekonali działacze oraz trenerzy Lechii, że zdecydowałeś się przyjść do Gdańska?

- Przychodziłem tutaj z myślą, żeby mieć możliwość podnoszenia swoich umiejętności. Nie ukrywam, że trafiłem tutaj ponieważ zarząd przedstawił mi cele zespołu, czyli walka o najwyższe cele jakim jest awans do ekstraklasy.

- Na razie jest super gdyż jesteśmy na pierwszym miejscu w tabeli i mam nadzieję w maju świętować awans do I ligi. Najważniejsze żeby zdrowie dopisywało.

Jak długo obowiązuje twój kontrakt z Lechią Gdańsk?

- Kontrakt z klubem z Gdańska podpisałem na trzy lata, więc obowiązuje on jeszcze dwa lata.

Czy przed przyjściem do Gdańska miałeś jakieś obawy?

- Nie. Grałem już w kilku klubach, więc nie miałem żadnych obaw związanych z aklimatyzacją oraz z przyjęciem mnie przez nowych kolegów. Także wszystko było dobrze.

Grałeś ostatnio w małym Zabierzowie, teraz przeniosłeś się do większego miasta Gdańska. Czy jest to dla ciebie jakaś różnica, że grasz w mniejszym lub większym klubie, mieście?

- Raczej nie. Jedyną różnicą jest to, że w Zabierzowie nie mieliśmy praktycznie dla kogo grać, ponieważ przychodziło tam bardzo mało kibiców.

- Tutaj jest zupełnie inaczej, jest bardzo dużo kibiców na naszych spotkaniach, dopingują nas przez cały mecz i tworzą naprawdę bardzo dobrą i gorącą atmosferę na trybunach.

Jak przebiegała twoja aklimatyzacja w zespole oraz jak wyglądały twoje pierwsze dni tutaj?

- Pierwsze dni w Lechii wyglądały tak, że dojechałem do drużyny na zgrupowanie we Wronkach. Jeżeli chodzi o aklimatyzację, to było dobrze. Miałem fajne wejście do zespołu, pokazałem się, koledzy z drużyny dobrze mnie przyjęli. Bardzo dobrze się tutaj czuję i oby tak dalej.

Do Lechii sprowadzał cię Tomasz Borkowski, jak wspominasz współpracę z tym szkoleniowcem?

- Uważam go za bardzo dobrego trenera. To on na mnie postawił od początku wierząc we mnie. Także współpracę z tym szkoleniowcem wspominam bardzo miło.

Przychodziłeś tutaj z Kmity Zabierzów. Jak porównałbyś obydwie drużyny?

- Zarówno w Kmicie jak i w Lechii jest bardzo dużo dobrych zawodników. Jednak wystarczy spojrzeć na tabelę. My gramy o awans a zespół z Zabierzowa o utrzymanie i na dzień dzisiejszy jesteśmy zespołem lepszym od Kmity.

Jak w ogóle zaczęła się twoja przygoda z piłką?

- Moja kariera zaczęła się w Turze Turek gdzie grałem w trampkarzach, ponieważ w zespole Tura grał mój tata. Później grałem jeszcze w Starcie i w ŁKS Łódź. W seniorach zacząłem grać w wieku 16 lat w Olimpii Koło.

Pamiętasz swojego pierwszego trenera?

- Tak. Był to Wojciech Sobiński w Starcie Łódź. Bardzo dobry człowiek i trener. Niestety nie ma już go z nami. Bardzo przeżyłem jego śmierć.

Któremu trenerów zawdzięczasz najwięcej?

- Jest ich kilku. Każdemu zawdzięczam coś tam w jakimś stopniu. Bardzo dużo nauczyłem się także od szkoleniowców reprezentacji Polski juniorów: Andrzeja Zamilskiego, Jacka Magiery czy też Rafała Mroczkiewicza, którzy postawili na mnie i dali mi grać.

Pamiętasz swój pierwszy występ oraz gol w seniorach?

- Oczywiście. To był mecz w drużynie Olimpii Koło w wieku 16 lat.

Grałeś u trenera Kowalika w Kmicie. Jak wspominasz współpracę z tym szkoleniowcem?

- Bardzo miło, ponieważ trener Kowalik, to uznany szkoleniowiec. To właśnie on obserwował mnie i ściągnął do Kmity, dając mi szansę gry.

Czy grasz tylko i wyłącznie jako defensywny pomocnik, czy w swojej karierze grałeś też na innych pozycjach?

- Wcześniej grałem jako napastnik. Dopiero w Kmicie jak i w reprezentacji Polski grałem już jako środkowy defensywny lub ofensywny pomocnik. Uważam, że jest to moja optymalna pozycja na boisku.

Jakie są twoje najmocniejsze strony piłkarskie?

- Dobra technika, przegląd pola oraz gra głową.

Nad czym jeszcze musisz popracować?

- Jestem młodym zawodnikiem i uważam, że jeszcze nad każdym elementem muszę pracować. Wiadomo nie wszystko wychodzi idealnie i trzeba cały czas podnosić swoje umiejętności.

Z kim ze znanych zawodników przyszło ci grać w twojej karierze?

- Grać może nie, ale będąc na testach w Blackburn Rovers miałem okazję trenować z takimi piłkarzami jak: Robert Savage, Shabani Nonda, Brad Friedel. To była duża przyjemność trenować z nimi.

Jak trafiłeś na testy do Anglii?

- Pojechałem tam dzięki mojemu menedżerowi, z którym byłem tam tydzień. Spodobałem się szefom Blackburn i później poleciałem na ich koszt jeszcze raz na kolejne treningi, ale już sam. Bardzo miło wspominam okres spędzony w Blackburn. Mieliśmy idealne warunki do treningu i cieszę się, że tam byłem.

- Do naszej dyspozycji, był basen sauna, gabinety odnowy biologicznej oraz kilkanaście bardzo dobrych boisk, o które codziennie ktoś dbał. Miałem również treningi indywidualne. Jest to zupełnie inny świat.

- Niestety trenerzy stwierdzili, że ciężko będzie mi przebić się do składu i niestety nie udało się. Wierzę, że kiedyś zagram w takim klubie. Trafiłem tam i zobaczyłem jak to tam wszystko wygląda: baza treningowa, boiska, zobaczyć jak funkcjonuje taki klub. Dużo skorzystałem z tego wyjazdu.

Jak wspominasz grę w reprezentacji Polski?

- Był to bardzo dobry okres dla mnie. Zaliczyłem 60 występów w reprezentacji różnych kategorii wiekowych i wspominam to bardzo miło, ponieważ miałem okazję trenować pod okiem wspaniałych trenerów. Fajnie było nosić koszulkę z orzełkiem na piersi.

- Dzięki grze w barwach narodowych pozwiedzałem trochę świata, zagrałem kilka dobrych meczów. Miło wspominam mecz z Anglią.

- Przegraliśmy 1:4, ale gra na takim boisku, jakie tam było w Anglii to czysta przyjemność. Mieliśmy dobry zespół i szansę na awans do ME, jednak nie udało sie niestety awansować dalej.

Zdążyłeś już poznać Gdańsk?

- Tak zdążyłem już poznać. Wiem już , co gdzie mniej więcej się tutaj znajduje. Muszę powiedzieć, że bardzo podoba mi się to miasto.

Jak dojeżdżasz na treningi?

- Czasami komunikacją miejską lub z kolegami, którzy zabierają mnie koledzy z zespołu samochodem na trening.

Jaki jest twój ulubiony klub piłkarski oraz piłkarz?

- FC Barcelona. Z piłkarzy są to: Ronaldinho, Lionel Messi czy Andres Iniesta. Chciałbym grac kiedyś tak jak oni

Jakie są twoje plany na przyszłość?

- Chciałbym poprawić jeszcze egzamin maturalny i później pójść na studia, na AWF. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że ciężko jest pogodzić grę w piłkę z nauką. Jednak z opowieści kolegów słyszę, iż można to pogodzić i myślę, że sobie poradzę.

Cele sportowe?

- Moim celem jest awans do I ligi z Lechią Gdańsk. Chciałbym osiągnąć sukcesy w piłce, zagrać nawet w reprezentacji Polski i dobrym zagranicznym klubie. Na razie jestem jednak w Lechii. Nigdy nie żałowałem, że tutaj trafiłem, ponieważ dobrze się tu czuję.

Rodzice kibicują ci , śledzą twoją karierę?

- Tak. Byli nawet na meczu z Pelikanem Łowicz wygrany 4:0. Bardzo spodobał im się Gdańsk i pobyt tutaj. Rodzice bardzo przeżywają moją karierę, ponieważ sami byli sportowcami. Tata grał w piłkę, zdobywając Puchar Polski z Widzewem Łódź, natomiast biegała na 400 metrów, zdobywając nawet medale w tej dziedzinie.

Jest jakiś mecz, który wspominasz najmilej?

- W III lidze w barwach Górnika Łęczyca. Przegrywaliśmy z Jeziorakiem Iława, trener wpuścił mnie na boisko a ja zdobyłem zwycięskie gole dla drużyny i byłem wtedy bardzo szczęśliwy.

Kibice chwalą twoją grę. Jesteś zadowolony ze swoje dyspozycji?

- Jestem zadowolony, jednak uważam, że poprzednia runda była w moim wykonaniu dużo lepsza. Wiadomo było kilka meczów słabszych, ale ogólnie jestem zadowolony. Szkoda tylko, że przytrafiła mi się teraz ta kontuzja.

Masz swoje motto życiowe?

- Staram się nie myśleć, co będzie później. Skupiam się na tym, co robię w chwili obecnej. Najważniejsze, żeby dobrze prezentować się na treningach i boisku.

Jakie jest twoje hobby oprócz piłki nożnej?

- Wędkarstwo, kino, muzyka, książka , dobry film oraz komputer.

Czy za pośrednictwem lechia.gda.pl, chciałbyś coś powiedzieć kibicom?

- Żeby nadal nas wspierali swoim wspaniałym dopingiem . Chciałbym aby kibice pamiętali, że mogą nam się przydarzyć słabsze mecze w lidze.

- Niech będą z nami na dobre i na złe nawet jeżeli są trudne momenty. Potrzebujemy wsparcia z ich strony.

Ludzie Lechii
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2024. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.014