Gdańsk: poniedziałek, 4 marca 2024

Tygodnik lechia.gda.pl nr 168 (33/2008)

9 września 2008

Treść artykułu
 |   |   |   |   | 

OKIEM "BUDZIKA"

Bez nagonki

W weekend mieliśmy odpoczynek od ligowej piłki, ale dla prawdziwego kibica wydarzeniem był mecz we Wrocławiu Polska-Słowenia. Remis rozczarował, gra nie zachwyciła, ale może trzeba też obiektywnie spojrzeć na to, że może ostatnie awanse do wielkich imprez były sukcesami ponad miarę?

PAWEŁ BUDZIWOJSKI

Obiecujący początek

Polacy zaczęli z animuszem i wydawało się, że zwycięstwo nie przysporzy większych problemów. Jednak po strzeleniu bramki z karnego Żewłakowa do głosu doszli zawodnicy Słowenii. Bramka wyrównująca Dedica była przeprowadzona znakomitym kontratakiem. Jak się później okazało remis nie jest złym rezultatem zważywszy na sytuacje stworzone przez gości. Polska rozczarowała, atak pozycyjny szwankował, a piłka jakby nie słuchała naszych graczy. Do tego jedna rzecz, która mnie dziwi, nie gramy meczów na jednym stadionie, a Polska kadra niczym objazdowy cyrk gra wszędzie. Nie mam nic do stadionu we Wrocławiu, ale w powtórkach w Eurosporcie wyglądał niezbyt efektownie, a brak trybun za bramkami dokłada troszkę folkloru. Musimy grać na swoim stadionie, czuć się jak w domu. Kadra Polski jest najważniejsza, stadion musi być dla piłkarzu drugim domem.

Żal było patrzeć na trenera Benhakkera. Jest fachowcem i zna się na piłce, ale opinia publiczna nie zostawiła na nim suchej nitki. Wszędzie ojcem porażki uznano Leo. Ale czy słusznie? Eliminacje do Mistrzostw Europy też nie zaczęły się najlepiej, a była porażka z Finlandią i też lament nad naszymi orłami. Teraz awans również jest możliwy, i trzeba w niego wierzyć.

Bez nagonki

Nie czepiajmy się jednak selekcjonerów. Od 1982 roku o medalu na imprezie typu mistrzostwa świata możemy pomarzyć, a w Euro debiutowaliśmy dopiero teraz w Austrii-Szwajcarii. W 86 roku po Meksyku zwolniono Piechniczka, ten trener jednak wyszedł z grupy i odpadł dopiero z Brazylią. Na kolejną grę w Mistrzostwach świata czekaliśmy 16 lat. Trener Engel wprowadził nas do mistrzostw świata w Korei-Japonii. Euforia sięgała zenitu, kibice kochali trenera i piłkarzy. Po mistrzostwach zwolniono trenera Engela zarzucając mu błędy. Kolejne eliminacje i kolejny bohater trener Janas, który uzyskał awans do mistrzostw świata w Niemczech. Po grupowych meczach wróciliśmy do domu, a ofiarą padł trener Janas którego zgnojono w prasie i telewizji. Historie trenera Benhakkera znamy i dobrze się stało że znowu ofiarą nie padł trener.

Postawmy na piłkę

Problem leży gdzie indziej, piłka nożna w naszym kraju powoli staję się sportem elitarnym. W naszym pięknym i dużym mieście Gdańsku nie ma boisk treningowych, sztuczna nawierzchnia na Mosirze nie rozwiązuje problemu. Poszukajcie w dzielnicach, w których mieszkacie boisk do gry z naturalna nawierzchnią, zadbaną i nadającą się do nauki gry w piłkę. W dzielnicy Morena jest jedno boisko przy lesie gdzie można biegnąc złamać nogę. Od kilkunastu lat w naszym kraju nie robi się nic, by piłka nożna była sportem numer jeden, sportem narodowym. Dzieci nie grają na dworze w piłkę, wolą zabawy przy komputerze albo deskorolkę. Boiska wylane betonem stoją puste całymi dniami.

Ktoś kiedyś tłumaczył, że dzieci w Afryce też kopią na złych nawierzchniach. Tak ale jest to głupie tłumaczenia, bo w krajach Unii Europejskiej w każdej wiosce jest osiem świetnych boisk. A talenty z Afryki swoje umiejętności rozwinęły w Europie, we Francji lub innych cywilizowanych krajach. Niestety tam gdzie mogły by powstawać obiekty piłkarskie powstają stacje lub supermarkety. Przejrzyjmy na oczy, futbol jest najważniejszym sportem na świecie. Czy przeciętny człowiek ogląda mistrzostwa świata w piłce wodnej? Piłka jest sportem dla mas.

Mamy w kraju dobrych i zaangażowanych trenerów, trzeba stworzyć tym ludziom warunki do pracy z utalentowaną młodzieżą. Bo mamy talenty nie mniejsze niż w Niemczech czy Hiszpanii, ale ciągle mamy prowizorkę, która cofa nas o kilkanaście lat. W jakich znanych klubach grają Polscy piłkarze? Oprócz dobrych bramkarzy nasi gracze grają w europejskiej drugiej lidze. Nie mamy obrońców, pomocników lub napastników w topowych klubach typu Juventus, Real, Barcelona, Manchester, Milan. Nawet nie grają oni w najwyższej lidze Anglii, Hiszpanii, czy Włoch. W Bundeslidze oprócz Wichniarka coraz mniejsza rzesza naszych zawodników odgrywa jakąś tam rolę. Podniecamy się organizacją Euro, ale stadiony eksportowe nie rozwiążą problemu, wybudować trzeba boiska na których umiejętności techniczne rozwijać będą nasze przyszłe nadzieje.

Trenerzy młodzieżowi będą godnie żyli nie przychodząc na zajęcia na kartofliska. Mam nadzieję, że sami też będą umieli pokazać swoje umiejętności, bo czy wyobrażamy sobie instruktora narciarstwa co nie umie jeździć na nartach? Niestety w naszym futbolu czasem ćwiczenia pokazuje człowiek, co przewraca się na piłce i chcę uczyć młodzież podstaw piłki nożnej. Szacunkiem darzę naszych trenerów, którzy dostarczyli z naszego regionu wielu dobrych zawodników ucząc ich abecadła na klepiskach. Nie zrażali się jednak i swoim autorytetem, umiejętnościami wychowali reprezentantów Polski.

Copyrights lechia.gda.pl 2001-2024. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.027