Gdańsk: czwartek, 16 kwietnia 2026

Tygodnik lechia.gda.pl nr 171 (36/2008)

30 września 2008

Treść artykułu
 |   |   |   |   | 

MATEUSZ BĄK DLA LECHIA.GDA.PL

Kibice pokażą, że są i coś znaczą

Mateusz Bąk, 25-letni golkiper Biało-Zielonych, dopiął swego i sfinalizował swoją drogę z Lechią z A klasy do ekstraklasy. Tydzień temu zadebiutował w lidze w spotkaniu z GKS-em Bełchatów, a w ostatni weekend mógł wreszcie pokazać się fanom na stadionie w Gdańsku. O dotychczasowych występach w ekstraklasie, a także o zbliżających się derbach Trójmiasta rozmawialiśmy z "Bączkiem" w poniedziałek.

KAROL SZELOŻYŃSKI

W ostatnich dwóch kolejkach zdobyliście jeden punkt. Czy ciebie osobiście satysfakcjonuje remis z Polonią Warszawa?

Mateusz Bąk: Bardziej boli strata "oczek" w Bełchatowie, gdzie mogliśmy zremisować, a nawet pokusić się o zwycięstwo. Jeśli z Polonią nie można było wygrać, to trzeba szanować remis. A wygrać się nie dało, a przynajmniej byłoby o to ciężko bez jakiegoś większego fartu.

- W pierwszej połowie było widać wysokie umiejętności Polonii, która była mocnym rywalem. My jesteśmy beniaminkiem i wiadomo, że chcielibyśmy wszystko u siebie wygrywać, ale trzeba czasami uszanować to, co się ma. Najważniejsze, że nie przegraliśmy, a zremisowaliśmy. Teraz trzeba szukać punktów dalej.

Po meczu z Odrą Wodzisław (3:1), a przed spotkaniem z Bełchatowem (0:1), nastąpiła zmiana na pozycji pierwszego bramkarza Lechii. "Wskoczyłeś" na miejsce, które w pierwszych kolejkach sezonu zajmował Paweł Kapsa. Trener uzasadniał tę roszadę w mediach uznając ciebie za golkipera lepszego w grze na przedpolu. Czy tobie też tak zostało to przedstawione?

- Nie. Po prostu poznałem decyzję szkoleniowca, że będę bronił w spotkaniu z Bełchatowem. Nie wiem, jakie były przesłanki, że postawiono dokonać zmiany. To pytanie nie do mnie.

Ale zgodzisz się, że była to dość ciekawa zmiana? Zespół wygrywa mecz z Odrą, a przed kolejnym spotkaniem dokonuję się zmiany golkipera.

- Czy ciekawa, czy nieciekawa, to mnie nie oceniać. Cieszę się, że zagrałem do tej pory w dwóch meczach w lidze i będę robił wszystko, aby grać także w kolejnych. A jak będzie, zobaczymy.

Trochę na ten debiut w ekstraklasie czekałeś.

- Trochę bym czekał, jakbym musiał siedzieć na ławce przez 20 spotkań. A czy tylko czekałem? Walczyłem o to miejsce w składzie. A czy wywalczyłem je już na stałe, czy nie, to nie jest pytanie do mnie.

Jak ocenisz swoją grę w tych dwóch spotkaniach?

- Od oceniania są dziennikarze czy trener, a nie ja. Dlatego nie pokuszę się o żadną opinię.

To powiedz chociaż, który mecz uznajesz za bardziej udany w twoim wykonaniu? Czyste konto z Polonią okupione jednak paroma nie do końca pewnymi interwencjami, czy spotkanie w Bełchatowie, kiedy raz piłka zatrzepotała w siatce?

- Oglądając Ligę+ czy inne ligi europejskie można zobaczyć, jak bramkarz łapie piłkę na dwa razy albo gdzieś piąstkuje w "gąszcz" i kończy się np. rzutem rożnym. Najważniejsze, że nie straciliśmy z Polonią gola, zagraliśmy na zero z tyłu. To trzeba docenić, bo co z tego, że ma się 10 efektownych interwencji, jeśli puszcza się dwie bramki i zespół przegrywa mecz? Nieważne, w jakim stylu się broni, czy dopisze szczęście, czy nie. Ważne, aby nie tracić bramek, bo od tego jest cały blok defensywny.

W ekstraklasie grasz w bluzie z numerem "24" na plecach. Czy ta liczba jest z czymś związana?

- Chciałem bluzę z numerem "83", bo jest to rok mojego urodzenia. Ale niestety nie mamy tak wysokiej numeracji. Zdecydowałem się więc na "24", bo jest to dzień moich urodzin.

Przed wami kolejne prestiżowe derby z Arką. Dla ciebie będzie to zapewne kolejny mecz na gdyńskim stadionie w ostatnim okresie.

- Puchar Ekstraklasy to zawsze Puchar Ekstraklasy. Mam nadzieję, że z Arką zagram w lidze, ale na dziś nie mogę być tego pewien na sto procent. Jak będzie, dowiem się za kilka dni. Rok temu oglądałem derby z trybun, z kontuzjowanym kolanem. Mówiłem wówczas, że opuszczenie derbów to dla mnie wielka strata, ale może los sprawi, że będę miał okazję zagrać w spotkaniu z rywalem zza miedzy w jeszcze lepszym wydaniu - w lidze. Do realizacji tego celu brakuje już tylko kilku dni. Wierzę, że pokusimy się w Gdyni o osiągnięcie dobrego wyniku, bo wiadomo, jakie to jest spotkanie dla wszystkich w Trójmieście.

Piłkarze zawsze powtarzają, że do każdego meczu podchodzą tak samo, ale chyba przy okazji takich spotkań nie do końca się to sprawdza?

- W sensie przygotowań, rozgrzewki czy innych aspektów, to do każdego spotkania podchodzimy tak samo. Jednak wydźwięk, znaczenie czy echo wokół konfrontacji derbowej jest bez porównania większe niż choćby przy okazji meczu z Odrą Wodzisław. Takim spotkaniem interesują się szersze rzesze ludzi.

Czy jako piłkarz odczuwasz atmosferę derbów? Wiadomo, że nie jest to już to samo co kiedyś, że stadion pękał w szwach, a kibiców rywala zza miedzy przyjeżdżało np. 2 tys. Teraz pojemność stadionu GOSiR będzie mocno ograniczona, a kibicom Lechii przypadnie raptem 300 wejściówek.

- Ale stadion i tak na pewno będzie pełen, będzie głośno. Będą nasi fani, którzy będą robili wszystko, aby zaznaczyć swoją obecność i pokazać, że są i że coś znaczą. Podobnie będą się zachowywali kibice Arki, którzy również będą chcieli zagłuszyć naszych. Wszyscy będą się meczem derbowym interesowali, będą o nim mówili przez najbliższy czas, zapewne do momentu kolejnych prawdziwych derbów - na wiosnę u nas. Zapowiada się ciekawe spotkanie, ale trzeba do niego podejść z rozsądkiem i normalnością. Nie można dać się zwariować.

Copyrights lechia.gda.pl 2001-2026. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.012