Gdańsk: poniedziałek, 14 października 2019
TYGODNIK
Podstrony:

Tygodnik lechia.gda.pl nr 181 (46/2008)

9 grudnia 2008

TOMASZ BORKOWSKI DLA LECHIA.GDA.PL

Kadra, menadżer i wolny rynek

Bardzo dobrze w swoim debiutanckim sezonie w Młodej Ekstraklasie radzą sobie piłkarze Lechii prowadzeni przez trenera Tomasza Borkowskiego. Po rundzie jesiennej Biało-Zieloni zajmują czwarte miejsce w tabeli.

PAWEŁ DOCZYK, DOMINIKA LIPKOWSKA
Gdańsk

Na zakończenie roku podopieczni trenera Borkowskiego pokonali na własnym boisku ŁKS Łódź 3:0. Bramki strzelili: Mateusz Łuczak oraz Paweł Piotrowski dwie. Pozwoliło to gdańszczanom awansować na czwarte miejsce. Tyle samo punktów, ma trzeci w tabeli Górnik Zabrze, ale gdańszczanie mają od nich gorszy bilans bramkowy. Była to siódma wygrana Młodej Lechii w tej rundzie.

W siedemnastu dotychczas rozegranych spotkań zespół z Gdańska zdobył dwadzieścia sześć punktów. Złożył się na to siedem zwycięstw, pięć remisów i pięć porażek. Bramki 24-22. Lechiści dobrze radzili sobie na własnym stadionie, gdzie wygrali pięć spotkań, zanotowali dwa remisy i dwie porażki. Strzelili piętnaście goli tracą dziesięć.

Z kolei gorzej radzili sobie na wyjazdach, gdzie wygrali tylko dwa mecze. Ponadto zremisowali trzy spotkania i trzy razy schodzili z boiska jako pokonani. Bilans bramkowy jest niekorzystny dla gdańszczan, którzy strzelili dziewięć a stracili aż dwanaście bramek.

Najskuteczniejszymi piłkarzami Lechii po rundzie jesiennej są: Jakub Kawa zdobywca siedmiu goli oraz Mateusz Łuczak z czterema bramkami. Trzy trafienia mają na koncie: Łukasz Pietroń i Paweł Piotrowski.

Najcenniejsze wydają się być zwycięstwa nad Jagiellonią Białystok 3:1 oraz dwukrotne ogranie Legii Warszawa 3:1 i 1:0. Najwyższe zwycięstwo to 3:0 z ŁKS -em Łódź. Z kolei najwyższa porażka to 0:3 na własnym boisku z Ruchem Chorzów i wyjazdowa porażka 2:4 z ŁKS -em Łódź.

Jakby pan podsumował rundę jesienną w wykonaniu zespołu?

- Myślę że cały zespół zasłużył na pochwałę, dlatego ocena tej rundy jest pozytywna. Jestem zadowolony z wyników, miejsca jak i zebranych doświadczeń. W ustaleniach z trenerem pierwszego zespołu Jackiem Zielińskim uzgodniliśmy iż seniorzy, którzy wzmocnią w danej kolejce mój zespół to piłkarze nie mieszczący się w osiemnastce meczowej pierwszoligowców. To już obrazuje, że w innych klubach metody postępowania są inne.

- W wielu zespołach po meczach seniorów w protokole MESA pojawiali się piłkarze występujący dzień wcześniej na boiskach ekstraklasy mam tu na myśli np: Świerczewskiego, Widucha, Prędote, Malinowskiego, Kwieka i kilu innych. Taka sytuacja bardzo mnie cieszyła dochodziło bowiem do starcia naszej młodzieży z ligowymi wyjadaczami a oto właśnie chodzi. Poprzeczka w wielu meczach wisiała bardzo wysoko, przez co spotęgowało to zapewne rozwój moich podopiecznych. MESA nie zawsze należy oceniać przez pryzmat wyników. Budując ten zespół doprowadziłem do połączenia trzech roczników 89,90,91.

- Ci chłopcy prowadzeni wcześniej przez trenerów Jędrzejczaka, Szutowicza, Gładysza stworzyli ciekawy monolit doskonale rozumiejący się na boisku jak i poza nim. To na pewno sukces i wielkie doświadczenie, które zaprocentuje za kilka lat. Tacy zawodnicy jak Tofil, Zakrzewski, Kądziela, Zakrzewski, Starczewski maja po osiemnaście lat a już debiutowali w MESA grając pełne mecze. Kres wiekowy pozwala im w tej lidze grac jeszcze przez cztery lata.

- Wydaje mi się że dysponuje najmłodszym zespołem w lidze i w niedalekiej przyszłości powinniśmy należeć do najlepszych w tych rozgrywkach. Dlatego młodość, ciekawy materiał piłkarski i bardzo dobra atmosfera w tej drużynie dało mi wiele satysfakcji w pracy z tymi chłopakami. Finalna nagrodą za dobrze wykonaną pracę było przesunięcie do pierwszego zespołu Małkowskiego, Osłowskiego, Tofila i Zakrzewskiego, wcześniej trafił tam Szuprytowski. To sygnał dla pozostałych i dla mnie, że ciężko pracować opłaca się. Gorąco wierzę, iż z upływem czasu uda się następnym.

Wyniki tym bardziej mogą cieszyć, ze jest to zespół młodszy od pozostałych w Młodej Ekstraklasie.

- Na pewno tak. Trzeba ich pochwalić. Nie można im odmówić zaangażowania i woli walki, często odbiegali warunkami fizycznymi, dzielnie jednak niwelowali to techniką, organizacją gry i cechami wolicjonalnymi. Jak wspominałem wynik nie zawsze jest sprawą pierwszorzędną. Mecze, w których przegraliśmy z Lechem w Poznaniu czy Wisłą w Kolbudach bądź remisy z Cracovią i Polonią na wyjazdach pokazały, jak dzielnie walczyliśmy w składzie młodzieżowym, będąc minimalnie gorszym.

- Tu wiele punktów nie zdobyliśmy, ale szkoleniowo zyskaliśmy bardzo wiele. Spotkania te pozwoliły uwierzyć zawodnikom, że stale robimy postęp i ta praca przyniesie efekt. Sprawdziło się zajęliśmy czwarte miejsce.

Czy ma pan wrażenie, obecność starszych zawodników pomogła tym chłopcom?

- Na pewno. Możliwość trenowania z lepszymi od siebie daje możliwość rozwoju. Dziękuje wszystkim, którzy grali dla MESA. Podpatrywać starszych, bardziej doświadczonych zawodników na boisku i poza nim, pomaga zrozumieć czego jeszcze nam brakuje, by płynnie przejść do piłki seniorskiej .

Czy jest jakieś zwycięstwo, które wyjątkowo panu smakowało?

- Powiem tak: graliśmy naprawdę kilka dobrych spotkań w tej rundzie. Troszkę żałuję straty punktów w Warszawie i Poznaniu, ale w pamięci zapadł mi bardzo mecz z Gliwic. To najlepszy mecz, jaki widziałem w wykonaniu moich podopiecznych. Mocny seniorski zespół Piasta wzmocniony Widuchem, Prędotą był bezradny. Byliśmy praktycznie w osiemdziesięciu procentach posiadania piłki grając z miejscowymi w dziada.

- Ręce same składały się do oklasków. Dobre zawody zagraliśmy w Warszawie z Polonią. To jeden z tych spotkań, w których nie wygraliśmy, ale graliśmy bardzo dojrzałą ofensywną piłkę. To tu błysnął Damian Szuprytowski, który szybko doczekał się powołania do reprezentacji Polski. Reszta zespołu zaprezentowała się bardzo korzystnie .

Która porażka najbardziej bolała?

- Szkoda straconych punktów u siebie z Wisłą, która oddała jeden strzał celny w meczu i wygrała. Cóż taka jest piłka. Myślę, że troszkę przespaliśmy początek meczu z Lechem, dopiero po stracie bramki i czerwonej kartce zaczęliśmy grać zespołowo spychając jednego z faworytów tej ligi do głębokiej defensywy. Okazało się, że i w dziesiątkę można dobrze grać i pokusić się o punkty. Na pewno najbardziej bolesna była porażka 0:3 u siebie z Ruchem. Piękna lekcja poglądowa pokazująca czym różni się gra w piłkę juniorską, od tej na poziomie Młodej Ekstraklasy. Do przerwy remis, otwarta gra. Strata bramki i bezwzględne punktowanie rywala.

- Z tej lekcji wyciągnęliśmy wnioski, te doświadczenie zaprocentowało w dalszej fazie trwania ligi. Takich błędów już więcej nie popełnialiśmy, chłopcy po tym meczu na długo zapamiętają, co to jest organizacja gry obronnej i realizacja założeń taktycznych.

Jak ocenia pan poziom Młodej Ekstraklasy? Jak na tym tle prezentuje się Lechia?

- Sportowo myślę ten poziom nie jest najgorszy, zaryzykuje stwierdzenie, że jest zbliżony do drugoligowego, choć na boiskach MESA pojawia się więcej indywidualności seniorskich znanych w światku piłkarskim, mających na swoim koncie wiele meczów w ekstraklasie. Patrząc na swój zespół, mając porównanie do ligi juniorskiej na pewno widać progres. To nie jest już piłka juniorska, to nie jest już tak, że Lechia wychodzi i wygrywa osiem do zera. Każdy zdobyty punkt trzeba wybiegać i wywalczyć, zrealizować założenia taktyczne, żeby to dało efekt. To tu nauczyliśmy się pokory i szacunku dla rywala, tu za darmo punktów się nie rozdaje.

- Organizacja zawodów mimo może niezbyt wielkiego zainteresowania kibiców, jest naprawdę wysoka. Przypomnę, że gramy na głównych płytach zespołów ekstraklasy. Zawody prowadzone w oparciu o pracę spikera uatrakcyjniają je, są chłopcy do podawania piłek. Mecze wyjazdowe przypominają te ligowe, komfort podróży, hotel, przygotowanie do meczów, czas na wspólne pogadanki i analizę motywację. Są to szczegóły, które uczą zawodowstwa . Jako klub na pewno nie możemy mieć żadnych kompleksów. Wzorowo to wyglądało, kiedy graliśmy u siebie na Traugutta, cała organizacja i przygotowanie samych zawodów. Klub zadbał o szczegóły potrzebne do funkcjonowania młodzieżowego zespołu.

Początek sezonu mieliście troszeczkę słabszy. Z czego to wynikało?

- Faktycznie. Powoli uczyliśmy się tej ligi. Pierwsze śliwki robaczywki. Z meczu na mecz zespół się docierał, zgrywał. Maszyna zaczęła funkcjonować coraz sprawniej. Szybko nadrabialiśmy zaległości, skrupulatnie nadrabiając deficyt punktowy. Początek przestraszył mój młody zespół, trema debiutanta mijała jednak z każdym tygodniem.

- Finalne czwarte miejsce pokazało, że stać nas na wiele i nie pękamy przed nikim. Przyszły zwycięstwa, a co najważniejsze, chłopcy realizowali, to co im nakreśliliśmy. To cieszy i motywuje do dalszej pracy.

Wasza forma w lidze to taka sinusoida. Początek słaby, później ze dwa trzy zwycięstwa z rzędu, później przyszły porażki. Skąd takie wahania formy?

- Faktycznie można nazwać to taką sinusoidą. Pokazuje to, że liga jest bardzo wyrównana. Nie zamierzam nikogo usprawiedliwiać. Chłopaki dawali z siebie wszystko, grali ambitnie. Rozwoju biologicznego nie da się jednak oszukać. Fizycznie spokojnie wytrzymywaliśmy zawody, organizmu jednak nie da się oszukać. Oni będąc młodsi o dwa lub trzy lata, będą słabsi od rywala pod względem fizycznym. Trudy tej rundy na pewno dawały się we znaki.

- Utrata przez kontuzje mechaniczne wynikające z ferworu walki wyeliminowały kolejno: Webera, Sterczewskiego, Rosińskiego, Zakrzewskiego, Łuczaka, Zachaczewskiego, Boszke. To troszeczkę zmuszało mnie do eksperymentów i odbiło się zadyszką. Zbiegło to się z dużą liczba meczów rozgrywanych przez seniorów. Nie mogłem, co oczywiste z nich korzystać i stąd te porażki. Szybko sobie z tym chwilowym kryzysem poradziliśmy, dostali szansę następni wykorzystali ją i finał rozgrywek dał efekt w postaci trzech zwycięstw.

Przegrywacie z zawodnikami, którzy są starsi i silniejsi fizycznie. Z tego powodu pojawiają sie też kontuzje. Co trzeba zrobić aby to nadrobić?

- Na pewno jeszcze solidniej przygotować się do rundy rewanżowej. Pół roku wspólnej pracy przynosi efekty. Wiem, że po zimie może być tylko lepiej to już będzie zgrany zespół. Czas pracuje na naszą korzyść, jesteśmy starsi, dojdziemy do wieku w którym grają nasi przeciwnicy. Mierzyć się będziemy ze starszymi tylko o rok, dwa bądź rówieśnikami. Nie będziemy już tracić bramek ze stałych fragmentów gry, nie damy się odepchnąć, przewrócić. Tego teraz jeszcze uniknąć się nie da. Logicznym jest, że osiemnastolatek przegra głowę z trzy lata starszym, mocniejszym fizycznie zawodnikiem. Jak mówię, to się zrówna i decydować będą już tylko umiejętności piłkarskie.

Jakie są mocne strony pańskiego zespołu?

- Kolektyw to wielki atut. Mamy indywidualności, ale zespołowość to podstawa to piłka nożna a nie sport indywidualny. Myślę, że dobrze dobrałem charakterologicznie tych chłopców. Oni walczą o swoje, są zespołem z charakterem. Pokory uczy ich życie, wiedzą, że jak dochodzą do grania seniorzy to z tego zespołu zostają tylko najlepsi w danej chwili. Często trudno godzić im się z takim obrotem sprawy, ale są wytrwali i ci którzy przejdą tą drogę będą grali piłkę. Wierzę, że kilku z nich przyszłości będzie reprezentować barwy Lechii.

- Szybko się uczą, trzy zespoły i kilku starszych graczy: Małkowski, Pietroń, Gacek to mieszanka, która polizała rożnych metod szkoleniowych odrębnych trenerów. Są bardzo zaangażowani w to co robimy, czynią kolosalne postępy. Organizacja gry, realizacja założeń taktycznych, wygląda to coraz lepiej. Często na siłę muszę wyrzucać boiska bo chcą trenować. To cieszy i pokazuje że się nie myliłem i wybrałem dobrze.

Jakie są mankamenty? Co jeszcze trzeba poprawić by wygrywać?

- Są oczywiście. To bolączka nie tylko u nas w klubie. Gra głową to element najbardziej zaniedbany, tu potrzeba indywidualizacji treningu, nie można tego lekceważyć. Będziemy to doskonalić. Taktyka wiem, że wycisnę z nich tu o wiele więcej, bo podstawy już znają. Chodzą w kilku systemach wiedzą, co to skracanie, zawężanie pola gry podwajanie pressing, współpraca formacji, asekuracja, głębia itd Poświęciliśmy na to dużo czasu, musimy iść do przodu. Trzeba uczyć ich grać piłką, dojrzałość taktyczna i cwaniactwo boiskowe przyjdą z czasem. Sporo pracy przed nami wiem, że będzie postęp.

Oglądając niektóre mecze miałem wrażenie, ze jednym z mankamentów była także wasza skuteczność. W niektórych meczach mieliście dużo sytuacji, ale nie przekładało się to na bramki.

- Trudno się nie zgodzić. Analizując sobie porażki i punkty stracone w tych meczach, to naprawdę nie było meczu, w którym bezdyskusyjnie przegraliśmy. Wyjątkiem może być Ruch Chorzów. Stwarzamy sytuacje, staramy się grać do przodu, to cieszy. Będziemy skuteczniejsi zapewniam. Wypadł Damian Szuprytowski, który w pojedynkę na tym szczeblu może przechylić szalę zwycięstwa.

- Lekarstwem okazał się Piotrowski ze znakomitym dorobkiem trzech bramek w dwóch meczach. Czekają następni. Jest Bobrowski, o szybszego zawodnika bardzo trudno. Dajcie mi troszkę czasu a nastrzela swoje, jest Kowalkowski i on też nie powiedział ostatniego słowa. Oglądając i analizując, jako koordynator młodsze grupy rozgrywkowe już wiem, że spore możliwości drzemią w Płókarzu, Dudzie i najmłodszym w całym gronie z rocznika 92 Pomaskim.

Jak ocenia pan Adama Dudę. 34 bramki w rozgrywkach juniorskich to na pewno duży wyczyn?

- Zawsze robi wrażenie. Pamiętam takiego Króla, Wasickiego, wcześniej Stachowiaka. Obserwuje Adama bacznie. Gdyby nie uraz, jakiego nabawił się podczas meczu z kadrą Polski, już by z nami trenował. Ma dar zdobywania bramek i to cecha bardzo ważna, piłka go szuka w polu karnym. Nie sposób tego nie zauważyć. Dostanie swoją szansę.

Kto jest liderem w pana zespole? Jeśli chodzi o sportowe umiejętności, ale także o charakterologiczne, który potrafi zespół zmobilizować na boisku?

- Na pewno było kilku takich zawodników, na czoło wysuwa się Pietroń, kapitan zespołu . Jego dobry duch niestety nas opuści. Dużym uznaniem i szacunkiem wśród kolegów cieszył się Osłowski, człowiek, który trzymał naszą defensywę w cuglach. Szuprytowski też ma cechy przywódcze.

Czy odejście Pietronia jest już przesądzone?

- Łukasz jasno określił, że chce spróbować swoich sił w seniorskiej piłce. Prawdopodobnie odejdzie do Kotwicy Kołobrzeg. Nie będziemy mu blokować miejsca. Szanuję jego decyzję.

Czy wyróżniłby pan jakiegoś zawodnika?

- Bardzo dobry początek miał Damian Szuprytowski, który grał bardzo efektownie i efektywnie. Zdecydowanie najrówniejszą formę prezentował Maciej Osłowski, nie sposób pominąć Jakuba Kawy obytego i trenującego w zespole seniorów. Nie lubię indywidualnych laurek. Myślę, że wyżej wymienieni zasłużyli jednak na wyróżnienie.

W Pucharze Ekstraklasy bardzo gorąco przez publiczność przywitany był Damian Szuprytowski. Jak trener ocenia tego piłkarza?

- Gorąco wierzę w to, że niedługo zadebiutuje on w ekstraklasie. Sprowadziłem go z Malborka bodajże pięć lat temu. Miło było patrzeć, jak kwitł i się rozwijał. Nie znam w tej kategorii wiekowej zawodnika, umiejącego z taką łatwością grać jeden na jeden. Akcje Damiana w meczach z Arką, Polonią czy pucharowym ze Zniczem Pruszków to jego indywidualny popis. On to ma, z tym się urodził.

Damian nie grał w ostatnich spotkaniach, ponieważ był zawieszony przez klub bo nie może się dogadać w sprawie kontraktu. Czy wierzy pan, że obie strony się dogadają i zawodnik zostanie w Gdańsku?

- Wierzę bardzo. Miło byłoby doczekać jego debiutu w zespole seniorów. Początek sezonu miał rewelacyjny, spotkało to się z dużym zainteresowaniem jego osobą. kadra Polski, menadżer. Wiem że nie doszło do kompromisu z klubem w sprawie warunków finansowych. Liczyłem, że będzie bardziej cierpliwy, etapami zdobędzie szeroką kadrę, osiemnastkę meczową, potem zadebiutuje w wyjściowej jedenastce. Z tego, co wiem w kontrakcie przygotowano odpowiednie gratyfikacje za taki progres. Liczę że obie strony się dogadają i Damian zostanie zawodnikiem Lechii.

W meczach z Legią i ŁKS -em bardzo dobrze spisał się Paweł Piotrowski skąd pomysł aby ciągnąc tego zawodnika?

- Oglądałem jego mecz z rezerwami Lechii, gdzie Paweł grał w barwach Orła Trąbki Wielkie i zaprezentował się bardzo dobrze. Pamiętam Pawła jeszcze z czasów kiedy byłem asystentem u Marcina Kaczmarka. Trener Kaczmarek zrezygnował z niego i Paweł zmienił klub. Widzę w nim ogromy potencjał, strzela on dużo goli w czwartej lidze i czemu nie można mu było podać ręki i dać szansę gry w Gdańsku. Chłopak odwdzięczył się wspaniale, trenuje ciężko bo zdaje sobie sprawę , że ma zaległości treningowe.

- Wierzę w to , że jeżeli uda się załatwić jego transfer to może być on dużą alternatywą, jeżeli chodzi o ekstraklasę. Przez te ostatnie lata Paweł bardzo dojrzał nawet siedząc na ławce w Polonii Warszawa. Ma bardzo zawodowe podejście do futbolu. Wierzę, że będzie to odkrycie rundy, a nie ukrywam może być on również bardzo przydatny trenerowi Jackowi Zielińskiemu. Liczby nie kłamią, dwa mecze trzy bramki warto na niego postawić.

Jak by trener ocenił swoje poszczególne formacje drużyny?

- Bramkarze: Zarówno Łukasz Kubiński jak i Sebastian Małkowski, którego kupiliśmy z Olimpii Sztum prezentują się znakomicie. Są to najlepsi bramkarze w lidze, mówię to z przekonaniem. Bronić mógł tylko jeden i miałem czasami prawdziwy ból głowy razem z trenerem Kozakiem, na którego z nich postawić. Częsta rotacja na tej pozycji to dbałość, o to by dać możliwość bronienia jednemu i drugiemu. Sebastian trafił do seniorów i to powód do satysfakcji dla mnie i Maćka, że wykonaliśmy kawał dobrej roboty.

- Jeżeli chodzi o obronę to kluczową postacią w tej formacji był Macius Osłowski uzupełniany Łukaszem Gładczukiem i Bartkiem Zakrzewskim, bądź którymś z seniorów Krzyskiem Brede, bądź Borisem Radovanoviciem. Boki: Od lewej, wspaniały początek rundy dla Sterczewskiego, po kontuzji wskoczył za niego Mateusz Wiech, który miejsca nie oddał do końca rozgrywek.

- Prawi obrońcy: Jasiu Weber i Marcin Wojtkiewicz oraz Seba Krysiński jak i Rosiński grali równo. Dawało to sporą rywalizację. Jestem zadowolony z gry tych zawodników. Mieszanka wybuchowa w postaci młodości i rutyny zdała egzamin. Awans Osłowskiego i Rosińskiego do zespołu seniorów bardzo cieszy.

- Linia pomocy to najmocniejsza z formacji tu miałem duże możliwości Boki to Kawa, Kadziela,Gracek, Łuczak, Grzywacz. W środku Pietroń, Stępień, Tofil, Kośnikowski. To oni kreowali naszą grę. Wierzę że po kontuzji wróci Marcin Pietrowski i wtedy będziemy jeszcze mocniejsi. Atak Bobrowski, Szuprytowski, Boszke i Loki na dwa ostatnie mecze. Mamy tu spore rezerwy.

Bardzo dobrą rundę miał Jakub Kawa który strzelił siedem goli i był najskuteczniejszym piłkarzem Lechii.

- Te bramki i asysty pokazują, że jest w wysokiej formie i już teraz warto na tego chłopaka postawić. Cieszy jego debiut. Wierzę, że zaistnieje znajdzie uznanie u trenera Zielińskiego. Ma on naprawdę duże możliwości. Jego plusem na pewno jest szybkość i ciąg na bramkę. Kuba zaimponował mi kilkakrotnie nie tylko na boisku. Zawsze mogłem na niego liczyć. Pełen profesjonalista. Przykład? Proszę bardzo. Po meczu seniorów z Legią "Kawus" wsiada w samochód, dojeżdża do nas do Warszawy, by po podróży być jednym z najlepszych zawodników w zespole, który ogrywa Legię na Łazienkowskiej. Przykład dla młodszych zawodników, wielki szacunek.

Często zmieniał pan skład i ustawienie. Czy to odbijało się na jakości gry zespołu?

- Nie. Świadczy to o tym, że mamy bardzo dobrą i wyrównaną kadrę. Nie ma ludzi niezastąpionych. Jeżeli ktoś nie mógł wstąpić, pojawiał się następny i też podołał zadaniu.

Czy ci zawodnicy są mentalnie przygotowani do gry w ekstraklasie?

- Mentalność młodego zawodnika kreuje jego postawę na przyszłość. Staram im się wpajać dla kogo grają, co noszą na piersi, czym są barwy Biało-Zielone, gdzie trenują. Zaangażowania i chęci pokazania nie można im odmówić. Sportowo muszą się jeszcze sporo uczyć, ale są pilnymi uczniami, będzie z kilku wielka pociecha.

- Przetarliśmy szlaki, jest pierwszy efekt. Małkowski, Osłowski, Rosiński,Tofil, to zasługa systemu modelu szkolenia trenerów prowadzących ich wcześniej. To efekt zbiorowej pracy, która spłaci się. Pokazały to mecze z wielką Wisłą. Idziemy do przodu, będą następni. Trzeba czasu i wytrwałości, ale doczekamy się następnych, jestem tego pewien. Warto w młodzież inwestować.

Cel na ten sezon?

- Cały czas podnosić umiejętności piłkarskie, dawać radość przez grę w piłkę. Praca praca, praca oby kolejni dostąpili zaszczytu trenowania z seniorami. Odkrycie następnych zdolnych. Przymierzam się do rocznika 92. Brzeski, Pomaski, Prusaczek są i IV ligowcy, juniorzy. Muszę dobrze ocenić by nie pominąć jakiegoś talentu.

- Wiadomo, że mamy też swoje ambicje. Myślę, iż o wyższe cele, takie jak MP będziemy walczyć za rok lub dwa. Jeżeli dane mi będzie dalej prowadzić tą drużynę to będę dążył do tego, aby wygrać ligę MESA i być najlepszym w Polsce.

Jak będą wyglądały przygotowania do sezonu?

- Mamy okres roztrenowania, każdy z zawodników otrzymał indywidualna rozpiszę z zadaniami do realizacji. Od 5 stycznia zaczynamy treningi. Spotkanie na gdańskim AWF, badania wydolnościowe. Potem treningi na obiektach klubu i wreszcie w ferie zimowe i wyjazd na obóz. 28 lutego rusza liga, także zbyt wiele czasu po nowym roku nie zostanie.

Jak wygląda szkolenie młodzieży w Lechii Gdańsk?

- Myślę, że robimy stałe postępy. Wygląda to, co raz lepiej. Jest się czym pochwalić. Opracowaliśmy wieloletni plan szkolenia, którego głównym celem jest przygotowanie młodych piłkarzy do kontynuacji kariery zawodniczej w kategorii seniorów, na poziomie pierwszej drużyny klubowej. Temu działaniu podporządkowane są wszystkie zadania tak, aby dały wymierny efekt w postaci produktu młodzieżowca, mogącego sprostać zadaniom i oczekiwaniem w zespole seniorów. Aby dokładnie to monitorować, powstała Młodzieżowa Baza Danych. Funkcjonuje ona dla wszystkich koordynowanych roczników w klubie, od adepta pięciolatka do zawodnika kończącego grę w zespole Młodej Ekstraklasy.

- Kolejne kroki to powołanie Szkółki Piłkarskiej, umożliwiającej przegląd i selekcje uzdolnionych zawodników, którzy zasilają grupy klubowe. Szkółka cieszy się sporym zainteresowaniem. Myślę, że ciekawy pomysł to bazy treningowe w Niechorzu i Kruszwicy, gdzie grupy młodzieżowe Lechii udają się na obozy sportowe. Nie zapominamy o szkoleniu kadr. Nasze warsztaty trenerskie wewnątrz klubowe to stały punkt zapisany w kalendarzu. Mamy też pomysł na szkolenia trenerów z zewnątrz. Pierwsze kroki poczyniliśmy przy współpracy z GOZPN, przeprowadziliśmy na terenie klubu dwa bezpłatne szkolenia.

- Mierzymy wyżej, chcemy otworzyć się na kraj, zaprosić trenerów z różnych miast, tak by ciągle się doskonalić wymieniać myśl szkoleniową. Działania siatki skautów też już są widoczne. Kilku ciekawych i perspektywicznych zawodników, udało się sprowadzić do klubu. Nasza młodzież grająca praktycznie w każdym roczniku, chłopcami rocznikowo starszymi ma się dobrze, jej owoce zbieram do MESA. Myślę, że na tle innych zespołów w Polsce nie mamy kompleksów, jeżeli chodzi o szkolenie młodzieży.

Czy nie obawia się pan, że młodzi zawodnicy, którzy nie dostaną szansy w Lechii wyjadą z stąd do innych klubów?

- Boję się. Po to jest ta Młoda Ekstraklasa aby ci chłopacy mogli grać z najlepszymi w Polsce. Niecierpliwość tych chłopców jest jednak niepokojąca. Mamy wolny rynek. Jesteśmy w Europie, wielu z tych młodzieńców kuszonych jest przez menadżerów. Kiedy ja sobie przypomnę, jaką kiedyś trzeba było drogę przejść, aby dostać się do seniorów. Mimo, że zdobyłem dwa medale MP juniorów, trzeba było zaczynać od rezerw a czasami od A- klasy, żeby trener seniorów dał mi szansę przebrać się na gaśnicy w zespole drugoligowym. Uporczywość i systematyczna praca opłaciła się, dopiąłem swego i do tego samego namawiam moich podopiecznych.

Był pan szkoleniowcem pierwszej drużyny Lechii. Teraz prowadzi pan zespół grający w MESA. Czy chciałby trener wrócić do pracy seniorami, czy tak jak na przykład Michał Globisz zająć się pracą z młodzieżą?

- To trudne pytanie. Ja się spełniam, uważam, że sprawuje fajną funkcję, jaką jest koordynator grup młodzieżowych. Przyglądam się wszystkim grupom przez, co daje materiał do Młodej Ekstraklasy a przyszłościowo do pierwszego zespołu. Mam swoje ambicje, ale moją dewizą w życiu jest robić to, co się kocha. Jak kocham piłkę nożną i pracuję w niej. Po drugie, jeżeli robi się to w swoim ukochanym klubie to nie widzę powodów żeby stąd uciekać, dopóki jestem tu potrzebny i realizuje się w tym , co robię. Praca z młodzieżą nie jest dla mnie żadną ujmą. Daj Boże żeby wykładnikiem mojej pracy było to, aby Szuprytowski, Kawa bądź Osłowski zagrali w seniorach.

Sukces tego zespołu to nie tylko pańska zasługa, ale również całego sztabu szkoleniowego

- Oczywiście. Cały sztab zasłużył na wielkie słowa uznania. Wszyscy graliśmy dla naszego klubu. Cieszę się, że udało mi się zmontować taką ekipę. Maciek bardzo zaangażował się w pracę z tym zespołem i wykonuje ją bardzo dobrze. Pomaga on również w treningu bramkarskim młodszych grup juniorskich. Krzysiek Wilk sprawdza się znakomicie jako mój asystent pomaga także rocznikowi 94 trenera Radosława Gaca. Słowa uznania dla Tomasz Motyki kierownika , który dba o to aby ci chłopcy mieli jak najlepsze warunki do gry w piłkę.

KOMENTARZE
Brak opinii - bądź pierwszy!
bez logowania: LIST do redakcji
LUDZIE LECHII:
Weź udział w nowej, ekscytującej rywalizacji i powalcz o miano najlepszego Betona. Typuj na okrągło i wygrywaj nagrody!

Liga BetONów
Główny punkt programu nowej lechia.gda.pl: inernetowy tygodnik. Co wtorek artykuły na temat Lechii, publicystyka, informacje, galerie zdjęć i inne. Zapraszamy.

Ostatni numer
Wyraź swoją opinię na dany temat, podziel się uwagami z innymi kibicami Lechii. Nawet bez logowania możesz czytać forum bez ograniczeń.

Forum dyskusyjne
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2019. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.080