Gdańsk: poniedziałek, 4 marca 2024

Tygodnik lechia.gda.pl nr 184 (1/2009)

6 stycznia 2009

Treść artykułu
 |   |   |   |   | 

WĘDRÓWKĄ ŻYCIE JEST PIŁKARZA...

Transfery w dobie kryzysu

Nienotowany od dziesięcioleci kryzys gospodarczy i monetarny dopada nie tylko banki i wielkie korporacje. Kłopoty finansowe dotykają pośrednio każdej sfery, czy to prywatnej czy publicznej, zmuszając przedsiębiorców do redukcji wydatków. Również zawodowy sport, będący częścią potężnej machiny biznesowej i wspierany przez możne firmy, ucierpiał pośrednio w związku z zapaścią na światowych rynkach.

KONRAD MARCIŃSKI

Kluby piłkarskie nie są tu żadnym wyjątkiem, dlatego prezesi w zaciszu swoich gabinetów skrupulatnie obracają każde euro, nim zdecydują się na zakupy i podpisanie kontraktów z nowymi zawodnikami. Otwierające się właśnie zimowe okno transferowe będzie według piłkarskich ekspertów jednym z najnudniejszych od lat. Kibice nie powinni spodziewać się spektakularnych zmian kadrowych, zarówno u światowych potentatów jak i wśród ligowych szaraczków.

Stagnacja na rynku transferowym to trend, który obserwujemy również w naszej rodzimej lidze. Zarówno kluby z pokaźnym, jak na polskie warunki, budżetem oraz te funkcjonujące raczej na granicy płynności finansowej (do tej drugiej grupy należy niestety także gdańska Lechia), skupiają się raczej na utrzymaniu obecnego składu niż na dokonywaniu szeregu wzmocnień. W sytuacji gdy kasa świeci pustkami, piłkarze domagają się zaległych wypłat, a sponsorzy spóźniają się z przekazywaniem obiecanych środków, obciążanie budżetu klubu nowymi zobowiązaniami jest ostatnią rzeczą, o której myślą prezesi. Sensownym wyjściem staje się zatem poszukiwanie oszczędności, a te najłatwiej znaleźć przewietrzając kadrę i pozbywając się z zespołu nieprzydatnych zawodników, którzy do tej pory otrzymywali wynagrodzenie praktycznie za nic.

Na taki krok zdecydowali się działacze gdańskiej Lechii i na długo przed rozpoczęciem zimowego okresu transferowego ogłosili listę piłkarzy, których klub wystawi na sprzedaż. Znaleźli się na niej bramkarz Dominik Sobański, obrońca Krzysztof Brede, pomocnicy Marcin Szałęga i Piotr Kasperkiewicz oraz napastnicy Piotr Cetnarowicz i Robert Hirsz. Maciej Kalkowski otrzymał wolną rękę i może sam poszukać sobie kolejnego pracodawcy, natomiast Frane Cacić, wobec jego długotrwałych problemów zdrowotnych, otrzymał propozycję całkowitego rozwiązania kontraktu. Pozyskane ze sprzedaży w/w zawodników środki mogłyby zostać przeznaczone na ewentualne wzmocnienia kadry. Szkopuł jednak w tym, iż do tej pory nie ma żadnych sygnałów, by jakikolwiek klub wyraził zainteresowanie pozyskaniem wspomnianych piłkarzy. Pojawiły się co prawda ciche spekulacje na temat przejścia Kalkowskiego i Cetnarowicza do trzecioligowego Bałtyku Gdynia (prowadzonego przez byłego trenera Lechii Jerzego Jastrzębowskiego), jednak taki transfer, oznaczający dla zawodników sportowy regres, można zrekompensować jedynie wysoką pensją, a na takie zespołu z Gdyni najzwyczajniej w świecie nie stać. Zresztą sam „Kalka” zadeklarował podczas sylwestrowego turnieju piłki halowej, iż nie zamierza opuszczać Biało-Zielonych nawet kosztem występów w drużynie rezerw.

Innym wariantem, mogącym przynieść finansowe profity jest dobry transfer graczy występujących w podstawowym składzie. W połowie grudnia kibiców gdańszczan zelektryzowała wiadomość o możliwości wykupienia z Lechii Mateusza Bąka przez krakowską Wisłę. Co prawda kontrakt „Bączka” z Lechią wygasa dopiero z końcem czerwca 2011, jednak w umowie bramkarza istnieje klauzula dopuszczająca transfer gracza przed tym terminem za sumę 500 tys. zł odstępnego. Możliwość takiej transakcji została szybko podchwycona przez dziennikarzy stawiających Bąka jako faworyta trenera Wiślaków - Macieja Skorży. Choć wielu kibiców już widzi Mateusza w bluzie z białą gwiazdą, dyrektor sportowy Biało-Zielonych Radosław Michalski, jak i sam zawodnik studzą transferową gorączkę: - To prawda, co się pojawiło się w mediach. Wisła wysłała zapytanie do klubu o warunki, wycenę i itp. A jak to dalej się potoczy? Tego nie wiem, ale faktem jest, że zapytanie przyszło. Również ze strony Mistrzów Polski nie widać aż tak dużej determinacji co do pozyskania golkipera Lechii. W kręgu zainteresowań działaczy spod Wawelu znajdują się bowiem także Henri Sillanpaa oraz Vladimir Stojković. Jako fakt medialny można również uznać planowaną wymianę piłkarzy na linii Wisła – Lechia, w myśl której w zamian za Bąka nad morze powędrowaliby młody obrońca Mateusz Kowalski, próbujący odbudować formę Konrad Gołoś i, co byłoby największą niespodzianką, wychowanek gdańskiego klubu Marek Zieńczuk. Kibice z grodu Neptuna chętnie zobaczyliby Marka ponownie w biało-zielonych barwach, jednak jego przejście do Lechii jest jeszcze mniej prawdopodobne niż transfer do greckiego średniaka – Levadiakosu. Jako pobożne życzenie fanów należy również uznać możliwość powrotu do Lechii innego byłego jej zawodnika – Jarosława Bieniuka. Choć ten utalentowany obrońca widywany był kilkukrotnie na trybunach stadionu przy Traugutta, wyciąganie daleko idących wniosków co do przyszłości zawodnika byłoby sporym nadużyciem. Poza tym Bieniuk od 30 grudnia 2008 jest już zawodnikiem Omonii Nikozja.

Kolejnym zawodnikiem, którego transfer pilotowany jest przez trójmiejskie i ogólnopolskie media jest Łukasz Trałka. Lechii ciężko będzie spełnić wygórowane oczekiwania finansowe środkowego pomocnika, które znacznie wzrosły po jego udanych występach w drużynie narodowej. Kontrakt Trałki dobiega końca w czerwcu tego roku, więc (zakładając czarny scenariusz fiaska rozmów dotyczących pozostania Łukasza w Gdańsku) zimowe okno transferowe będzie ostatnią możliwością zarobienia na piłkarzu (latem Trałka będzie mógł odejść z Lechii za darmo). Wśród potencjalnych kupców wymieniani są: pewnie kroczący do ekstraklasy łódzki Widzew oraz warszawska Polonia, w której Trałka miałby zastąpić skonfliktowanego z zarządem „Czarnych Koszul” Radosława Majewskiego. Wg. samego piłkarza decyzja odnośnie jego występów w Lechii bądź innym klubie powinna zapaść do 7 stycznia. Na ile są to wiarygodne przesłanki, a na ile „straszaki” mające podbić cenę zawodnika i osłabić pozycję zarządu Lechii w kontraktowych negocjacjach, dowiemy się wkrótce. Podobne trudne rozmowy toczą się między sternikami Biało-Zielonych a dwoma innymi zawodnikami – Rafałem Kosznikiem i Damianem Szuprytowskim. Jeśli wierzyć sygnałom płynącym z klubu, ich wymagania płacowe daleko wykraczają poza możliwości finansowe Lechii i w niedalekiej przyszłości można liczyć się z odejściem tych graczy. Pozostawiając jednak z boku spekulacje, skupmy się na stanie faktycznym. Na chwilę obecną ze stuprocentową pewnością klub przy Traugutta opuszczają Ben Starosta (wraca do Sheffield po półrocznym wypożyczeniu) oraz kapitan Młodej Lechii Łukasz Pietroń (zdecydował się na przejście do Kotwicy Kołobrzeg).

Jeszcze więcej rewelacji krążyło w prasie i wśród kibiców dotyczących nazwisk zawodników, którzy w zimie mieliby uzupełnić kadrę Biało-Zielonych. Oprócz wspomnianych już byłych Lechistów – Zieńczuka i Bieniuka, w kontekście przyszłych występów przy Traugutta wymieniano m.in. Jacka Kowalczyka z Odry Wodzisław (ostatecznie ten obrońca przedłużył kontrakt z dotychczasowym pracodawcą), Mariusza Zganiacza i Hernaniego z kieleckiej Korony, Adama Banasia z Piasta Gliwice, Adriana Frańczaka z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, Evertona z Jagiellonii, Łukasza Grzeszczyka z Wisły Płock (płocczanie nie zgodzili się jednak na wypożyczenie zawodnika) czy wreszcie Marko Bajića z Górnika Zabrze. Spośród wszystkich wymienionych piłkarzy najbliżej Lechii zdawali się być właśnie Bajić i Zganiacz. Serb miał już uzgodnione warunku indywidualnego kontraktu, jednak z powodu choroby matki, wrócił do kraju i zastanawia się nad całkowitą rezygnacją z występów w polskiej lidze. Informacja ta jest o tyle dziwna, że kilka dni temu pojawiła się wieść, iż Bajić jest już „po słowie” z działaczami Arki Gdynia. Dopóki jednak Serb nie złoży podpisu pod kontraktem, wszystkie tego typu rewelacje należy traktować z dużą ostrożnością. Równie skomplikowanie wygląda na dzień dzisiejszy sprawa pozyskania Mariusza Zganiacza. Kielczaninem interesuje się bowiem także zabrzański Górnik dysponujący znacznie większymi środkami, które może przeznaczyć na transfery. Jednak i działacze ze Śląska mocno zastanawiają się, czy kwota 2 milionów zł odstępnego, jaką żądają za Zganiacza sternicy Korony, jest adekwatna do rzeczywistej wartości piłkarza.

Nie mogąc pozwolić sobie na zakup graczy z wyższej ligowej półki, Gdańszczanie zerkają przychylnym okiem na wyróżniających się piłkarzy z niższych lig, którzy mogliby poradzić sobie również na boiskach Ekstraklasy. Takim graczem jest z pewnością Piotr Trafarski - zdobywca 20 bramek w 15 spotkaniach w rozgrywkach III ligi - (wykupiony z Olimpii Elbląg za 100 tys. zł) który na wiosnę uzupełni kadrę Lechii i wzmocni nienajlepszą linię napadu. Trafarski z dobrej strony pokazał się w meczu PE z Arką w Gdańsku i tym występem przekonał do siebie trenera i zarząd klubu. Dobre występy w Młodej Lechii odnotował również wychowanek gdańskiego zespołu Paweł Piotrowski (obecnie Orzeł Trąbki Wielkie). Biało-Zieloni chcieliby pozyskać tego piłkarza, jednak na przeszkodzie stoi cena 80 tys. złotych za jaką skłonni byliby oddać Piotrowskiego działacze Orła. Nieco mniej, bo 50 tys. zł kosztować ma Dawid Szufryn z Sandecji Nowy Sącz, który, jeśli wierzyć doniesieniom gazet, na 99% wiosnę spędzi przy Traugutta. W kontekście występów w Gdańsku wiązać można również młodych, perspektywicznych piłkarzy: Łukasza Wróbla z gdyńskiego Bałtyku (w grę wchodzi wymiana na Krzysztofa Brede) oraz Daniela Romanowicza z Przyszłości Rogów (testowanego już w spotkaniu pucharowym z GKS-em Bełchatów).

Gdańszczanie w swoich poszukiwaniach nie ograniczają się wszakże jedynie do zawodników z niższych klas rozgrywkowych. Jak można było niedawno wyczytać w dzienniku „Fakt”, Lechia prowadzi zaawansowane rozmowy z napastnikiem Polonii Bytom, Jakubem Zabłockim. Biało-Zieloni poszukują bowiem bramkostrzelnego piłkarza, który mógłby wnieść istotne ożywienie w poczynania ofensywne Lechistów (Zabłocki trafił jesienią 5 razy do siatki rywali). Jeśli tylko 25-letni piłkarz obniży swoje wymagania finansowe, może liczyć na zatrudnienie przy Traugutta. Poważne wątpliwości budzi jednak niejasna przeszłość piłkarza, który mógł uczestniczyć w procederze korupcyjnym za czasów swoich występów w Koronie Kielce.

Wspomniane wyżej ruchy transferowe do klubu można jednak określić jedynie mianem „przymiarek”, gdyż na razie, oprócz Piotra Trafarskiego, żaden z wymienionych graczy nie złożył jeszcze podpisu pod nowym kontraktem. Jednak dziennikarski zimowy sezon ogórkowy nie znosi nudy, więc codziennie możemy spodziewać się nowych rewelacji na temat spektakularnych zmian barw klubowych, które należy traktować z dużym dystansem. Zaniepokojonych kibiców możemy zapewnić, że nasz serwis trzyma rękę na pulsie i sukcesywnie będzie informować o poczynaniach transferowych Lechii. Wszak do zamknięcia okna transferowego (w Polsce trwa ono od 1 stycznia do 28 lutego) pozostało jeszcze trochę czasu i należy wierzyć, że działacze nie zapadną w zimowy sen i dokonają przemyślanych zakupów będących istotnymi wzmocnieniami. Doświadczenia z lata 2008 roku przekonują przecież, że często zapowiadane transferowe „bomby” mogą okazać się zwykłymi „niewypałami”. Oby tym razem było odwrotnie.

Copyrights lechia.gda.pl 2001-2024. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.032