Gdańsk: wtorek, 13 kwietnia 2021
TYGODNIK
Podstrony:

Tygodnik lechia.gda.pl nr 187 (4/2009)

17 lutego 2009

GŁOSEM SPIKERA

Pierwsza spółka

Przed kilkoma tygodniami cieszyliśmy się z powstania „Lechia Gdańsk S.A.” To niewątpliwie przełomowy moment w najnowszej historii klubu. Nie jest to pierwsze tego typu przedsięwzięcie organizacyjne w dziejach Lechii. Pionierami, w tej dziedzinie, byli założyciele „F.C. Lechia S.A.”…

MARCIN GAŁEK

TRUDNY START

Początek lat 90 – tych ubiegłego stulecia w Polsce to era raczkującego, zwanego także dzikim, kapitalizmu. Życie społeczno – gospodarcze, w zestawieniu z zakończoną właśnie epoką socjalizmu, dosłownie stanęło na głowie. Zmiany nie ominęły także sportu, gdzie nadzwyczaj boleśnie przekonano się jak wyglądają cięcia wydatków budżetowych. Zanim w miejsce państwowych zakładów pojawili się prywatni sponsorzy wiele klubów z trudem kontynuowało działalność. Nie inaczej było w Lechii, która przecież do krezusów nigdy nie należała. Nie mogła natomiast narzekać na brak ludzi, którzy marzyli o wielkości najpopularniejszego klubu Grodu nad Motławą. Pod przewodnictwem „mózgu operacji” – Mariusza Antosiewicza, osoby te, w 1991 roku, rozpoczęły prace nad powstaniem spółki akcyjnej, której zadaniem miało być przejęcie kosztów utrzymania zespołu seniorów Lechii i awans drużyny do ekstraklasy.

Plany, jakie wiązano z powstaniem Spółki brzmią nadzwyczaj fantastycznie. Ludzie zaangażowani w przedsięwzięcie prowadzili zaawansowane negocjacje z wieloma podmiotami, z których na szczególną uwagę zasługują: najbogatszy aktualnie Polak Jan Kulczyk oraz najbardziej rozpoznawalny koncern świata: Coca – Cola! W przypadku Kulczyka, wówczas największego w kraju przedstawiciela marki Volkswagen, postanowił on poświęcić się tworzeniu Kulczyk Holding. Natomiast amerykański koncern, który nigdy nie ukrywał, że nie wspiera pojedynczych klubów, gotów był uczynić wyjątek z uwagi na związane z Gdańskiem „korzenie” Solidarności i osobę Lecha Wałęsy. Jednak i tu ostatecznie nie doszło do porozumienia, a jak wspominają osoby związane wówczas z Lechią, przyczyn tego należy szukać w braku zdecydowania ze strony krajowego kierownictwa Coca – Coli.

Pierwotnym terminem zawiązania Spółki miał być styczeń 1992 roku. Po kilkumiesięcznych staraniach opracowano statut organizacji. Założono, że nowopowstały podmiot przejmie ciężar finansowania drużyny już w pierwszej połowie roku. Inicjatywa ta, choć nie bez oporów, otrzymała także poparcie Zarządu PZPN, który wydał zgodę na formalne przejęcie seniorów biało – zielonych jeszcze w trwającym sezonie 1991/92. Radość osób zaangażowanych w tworzenie Spółki okazała się przedwczesna, gdyż w grudniu’91 stanowisko w sprawie zajął mecenas Andrzej Wach. Uznał on, że wspomniana operacja jest niezgodna z przepisami piłkarskiej centrali i występy gdańskich piłkarzy pod auspicjami Spółki możliwe są dopiero od następnego sezonu. W trakcie kolejnych dwóch miesięcy przedstawiciele Lechii wielokrotnie odwiedzili siedzibę PZPN. Jednak mimo usilnych starań, nie uzyskali zmiany stanowiska przedstawionego przez związkowego prawnika. Opisana sytuacja sprawiła, że termin zawiązania Spółki przesunięto o dwa miesiące…

POWSTANIE I STRUKTURA

„F.C. Lechia S.A.” zawiązano w piątek 20 marca 1992 r. Była to pierwsza w Polsce spółka akcyjna, której zakres działalności stanowiło prowadzenie drużyny piłki nożnej. Co ciekawe kolejny tego typu podmiot powstał w łódzkim Widzewie zaledwie… 8 dni później. Wprawdzie wcześniej zarejestrowano mającą działać w warszawskiej Polonii spółkę „Varsovia”, ale ta faktycznie nigdy nie podjęła działalności. Dlatego stwierdzenie, że to Lechia była pierwsza wydaje się być w pełni uzasadnione!

Akcje o łącznej wartości 1,5 mld starych złotych (dziś stanowi to 150.000 PLN) objęły następujące podmioty: „Przekaz” sp. z o.o. (wówczas wydawca „Dziennika Bałtyckiego”), „Fundusz Gospodarczy (Solidarności)” sp. z o.o., Kancelaria Prawna „Antosiewicz – Nowosielski” sp. z o.o., Skarb Państwa reprezentowany przez ówczesnego Wojewodę Gdańskiego – Macieja Płażyńskiego oraz K.S. Lechia. Przewodniczącym Rady Nadzorczej został Maciej Łopiński, dziś minister w Kancelarii Prezydenta RP – Lecha Kaczyńskiego, a jego zastępcą Jerzy Kobyliński (dziś: Prezes „Masterlease Polska.” Prezesem Zarządu został Piotr Tomaszewski, z którym wiązano duże nadzieje z uwagi na jego, nabyte w trakcie pobytu w Kanadzie, doświadczenia w zakresie marketingu sportowego. Natomiast dyrektorem Spółki został wywodzący się z Lechii – Janusz Kończyk, którego wkrótce zastąpił Janusz Benesz, człowiek, który zresztą do dziś jest aktywnie zaangażowany w działalność klubu. Informacja o powstaniu Spółki dotarła do opinii publicznej następnego dnia. Wtedy też przedstawiciele wspomnianych podmiotów tłumnie pojawili się w Gdyni, na stadionie przy ul. Olimpijskiej, gdzie biało –zieloni ulegli Bałtykowi aż 1:5…

WIOSENNA LUKA

Problemy z natychmiastowym przejęciem II – ligowej drużyny przełożyły się także na jej sytuację materialną. Grono dotychczasowych sponsorów (około 70 podmiotów) mając w świadomości, że Lechia, jak sądzono, od stycznia ’92, staje się prywatną własnością uznało, że kontynuacja współpracy z klubem na dotychczasowych zasadach nie znajduje racji bytu. Finansowanie drużyny seniorów uległo zawieszeniu. Odsunięcie w czasie chwili przeniesienia drużyny z KS Lechia do FC Lechia sprawiło, że piłkarze, niemal z dnia na dzień pozostali praktycznie bez środków na bieżące funkcjonowanie. Ostatecznie środki finansowe przekazywały podmioty, które objęły akcje Spółki. Samo działanie było jednak mocno spóźnione.

Także wiosną, w dość niecodziennych okolicznościach, wybrano następcę prowadzącego Lechię od maja 1989 r. trenera Bogusława Kaczmarka. Co ciekawe, miał on, jako osoba znająca drużynę od podszewki, istotny wpływ na wybór Adama Musiała. Zatrudnienie trenera roku 1991 w Polsce na stanowisku szkoleniowca II - ligowej drużyny miało jasno określać cel prześwietlający Lechii w kolejnym sezonie.

JESIEŃ 1992

1 lipca 1992 r. F.C. Lechia S.A. formalnie przejęła całkowitą odpowiedzialność za działalność seniorów Lechii. Do Spółki przeszło 23 zawodników, z którymi podpisano umowy o nieamatorskim uprawianiu sportu. Jednak oba podmioty (FC i KS) miały nadal ściśle ze sobą współpracować. W porozumieniu pomiędzy nimi zapisano, że F.C. Lechia wpłacać ma stałą, zryczałtowaną kwotę, która stanowić ma dla niej gwarant pierwszeństwa przy pozyskiwaniu najbardziej zdolnych juniorów, którzy pozostali przecież w macierzystym klubie, tj. K.S. Lechia.

Finansowanie klubu miało być oparte na czterech obszarach. Dwa pierwsze, podobnie jak dotychczas, stanowiły: wsparcie drobnych sponsorów oraz wpływy z biletów. Ponadto klub prowadzić miał działalność gospodarczą. Na stadionie przy Traugutta organizować miano giełdę samochodową. Pomysł ten, z uwagi nie nadający się do tego typu działalności charakter obiektu upadł po miesiącu. Także przychody z pośrednictwa w handlu nie okazały się istotną pozycją w budżecie Spółki.

Po raz pierwszy w historii klubu powołano do życia dział marketingu. Wierzono, że medialna siła Lechii oraz kolejne sukcesy piłkarzy przyciągną sponsorów. Przygotowano szczegółową ofertę dla sponsorów, a jej zapisy wzorowano na strategii stosowanej wówczas w Tottenham Hotspur. Absolutna nowością było podzielenie powierzchni stroju piłkarskiego na sektory, które jako nośnik reklamowy odpowiednio wyceniono. Ponadto reklamodawcy i sponsorzy mogli liczyć na umieszczenie informacji o swoich firmach w „Dzienniku Bałtyckim”, obok relacji z meczów a także w programie wydawanym przy okazji każdego rozgrywanego we Wrzeszczu spotkania. Logotypy sponsorów często pojawiały się w TVG Gdańsk, która to jesienią przeprowadziła relacje z wszystkich meczów Lechii w roli gospodarza, w tym 5 z 7 na żywo! Ciekawostka jest fakt, że wówczas to klub płacił telewizji za relację, a nie odwrotnie, tak jak ma to miejsce dziś.

Na ligowych boiskach piłkarze II – ligowej Lechii nie zawodzili i na półmetku rozgrywek zajmowali 3 pozycję. Ponadto wartym odnotowania jest fakt, że gdańska publiczność, stanowiła zdecydowanie najliczniejszą na zapleczu ekstraklasy. To nie stanowiło jednak żadnego zaskoczenia!

WIOSNA 1993

W okresie przygotowawczym do rundy wiosennej popełniono jeden z błędów, który z pewnością miał przełożenie na słabą, pod względem sportowym, rundę wiosenną – nie wzmocniono kadry zespołu. Po części wynikało to z samouspokojenia spowodowanego zajmowanym miejscem w tabeli, a po części z braku znacznych środków na pozyskanie zawodników, którzy byliby istotnym wzmocnieniem, a nie jedynie uzupełnieniem składu. Zresztą ilość piłkarzy w kadrze zespołu także, jak wydaje się z perspektywy czasu, nie pozostała bez znaczenia dla funkcjonowania drużyny i Spółki. Do F.C. Lechia przynależnych było 23 piłkarzy, a w kadrze meczowej każdorazowo miejsce znajdowało jedynie 18. Pozostali mieli niejako wolne weekendy, co nie pozostawało bez wpływu na ich dyspozycje sportową. Działacze oraz sztab trenerski zorientowali się, że błędem było niepowołanie drużyny rezerw, gdzie niemieszczący się w meczowej „18” piłkarze mogliby z powodzeniem ogrywać się w meczach o stawkę.

Osobna kwestią pozostawały sprawy organizacyjne. Praktycznie nie odnotowywano wpływów z działalności gospodarczej. Nie wszyscy też sponsorzy i reklamodawcy kontynuowali współpracę z FC Lechia. Przyczyn tego stanu upatrywać można w nieprzychylnej atmosferze wokół Spółki. Jej przedstawiciele z niesmakiem wspominają serię artykułów, które ukazały się w „Gazecie Gdańskiej”. Opisywano w nich wydarzenia, które często miały niewiele wspólnego ze stanem faktycznym. Osoby zarządzające Lechią osobiście przekonały się jak wielka jest siła mediów. Wszelkie próby dementowania tych doniesień oraz wyjaśnienia składane bezpośrednio w redakcji wspomnianej gazety nie przyniosły efektu. Nawet trener Adam Musiał, było nie było człowiek z zewnątrz, w jednym z wywiadów odniósł się do tej sytuacji twierdząc, że „zanadto żyje się tu (w Gdańsku – przypisek autora) w atmosferze skandalu, to znaczy poszukiwania skandalu i to nieważne czy taki w ogóle zaistniał”.

Również władze miasta nie przejawiały chęci do pomocy, w jakiejkolwiek formie. Brak wsparcia finansowego, z jednej strony, oraz niemałe opłaty za użytkowanie obiektu, z drugiej, także stanowią symbol „dbałości” ówczesnych władz miasta o futbol. Przedstawiciele magistratu zarzekali się, że nie mogą wspierać przedsięwzięcia komercyjnego, a takim była „F.C. Lechia S.A.”. Nie brali jednak pod uwagę marketingowego aspektu sukcesów najpopularniejszej drużyny Gdańska.

BRAK SUKCESU

Po mocno przeciętnej rundzie rewanżowej rozgrywek Lechia zakończyła sezon na 6 miejscu. Opisane problemy mocno ograniczyły zapał decydentów Spółki. Jeszcze w trakcie rozgrywek pożegnano się z Piotrem Tomaszewskim. Ponadto „Dziennik Bałtycki”, który stanowić miał istotną rolę w kwestiach marketingowych, został sprzedany przez „Przekaz”. Nowi właściciele tytułu niezbyt chętnie patrzyli na współpracę z klubem, który konsekwentnie pogrążała w swoich publikacjach konkurencyjna „Gazeta Gdańska”. Rozczarowanie przyniosła także praca Adama Musiała, który po sezonie rozstał się z drużyną. Ponadto zespół opuścił Sławomir Wojciechowski, który zamiast w Vfb Stuttgart, gdzie dość długo go przymierzano, wylądował w trenowanym przez Bogusława Kaczmarka bydgoskim Zawiszy. Środki z tego transferu zasiliły zarówno Spółkę, jak i KS Lechię. Fundusze te nie zmieniły zasadniczo sytuacji F.C. Lechia, gdzie osamotnieni w swoich poczynaniach akcjonariusze postanowili wdrożyć w życie wariant oszczędnościowy. Szkoleniowcem zespołu został dotychczasowy II trener – Zbigniew Tymiński. Zespół słabo rozpoczął rozgrywki. Można powiedzieć, że padł duch drużyny, która nawet pod wodzą trenera roku’91 nie podołała zadaniu awansu do ekstraklasy. Ponadto nie nastąpił oczekiwany przełom w kwestii organizacyjnej. W tej sytuacji postanowiono przekazać zespół do macierzystej Lechii. Warto podkreślić, że Ośrodek Szkolenia Piłkarskiego, przez ponad rok zwolniony z ciężaru utrzymywania zespołu seniorów, zdecydowanie poprawił dzięki temu kondycję finansową. Odpowiednio wzmocniona drużyna mogła z powodzeniem kontynuować rywalizację na drugoligowych boiskach. Formalnie drużyna, w 23 - osobowym składzie, powróciła na łono klubu we wrześniu 1993 roku.

Tak zakończył się pierwszy w historii, ale zdecydowanie nie ostatni, okres kiedy piłkarze Lechii grali pod auspicjami spółki akcyjnej. Osoby, które dziś współtworzą „Lechia Gdańsk S.A.” świadome są niedoskonałości, jakie towarzyszyły ich poprzednikom przed 17 laty. Ważne, aby zostały wyciągnięte właściwe wnioski! Mimo ostatecznego braku sukcesu przedsięwzięcia, pamiętać należy o tym, że piłkarska Lechia, jako spółka akcyjna, była w tym zakresie, pierwsza w Polsce!

KOMENTARZE
Brak opinii - bądź pierwszy!
bez logowania: LIST do redakcji
Weź udział w nowej, ekscytującej rywalizacji i powalcz o miano najlepszego Betona. Typuj na okrągło i wygrywaj nagrody!

Liga BetONów
Główny punkt programu nowej lechia.gda.pl: inernetowy tygodnik. Co wtorek artykuły na temat Lechii, publicystyka, informacje, galerie zdjęć i inne. Zapraszamy.

Ostatni numer
Wyraź swoją opinię na dany temat, podziel się uwagami z innymi kibicami Lechii. Nawet bez logowania możesz czytać forum bez ograniczeń.

Forum dyskusyjne
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2021. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.014