Gdańsk: piątek, 29 września 2023

Tygodnik lechia.gda.pl nr 199 (16/2009)

12 maja 2009

Treść artykułu
 |   |   |   |   | 

LESIA JAK NARKOTYK

Spółdzielnia...

Oszałamiający rozwój spół­dzielczości w socjalistycznej Polsce swój kulminacyjny punkt osiągnął w epoce miłościwie panującego nam Edwarda I Gierka.

ZBIGNIEW ZALEWSKI, BIULETYN MECZOWY BIAŁO-ZIELONI

We współzawodnictwie o palmę pierwszeństwa szczególnie mocno włączyły się spółdzielnie rolnicze o jakże swojsko brzmiących nazwach SKR czy PGR. Ileż to piosenek napisano o kombajnistach i traktorzystkach, ileż reportaży powstało, by zachować dla potomnych obraz sielankowej wsi (oczywiście spół­dzielczej) polskiej.

Ten rajski obraz miał też drugą twarz. Była to twarz świadczenia sobie drobnych przysług, szczególnie gdy „teren” wizytował ważny towarzysz z centrali. W myśl zasady: dzisiaj ja pomogę tobie, a jutro ty pomożesz mnie, zwożono na czas odwiedzin trzodę chlewną, drób, a nawet siano z sąsiednich SKR-ów. Nasycone wszelkim dobrem oczy dygnitarza i miód płynący z ekranów programu 1 TV utwierdzały wszystkich w przekonaniu o jedynie słusznej linii, którą obrała nasza władza. Sielski obraz wsi psuły jednak wyjątki – ludzie niepokorni, których nie kręciło wypożyczanie na partyjne hucpy świń czy multimlecznych krów. Szli pod prąd, więc nie mogli liczyć, że odwiedzi ich partyjny bonza, lecz co najwyżej drobiazgowy kontroler.

Zdawałoby się, że ponury obraz realnego socjalizmu ostał się jedynie w stojących tu i ówdzie szkieletach dawnych pegeerowskich obór. Czy aby na pewno? Wnikliwy obserwator do­strzeże, że spółdzielczość wraca. Spółdzielnie nie są już tak siermiężne, gdyż przeważa szkło, aluminium, beton i stal, a zarządzający nimi nie chodzą w gumiakach lecz w lakierkach. Wierzcie mi jednak na słowo, słoma z nich wystająca jest taka sama jak za Gierka.

zzbyszek
(kombajnista)

P.S. Dzisiejszej młodzieży spółdzielnia kojarzy się bardziej z „Piłkarskim Pokerem”, ja jednak trzymam się swojej wersji. Na koniec, żeby nie było tak smutno motto z ballady „O dwóch koniach” Wojciecha Młynarskiego:
„...Potem w stajni, już przy żłobie
Ten woźnica bat swój brał,
Spluwał tęgo w dłonie obie
I...
grzecznego konia prał...

A do niegrzecznego mawiał,
Strojąc głos na srogi ton:
Jak się będziesz, draniu, stawiał,
To zarobisz tak jak on!...”

Od redakcji: Felieton pochodzi z biuletynu meczowego "Biało-Zieloni", który został wydany na mecz Lechia - Jagiellonia,
nr 6(61) 8 maja 2009 r.

Ludzie Lechii
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2023. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.012