lechia.gda.pl

Tygodnik lechia.gda.pl nr 234 (3/2010)
2 lutego 2010


ROMAN KACZOREK I PAWEŁ KAPSA O LECHII GDAŃSK - ROCZNIK 1999

Ostatni mogą być pierwszymi

W ostatnią niedzielę Lechia Gdańsk wygrała kolejną edycję turnieju o Złote Lwy Gdańskie. Swoimi spostrzeżeniami na temat turnieju i szkolenia młodych piłkarzy podzieli się z nami trener zwycięzców Roman Kaczorek i bramkarz Lechii Paweł Kapsa, który tego dnia wystąpił w roli wręczającego nagrody.

KAROL KOCJAN
Gdańsk
adres: http://lechia.gda.pl/artykul/12383/
kontakt: lechia@lechia.gda.pl

Roman Kaczorek, trener drużyny Lechii rocznika 1999

W finale Lechia pokonała Legię Warszawa po rzutach karnych. Widać, że Pana wychowankowie potrafili sobie poradzić z presją, jaka na nich spoczywała.

- W sobotę zaczęliśmy cały turniej od meczu z Legią. Też nie było to łatwe spotkanie. Byliśmy trochę silniejsi psychicznie, bo byliśmy zwycięzcami tamtego pojedynku, lecz Legia w finale postawiła dużo wyżej poprzeczkę. W meczu było wiele sytuacji, które mogły doprowadzić do tego, że mecz mógł zakończyć się bez konieczności strzelania „jedenastek”, no ale taki jest sport – nie zawsze wszystko się udaje. Jeśli chodzi zaś o same widowisko, to wydaje mi się, że kibice nie mieli na co narzekać.

W turnieju bardzo dobrze zaprezentował się młody bramkarz w Pana drużynie – Kacper Kolk. Jego bohaterska postawa podczas konkursu rzutów karnych dała Lechii zwycięstwo w całym turnieju.

- Jest to zawodnik, który w poprzednim roku także otrzymał statuetkę dla najlepszego bramkarza turnieju. Rozwija się bardzo dobrze pod wodzą trenera Kapsy, który szkoli go jeżeli pozwala mu na to akurat brak obowiązków związanych z pierwszym zespołem, robi postępy. Jesteśmy z tego bardzo zadowoleni.

Jak wyglądają treningi Pana zespołu? Na jakich elementach gry skupia się Pan szkoląc swoich podopiecznych?

- W tym wieku przede wszystkim doskonalimy technikę. Mój zespół gra dobrze, choć oczywiście jest to gra niedoskonała. Ale powtarzam – najważniejsze w tym wieku to ćwiczenie techniki i jeszcze raz techniki.

Jaki jest najważniejszy czynnik poza samym szkoleniem, który zadecyduje o tym, że dany dziesięciolatek kiedyś zadebiutuje w ekstraklasie. Może są to kwestie materialne, a może psychika młodego zawodnika?

- Naturalnie psychika jest bardzo ważna, to kluczowy element. Młodzi piłkarze w takim turnieju jak ten spotykają się ze stresem – dzisiejszy mecz finałowy to pokazał. Jeżeli ci chłopcy zagrają w przyszłości dla Lechii na nowym stadionie będą musieli zderzyć się z rykiem gardeł dziesiątek tysięcy kibiców. Moi piłkarze dziś wytrzymali podobną presję. Proszę też zauważyć, że wytrzymali oni także kondycyjnie. Mecze miały naprawdę szybkie tempo – trzeba mieć dużo siły, żeby to wytrzymać. Wprawdzie w tym wieku nie jest to najważniejsze, żeby kształtować siłę fizyczną, ale oni dzięki temu sami się kształtują często nadrabiając braki w tym elemencie ambicją.

Czy pośród pańskich wychowanków są piłkarze, których nazwiska powinniśmy zapamiętać w perspektywie ich przyszłej kariery seniorskiej

- Jest w mojej drużynie kilku chłopców, którzy mają kiedyś szansę zaistnieć i zrobić coś dobrego dla naszej piłki. Będzie to zależało od wielu czynników, bo może okazać się, że za parę lat któryś z nich nie będzie chciał w ogóle kopać piłki. Ale przykładowo najlepszy zawodnik turnieju Mateusz Sopoćko to duży talent, Krzysiu Chmura – strzelec wielu bramek, Adam Kierat, Suszyński Maciej. Tu można byłoby wymienić parę jeszcze nazwisk. Tu może jeszcze bardzo wiele się zmienić. Ten, który dziś jest statystą w zespole za parę lat może być jego gwiazdą. Przykładowo, swego czasu byłem trenerem rocznika 1988, w którym Jakub Kawa i Rafał Loda nie byli w wieku 10 lat czołowymi postaciami drużyny. Ten pierwszy na dzień dzisiejszy ma na koncie występy w ekstraklasie i bramkę w tych rozgrywkach, a jego kariera nadal jest otwarta i zobaczymy jak mu dalej pójdzie. A tym czasem oboje w wieku jedenastu lat nie byli wiodącymi postaciami.

Dziękuję za rozmowę i jeszcze raz gratuluję

- Dziękuję.

Paweł Kapsa, piłkarz Lechii Gdańsk, trener bramkarzy juniorów

Kiedy wszedłeś na salę, w której odbywały się rozgrywki, część dzieci krzyknęła z ekscytacji: ”Patrzcie! Kapsa przyjechał!”. Jakie to uczucie być tak dobrze rozpoznawanym przez najmłodszych fanów piłki nożnej?

- - Cieszę się bardzo z tego, że jestem rozpoznawalny i dla tych dzieci jestem znaną postacią. Jak byłem w ich wieku też interesowałem się piłką od małego i miałem swoich własnych idoli pośród zawodników którzy grali u nas w klubie [KSZO Ostrowiec – przyp. red.].

W meczu finałowym wspaniałą formą błysnął bramkarz Lechii, Kacper Kolk. Czy widziałeś wcześniej już go w akcji?

- - Jak najbardziej. Mam z nim stały kontakt, gdyż oprócz tego, że gram w Gdańsku w piłkę, jestem też trenerem bramkarzy. Kacper jest jednym z moich podopiecznych, widzę go kilka razy w tygodniu na zajęciach. Jest to na pewno chłopak perspektywiczny, którego stać na wiele w przyszłości.

Które umiejętności piłkarskie rozwija się w wieku piłkarzy, którzy dziś grali?

- - Przez cały okres juniorski, moim zdaniem, muszą skupić się przede wszystkim na technice, bo technika jest rzeczą, której nie można się nauczyć w wieku dwudziestu-kilku lat, podczas gdy motorykę można w każdym momencie poprawić. Mówię tu zarówno o technice zawodników z pola, jak i tej dotyczącej funkcji bramkarza.

Dziękuję za rozmowę.

- Dziękuję.




Copyrights lechia.gda.pl 2001-2019. Wszystkie prawa zastrzeżone.
POWRÓT