Gdańsk: piątek, 13 grudnia 2019
TYGODNIK
Podstrony:

Tygodnik lechia.gda.pl nr 247 (16/2010)

18 maja 2010

LECHIA GDAŃSK – JAGIELLONIA BIAŁYSTOK 2:0

Nareszcie!!!

W ostatnim meczu sezonu piłkarze gdańskiej Lechii wreszcie zwyciężyli na własnym stadionie. Wygraną z Jagiellonią Białystok gdańszczanie zapewnili sobie 8. miejsce w tabeli i „odmrozili” obiecane premie.

KONRAD MARCIŃSKI

Do konfrontacji z drużyną Michała Probierza biało-zieloni przystąpili z bagażem czterech porażek z rzędu, które zepchnęły gdański zespół na 10. pozycję w tabeli ekstraklasy. By móc marzyć o zajęciu miejsca w pierwszej ósemce, gospodarze musieli pokonać żółto-czerwonych i liczyć na korzystne wyniki spotkań rywali. Trener Lechii Tomasz Kafarski nie mógł jednak wystawić przeciwko „Jagiellończykom” optymalnego składu. Pauzującego za kartki Łukasza Surmę w wyjściowej jedenastce zastąpił Marko Bajić, a w miejsce, odbywającego karę za niesportowe zachowanie w meczu z Koroną, Tomasza Dawidowskiego od pierwszych minut zagrał Marcin Kaczmarek. Opiekun gdańszczan zdecydował się także na lewej stronie defensywy wystawić Rafała Kosznika, dla którego była to chyba ostatnia szansa na pozytywny występ w barwach Lechii.

Zaczęło się jak zwykle. Po wyrównanym początku spotkania, przewagę zaczęli zyskiwać gdańszczanie, jednak z ich ataków niewiele wynikało. Osamotnieni Ivans Lukjanovs i Marcin Kaczmarek nie mieli szans w starciu z dobrze zorganizowaną obroną białostoczan. Niewiele działo się także pod bramką Pawła Kapsy. Pojedyncze akcje Kamila Grosickiego nie stwarzały praktycznie żadnego zagrożenia dla defensywy Lechii, w której, mimo drobnych urazów, pewnie spisywali się Hubert Wołąkiewicz i Sergejs Kożans. Wydawało się zatem, że gdańska publiczność znów będzie świadkiem marnej jakości widowiska, jakich wiele „sprezentowali” swoim fanom wiosną piłkarze gospodarzy.

Na szczęście dla kibiców i obrazu gry jeszcze w pierwszej połowie padła bramka, po której zawodnicy obu drużyn zaczęli przez chwilę żwawiej poruszać się po boisku. W 20. minucie spotkania, po rzucie rożnym egzekwowanym przez Kaczmarka, przed szansą na zdobycie bramki stanął Krzysztof Bąk, jednak piłka po jego strzale głową odbiła się od poprzeczki. Do futbolówki próbował doskoczyć Bajić i zapewne celnie dobiłby uderzenie kolegi, gdyby nie Bruno. Brazylijczyk zapaśniczym chwytem powalił gdańskiego pomocnika na ziemię, uniemożliwiając mu skuteczną dobitkę. Na szczęście dla gdańszczan, cała sytuacja działa się na oczach arbitra Szymona Marciniaka, który bez wahania wskazał na „jedenastkę”. Do piłki podszedł etatowy wykonawca rzutów karnych Hubert Wołąkiewicz i pewnym strzałem po ziemi pokonał Rafała Gikiewicza. Był to czwarty gol kapitana Lechii w rozgrywkach ligowych, dzięki któremu Wołąkiewicz został najlepszym strzelcem drużyny. Zawstydzającym dla gdańskich napastników powinien być fakt, że najwięcej bramek w sezonie zdobył… środkowy obrońca. Obyśmy w przyszłym sezonie doczekali się przy Traugutta snajpera z prawdziwego zdarzenia.

Chociażby takiego jak Tomasz Frankowski, który, dotychczas mało widoczny, już w osiem minut po objęciu przez gospodarzy prowadzenia mógł doprowadzić do wyrównania. Po prostopadłym podaniu od Marcina Burkhardta „Franek” wyskoczył zza pleców obrońców i znalazł się z piłką w polu karnym sam na sam z Kapsą. Bramkarz Lechii zdążył w ostatniej chwili wyłuskać piłkę spód nóg napastnika gości, czym uchronił biało-zielonych od straty bramki. Sytuacja z 28. minuty meczu była najlepszą okazją na zdobycie gola dla zespołu Jagiellonii, który w niczym nie przypominał świetnie dysponowanej drużyny ze spotkania pucharowego obu drużyn z Gdańska. Również gospodarze nie zagrozili już poważnie bramce „Jagi” w pierwszej połowie, nie licząc minimalnie chybionego strzału Lukjanovsa.

Początek drugiej połowy nie zapowiadał zmiany statycznego tempa gry. Szarpał Kaczmarek, dryblował Piotr Wiśniewski, biegał Lukjanovs, jednak w dalszym ciągu bez widocznego rezultatu. Widocznym był za to transparent, którym gdańscy fani w ironiczny sposób podziękowali swoim pupilom – „rycerzom wiosny” i trenerowi Kafarskiemu – „Mourinho z Kaszub” za postawę w rundzie rewanżowej. Czy wspomniany transparent zmobilizował biało-zielonych do większego wysiłku? Trudno powiedzieć. Na pewno znacznym ułatwieniem była czerwona kartka dla lewego obrońcy Jagiellonii El Mehdiego Sidqy, który w 58. minucie meczu musiał opuścić boisko. Gdańszczanie mogli od razu wykorzystać przewagę liczebną, jednak do odbitej przez Gikiewicza piłki po strzale Lukjanovsa nie zdążył Paweł Nowak. Po okresie wzmożonych ataków gospodarzy swojej szansy spróbowali raz jeszcze zawodnicy z Białegostoku. Po faulu na Grosickim z rzutu wolnego mocno uderzył Burkhardt, jednak piłka minęła gdańską bramkę. W odpowiedzi lechiści wreszcie przeprowadzili składną akcję, która wywołała aplauz na trybunach. Po wrzucie z autu Nowaka, piłkę do wprowadzonego chwilę wcześniej Karola Piątka odegrał Lukjanovs. „Carlos” wszedł w pole karne, po czym płasko dośrodkował na wbiegającego zza pleców obrońców gości innego rezerwowego Lechii Pawła Buzałę, który z najbliższej odległości wpakował futbolówkę do siatki. Była 82. minuta meczu i nic już nie mogło zabrać Lechii pierwszego zwycięstwa na własnym obiekcie w 2010 roku. Z kronikarskiego obowiązku dodajmy, że na 5 minut przed ostatnim gwizdkiem szansę debiutu przed własną publicznością otrzymał Damian Szuprytowski.

W ostatnim pojedynku sezonu 2009/2010 gdańszczanie wreszcie zagrali na miarę swoich możliwości. Nie było to porywające widowisko, jednak od początku spotkania lepsze wrażenie sprawiali biało-zieloni, co udokumentowali dwubramkowym, pewnym zwycięstwem. Czy ostatni mecz może być jednak rozgrzeszeniem za całokształt rundy wiosennej, w której lechiści niejednokrotnie zawodzili? Na pewno nie, jednak w przekroju całego sezonu, ósme miejsce, które ostatecznie zajęli piłkarze z Gdańska, jest chyba adekwatnym wyznacznikiem możliwości drużyny. Mamy nadzieję, że w przyszłym sezonie biało-zieloni zawalczą o bardziej ambitne cele. Do ich realizacji potrzeba jednak odpowiednich wykonawców. Ale to temat na zupełnie inną opowieść.

KOMENTARZE
Brak opinii - bądź pierwszy!
bez logowania: LIST do redakcji
MECZE LECHII:
Weź udział w nowej, ekscytującej rywalizacji i powalcz o miano najlepszego Betona. Typuj na okrągło i wygrywaj nagrody!

Liga BetONów
Główny punkt programu nowej lechia.gda.pl: inernetowy tygodnik. Co wtorek artykuły na temat Lechii, publicystyka, informacje, galerie zdjęć i inne. Zapraszamy.

Ostatni numer
Wyraź swoją opinię na dany temat, podziel się uwagami z innymi kibicami Lechii. Nawet bez logowania możesz czytać forum bez ograniczeń.

Forum dyskusyjne
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2019. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.016