Gdańsk: poniedziałek, 17 czerwca 2019
TYGODNIK
Podstrony:

Tygodnik lechia.gda.pl nr 247 (16/2010)

18 maja 2010

EKSTRAKLASA OKIEM SCEPYTKA

Dzień końca

Walka o mistrzostwo, puchary oraz pozostanie w lidze miała toczyć się do ostatnich sekund ostatniego meczu. I faktycznie, dopiero ostatnia kolejka odpowiedziała na wszystkie pytania, choć i przedostatnia wniosła już wiele. Skupmy się na trzech strefach walki – o tytuł, puchary oraz utrzymanie. Dzis będzie krótko, na koniec sezonu nawet sceptyk oszczędzi naszych ligowców.

ŁUKASZ BARTOSIEWICZ
Gdańsk

Sposób, w jaki w dwóch ostatnich kolejkach sezonu rozstrzygnęła się walka o tytuł mistrzowski, zostanie zapamiętany na długie lata. Przynajmniej w Poznaniu i Krakowie. Mistrzostwo dla Lecha Poznań i trzeba przyznać, że zasłużone. W przeciągu całego sezonu Poznaniacy prezentowali chyba najlepszą i najrówniejszą piłkę. Klub funkcjonuje bardzo sprawnie, widać, że właściciele mają pomysł na stworzenie silnego klubu. Teraz przed Lechem dużo trudniejsze zadanie, pora wjechać na europejskie tory. Miejmy nadzieję, że z lepszym skutkiem niż rok temu Wisła. Cóż, właściwie może byc tylko lepiej. A co do Wisły, walkę o mistrzostwo przegrała na własne życzenie. Na wyliczenie błędów, które popełniono w Krakowie, nie starczy artykułu. W koncertowy sposób zmarnowano przewagę z jesieni. Od tradycyjnych szopek z bramkarzami zaczynając, na pewnym obrońcy, człowieku-fatum i nowym honorowym obywatelu Poznania kończąc. Cóż, na pocieszenie dla krakowskiej drużyny – pierwsza Wisła Kasperczaka największy sukces w Europie odniosła właśnie w Pucharze UEFA. Może i tym razem…

Tuż za plecami Lecha i Wisły trwała zacięta walka o to, by nie zagrać w europejskich pucharach. Taktyka Ruchu wydawała się świetna, najpierw Niebiescy odpadli z pucharu Polski z tytanami ligi - Pogonią Szczecin, a w ostatniej kolejce postanowili poprzechadzać się po boisku w Kielcach, popatrzeć jak trawa rośnie, poobserwować chmury, wszystko tylko nie grać w piłkę. Piłkarze Korony dostrzegli na twarzach przyjezdnych to błaganie o porażkę i nie chcąc być nieuprzejmymi, zmietli zespół Niebieskich 3:0 zapewniając sobie na koniec 6 miejsce (!). Plan Ruchu wydawał się idealny, ale nie uwzględnili w nim jednego, jedynego szczegółu - obecnego poziomu warszawskiej Legii. Sztukę fatalnej gry Legia opanowała na koniec sezonu do perfekcji, i nie dała szans piłkarzom Ruchu na opuszczenie podium, mimo gry z Bełchatowem, którego piłkarze już dawno wyjechali na urlopy, a na boisku pozostawili turystów przebranych dla niepoznaki w bełchatowskie stroje. Ale do odebrania punktów Legii i tak to starczyło. Cóż, przykro mi Niebiescy, Europa już na was czeka, Szachtar Karaganda już zaciera ręce. Mimo wszystko, Ruch zasłużył w tym sezonie na podium.

Czas na wydarzenia na dnie tabeli. Kiedy sceptyk obudził się dzień po meczach, poczuł się dziwnie. Jakby czegoś w życiu brakowało, jakby powstała jakaś wyrwa. Wyrwa ma kształt Odry Wodzisław. Co prawda, niebo nie zwaliło się nam na głowy, bieguny nie zamieniły się miejscami, a psy nie zaczęły żałośnie wyć (no, może kilka), ale coś się zmieniło. Po prawie 14 latach Odra opuszcza ligę. Tak, tak, wiem, to najbardziej irytujący twór, jaki zawitał do polskiej ligi, ale był na swój osobliwy sposób zabawny. Cóż, jak powiedział wielki uczony: „Wszystko co ma swój początek, ma swój koniec.” Nie? Nie cytat uczonego, tylko tekst ściągnięty z Matriksa? Wiem, ale fajnie brzmi. Odrze do utrzymania zabrakło jednej bramki…

Razem z Odrą, do drugiej ligi (dumnie zwanej pierwszą ligą) poleciał Piast Gliwice. Gliwiczanie czuli się najwyraźniej bardzo związani z Odrą, w końcu na jednym stadionie przez jakiś czas grali. Dlatego mimo że Śląsk prowadząc z Arką otworzył im wielkie wrota do pozostania w ekstraklasie, podziękowali i woleli nie pokonać Cracovii, której zawodnicy do wirtuozów futbolu nie należą. Piast to kolejny przykład świetnej decyzji o zmianie trenera. Choć oczywiście spadek nie jest wyłącznie winą trenera, to tak się pechowo złożyło, że obecny trener Piasta prowadził też w tym sezonie … Odrę. Cóż, zebrał piękne żniwo.

Jak już wspomniałem, walki o miejsca w środku tabeli nie będziemy opisywać, na koniec sezonu kibicom należy się odpoczynek.

I to już koniec. Sezon zakończony, pozytywne było to, że do końca było ciekawie. A poziom sportowy? Nie, lepiej skończmy jakimś pozytywnym akcentem. W przyszłym sezonie na pewno będzie lepiej. Sceptyk żegna ligę. Miło było. Pozdrawiam.

KOMENTARZE
Brak opinii - bądź pierwszy!
bez logowania: LIST do redakcji
Weź udział w nowej, ekscytującej rywalizacji i powalcz o miano najlepszego Betona. Typuj na okrągło i wygrywaj nagrody!

Liga BetONów
Główny punkt programu nowej lechia.gda.pl: inernetowy tygodnik. Co wtorek artykuły na temat Lechii, publicystyka, informacje, galerie zdjęć i inne. Zapraszamy.

Ostatni numer
Wyraź swoją opinię na dany temat, podziel się uwagami z innymi kibicami Lechii. Nawet bez logowania możesz czytać forum bez ograniczeń.

Forum dyskusyjne
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2019. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.078