Najpierw jednak trochę matematyki. Niezawodny ekspert od ligowych procentów, czyli Piotr Klimek, co kolejkę publikuje na Twitterze wyniki swoich symulacji. Obecnie stworzony przez niego silnik daje Lechii 77,7% szans na zajęcie 4 miejsca w Ekstraklasie i grę w europejskich pucharach. Poprosiliśmy go o skomentowanie tych wyników:
Mimo tego, iż wyliczenia wskazują, że szanse na europejskie puchary mają 4 drużyny: Lechia, Piast, Radomiak, Wisła Płock, można powoli domniemywać, że wyścig o czwarte miejsce rozegra się jednak pomiędzy Lechią Gdańsk a Piastem Gliwice. Radomiak pomimo bardzo łatwego terminarza od początku 2022 wygląda bardzo słabo zaś strata płocczan, wydaje się zbyt duża. Mało prawdopodobne jest, by zdobyli komplet 15 punktów do końca rozgrywek. Według wyliczeń Piast kończy rozgrywki średnio z wynikiem 55 punktów lub ewentualnie 57, czyli 4-1-0, co mając Lecha w terminarzu, brzmi bardzo optymistycznie. Oznacza to, że Lechia, aby zagrać w przyszłym roku w eliminacjach do Ligi Konferencji, musi zdobyć 8 punktów, a w przypadku średniej formy zawodników Piasta, zaledwie 6. Przypomnijmy, że chociaż w Gliwicach Biało-Zieloni przegrali 1:0, to w Gdańsku lepsza była takim samym stosunkiem Lechia, gdańszczanie mają też dużo lepszy bilans bramkowy - opłacało się demolowanie Górnika w Łęcznej - zatem w przypadku równej ilości punktów można zakładać, że wyżej skończy Lechia. Idąc dalej tym tropem, do gry w Europie Lechia potrzebuje: wygrać ze Stalą Mielec, która odstaje ostatnio formą od ekip z Ekstraklasy, wygrać przynajmniej jeden z meczów z drużynami mniej lub bardziej zestresowanymi jak Warta Poznań, czy Zagłębie Lubin, postawić się goniącej w wyścigu o mistrzostwo kraju Pogoni Szczecin, która przecież na wyjazdach nie zachwyca. W ten sposób Lechia powinna zapewnić sobie grę w pierwszej rundzie eliminacji Ligi Konferencji.
Tyle ekspert i matematyka. Teraz przyjrzyjmy się bliżej najbliższym rywalom Biało-Zielonych oraz terminarzom innych kandydatów walczących o swoje miejsce w Europie. Spróbowaliśmy również skontaktować się z osobami zorientowanymi w realiach klubów, z którymi Lechia zmierzy się jeszcze w tym sezonie i poprosiliśmy je o wypowiedź.
Przed Lechią pięć spotkań, ale najważniejsze będą najbliższe trzy. Biało-Zieloni grają w najbliższej kolejce z Wartą Poznań, która nie jest jeszcze pewna utrzymania, więc nie można oczekiwać, że wyjdzie osłabionym składem. Trener Dawid Szulczek mówi o konieczności zdobycia przynajmniej 39-40 punktów by utrzymanie było pewne. Warta ma ich obecnie 36. Jednak sytuacja Warty w lidze jest mimo wszystko dość pewna, ma ona aż 7 punktów przewagi nad 16. Wisłą Kraków, więc istnieje szansa na to, że w grze Warciarzy będzie widać rozluźnienie. W dodatku Lechia gra u siebie, a gdańszczanie w meczach domowych są najlepszą obok Lecha Poznań drużyną w Ekstraklasie. Trzeba przy tym pamiętać, że na wyjazdach poznaniacy radzą sobie przyzwoicie, a ich forma uległa ostatnio znaczącej poprawie. W ostatnich 5 meczach zdobyli oni aż 12 punktów, co jest drugim najlepszym wynikiem w lidze, choć trzeba pamiętać, że mierzyli się z drużynami, których forma pozostawia wiele do życzenia.
Opinia Alexa Detotekina, redaktora z Poznania, sympatyka Warty i Lecha: Warta nigdy nie wygrała 3 meczów z rzędu, a Lechia to szczególnie trudny dla Zielonych przeciwnik, bo w 3 meczach Warciarze zdobyli tylko 1 punkt. Pamiętamy też, w jakich okolicznościach Warta przegrała ostatnie spotkanie. Na wyjazdach Warta gra bardzo zachowawczo, przypomina to taktykę Piotra Tworka, czyli najważniejsze, by nie stracić, a z przodu może coś wpadnie. Obrońcy nie radzą sobie w sytuacjach 1 na 1, więc widzę tu dużą szansę dla Ilkaya Durmusa. Problemy defensorom sprawia też bronienie stałych fragmentów gry, więc nie zdziwi mnie bramka po jakimś rzucie wolnym lub rożnym. Szansy dla Warty dopatruję się w zabójczych kontrach duetu Zreľák-Castaneda.
Łatwiej zapowiada się kolejne spotkanie, czyli mecz z Zagłębiem Lubin. Podopieczni Piotra Stokowca wyglądają w obecnej rundzie dramatycznie. W ataku wygląda to jeszcze jako tako, ale w obronie zawodnicy trenera znanego z zamiłowania do gry defensywnej zachowują się jak dzieci we mgle. W dodatku można mieć nadzieję, że dzięki wyjazdowej wygranej w Zabrzu zejdzie z Lechistów blokada psychiczna, która sprawiała, że w delegacji prezentowali się zdecydowanie gorzej niż u siebie, a obecnie największym atutem Zagłębia w tym meczu wydaje się fakt rozgrywania go u siebie.
Opinia kibica Zagłębia Lubin: Spotkanie z Lechią będzie dla nas najprawdopodobniej ostatnim meczem w tym sezonie, w którym możemy zdobyć jakiekolwiek punkty. Później czeka nas wyjazd do Radomia, domowe spotkanie z Rakowem i koniec sezonu w Poznaniu, w starciu z Lechem. W związku z tym mam nadzieję, że piłkarze przynajmniej powalczą o korzystny wynik, a z tym w ostatnim czasie bywa różnie. Jeszcze do niedawna szansę Zagłębia upatrywałbym w słabej postawie Lechii na wyjazdach, ale udało się jej przełamać złą passę w Zabrzu, czym odebrała mi resztki nadziei na pozytywny dla Miedziowych rezultat. Gdybym miał wskazać konkretne narzędzia, dzięki którym Lechia mogłaby pokonać Zagłębie, byłyby to przede wszystkim boczne strefy boiska. Zagłębie wygląda w tym elemencie katastrofalnie. Boczni obrońcy (nieważne czy jest to Balic, Chodyna, Bartolewski czy Wójcicki) nie są w stanie nadążać za skrzydłowymi przeciwnika. Mnóstwo straconych bramek wynikało z ich złego ustawienia, ponieważ zbyt głęboko cofali się we własne pole karne, czym umożliwiali bezproblemowe transportowanie piłki w stronę naszej bramki. Żeby jednak nie punktować jedynie wyżej wymienionej czwórki, zwróciłbym też uwagę na pracę w defensywie skrzydłowych, a raczej jej brak. O ile Patryk Szysz potrafi wrócić się i wspomóc kolegów w obronie, o tyle Erik Daniel i Cheikhou Dieng nie robią tego w ogóle. Dodając do tego słabą postawę naszego środka pola, w którym jedynie Łukasz Łakomy potrafi wnieść coś pozytywnego, napastnika, który bez wypracowanej sytuacji strzeleckiej jest w zasadzie bezużyteczny i elektryczny środek obrony. Lechia ma prostą drogę, by bez większych problemów pokonać Zagłębie. Ciężko jednak wyrokować, jak będziemy wyglądać w tym spotkaniu, bo tak jak wspomniałem wcześniej, będzie to najprawdopodobniej mecz ostatniej szansy, po którym o jakiekolwiek punkty będzie ekstremalnie trudno. Możliwe jest zatem to, że piłkarze zepną się na to spotkanie, by nie wpisać sobie do CV spadku z ligi. Gdybym miał przewidzieć przebieg meczu, stawiałbym jednak na cofnięte od początku Zagłębie, które obudzi się dopiero w drugiej połowie przy stanie 0:2, spotkanie jednak zakończy się wynikiem 1:3, czym najprawdopodobniej przyklepiemy spadek do pierwszej ligi.
Następnie Lechia gra ze Stalą Mielec i w tym meczu 3 punkty są obowiązkiem. Obecnie Stal znajduje się w ogromnym dołku i coraz głośniej mówi się w Mielcu o spadku. Przekłada się to również na stan psychiczny całego zespołu, którego zawodnicy obecnie są w rozsypce. Wielu piłkarzy wciąż nie ma podpisanych umów na kolejny sezon, co też nie przekłada się na stabilność klubu. Gdy spadek mocno zajrzy w oczy, może być tak, że część z nich zacznie się szybciej rozglądać za nowymi pracodawcami. Trener Adam Majewski wspominał ostatnio, że jedyną zmianą, jaką mogą teraz zrobić jest zmiana trenera, co brzmi niemal jak wywieszenie białej flagi. Nie będzie wielką niespodzianką jeśli rządzący Stalą z takiego rozwiązania skorzystają. Pytanie czy stanie się to przed, czy po meczu z Lechią, bo w najbliższych dwóch kolejkach mielczanie mierzą się z Lechem i z Legią, więc wielkich nadziei na zdobycie punktów nie ma.
Opinia Veyneva, kibica Stali Mielec prowadzącego "Stalowe Rozmowy": Przed meczem z Lechią czekają Stal pojedynki z rywalami, w których mało kto daje nam szansę na ugranie choćby punktu. Historia ostatniego i bieżącego sezonu pokazała jednak, że paradoksalnie zarówno z Lechem, jak i Legią dotąd jednak Stal nie przegrała. Inną sprawą jest, że zeszłoroczny Lech był zgoła inną drużyną niż dzisiejszy- będący liderem tabeli. Ponadto Stal doszła do ściany, od której może tylko się odbić- ciężko wyobrazić sobie gorszą grę niż tę z Wartą i okoliczność, że mielibyśmy nie ugrać choćby punktu w najbliższych 5 meczach. Czysto pod kątem przewidywań z kim te punkty jednak mielibyśmy ugrać, wymienia się Śląska i Wisłę Płock - czyli ostatnie mecze. Po trio Lech-Legia-Lechia wiele sobie nie obiecujemy. A nuż jednak zadziała logika Ekstraklasy i Stal sprawi jakąś niespodziankę choćby po niewymuszonym stałym fragmencie gry.
Po tych trzech meczach powinniśmy wiedzieć bardzo dużo. Jest szansa, że Lechia będzie do tego czasu już w pucharach. Jeżeli jednak sprawy nie pójdą po naszej myśli, to Lechię czekają dwa bardzo ważne i bardzo ciężkie spotkania. Prawdopodobnie w grze o mistrzostwo dalej będzie Pogoń Szczecin i Raków Częstochowa. Należy więc się spodziewać bardzo ciężkich spotkań z drużynami, które dadzą z siebie wszystko, i które znajdują się w bardzo dobrej formie. Trochę łatwiejszy wydaje się mecz przeciwko Pogoni, z którą Lechia zagra u siebie, ale nie będzie dużą niespodzianką jeśli w ostatnich dwóch spotkaniach Lechia zdobędzie 0 punktów. Dlatego najlepiej byłoby wygrać wszystkie trzy mecze poprzedzające te dwa. Warto też trzymać kciuki za to by Pogoń lub Raków szybciej wypadły z wyścigu o mistrzostwo, co może być ułatwieniem dla Lechistów.
Opinia kibica Pogoni Szczecin: Jeżeli Pogoń wygra w najbliższym meczu z Rakowem, to nastroje będą bojowe. Mamy problem z wyraźnym zaznaczeniem swojej przewagi w meczach wyjazdowych, co może przechylić szalę zwycięstwa na stronę Lechii w tym meczu. Wiele też zależy od tego, czy Pogoń dalej będzie się liczyć w walce o mistrzostwo Polski. Jeżeli Pogoń będzie miała za dużą stratę do Lecha i Rakowa, to potrafię sobie wyobrazić, że dogramy sezon bez większych fajerwerków.
Opinia kibica Rakowa: Spotkaniem kończącym emocjonujący sezon 2021/2022 będzie mecz pomiędzy Rakowem a Lechią. Najnowsza historia pojedynków pomiędzy tymi drużynami sięga sezonu 2018/2019, gdzie obie drużyny zmierzyły się ze sobą w półfinale Pucharu Polski. Ciekawostką jest, że był to ostatni raz, kiedy obie drużyny zmierzyły się ze sobą przy ulicy Limanowskiego. Wówczas spotkanie zakończyło się zwycięstwem biało-zielonych 0:1. Po 3 latach od tych wydarzeń częstochowianie będą mieli okazję do rewanżu nie tylko za tamto spotkanie, ale przede wszystkim za mecz z rundy jesiennej obecnego sezonu, gdzie Raków wyraźnie przegrał 3:1, pomimo prowadzenia do przerwy. Wielce prawdopodobne jest, że dla co najmniej jednej z ekip zbliżający się mecz będzie meczem o wszystko, który zadecyduje o być albo nie być w eliminacjach europejskich pucharów lub nawet o mistrzostwie kraju. Lechia ostatnim spotkaniem z Górnikiem udowodniła, że potrafi wygrywać na wyjazdach, a do tego jest dla Rakowa - obok Cracovii, z którą też czeka nas jeszcze mecz - rywalem najmniej wygodnym spośród wszystkich drużyn grających w Ekstraklasie. Niełatwy terminarz obu ekip - między innymi bezpośrednie spotkanie z Pogonią - a także pojedynek rozpędzonej drużyny Waldemara Fornalika z Lechem sugeruje, że oczy całej piłkarskiej Polski będą skierowane 21 maja głównie na "Limankę". Obie drużyny nie zwykły dzielić między siebie punktów, a biorąc pod uwagę, że w tym meczu zainteresowane będą jedynie pełną pulą, tradycji stanie się zadość - w tym meczu nie padnie remis. Faworytem będą gospodarze, jednak zwycięsko z tej batalii zapewne wyjdzie ta drużyna, której sytuacja w tabeli będzie bardziej zawiła.
Naszym zdaniem Lechia do końca sezonu zdobędzie: W najlepszym scenariuszu: 10 punktów. W realistycznym scenariuszu: 7 punktów. W czarnym scenariuszu: 4 punkty.
Teraz rzućmy jeszcze okiem na przeciwników Lechii w walce o 4. miejsce oraz ich rywali: Piast Gliwice, który obecnie ma 5 punktów straty do Lechii zmierzy się z Jagiellonią (D), Wartą (W), Lechem (D), Bruk-Bet Termalicą Niecieczą (W) i Radomiakiem Radom (D). Widzimy w tym gronie Jagiellonię, która raczej nie uwikła się już w walkę o utrzymanie, ale nie gra zbyt dobrze. Jest Warta Poznań, którą dokładnie sobie omówiliśmy, i której w idealnym scenariuszu będzie bardzo zależało na wygranej z Piastem. Jest walczący o mistrzostwo Lech, pogodzona ze spadkiem Termalica i Radomiak, który być może w ostatniej kolejce będzie liczył się w walce o puchary, ale jego ostatnia gra i wyniki na to nie wskazują.
Naszym zdaniem Piast do końca sezonu zdobędzie: W najlepszym (dla siebie) scenariuszu: 11 punktów. W realistycznym scenariuszu: 9 punktów. W czarnym scenariuszu: 6 punktów.
Radomiak Radom ma 6 punktów straty do Lechii, a jego pucharowe plany prawie na pewno pokrzyżował przegrany mecz z Górnikiem Łęczna. Radomiak gra przeciwko Cracovii (D), Górnikowi Zabrze (W), Zagłębiu Lubin (D), Wiśle Kraków (D) i Piastowi Gliwice (W). Cracovia gra średnio, co na obecny Radomiak może wystarczyć. Zawodnicy beniaminka mają dość łatwy terminarz, bo Górnik Zabrze jest ostatnio w bardzo słabej formie, co wynika z krótkiej ławki, słabej obrony i zbyt marnotrawnych atakujących. W drużynie trenera Urbana na pewno jest jednak potencjał by wierzyć, że może wygrać u siebie z Radomiakiem. Potem Radomiak zmierzy się z bardzo słabym Zagłębiem Lubin, coraz lepiej grającą Wisłą i już omówionym Piastem Gliwice.
Naszym zdaniem Radomiak do końca sezonu zdobędzie: W najlepszym (dla siebie) scenariuszu: 13 punktów. W realistycznym scenariuszu: 9 punktów. W czarnym scenariuszu: 5 punktów.
Wisła Płock wydaje się ostatnią drużyną, która ma jakiekolwiek szanse, by zagrozić Lechii w walce o 4 miejsce. Przed "Nafciarzami" spotkania z Wisłą Kraków (W), Bruk-Bet Termalicą (W), Wartą Poznań (D), Cracovią (W) i Stalą Mielec (D). Rzuca się w oczy, że płocczanie mają przed sobą aż 3 wyjazdy. W dodatku 2 z nich do Krakowa, gdzie szczególnie przeciwko Wiśle Kraków nie powinno być łatwo. Mecz z Termalicą wydaje się być formalnością, bo ciężko uwierzyć by beniaminek miał jeszcze siły rzucić komuś rękawicę. Ostatnie spotkanie ze Stalą Mielec może wydawać się dzisiaj łatwe, ale jest przecież duża szansa, że dla Stali to będzie mecz o być albo nie być w Ekstraklasie.
Naszym zdaniem Wisła Płock do końca sezonu zdobędzie: W najlepszym (dla siebie) scenariuszu: 11 punktów. W realistycznym scenariuszu: 9 punktów. W czarnym scenariuszu: 5 punktów.
Naszym zdaniem do wywalczenia przez Lechię udziału w europejskich pucharach wystarczy zdobycie 7 punktów w najbliższych 5 spotkaniach, czyli wypełnienie tego co określiliśmy realistycznym scenariuszem. W takim wypadku wszyscy rywale Biało-Zielonych musieliby zrealizować najlepsze przewidywane przez nas dla nich scenariusze i jeszcze zdobyć jakiś dodatkowy punkt lub dwa, co wydaje się być niemożliwe w takiej lidze jak Ekstraklasa. Nawet gdyby Lechia zagrała grubo poniżej oczekiwań, to wydaje się, że ciężko będzie ją dogonić grupie pościgowej.