Gdańsk: poniedziałek, 4 marca 2024

Tygodnik lechia.gda.pl nr 293 (3/2023)

11 lipca 2023

Treść artykułu
 |   |   |   |   | 

ROZMOWA Z LOUISEM D'ARRIGO

Lechia jest odpowiednim kierunkiem

- Celem numer jeden jest zostanie tutaj, rozwinięcie się piłkarsko i pomoc Lechii w awansie do Ekstraklasy. Liczę, że wydarzy się to już w tym sezonie. Mam bardzo dobre przeczucia, bo tworzymy silny zespół – powiedział w rozmowie z lechia.gda.pl Louis D’Arrigo.

DAMIAN NITKA

Damian Nitka (lechia.gda.pl): Louis, jak to się stało, że trafiłeś do Polski? Nie jest to oczywisty kierunek dla młodego australijskiego piłkarza.

- Louis D’Arrigo: Skończył mi się kontrakt w poprzednim klubie (Adelaide United – przyp. red). Mój agent przekazał mi, że jest zainteresowanie Lechii. Wiem, że drużyna była w Ekstraklasie przez długi czas i spadła do I ligi. Jestem jednak bardzo podekscytowany nowym dla mnie projektem. Lechia jest fantastycznym klubem z niesamowitymi fanami, pięknym miastem i młodą drużyną, która jest gotowa wrócić do Ekstraklasy. To mój pierwszy klub poza Australią. Jestem bardzo podekscytowany nową przygodą.

DN: Wiem, że jesteś w Gdańsku od kilku tygodni. Jakie są pierwsze widoczne dla Ciebie różnice pomiędzy australijską A-League i rozgrywkami w Polsce w kwestii np. stadionów, kibiców czy poziomu sportowego?

- LD: To trudne pytanie. Tak jak powiedziałeś, jestem w Gdańsku od kilku tygodni. Doświadczyłem kilku spotkań. Stadiony w Australii są piękne, ale oczywiście na niektórych nie było kompletu widzów. Kibice w Australii też byli bardzo dobrzy. W Polsce jednak nie przestają dopingować nawet na chwilę. Jest głośno przez cały mecz. Liga australijska jest bardzo dobra, ale widzę, że gra w I lidze będzie świetna dla mnie.

DN: W A-League musiałeś wraz z drużyną pokonywać duże odległości pomiędzy miastami. Grałeś w Adelajdzie, a wiele innych klubów znajdywało się na wschodzie Australii np. w Melbourne i Sydney lub w Nowej Zelandii. Podróże były dla Ciebie męczące?

- LD: Niezbyt. Lataliśmy samolotem na wyjazdowe mecze. Zazwyczaj nie braliśmy autokaru lub pociągu, bo to były zbyt duże odległości. Moja najszybsza podróż autokarem w Australii wynosiła osiem godzin. Jednak dwie, trzy, maksimum cztery godziny w samolocie były do zniesienia. Lecieliśmy dzień wcześniej i mieliśmy wystarczająco dużo czasu, aby przygotować się do meczu. W Polsce dopiero się przyzwyczajam, bo podróżujemy głównie autokarem, zazwyczaj jest to kilka godzin, ale nie sprawia mi to problemów. Dobrze się aklimatyzuję.

DN: A jakie są różnice w życiu pomiędzy Polską a Australią, które już dostrzegłeś?

- LD: Najważniejszą kwestią jest oczywiście język. Przez całe życie rozmawiam po angielsku. Jestem wdzięczny, że trenerzy, sztab i piłkarze mówią w tym języku. Rozumiem, co się dzieje na boisku treningowym i w trakcie analiz, ale oczywiście chcę się też nauczyć języka polskiego, przynajmniej nim mówić.

DN: Tylko język jest zauważalną dla Ciebie różnicą?

- LD: Nie miałem jeszcze okazji więcej pozwiedzać. Byłem na starym mieście. Miasto nie jest za duże, podobnie jak Adelajda. Uczę się go każdego dnia, choć bardzo mi się podoba. Dużą różnicą w porównaniu obu państw jest to, że w Australii znajduje się wiele nowych budynków. W Gdańsku zabudowania są starsze, ale piękne.

DN: W Lechii szatnia jest wielonarodowa. Jest kilku piłkarzy z Ukrainy, są zawodnicy z różnych części Europy i świata. Pomogło to Tobie w wejściu do zespołu?

- LD: O to chodzi w piłce nożnej. Na boisku każdy ma różny styl gry i daje z siebie wszystko. Tak samo jest poza boiskiem. Nawet jeśli pochodzimy z różnych krajów, kultur, mamy różne doświadczenia tworzymy zgraną „paczkę” na i poza boiskiem. Zaadaptowałem się dobrze. Sztab i piłkarze powodują, że czuję się bardzo komfortowo. Chcę pokazać na boisku, na co mnie stać. Jak powiedziałem wcześniej, nie ma bariery językowej, ponieważ każdy rozmawia po angielsku.

DN: Australia zakwalifikowała się do Pucharu Azji do lat 23, a Ty brałeś w tym udział. Turniej będzie odbywał się na przełomie kwietnia i maja 2024 roku. Z jednej strony możesz zakwalifikować się na Igrzyska Olimpijskie w Paryżu, a z drugiej możesz ominąć ważną końcówkę sezonu I ligi. Rozmawiałeś ze sztabem, jak zamierzacie rozwiązać ten problem?

- LD: Mam to z tyłu głowy. Obecnie jednak nie będę się tym przejmował. Skupiam się na Lechii. Teraz tylko o tym myślę. Chcemy grać jak najlepiej i awansować do Ekstraklasy. Z tyłu głowy mam jednak myśl, że nie zawsze będzie możliwość pojechania na igrzyska. Będę nad tym myśleć w odpowiednim czasie.

DN: Lechia jest twoim pierwszym przystankiem w Europie. Co chcesz tutaj osiągnąć i jakie masz plany na dalszy etap kariery?

- LD: Celem numer jeden jest zostanie tutaj, rozwinięcie się piłkarsko i pomoc Lechii w awansie do Ekstraklasy. Liczę, że wydarzy się to już w tym sezonie. Mam bardzo dobre przeczucia, bo tworzymy silny zespół. W kwestii moich planów to wszystko musi odbywać się krok po kroku. Chcę dobrze grać w I lidze, potem w Ekstraklasie. Jak tak będzie, następnym celem może być inna liga, ale gra z Lechią w Ekstraklasie to też jest duża sprawa.

DN: W jednej z rozmów, kiedy grałeś jeszcze w Australii, powiedziałeś, że chcesz zagrać kiedyś we Włoszech.

- LD: To jest moje marzenie. Chciałbym zagrać w lidze włoskiej. Jestem przekonany, że Lechia jest odpowiednim kierunkiem w mojej europejskiej karierze, aby tak się kiedyś wydarzyło. Mam jednak nadzieję, że zostanę w Lechii przez najbliższe kilka lat, zanim stąd wyjadę. Wszystko jest możliwe. Kto wie, może będę grał w Lechii do końca kariery.

DN: W znanym serwisie Transfermarkt jest informacja, że masz również obywatelstwo maltańskie. Stamtąd pochodzi twoja rodzina?

- LD: Tak. Mój tata pochodzi z Włoch, a mama z Malty. To jest również powód, dla którego gram w Europie. Mam obywatelstwo Unii Europejskiej z Malty, dzięki pochodzeniu mojej mamy.

DN: Odwiedziłeś kiedyś swoje rodzinne strony?

- LD: W tym roku po raz pierwszy odwiedziłem Europę. Razem z drużyną narodową odwiedziliśmy Włochy. Graliśmy przeciwko Szwajcarii oraz przeciwko klubowi Como. Było tam bardzo pięknie. Potem wróciłem do Australii na końcówkę sezonu, a następnie z kadrą wylecieliśmy na turniej do Francji. Zajęliśmy trzecie miejsce, pokonaliśmy gospodarzy, a ja miałem okazję zdobyć bramkę w tym meczu. Potem wróciłem do domu i przeniosłem się do Polski. Teraz nadal zaznajamiam się z Europą.

DN: Jakich piłkarskich idoli miał młody Louis D’Arrigo?

- LD: Kocham oglądać piłkę nożną, różne filmiki, aby nauczyć się czegoś nowego. Uwielbiałem różnych zawodników, wszyscy byli pomocnikami. Daniele de Rossi był świetnym piłkarzem, Andrea Pirlo i Sergio Busquets również byli znakomici.

DN: Kogoś z aktualnie grających piłkarzy podpatrujesz?

- LD: Z obecnych uwielbiam oglądać Enzo Fernandeza, Pedriego i Jude’a Bellinghama. Patrzę, co i jak wykonują.

DN: A miałeś jakiegoś zawodnika z Australii, który tobie zaimponował?

- LD: Oglądam każdy mecz reprezentacji. Fantastycznym zawodnikiem jest Aaron Mooy. Grał m.in. w Premier League i lidze szkockiej. Uwielbiałem również oglądać Marka Milligana, który był asystentem trenera w Adelaide United, gdy tam występowałem. Awansował z Australią na cztery turnieje rangi mistrzostw świata. Bardzo się cieszyłem, że mogłem się od niego uczyć.

Copyrights lechia.gda.pl 2001-2024. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.013