Gdańsk: sobota, 14 grudnia 2019
FORUM
Podstrony:


Marcin Szulik

strona 1/1

 
1
 
15 września 2005, 18:05 / czwartek
Wczoraj w Szpitalu Kolejowym w Gdańsku, operację kolana przeszedł zawwodnik Lechii, Marcin Szulik. Początkowo planowane były dwa zabiegi, ale po wczorajszej udanej operacji, druga będzie już niepotrzebna.
Jeśli rehabilitacja przebiegnie bez żadnych zakłóceń, za 4 miesiące Szulo będzie mógł na pełnych obrotach grać dla Naszej Lechijki.

Szkoda tylko, że informacja o operacji nie ukazała się nigdzie. Jakoś łatwo zapominamy o kontuzjowanych.

Szybkiego powrotu do zdrowia Szulo !!!!!
15 września 2005, 18:22 / czwartek
To On jeszcze zyje? :)

Fakt, zapominamy !
15 września 2005, 18:27 / czwartek
Życzę szybkiego powrotu do zdrowia i do pełni formy Marcinowi.
Z pewnością ten doświadczony gracz bardzo się Lechii przyda, szkoda tylko, (tak wynika z tego, co napisał Zeto), że pewnie dopiero w rundzie wiosennej.
15 września 2005, 18:40 / czwartek
Całe szczęcie jest wielu którzy o nim nie zapomnieli. Od dawna czekałem na choć słowo o Marcinie bo faktem jest że brak było ostatnio informacji o nim. Minus dla działaczy że nie informują o sytuacji takich zawodników jak Szulik czy Wiśniewski.
Co do Marcina to był obecny na przedsezonowej prezentacji i zapowiadał chęć powrotu na boisko tak szybko jak to będzie możliwe. Potem słuch o nim jakby zaginął z niewiadomych przyczyn. Tak nie powinno się postępować.
Powodzenia Szulo wracaj do zdrowia.
16 września 2005, 12:14 / piątek
SZULO wracaj do zdrowia --a my nie zapominajmy o jeszcze jednej osobie związanej mocno z naszą Lechią--DUFO trzymaj sie i nie wolno ci sie poddac
23 września 2005, 00:03 / piątek
Jeszcze się przypomnę

Gdyby nie uraz odniesiony w Belgii, to być może osiągnąłby w futbolu tyle, ile jego niektórzy koledzy z drużyny mistrzów Europy szesnastolatków.
Nie użalam się nad sobą. Wychodzę z założenia, że trzeba godzić się na to, co przynosi los - mówi pomocnik Lechii Gdańsk, Marcin Szulik. Piłkarz, który od dłuższego czasu zmaga się z różnego rodzaju kontuzjami.
Na początku piłkarskiej przygody nic mu nie dolegało. Grał z ochotą, rozwijał talent w rodzimym Dozamecie Nowa Sól. Szybko dostrzegli go szkoleniowcy reprezentacji Polski juniorów. Już w wieku 14 lat zaczął regularnie otrzymywać powołania.
- I przez to często opuszczałem zajęcia w szkole - dodaje. - Piłka nożna zajmowała całe moje życie, dlatego edukację zakończyłem na szkole zawodowej. Dopiero teraz, w wieku 28 lat, chcę nadrobić stracony czas. Za dwa lata mam zamiar zdać maturę, a później ukończyć studia na oliwskiej AWFiS.
Mistrz Europy
Kariera Marcina biegła prawidłowym torem. W 1993 roku zdobył z reprezentacją Polski do lat 16 tytuł mistrza Europy. Rok później, na mistrzostwach świata, biało-czerwoni wywalczyli czwarte miejsce.
- Mieliśmy naprawdę dobrą drużynę, a wielu występujących w niej piłkarzy do dziś błyszczy na boiskach ekstraklasy czy drugiej ligi - mówi. - Największą karierę zrobił Mirek Szymkowiak, dziś lider reprezentacji seniorów. Ale przecież o Arturze Wichniarku, Arkadiuszu Radomskim, Mariuszu Kukiełce, Jacku Magierze, Łukaszu Surmie, Maćku Terleckim czy Andrzeju Bledzewskim też każdy kibic słyszał.
Szulik również trafił do ekstraklasy. Grał w Polonii Warszawa, Stomilu Olsztyn, Górniku Zabrze. Wszystko szło dobrze do czasu feralnego wyjazdu na testy do Belgii.
Zły wybór
- Otrzymałem zaproszenie z Royalu Antwerp. Podczas jednej z gier kontrolnych brutalnie sfaulował mnie jeden z przeciwników. Bodajże Brazylijczyk. Praktycznie przetrącił mi prawą nogę, a diagnoza brzmiała bezltośnie - zerwane więzadła krzyżowe w kolanie - wspomina Szulik. - Zdecydowałem się na operację w szpitalu w Piekarach Śląskich. Dziś wiem, że był to błąd, bo zabieg nie został przeprowadzony jak należy. Pauzowałem przez siedem miesięcy. Po powrocie myślałem, że to koniec pecha, lecz - już po przejściu do zabrzańskiego Górnika - zerwałem więzadła w... lewym kolanie. Znów wskutek brutalnego faulu przeciwnika. Tym razem operację przeszedłem w klinice w Gelsenkirchen. Do gry wróciłem po niecałych trzech miesiącach.
Pomocna dłoń
Pech go jednak nie opuszczał. Wyjechał do Niemiec, gdzie chciał grać w Unionie Berlin. Przebadano go tam dokładnie i okazało się, że w ścięgnach Achillesa pojawiły się zwapnienia. Znów czekało go długie leczenie. Znalazł się na przysłowiowym lodzie, aż wreszcie pomocną dłoń wyciągnęła do niego Lechia.
- Jestem za to ludziom z klubu bardzo wdzięczny - mówi Szulik.
W Gdańsku też nie było łatwo. Gdy wyleczył kontuzję, wrócił na boisko na krótko, bo przytrafiło się zapalenie ścięgna Achillesa. Zimą tego roku, przed rundą wiosenną w III lidze, znów wszystko wyglądało jednak dobrze.
- Trenowałem intensywnie, przygotowując się z zespołem do rundy rewanżowej. Ale podczas jednego ze sparingów, na sztucznej nawierzchni, prawa noga zwyczajnie mi uciekła. Tak mocno kolano okazało niestabilne. Wtedy, po lekarskich oględzinach, wiedziałem, że czekać mnie będzie kolejna operacja - wspomina.
Rehabilitacja
Nie od razu się na nią zdecydował. Pograł jeszcze trochę w rundzie wiosennej, awansował z Lechią do II ligi, lecz latem przerwał już treningi. Tydzień temu operację kontuzjowanego kolana przeprowadził doktor Maciej Pawlak ze Szpitala Kolejowego w Gdańsku. A Szulik przechodzi teraz rehabilitację pod okiem Ryszarda Tafla. Na ćwiczeniach i fizykoterapii spędza po kilka godzin dziennie. Na razie musi poruszać się przy pomocy kul. Powoli myśli jednak o wznowieniu treningów.
- Mam nadzieję, że w styczniu będę mógł już truchtać. Chciałbym jak najszybciej przebywać z zespołem. Teraz też oczywiście odwiedzam chłopaków, bywam na meczach. Ale to nie to samo. Pragnąłbym jak najszybciej poddać się normalnemu reżimowi treningowemu. Ciągnie mnie na boisko, do gry w Lechii. Chciałbym jeszcze w tym sezonie przypomnieć się kibicom. Zwłaszcza życzliwym mi chłopakom z Pruszcza, których serdecznie pozdrawiam - dodaje Szulik.
Osiedlić się
na stałe
W jego pozaboiskowym życiu też nie zabrakło zakrętu. Przed kilkoma laty rozwiódł się z żoną, co zostawiło ślad na jego duszy. Zwłaszcza, że życie musiał zaczynać praktycznie od nowa.
- Długo to wszystko we mnie siedziało, lecz teraz jest już w porządku - twierdzi. - Przemyślałem pewne sprawy i stałem się innym człowiekiem. Myślę o założeniu rodziny, wychowywaniu dzieci. Raczej na pewno w Gdańsku, bo podoba mi się to miasto i chciałbym osiedlić się tu na stałe.

za gdansk.naszemiasto.pl
23 września 2005, 14:24 / piątek
Glowa do gory Marcin! Jestesmy z Toba! Cos czuje ,ze "Szulo" I "Wisnia" w rundzie wiosennej beda objawieniami drugoligowych aren.Na razie nie mieli okazji pokazac pelni swoich umiejetnosci przed kibicami z Estadio Traugutta.
 
1
 
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2019. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.056