Gdańsk: wtorek, 16 października 2018
FORUM
Podstrony:


Uśmiechnijmy się !!!

strona 2/64

24 października 2005, 00:12 / poniedziałek
24 października 2005, 10:36 / poniedziałek
Jeden z krajów islamskich. Po ulicy idzie całkowicie "okutana"
dziewczyna, widać tylko jej ogromne czarne oczy. Kieruje się w stronę
przepięknej rezydencji. Nagle przechodzący obok młody chłopak uśmiecha się
do niej i puszcza oko. Dziewczę rzuca się biegiem do drzwi wielkiego
domu, wpada do ogromnego gabinetu i krzyczy pokazując palcem przez okno:
- Tato, ten chłopak mnie zaczepił.
A na nieszczęście chłopaka tata był generałem. Szybko wezwał, więc
swoich żołnierzy i rozkazał schwytać młodzika. Po pięciu minutach blady
jak śmierć chłopak został postawiony przed obliczem groźnego i
rozsierdzonego ojca- generała:
-Ty gnoju, ty psie - wrzasnął generał - jak śmiałeś podnieść wzrok na
moją córkę? Ibrachim!!! - zawołał Jak spod ziemi wyrósł wielki
śniadolicy, brodaty mężczyzna w mundurze z dystynkcjami sierżanta.
- Ibrachim - znowu wykrzyczał generał - weźmiesz tego łajdaka,
zawieziesz go na naszą ukrytą farmę na pustyni i go wyruchasz. Sierżant
zasalutował, złapał chłopca za oszewę i pociągnął go do dżipa. Przykuł
go kajdankami do siedzenia i ruszył w stronę rogatek miasta. Po paru
minutach jazdy chłopak odzyskał mowę i cichutko zaproponował:
- Ibrachim, dam ci 200 dolarów jak mnie nie wyruchasz.
Nic zero reakcji.
- Ibrachim - próbuje znowu młody - dam ci 500 dolarów, ale nie ruchaj
mnie, co...
Dalej nic.
- Ibrachim, dam 1000 dol.....
W tym momencie sierżant spojrzał na niego tak, że odechciało mu się
znowu mówić.Dojechali do farmy, brodaty wojskowy wywlekł chłopca z
samochodu,wciągnął do środka, rzucił na łóżko i zdarł z niego spodnie.
Potem zaczął sam się rozbierać. Był już prawie nago, gdy zadzwonił
telefon. Wrzask w słuchawce był tak wielki, że nawet leżący twarzą w
poduszce chłopak usłyszał generała:
- Ibrachim, natychmiast wracaj!
Ibrachim ubrał się, kazał ubrać się chłopakowi, przykuł go do siedzenia
w dżipie i pojechali z powrotem do miasta. Weszli do rezydencji gdzie
generał czerwony ze złości wrzeszczał na dwóch młodych arabów:
- Ibrachim, weźmiesz tych dwóch i ich rozstrzelasz!
Sierżant zgarnął całą trójkę wsadził ich do dżipa przykuł kajdankami do
foteli i ruszyli. Droga przebiegała w złowieszczym milczeniu. Przerwał
je cichy proszący głos naszego pierwszego chłopaka:
- Ibrachim, ale pamiętasz? Mnie wyruchać....
24 października 2005, 11:31 / poniedziałek
Przychodzi zajączek do nowo otwartego sklepu misia i mówi:
>>- misiu proszę pół kilo soli
>>- dobrze zajączku ale nasypie Ci na oko bo jeszcze wagi nie mam
>>- w dupę sobie nasyp

>>>>>>Trzy fazy otyłości męskiej:
>>a) nie widać, jak wisi;
>>b) nie widać, jak stoi;
>>c) nie widać kto ciągnie

.>>>>>>-----------------------------
>>Kolega dzwoni do kolegi:
>>- Wpadaj do mnie, sa dwie znajome, zabawimy sie!!
>>- ladne???
>>- Wypijemy, bedzie ok...

>>-----------------------------
>>Siedzi dwóch kolesi w knajpie jeden mówi.
>>Te Józek pierdolnalbym jakas piedziesiatke
>>Józek: A ja osmienastke.
25 października 2005, 09:25 / wtorek
Mąż wraca późno do domu. Żona już leży w łóżku, więc mąż szybko się rozbiera i przytula się do niej.
Żona:
- Nie zaczynaj dzisiaj. Boli mnie głowa.
- Zmówiłyście się dzisiaj, czy co, do jasnej cholery?

Scena w sypialni. Dwóch gejów uprawia seks. Jeden mówi:
- Dzisiaj musiałem zrobić test na AIDS.
- Co?! I dopiero teraz mi o tym mówisz?!
- Tylko żartowałem, lubię jak ci się dupa kurczy!
28 października 2005, 14:41 / piątek
Wpada zomowiec do domu, zagląda do lodówki i pałuje żonę.
Żona przerażona następnego dnia wymyła lodówkę. Zomowiec wpada, zagląda do środka i znów pałuje żonę.
Przez parę dni biedna żona próbowała wszystkich środków, żeby nie denerwować męża. Wypakowała lodówkę jedzeniem, ale nic nie pomagało. Któregoś dnia kiedy mąż ją okładał pałą, zapłakana pyta o co mu w końcu chodzi?
A zomowiec na to: "Ja cię nauczę gasić światło w lodowce!"
28 października 2005, 14:55 / piątek
Idzie zając lasem i wrzeszczy:
- Przeleciałem lwicę!...
Spotyka wilka:
- Zając, zamknij pysk, chcesz żeby lew usłyszał? Poza tym i tak ci nikt nie uwierzy.
Zając wzruszył ramionami i drze pysk dalej.
- Przeleciałem lwicę! przeleciałem lwicę!
Spotyka niedźwiedzia:
- Zając, zamknij się bo lew usłyszy, i wszyscy będziemy mieli przerąbane, jak sie wkurzy! A i tak nikt Ci nie uwierzy.
Zając idzie dalej i drze się:
- Przeleciałem lwicę! Przeleciałem lwicę!Przeleciałem lwi...
Nagle zobaczył lwa. Ten wkurzony ruszył za zającem, goni go, goni. Zając wskoczył w wydrążony stary pień. Lew skoczył za nim, ale utknął. Utknął tak, ze tylko tyłek mu wystaje, łeb jest w środku. Zając stanął, podszedł z tylu do lwa,rozejrzał się w koło, rozpina rozporek i mówi:
- W to, to już k****a nikt mi nie uwierzy!

:D
28 października 2005, 20:50 / piątek
>> Dobry sąsiad zawsze pożyczy, a sąsiadka da...
>>
>> - Kochanie, co wolisz - banany czy truskawki?
>> - Na bazarze jesteś, skarbie?
>> - Nie, w aptece.
>>
>> Ona: Na pierwszej randce nie daję!
>> On: No to może chociaż weź?
>>
>> Superoptymista - gość, który na cmentarzu zamiast krzyży widzi plusy.
>>
>> Sekretarz komitetu powiatowego obdzwania okoliczne kołchozy:
>> - No jak tam idą żniwa?
>> - Ch*jowo!
>> - Nie upiększajcie, mówcie jak jest!
>>
>> Prognoza pogody a'la Zubilewicz:
>> - W ten weekend będzie 30 stopni ciepła - 15 w sobotę i 15 w
> niedzielę.
28 października 2005, 21:18 / piątek
Rzeźnik miał syna, mało rozgarniętego, ale jedynego więc chciał mu
przekazać
dorobek życia. Prowadzi go do fabryki i mówi:
- Zobacz, synu tu jest maszyna. Wkładasz do niej barana, wychodzi
parówka,
kapujesz ?
- Nie.
- No, kurwa, co tu do nierozumienia, baran, maszyna, parowka -
kapujesz?
- Nie.
- No ja pierdole - patrz tutaj: tu wkładasz barana. Chodź na drugą
strone -
widzisz, wychodzi parówka. Kumasz - nie?
- Tato, a jest taka maszyna, gdzie wklada się parówke a wychodzi
baran?
- Tak, kurwa, - twoja matka!
28 października 2005, 22:10 / piątek
Pewna świeżo poślubiona skarży się swojej matce na męża.
- Mamusiu, weszliśmy do łóżka a on się wziął za czytanie...
- I co? Nic?
- Nic, w ogóle na mnie nie zwraca uwagi...
- Muszę sama to sprawdzić - rzekła mamusia i umówiła się z córką,
że tej nocy ona wlezie do łóżka zamiast córeczki... Jak postanowiły
tak i zrobiły.

Młody małżonek jak zwykle wielce zaczytany nie zauważył, że obok
niego położyła się teściowa... Leżą a on czyta... W pewnej chwili
teściowa czuje rękę młodego żonkosia błądzącą coraz niżej po jej ciele,
czuje że wślizguje się pod majteczki i dotyka jej... Wyskoczyła więc
teściowa z łóżka i biegnie do córki...
- Ależ córeczko co ty opowiadasz... Ledwie się obok niego położyłam
już mi zaczął wpychać łapę pod majtki...
- Tak, tak - mówi rozżalona córka - on tak ciągle... palec zamoczy, stronę przewróci...
29 października 2005, 22:00 / sobota
Oddane fanki Kolejorza - chociaż chyba trochę przechodzone
odnośnik
30 października 2005, 02:00 / niedziela
Pewnemu rolnikowi z dnia na dzien przestal stawac. Chlopina z
rozpaczy zaczal pic, bic babe, generalnie popadł w stan depresji. Nic
nie pomagalo.Jak mu wisial tak wisiał. Jednak szczescie mu dopisalo i
któregos dnia gdy wracał od lekarza, w autobusie PKS-u podsluchal
rozmowe o pewnym znachorze, który czynil wrecz cuda, a mieszkal
niedaleko. Na drugi dzien byl juz pod drzwiami cudotwórcy. Ten wysluchal
z uwaga opowiesci o problemach naszego bohatera i powiedzial:
- Mam na to sposób. Dam ci malego trolla, którego zlapalem kiedys
w Norwegii. Zabierz go do domu i daj mu jakas ciezka prace, Jak troll
bedzie zajety, to tobie bedzie Ci stal jak maczuga. Ale gdy tylko uwinie
sie z robota to znowu ci zmieknie i bedzie wisial.
Chlopina troche niezadowolony wracal do domu, bo tak szczerze
mówiac nie za bardzo wierzyl w zapewnienia znachora. Ale gdy wrócil
postanowil spróbowac.Kazal trolowi skopac ogródek. O dziwo gdy ten wbil
w ziemie pierwsza lopate stanął mu jak maczuga.
Radosny chlop rzucil babe na lózko zaczal zdzierac z niej ubranie i...
nagle wchodzi troll i mówi:
- Skonczylem.
Fiut wrócił do stanu pierwotnego.
-Qr**a - wrzasnal chlopina - To teraz buduj garaz... Fiut znowu zaczal
sie podnosic. Juz sie zabierał za babe....a tu wchodzi troll. -
Skonczylem - mówi z usmiechem patrzac na resztki erekcji
swojego wlasciciela.
Wtedy wstala baba i powiedziala cos na ucho trollowi, ten pokiwal
glowa i wyszedl. Erekcja wrócila, rzucili sie na lózko i tak
baraszkowali bez jedzenia i bez spania cale trzy dni. W koncu chlop
zapytal z ciekawosci:
- Jaką ty zes dala temu stworzeniu robote, ze juz trzy dni nie wraca?
Kobieta pociagnela go za reke nad pobliskie jezioro.
Podchodzą... patrzą ....a tam troll siedzi nad brzegiem jeziora
caly w mydlinach wyciąga z wody chłopa kalesony, ogląda pod słońce i ze
złościa mruczy do siebie:
- Cholera! Caly czas żółte na dupie..
4 listopada 2005, 20:04 / piątek
Spotyka sie dwoch kumpli na zajebistym kacu.
- Co tam slychac po weekendzie?
- A nic, wiesz stara bida, chyba czas samochód zmienic, mam juz ta
BeeMKe ponad rok, czas wymienic trupa na cos nowszego.
- w sumie to racja moj mercedes tez juz stary, prawie 2 lata go mam, ty
stary a jak tam dupeczki?
- lipa, caly czas dmucham te same, juz mi sie znudzilo, chyba czas na
jakies wakacje wyjechac, moze Seszele, albo do Brazyli na karnawal sie
wybiore, jakis egzotyczny towarek przeleciec
- nic nie mow, bylem w Grecji w zeszlym miesiacu, kurewsko goraco bylo,
nic tylko sie najebac i lezec caly dzien
- a co nowego w sprawie twojego basenu, mowiles, ze ma byc jakis wielki,
kryty ze zjezdzalnia i sauna, robisz juz cos?
- chcialem, ale byli jacys ludzie, zbadali grunt i powiedzieli ze na
plebani nie da rady bo teren podmokly...
12 listopada 2005, 11:03 / sobota
Małżenstwo z dwudziestoletnim stażem: żona krząta się w kuchni, mąż coś
naprawia. W pewnej chwili mąż woła:
- Stara! Chodz na chwile!
- Co?
- Potrzymaj ten drucik.
Żona posłusznie chwyta kabelek, po czym pyta:
- I co?
- Nic, widocznie faza jest w tym drugim...

Facet umówił się z kolegami na polowanie. W dniu polowania wstał skoro
świt, ubral sie wziął broń, wyszedł przed dom, postał, postal... i
stwierdził,
że nie pojedzie, bo jest za zimno. Wrócił do domu, rozebrał się i
wszedł z
powrotem do nagrzanego łózka i przytulil sie do śpiącej żony. Żona po
omacku poklepala go po pośladkach i pyta:
- To ty?
- Yhm, to ja.
- Zmarzłeś?
- Zmarzłem.
- No popatrz, a ten idiota pojechał na polowanie...

Przed porodówką stoi tatuś i drze się do ślubnej, wychylającej się
oknem
na czwartym piętrze:
- Urodziło się?
- Urodziło.
- A co: chłopiec czy dziewczynka?
- Chłopiec.
- A do kogo podobny?
Żona macha ręką:
- Nie znasz...
12 listopada 2005, 13:51 / sobota
Po wielu latach Bóg spojrzał znów na ziemie i stwierdził, że się bardzo źle
dzieje. Ludzie byli zepsuci i skłonni do przemocy, więc postanowił znów zesłać
potop i zniszczyć ludzkość.

Ale przedtem zawołał Noego i powiedział:
- "Zbuduj arkę z drzewa cedrowego, tak jak wtedy: 300 łokci długa, 50 łokci
szeroka, 30 łokci wysoka. Zabierz żonę i dzieci, i z każdego gatunku zwierząt po
parze. A za 6 tygodni ześle wielki deszcz"

Noe nie był zachwycony - znów 40 dni deszczu, 150 dni bez wygód na barce, bez
telewizora i z tymi wszystkimi zwierzętami - ale był posłuszny i obiecał spełnić
wymagania Boga.
Po 6 tygodniach zaczęło padać dzień i noc.
Noe siedział w ogródku i płakał, bo nie miał arki.

Bóg wychylił się z nieba i zapytał,
- "Dlaczego nie spełniłeś mojego rozkazu?"

Noe odpowiedział:
- "Panie, coś mi uczynił? Jako pierwsze musiałem złożyć podanie o budowę. W
urzędzie myśleli, że chcę budować stajnie dla baranów.
Potem nie podobała im się architektura - za wymyślna dla baranów, a w budowę
statku na lądzie nie chcieli wierzyć. Także wymiary nie znalazły poparcia, bo
dziś nikt nie wie, jaką miarą jest łokieć. Po przedłożeniu nowych planów
dostałem znów odmowę, bo budowa stoczni w terenie zamieszkanym jest
niedozwolona. Po kupnie odpowiedniej działki zaczęły się nowe kłopoty. W tej
chwili np. chodzi o to, ze w planach nie są uwzględnione systemy do gaszenia w
czasie pożaru. Na moja uwagę, że będę przecież otoczony wodą, przysłali mi
psychiatrę powiatowego. Kiedy psychiatra upewnił się, że jednak buduje statek,
zadzwonili do mnie z województwa, żeby mi uświadomić, że na transport statku do
morza będzie potrzebne nowe zezwolenie, a będzie o nie trudno, bo minister podał
się do dymisji? Kiedy powiedziałem, że statku nie musze transportować, bo będzie
i tak otoczony woda, kazali mi z ministerstwa marynarki wojennej, według
przepisów unii, złożyć podanie do Brukseli w ośmiu odbitkach i trzech urzędowych
językach o zezwolenie na zalanie terenów zamieszkałych? Z drzewa cedrowego
musiałem też zrezygnować - nie wolno go już ze względów ekologicznych
sprowadzać. Próbowałem kupić tutejsze drzewo, ale nie dostałem tej ilości ze
względu na przepis o ochronie środowiska, najpierw musiałbym zadbać o sadzenie
drzew zastępczych. Na moja wzmiankę o tym, że i tak będzie potop i nie opłaca
się tu sądzić żadnych drzew, przysłali mi nowego psychiatrę, tym razem z
województwa. Krótko mówiąc - kupiłem drzewo, znalazłem nawet cieśli do budowy,
ale oni najpierw utworzyli związki zawodowe. Kiedy się okazało, że nie mogę im
płacić wg. taryfy, to rozpoczęli strajk, tak, że budowa arki znów się odwlekła?
W międzyczasie zacząłem sprowadzać zwierzęta. Tylko, ze wmieszał się związek
ochrony zwierząt i zabronił mi (zarządzenie unii europejskiej Nr 733/6/987)
transportu jeleni w okresie rykowiska.
Poza tym musiałem podac cel transportu tych zwierząt, jestem na stronie 22
pierwszego formularza z 47, moi adwokaci sprawdzają, czy przepisy dotyczące
królików obejmują również zające. A działacze z Greenpeace wskazali na
konieczność specjalnego urządzenia do pozbycia się gnoju i innych odpadów
pochodzących z hodowli zwierząt.
Panie Boże, teraz jeszcze podał mnie mój sąsiad do sadu, twierdząc, że buduje
prywatne Zoo bez zezwolenia. Moje nerwy są zszarpane, nie mogę spać, arka nie
gotowa, a ty już zesłałeś deszcz."

W tej chwili przestało padać, wyszło słońce i tęcza. Noe spojrzał w niebo i
powiedział: "Czyżbyś się Boże rozmyślił i nie chcesz już zniszczyć ludzkości?"

Bóg odpowiedział: " Nie trzeba. To załatwi biurokracja ".
12 listopada 2005, 16:23 / sobota
Plaża, morze, piekna pogoda. Na kocyku wspaniała laseczka posuwistymi,
erotycznymi wrecz pociągnieciami smaruje swoje idealnie opalone ciało. W
bliskim sąsiedztwie tego "zjawiska", na rozpostartym reczniku leży z
przymknietymi oczami facet w średnim wieku. Gdyby nie coraz bardziej
zwiekszające sie gabaryty jego slipek, możnaby uznae, że śpi i kompletnie
nie zwraca uwagi na dziewczyne. Tym zachowaniem myli panienke, ktora
zerkając na niego widzi tylko jego opuszczone powieki i juz bez żadnych
zahamowan wkłada reke w stringi, kładzie ją na "swym łonie" i połgłosem
mowi:
- Ty moj skarbie najwiekszy, ty moja pieszczoszko. Mamusia pamieta, że
wszystko ma dzieki tobie. I mieszkanie i samochod i spore oszczedności.
Chcesz sie wykąpac? Już idziemy do wody.
Wstała i pobiegła w strone morza.
Facet otwiera oczy, unosi sie na łokciu i spoglądając w kierunku swojego
przyrodzenia warczy:
- Słyszysz , kurwa, słyszysz? A ja przez ciebie straciłem wille, dobrze
prosperującą firme i Mercedesa 600. I jeszcze musze placic alimenty w
trzech rożnych miejscach kraju. Chciałbyś sie z nią wykąpac, co? - tutaj
przekreca sie na brzuch - A piasek bydlaku żryj!
12 listopada 2005, 20:16 / sobota
Mecz Lechia - arka
Krzyszof Rusinek spóźnił sie do szatni ale odziwo wszyscy jeszcze nie przebrani. Rusinek mówi : Chłopaki co jest dziś gramy z arką
Zespół na to : Oj nie chce nam sie z nimi grać i tak pewnie wygramy nie chcemy sie przemęczać. Może ty zagrasz sam przeciwko nim a my sobie pójdziemy na piwo.
tak jak powiedzieli tak sie stało. Rusinek grał sam przeciwko arce, a reszta zespołu poszła do baru pooglądać mecz. Okazało sie jednak, że transmisji nie ma wiec włączyli telegazete:
Patrzą Lechia 1:0 arka
gol : Rusinek 2 minuta
siedzą tak siedzą nic sie nie zmienia nagle pojawia sie wynik
Lechia 1:1 arka
gol dla Lechii : Rusinek 2 minuta
gol dla arki : Ława 90 + 5 minuta
Chłopacy myślą idziemy do Krzyśka pewnie siedzi smutny w szatki.
Wchodza do szatni Rusinek rzeczywiście troche smutny. Oni do niego "nie mart sie nie jest źle" na to Rusinek :
"W sumie wszystko byłoby ok gdybym nie dostał czerwonej kartki w 5 minucie"
:D:D
17 listopada 2005, 16:16 / czwartek
ahahahahahahahahahaha odnośnik
uprzedzam, powyzej 18 lat, ale warto zobaczyc :D naprawde...;-)
17 listopada 2005, 18:18 / czwartek
:-)))))) Dobre :-)))))))
17 listopada 2005, 19:19 / czwartek
no i wyszło szydło z worka ;-)))))
18 listopada 2005, 15:13 / piątek
Autentyczny (ponoć) wykład prof. Miodka

Kiedy się człowiek potknie albo skaleczy wola "O kurwa!". To
cudowne, lapidarne słowo wyraża jakże wiele uczuć, począwszy od
zdenerwowania, rozczarowania poprzez zdziwienie, fascynacje a na
radości i satysfakcji kończąc. Przeciętny Polak w rozmowie z
przyjacielem opowiada np.: "Idę sobie stary przez ulice, patrzę, a
tam taka dupa, że o kuuurrrwa."

Kurwa może również występować w charakterze interpunktora
czyli zwykłego przecinka, np.; "Przychodzę kurwa do niego, patrzę
kurwa a tam jego żona, no i się kurwa wkurwiłem no nie?". Czasem
kurwa zastępuje tytuł naukowy lub służbowy, gdy nie wiemy, jak się
zwrócić do jakiejś osoby płci żeńskiej ("chodź tu kurwo jedna!").
używamy kurwy do charakteryzowania osób ("brzydka, kurwa nie
jest", "o kurwa, takiej kurwie na pewno nie pożyczę"), czy jako
przerwy na zastanowienie ("czekaj, czy ja, kurwa lubię poziomki?").
Wyobraźmy sobie jak ubogi byłby słownik przeciętnego Polaka
bez prostej kurwy. Idziemy sobie przez ulicę, potykamy się nagle i
mówimy do siebie: "bardzo mnie irytują nierówności chodnika, które
znienacka narażają mnie na upadek. Nasuwa mi to złe myśli o
władzach gminy". Wszystkie te i o wiele jeszcze bogatsze treści i
emocje wyraża proste "O kurwa!", które wyczerpuje sprawę.
Gdyby Polakom zakazać kurwy, niektórzy z nich przestaliby w
ogóle mówić, gdyż nie umieliby wyrazić inaczej swoich uczuć. Cała
Polska zaczęłaby porozumiewać się na migi i gesty. Doprowadziłoby
to do nerwic, nieporozumień, niepewności i niepotrzebnych naprężeń
w Narodzie Polskim. A wszystko przez jedna małą kurwę.

Spójrzmy jednak na rodowód tego słowa. Kurwa wywodzi się z
łaciny od `curva` czyli krzywa. Pierwotnie w języku polskim kurwa
oznaczała kobietę lekkich obyczajów, czyli po prostu dziwkę. Dziś
kurwę stosujemy również i w tym kontekście, ale mnogość innych
znaczeń przykrywa całkowicie to jedno. Można z powodzeniem
stwierdzić, że kurwa jest najczęściej używanym przez Polaków słowem.
Dziwi jednak jedno - dlaczego słowo to nie jest używane
publicznie (nie licząc filmów typu "Psy", gdzie aktorzy prześcigają
się w rzucaniu kurwami), praktycznie nie słyszymy aby politycy czy
dziennikarze wplatali w swe zdania zgrabne kurwy. Pomyślmy o ile
piękniej wyglądałaby prognoza pogody wygłoszona w następujący
sposób: "Na zachodzie zachmurzenie będzie kurwa umiarkowane, wiatr
raczej kurwa silny. Temperatura maksymalna ok. 2 st. Celsjusza, a
wiec kurewsko zimno kurwa będzie. Ogólnie, to kurwa jesień idzie".
18 listopada 2005, 22:51 / piątek
odnośnik :D:D rozmowa z gg...
18 listopada 2005, 22:54 / piątek
Peper zajebiste <rotfl>
23 listopada 2005, 15:43 / środa
23 listopada 2005, 20:43 / środa
Wchodzi kościelny do kościola na godzine przed sumą i widzi jakąś
kobiecine, ktora kleczy przed figurą i sie modli.
Przygotowawszy kościoł do mszy, poszedł do zakrystii.
Po mszy pogasił świece i wychodzi, ale widzi te samą babine, jak dalej
sie
modli.
Podchodzi do niej i pyta:
A co wy tu, starowinko, tak długo sie modlicie?
Zgrzeszyłam, bo ja strasznie klne i ksiądz kazał mi odmowic pieedziesiąt
zdrowasiek do św. Piotra.
Ale to jest św. Antoni, babciu!
No żesz kurwa mac!!! Czterdzieści siedem zdrowasiek psu w dupe i poszło
sie jebac!!!
23 listopada 2005, 22:45 / środa
hehe dzięki Peper!! Pan Premier zdecydowanie bezkonkurencyjny :D centralnie wyjebany :D:D:D:D:D
24 listopada 2005, 11:23 / czwartek
Pani dała w szkole dzieciom po złotówce, by ją jakoś owocnie zainwestowali. Na drugi dzień przepytuje dzieci.
Asia mówi: - Kupiłam słodką bułeczkę, zjadłam ją a drobinki dałam kurce, by nam znosiła jajka.
- Bardzo ładnie - powiedziała pani.
Zgłosił się Kazio: - A ja kupiłem brzoskwinię, zjadłem ją a pestke zasadziłem, by z niej wyrosło drzewko.
Pani była zachwycona: - Świetnie!
Ostatni się zgłosił Jaś:
- Ja zainwestowałem najlepiej! Kupiłem kaszankę. Najpierw się nią zaspokoiła seksualnie moja siostra, potem ją zjedliśmy i patyczkami podłubaliśmy w zębach. Wieczorem tata użył flaka jako prezerwatywę, a rano wszyscy do niego nasraliśmy i mama poszła kaszankę oddać do sklepu jako zepsutą. A tu jest pani złotówka...
24 listopada 2005, 13:13 / czwartek
Jezu! Podoiłem się, i wszyscy do okoła!
24 listopada 2005, 13:25 / czwartek
List do Bravo

Drogie Bravo, drodzy koledzy i koleżanki. Mam na imię Dagmara
i mam 19 lat. Moja sytuacja jest bardzo krepująca i nie wiem co
teraz mam zrobić. Jestem już dorosłą dziewczyną i mam wspaniałego
chłopaka o imieniu Marcin, którego kocham ponad życie i myślę ze on
mnie również. Jesteśmy już razem 6 miesięcy i postanowiliśmy
dokonać Aktu Miłosnego, aby umocnić nasz związek. Niefart polega na
tym, że ja jestem dziewicą, a on już doświadczonym mężczyzną.
Bardzo obawiałam się że nie spełnię jego oczekiwań , po prostu
zawiodę! Na dodatek wszystkie moje koleżanki potraciły już
dziewictwo i żeby mieć o czym rozmawiać z nimi, powiedziałam że ja
również nie jestem jak to się mówi potocznie "cnotką". O tym fakcie
dowiedział się Marcin od mojej koleżanki, Moniki, która jest jego
dobrą znajomą. Gdy Marcin zapytał czy to prawda, nie zaprzeczyłam.
Ustaliliśmy nasz Pierwszy Raz na najbliższy weekend, ponieważ
Marcina rodzice jadą na wesele. Bardzo się obawiałam bólu, oraz
tego że Marcin posądzi mnie o kłamstwo, więc postanowiłam jakoś
sobie poradzić Nie chciałam przespać się z "pierwszym lepszym" gdyż
kocham Marcina i chcę aby to on był moim Pierwszym Mężczyzną!!

Akurat zdarzyło się tak że byłam sama w domu i postanowiłam
uporać się z moja błona dziewiczą. Nie chciałam robić tego palcami
ani jakimś twardym przedmiotem a na wibrator niestety nie było by
mnie stać. Poszłam więc do lodówki i zobaczyłam nadającą się do
mojego czynu kaszankę. Odpowiadała mi rozmiarem i grubością, była
trochę za zimna i za twarda więc postanowiłam ja podgotować. Kiedy
nareszcie ostygła, nasmarowałam ja wazeliną, i zaczęłam wkładać ją
do pochwy. Poddałam się chyba za bardzo chwili i za bardzo ją
ścisnęłam. Wtedy stało się najgorsze co mogło się stać!! KASZANKA
SIĘ ZŁAMAŁA!!!! Rozpaczliwie próbowałam ją wyjąć palcami ale chyba
trochę za bardzo ją rozgotowałam i niektóre kawałki kaszanki
zostały mi w pochwie i nie mogę ich wyjąć! Wstydzę się iść do
ginekologa a za kilka dni wyczekiwany przez naszą dwójkę upojny
weekend!! Nie wiem co mam zrobić i do kogo się zwrócić. Co teraz
pomyśli o mnie Marcin!! BŁAGAM POMÓŻCIE!!!!!

Zrozpaczona

Odpowiedz Redakcji:

Na wstępie pragniemy podziękować Ci za podzielenie się z nami
swoim problemem. W twojej nader ciekawej sytuacji proponujemy Ci
dwa rozwiązania:

1. Ekstrawaganckie w stylu new art.
2. Siłowe

Pierwsze wydaje nam się ciekawe lecz może nie przynieść
spodziewanych efektów. Musisz pokroić cebulę w kostkę, a następnie
podsmażyć ją na złocisty kolor na patelni (koniecznie na oleju z
pierwszego tłoczenia). Następnie musisz dopchać ją do pochwy i
zrobić 3-4 przysiadów tak aby zmieszała się z kaszanką. Potem
zaproś swojego ukochanego na romantyczne spotkanie inicjujące.
Przed pierwszym stosunkiem zaproponujesz mu więc kaszankę po
staropolsku w wersji francuskiej. W ten sposób osiągniesz dwa cele:
udowodnisz mu że bardzo go kochasz i jednocześnie pokażesz że
świetnie gotujesz. Przypominamy Ci powiedzenie "PRZEZ ŻOŁĄDEK DO
SERCA".

Rozwiązanie drugie jest jednak o wiele bardziej skuteczne.
Przygotuj patelnię na której miałaś zarumienić cebulkę. Następnie
weź ją w prawą rękę (jeśli jesteś leworęczna to w lewą) i
pierdolnij się nią z całej siły w głowę - bo tobie to już chyba nic
nie pomoże!

z poważaniem
Redakcja
24 listopada 2005, 13:59 / czwartek
No to jak cytujemy „Bravo” – to nie pomińmy lektury „Cosmopolitan” :)

Forum "Cosmopolitana", pisze Sabina 110:

Wczoraj wieczorem zachciało nam sie kochać z moim chłopakiem i
namawiał mnie do sexu analnego czego bardzo pragnełam. Niestety mu
odmówiłam z uwagi na to, że nie czułam sie zbyt czysta w tym
intymnym miejscu. Zatem Marcin zaczął mnie całować i pieścić
jezyczkiem moją cipke. Po paru minutach doszłam do takiego
podniecenia dostałam takich skurczy, że nie wytrzymując tego
napiecia puściłam mu bąka prosto w twarz. I tu sie zrodził nie
lada problem gdyż Marcin szybko uciekł i do dzisiejszego dnia sie
do mnie nie odezwał. Co robić? Dziewczyny pomóżcie jago tak bardzo
kocham a tak sie wstydzę tego co wczoraj zaszło. Pozdrawiam z
nadzieją uzyskania pomocy zrozpaczona Sabina.

Komentarze:

- Istnieje możliwość, że jemu to się bardzo spodobało,a jednocześnie poczuł
się nieco zaskoczony sytuacją i stąd jego nagła ucieczka.

- Myślę, że szuka kontaktu z Tobą i powinnaś mu pomóc. Spotkajcie się i
zachowujcie naturalnie. Pomyśl, że on może ciągle nosić w pamięci zapach Twojego bąka. Czy to nie romantyczne? Nie rozpaczaj
Sabinko, tylko działaj.

- Oj, chyba dobrze, że zrezygnowałaś z seksu analnego, widać wyczuł pismo
nosem i szuka fajnej, czystej pupci a nie z batonem krymskim
skitranym wewnątrz. Hihihihihihi. Możliwe, że jakieś odpryski poszły w
biedny nosek kolegi, albo jest teraz piegowaty. BO TRZA MYĆ PUPĘ ZAWSZE I WSZĘDZIE BO NIE WIADOMO CO BĘDZIE.............

- No tak... biednemu zawsze wiatr w oczy...

- Nie ma to jak poczuć wiatr we włosach! Niezapomniane uczucie wolności!

- Saba! Jestes wielka! Ciekaw jestem czy wrocil tez Twoj luby. Pewnie do tej pory docenia wyszukana won Twojego analnego wyziewu.

- Trzymam za Ciebie kciuki. Mam nadzieje, ze Twoj lover wroci i nie bedziesz miec brazyliany w stylu - tutaj nazwa jak najbardziej adekwatna -
"Przeminelo z wiatrem"

- Myslę że oznaczenie 110 przy nicku, to nic jak ciśnienie 110 atmosfer z
jakim wymsknąl się bączek, więc facio wylecial w kosmos...

- i nic dziwnego, że jeszcze nie wrócil. Zostal odrzucony w kosmos o miliony
lat świetlnych. Myślę że powinnaś dziś wieczorkiem usiąść na parapecie i walnąć mega bączora aby polecieć w kosmos i poszukać go we
wszechświecie, tylko uważaj na zielone lub brązowe ufoludki...

- Mam pytanie z innej beczki, jaki byl dźwięk wspomnianego bączka, czy to
byl taki cieniutenki strzal - prut albo piard albo sru, czy to byl jakiś mocniejszy dźwięk jak z porządnego Subwoofera w sylu
BUUUMMMM-BASSSEEE,SRRRUU-BAAASSSEEEE?

- No cóż... Nastepnym razem zrezygnuj z minetki bo jeszcze sama się
zatrujesz...

-Wiesz co? Na Twoim miejscu to ja bym się wstydziła powiedzieć o tym komu
kolwiek... Naprawde podziwiam Cie ze umieściłaś swoją gafe w necie... Wysłałam tą strone wszystkim moim znajomym i zwijali się
ze śmiechu tak samo jak i ja. Dzięki za darmowy kabaret hahaha
trzymaj się....

- Nastepnym razem podstaw se zapalniczke, ale bedzie jazda...

;)
24 listopada 2005, 14:29 / czwartek
Pani kazała dzieciom przynieść do szkoły swoje domowe zwierzątka... Małgosia przyniosła kotka, Jadzia pieska, a Jasio przyniósł żabę...
- No i co ta twoja żaba potrafi, Jasiu? - pyta pani.
Jasio szturchnął żabę, a ona:
- Kła!
Jasio ze stoickim spokojem jeszcze raz szturchnął żabę, ale ona znowu:
- Kła!
Wreszcie Jasiu się zdenerwował i uderzył pięścią o stół, a żaba:
- Kłanta namera, tarira kłantanamera, kłant namera...
24 listopada 2005, 15:11 / czwartek
odnośnik

odnośnik
Tu sa linki do smiesznych filmow (niektore sa +18lat)
24 listopada 2005, 15:31 / czwartek
odnośnik hehe znalazlem tam b.ciekawy filmik, ale dla pelnoletnich :D
24 listopada 2005, 17:04 / czwartek
Wigilijny poranek. Zona budzi Stefana o 7.00.
- Stefan, no Stefan, nie mam masla. Slyszysz?
- A co ja na to poradze.
- Ubieraj sie i idz do sklepu.
- Ale ja nie wiem gdzie jest w sklepie maslo.
- Wejdziesz, naprzeciwko kasy sa lodówki, w pierwszej jest mleko, a w drugiej maslo, idz.
Stefan wstal, ubral sie poszedl do sklepu. Przeszedl obok kas, podszedl do lodówki, wyjal maslo i poszedl zaplacic. Na kasie stala zajebista laseczka. Stefan troche z nia pogadal, pozartowal, a laska niespodziewanie zaproponowala aby poszli do niej. Poszli i troszke potentegowali. Po upojnym popoludniu Stefan budzi sie i widzi, ze jest przed 20.00. Wyskakuje z lózka i mówi do laski
- Masz make?
Mam.
- To przynies szybko i posyp mi rece.
Laska zdziwiona przynosi make i posypuje rece Stefana po czym on wybiega z domu. W domu Stefanowi drzwi otwiera zona.
- Stefan gdzies ty byl, rodzina sie zjechala, zjedlismy kolacje bez masla. - Gdzie byles?
- Skarbie, jestem ci winny wyjasnienie. Otóz poszedlem do sklepu, z lodówki wyjalem maslo i poszedlem zaplacic. Na kasie stala zajebista laseczka, troche z nia pogadalem, pozartowalem, a ona mnie zaprosila do siebie a u niej troche sie zasiedzialem... no wiesz... Zona wysluchala wszystkiego spokojnie i ze zniecierpliwieniem w glosie powiedziala:
- Pokaz rece. Stefan pokazal obsypane w mace rece, na co zona:
-Pierdolisz, Stefan, znowu byles na kreglach.
24 listopada 2005, 17:35 / czwartek
Poradnia małżeńska. Przed biurkiem siedzi dość nerwowa para.
- Na czym polega państwa problem? - pyta Poradnik.
- Bo żona nie daje mi... - zaczyna mąż
- Uch, ty jełopie zakłamany! - przerywa żona - Ja ci nie daję,napalona fujaro złamana?! Ja, ja?! Teraz to ci dupczenie w głowie, co?!
- ...nie daje mi dojść...
- O ty kutafonie wygięty! Ja ci dojść nie daję?! Jak ty masz niby dojść, impotencie zasrany z dziada pradziada, hipokryto ty ?!?!?
- ...do słowa.
24 listopada 2005, 18:50 / czwartek
Parda Gejow i Lesbijek w Niedziele o 13 na Placu Solidarnosci!!

To Jest Smieszne nie??:)
24 listopada 2005, 20:18 / czwartek
no morwa nie nazwalbym tego smiesznym...raczej zenujacym...:|
24 listopada 2005, 21:14 / czwartek
- M., kochałeś sie kiedys w trójkącie?
- nie, nigdy
- to zapier.dalaj chłopie do domu ! ! !
24 listopada 2005, 21:29 / czwartek
Paper to jest zenujace tragiczne smutne karygone i nie wiem co jeshcze tu wymyslec w sumie sorry ze to tu napisałem tak jakos wyszło...
24 listopada 2005, 22:15 / czwartek
MECZ O WSZYSTKO POLSKA- FRANCJA CZ.1

SZPAKOWSKI: Witam państwa bardzo serdecznie z bayarena gdzie dziś Polacy zagrają ostatni mecz w grupie decydujący o awansie do dalszych gier na mistrzostwach świata, które jak wiemy odbywają się w Niemczech. Dziś rywalem Polaków będzie nieobliczalna reprezentacja Francji.. A ja będę dla państwa komentował ten mecz wspólnie z...

GMOCH: Jackiem gmochem

KOZŁOWSKI:.I Maciejem Kozłowskim

SZPAKOWSKI: wielu Polaków z polski przybyło na ten mecz.. Jest ich ok. 20 tysięcy nasi rodacy już pozajmowali miejsca, a do meczu jakieś 5 minut... O właśnie realizator pokazuje polskie sektory.. Już z naszych sektorów dobiegają jakieś okrzyki... Niech państwo sami posłuchają
[Z trybun] NONCKIIIIEEEWIIIICZ !!!!!!!! SIADEEEEEEEJJJJ !!!!!!!

KOZŁOWSKI: jak słyszymy do Niemiec wybrał się jeden z najbardziej znanych polskich kibiców w biało-czerwonej czapce wikinga,niezorientowanym wyjaśnię ze owa czapka z rogami uniemożliwia dogodne oglądanie meczu publiczności siedzącej za nonckiewiczem stad okrzyki niezadowolenia..

SZPAKOWSKI: oj niedobrze widzę ze doszło tam do bijatyki.. Nasi kibice zlinczowali nonckiewicza.. To może grozić jakimiś sankcjami nałożonymi na nas ze strony FIFA niepotrzebne jest takie zachowanie naszych kibiców..

GMOCH: Kibiców?? Bandytów i chuliganów bo tak trzeba chyba nazwać tych dżentelmenów....

SZPAKOWSKI: w tym momencie rozpoczyna się spotkanie

8min

SZPAKOWSKI: pierwsza ładnie rozpoczynająca się akcja Polaków , dudek do zewlakowa,
zewlakow dostojnym krokiem biegnie wzdłuż bocznej linii , indywidualny drybling podaje do szymkowiaka.. szymkowiak .............. szymkowiak................. przepraszam to jednak lewandoski zagranie na prawa stronę do smolarka - przyznam państwu że Podziwiam jego skromne warunki fizyczne- dalej ebi przy piłce prawa strona... zakręcił saniolem dośrodkowanie.... Zurawski .... GOOOOOOOOOOOOOOOLLLL !!!!!!!!!!!!!! GOOOLL !!! .................. a jednak nie ...... piłka trafiła w boczną siatkę.. piekielnie mocne uderzenie Maćka , aż obluzowały się przytrzymywacze siatki... właśnie je naprawia sędzia techniczny

GMOCH:. Ta bramka nie mogła być uznana, gdyż - jak widać w powtórce - bramki nie było

KOZŁOWSKI : korzystając z chwili przerwy przypomnę państwu ze gol jest wtedy gdy piłka całym obwodem przekroczy linie bramkowa boiska

24 min

SZPAKOWSKI: niebezpiecznie pod naszym polem..

GMOCH: bardzo walecznie wywalczył piłkę Zidane robi z naszymi co chce.. zwód w prawo wzwód w lewo nie można tak się dąć trzeba walczyć

SZPAKOWSKI: nieciekawie ... henry i ... niestety proszę państwa tracimy GOLA...
henry zdobywa bramke po indywidualnej akcji całego zespołu

GMOCH. A mówiłem.. mówiłem!! Jak tak można...ech henry doskonale znalazł to miejsce miedzy nogami dudka i strzelił nie do obrony ale gdzie byli nasi??
SZPAKOWSKI: spokojnie Do tej fazy, w której przegrywający przegrywa, mamy jeszcze trochę
czasu .. teraz trzeba odrabiać straty.. przypominam ze do wyjścia z grupy wystarczy nam remis..
24 listopada 2005, 22:17 / czwartek
MECZ O WSZYSTKO POLSKA- FRANCJA CZ.2

36min

GMOCH: ewidentnie nam nie idzie potrzebna jest świeża krew..trzeba cos zmienić... znowu Francuzi atakują..

KOZŁOWSKI: świetnie teraz bak który wybił piłkę- jak to się mówi w żargonie piłkarskim- na tak zwana pałę

42min

SZPAKOWSKI: ależ upał ,

GMOCH : Te upały przypominają człowiekowi, w jakiej części składa się z wody

KOZŁOWSKIi: również Zawodnicy uzupełniają przy linii bocznej boiska pierwiastki śladowe
Dudek polewa sobie wodę głową

SZPAKOWSKI: wracając do meczu... trezege .... swoja drogą bardzo sympatyczny ten Francuz. Kiedy widział, jak obserwuję jego przygotowania, pomachał do mnie

45 min

SZPAKOWSKI: koniec pierwszej polowy po której Polacy przegrywają 1:0 . oddaje ci głos Włodku.. halo studio...

SZPAKOWSKI: witam państwa po przerwie. W naszym zespole doszło do radykalnych zmian w miejsce niskiego- mało widocznego frankoskiego ulubieniec kibiców Grzesiu rasiak

65 min

SZPAKOWSKI: rusza krzynówek.... krzynówek podanie do szymkowiaka ajjjj Jezus Maria !!! jak to było możliwe... piłka poszybowała dwa metry między spojeniem słupka z poprzeczką

GMOCH: z każda minuta rozkręcają się polaki.. jeszcze trochę panowie wszystko jest możliwe

78min

SZPAKOWSKI : coraz bliżej końca gwizdka sędziego rzut rożny dla nas.. Zurawski... dośrodkowanie>> GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOLLLLLLLLL
Rasiak !!!!!!!!!!!! Fantastyczny strzał przewrotka daje Polsce prowadzenie... niesamowite !!!
Ale co to?? Rasiak wcale się nie cieszy.. stanął jak kołek i uniósł lekko koszulkę, co tam pisze?? O właśnie ten moment przed momentem na państwa ekranach... już widzę ` i kto tu jest drewniak??' ma napisane na koszulce Grzesiu .. jest to skierowane do polskich kibiców za to ze nigdy w niego nie wierzyli

KOZŁOWSKI: tak właśnie rasiak wyraża swa radość po zdobytej bramce: w żargonie piłkarskim piłkarze nazywają to ` Cieszynami' wyjaśnię cieszynki jest to jakaś scenka, gest , jaki wykonują zawodnicy po zdobyciu bramki..
89min

SZPAKOWSKI : ostatnie sekundy meczu.. rozpaczliwe ataki Francuzów.. przejął teraz piłkę soboleski który właśnie został sfaulowany przez makele

KOZŁOWSKI: Ale go k..... skosił !!!!!

GMOCH: Maciej !!...

KOZŁOWSKI: yyyy.....tak to by oczywiście brzmiało w żargonie piłkarskim... my powiemy o tym ze: nasz zawodnik został brutalnie sfaulowany przez zawodnika drużyny przeciwnej

SZPAKOWSKI : a tymczasem faul jopa przed naszym polem karnym jop złapał się za włosy, a właściwie to nie miał się za co złapać, bo jest łysy
i chyba ostatnia szansa Francji na podwyższenie prowadzenia>>> zidannnnnnnnnnnn ależ szczęście Zidane trafił bramką w słupek!!!! I koniec !!!!!!!!!!!!!!! zwyciezki remis Polaków !! gramy dalej !!!

GMOCH: hehe dobrze było

KOZŁOWSKI: Oczywiście do tych pierwszych 45 minut możemy mieć zastrzeżenia jednak po przerwie kluczowa okazała się zmiana franka na rasiaka który strzelił bramkę na 1:1 . była to jego 1 bramka na mistrzostwach ale szalenie ważna

SZPAKOWSKI: Cieszą się polscy kibice , cieszy się cała Polska i my się cieszymy dzieląc się w bólu z Francuzami . dziękujemy państwu za wspólnie spędzoną noc.. do zobaczenia.. a na koniec ku pokrzepieniu serc powtórka z wembley dla tych, którzy widzieli, ale myślę, że chętnie obejrzą ją jeszcze ci, którzy nie widzieli

W MOIM SERCU TYLKO LECHIA
25 listopada 2005, 15:10 / piątek
Zamienniki słów w miejscu pracy.Czasami bardzo przydatne:

lepiej powiedz: Być może mógłbym dzisiaj zostać po godzinach.
zamiast: Ochujałeś? Co ja kurwa domu nie mam czy co?

powiedz: Myślę, że w ten sposób nie uda nam się tego zrobić.
zamiast: I tak kurwa do zajebania! Całe życie z kretynami!

powiedz: Może powinieneś jeszcze to sprawdzić...
zamiast: No i weź tu kurwa tłumacz debilowi...

powiedz: Nie uczestniczę w realizacji tego projektu.
zamiast: A chuj mnie to obchodzi!

powiedz: Hmmm... To bardzo interesujące...
zamiast: Co ty pierdolisz?

powiedz: Spróbujemy to jakoś rozplanować...
zamiast: I kurwa dopiero teraz mi o tym mówisz?

powiedz: On nie jest zapoznany ze sprawą...
zamiast: Jak zwykle był zajęty lizaniem czyjejś dupy!

powiedz: Jestem w tej chwili zawalony robotą...
zamiast: I co kurwa jeszcze mam zrobić? Mam płacone na godzinę...

powiedz: Lubię wyzwania...
zamiast: Poszukaj kogoś głupszego od siebie do czarnej roboty...

powiedz: Nie za bardzo mogę ci w tej chwili pomóc.
zamiast: Pojebało cię? Frajera szukasz?

powiedz: Ona jest przebojową osobą.
zamiast: To suka jakich mało!

powiedz: Przeanalizuj to jeszcze raz...
zamiast: Przecież ty kurwa nie masz zielonego pojęcia jak to się robi!

powiedz: Nie mogę ci teraz pomóc
zamiast: Spierdalaj!

powiedz: Nie rozumiem tych technicznych zwrotów
zamiast: Mówisz po polsku czy mnie obrażasz?

powiedz: Pracuję nad tym
zamiast: pocałuj mnie w dupę

i najważniejszy, bardzo popularny zamiennik:

powiedz: Bardzo mi przykro...
zamiast: I chuj ci w dupę...
25 listopada 2005, 15:34 / piątek
Siedzi dwóch pijaczków w knajpie. Piją ostro. Około północy:
- Wiesz stary, muszę już iść.
- A daleko masz?
- Nie, na Matejki, tu zaraz obok.
- Tak? Ja też mieszkam na Matejki. Dwanaście.
- Co ty!? To jesteśmy sąsiadami. Ja pod dwójką na parterze.
- Zaraz... To JA mieszkam pod dwójką!
- Chwila....... JACUŚ!?
- TATA???????

================================================== ==
Na pustyni leży słoń ,do góry nogami (na plecach) i mówi:
- cip cip cip cip cip cip cip .....
Idzie dwóch myśliwych, widzą słonia i mówią:
- Jakiś walnięty ten słoń, nie dość ze leży na grzbiecie, nogi ma pionowo w górę, to jeszcze mówi cip cip cip, jak ptaki. Uradzili, żeby go odwrócić, i wtedy zastrzelić (do leżących się nie strzela). odwrócili go, a słoń:
- pić pić pić pić pić pić pić pić

================================================== ===
Orkiestra kościelna na Górnym Śląsku, dyrygent pyta się:
- Zymbalisten vertig?
- Ja, ja naturlich.
- Puzon vertig?
- Ja.
- Trompette vertig?
- Ja.
- Also, eins, zwei, drei;
- "Boże, coś Polskę..."
=======Nauczyciel prezentuje dzieciom obrazki zwierząt i pyta, jak zwierzęta się nazywają.
- To jest kot - mówi Małgosia.
- Bardzo dobrze. A to?
- To jest piesek - odpowiada Krzyś.
- Świetnie. A to? - pyta nauczyciel prezentujac zdjęcie jelenia. Po kilku minutach, jako że nikt nie zgłasza się z odpowiedzią, postanawia zażartować.
- Być może mamusia tak czasem nazywa tatusia.
- Nienasycony buhaj? - pyta nieśmialo Jaś.

=============================================

Spotkanie z prof. Miodkiem, z sali pada pytanie:
- Panie profesorze, czy forma "porachuje" jest poprawna?
- W zasadzie tak, ale o ileż zgrabniej zabrzmiałoby: "Już czas, panowie".

================================================== ==
26 listopada 2005, 09:52 / sobota
Rasizm:

- Co Murzyn ma bialego?
- Murzyn bialego ma ... się słuchać

Oczywiście, nie myślcie, że jestem rasista.
Nic przeciwko Czarnym nie mam.
Nawet uważam, że każdy z nas powinien co najmniej jednego mieć dla siebie
26 listopada 2005, 11:34 / sobota
odnośnik

odnośnik

Komentarz zbedny ;)
26 listopada 2005, 14:29 / sobota
Wie setzt sich die ideale Fußballmannschaft zusammen ?

In den Sturm kommen Juden, denn die dürfen nicht verfolgt werden.
Ins Mittelfeld kommen Schwarze, Chinesen und Araber, denn die machen das Spiel bunt.
In die Verteidigung kommen Schwule, denn die sorgen für Druck von hinten.
29 listopada 2005, 10:00 / wtorek
dlaczego mezczyzni maja w zyciu przejebane ?
1- jak sie rodza, to i tak gratulacje przyjmuje Matka
2- jak sie zenia, to i tak wszyscy podziwiaja tylko panne mloda
3- gdy umiera, to i tak zona kasuje rente
30 listopada 2005, 01:15 / środa
Dwóch facetów. Wieloletni przyjaciele od dzieciństwa.
Jednak jeden
z nich niestety jest częściowo sparaliżowany, potrzebuje trochę
pomocy
w codziennym życiu.
Pewnego dnia siedzą u niego na werandzie,
sparaliżowany mówi:
- Wiesz, co, mam pytanie - czy naprawdę jesteś moim przyjacielem?
- No jasne stary, znamy się od dziecka, wiesz, ze zrobiłbym dla
ciebie wszystko!
- Wiem, mój przyjacielu, wiem. Miałbym wiec do ciebie małą prośbę
czy przyniósłbyś mi z piętra skarpetki?
Robi się trochę chłodno, a jak wiesz, ja nie jestem w stanie tego zrobić.
- Stary, w ogóle nie ma o czym mówić. Skoczyłbym dla ciebie w ogień.
- Dziękuje ci mój przyjacielu.
Facet idzie na piętro, otwiera drzwi do pokoju, Wchodzi i staje oniemiały.
Przed oczami rozpościera mu się cudowny widok - dwie córki jego
przyjaciela, młode, piękne jak marzenie, ubrane jedynie w
bieliznę. Facet nie może oderwać wzroku, targają nim wyrzuty sumienia
- w końcu to córki jego najlepszego przyjaciela, jednak w końcu
poddaje się instynktom i mówi:
Wasz ojciec przysłał mnie, żebym się z wami przespał.
- Niemożliwe! - mówi jedna.
- Nieprawdopodobne! - mówi druga.
- No cóż, jeśli mi nie wierzycie, zaraz wam udowodnię. Facet podchodzi
do okna, otwiera je i krzyczy...
- Obie?
- Tak, tak, obie! Dzięki, stary!
30 listopada 2005, 16:21 / środa
juz wiadomo z czyich domow sa wszystkie kur.. w Krakowie bo cracovia mowi ze lepiej miec siostre w burdelu niz brata Wiślaka.

BRAVO BRAVO sami se miejsce w szeregu robia

TYLKO LECHIA !!!!
1 grudnia 2005, 16:13 / czwartek
To nawet nie tyle co dowcip, a fakt... Każdego zachęcam do spróbowania... :D

*** Jak wykończyć "bezkonkurencyjne" Radio Maryja? ***
1. W urzędach pocztowych znajdują się specjalne druki o następującej
treści: "Cel Radio Maryja Dar dla Radia Maryja w Toruniu Bank Pocztowy
SA pierwszy oddział w Toruniu 131263-61580-27006-100-0/0".
2. Wypełniamy druk i wysyłamy na rzecz Radia Maryja 1 grosz. W
urzędzie mogą nie chcieć przyjąć jednego grosza, ale wtedy trzeba
się kłócić, bo pocztowcy nie mają prawa odmówić przyjęcia naszego
wsparcia na rzecz naszej "ulubionej" stacji.
3. Za nami staje nasz kolega i tez wpłaca 1 grosz. Uwaga: nie płacimy
nic za przekaz, ponieważ płaci za niego odbiorca - taka jest umowa
radia z pocztą.
4. Za nim staje nasz trzeci kolega i również wpłaca grosz.
5. Następnie znowu my wpłacamy 1 grosz i tak w kółko.
6. Wysyłamy w sumie 120 groszy, trzy razy (w sumie 360 groszy, czyli 3,6
PLN).
7. Operacja ma sens. Za każdy z przekazów Radio Maryja płaci poczcie
opłatę pocztową (ok. 3,6 zł). 3,6 x 360 to 1296 zł opłaty pocztowej
zapłaconej przez radio.
8. 1296 zł odjąć wpłacone przez nas 3,6 zł daje 1292,4 zł ujemnego
wsparcia dla rozgłośni.
9. Wpłacać pieniądze na rzecz radia mogą również niewierzący.

Roześlij to dalej a wykończymy Rydzyka! :)
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2017. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.076