Gdańsk: wtorek, 13 listopada 2018
FORUM
Podstrony:


Uśmiechnijmy się !!!

strona 8/64

3 sierpnia 2006, 08:32 / czwartek
Nie wiem czy było ale na wszelki wypadek zapodam.

Na skrzyzowaniu do siedzacego na koniu policjanta podjerzdza chlopiec na swym malym rowerku.
- skad masz taki ladny rower? - zagaduje policjant
- dostalem od mikolaja - odpowiada chlopiec
- to powiedz mikolajowi, zeby za rok przyniusl ci tez lampke - usmiechnol sie policjant i podal malemu mandat.
- a skad pan ma takiego ladnego konia? - pyta chlopiec
- dostalem od mikolaja - odpowiada policjant
- to niech mu pan powie, zeby za rok przyniusl panu konia z ch...m miedzy nogami a nie na plecach
4 sierpnia 2006, 07:51 / piątek
Zaznacz właściwą odpowiedź:

Dlaczego Pasibrzuch nie miał chełmu na głowie??
A) Bo go połknął.
B) Bo ma za dużą głowę (od myślenia) i mu się nie mieści.
C) Bo nasrał do niego jak uciekał przed kibicami.
4 sierpnia 2006, 16:26 / piątek
- Ej , laska! Ruchasz się?

- Słucham ?!?

- Eee..., sorki..., wygłupiłem się..., Boże co za nietakt... nienajlepiej zaczęliśmy naszą znajomość... Spróbujmy jeszcze raz, dobrze? Jak masz na imię?

- Grażyna

(po chwili zastanowienia)

- Ej , Grażyna, ruchasz się?
4 sierpnia 2006, 18:05 / piątek
Zajęcia z savoir-vivre'u. Prowadzi kobieta, wśród uczestników sami panowie. Pani zadaje pytanie:
Jesteście na przyjęciu lub w restauracji. Musicie udać się
w pewne miejsce. Jak usprawiedliwicie przed swoją towarzyszką swą chwilową nieobecność.
Idę się wysikać - padła propozyzja z sali.
No niestety - odparła prowadząca - słowo "wysikać" może zostać uznane za prostackie i grubiańskie.
Przepraszam, ale muszę udać się do ubikacji - zgłosił się inny uczestnik. No cóż - prowadząca na to - mówienie o ubikacji przy jedzeniu
trudno zaliczyć do kanonów kultury. Może jakieś inne pomysły?
Pani wybaczy - na to kolejny uczestnik - ale muszę udać się
uścisnąć kogoś, kogo mam nadzieję przedstawić pani po kolacji.
4 sierpnia 2006, 23:15 / piątek
I
Rzucasz się na nią gwałtownie. Nic z tego! Znów się wymyka! Doganiasz, zaciskasz palce na wyzywających, śliskich krągłościach, unieruchamiasz... Tak, za chwilę będzie Twoja... Nie, nadal walczy, broni się, kaleczy Ci kciuki, drapie przeguby... Klniesz ,ale nie rezygnujesz. Ona musi zrozumieć, że nie ma szans. Po rozpaczliwej szarpaninie przygniatasz ją ciężarem ciała i sięgasz po nóż. Na jego widok kapituluje, leży potulna i gotowa na wszystko. Jest Twoja. Przez chwilę napawasz się zwycięstwem, a potem rżniesz, rżniesz, rzniesz... Możesz być z siebie dumny. Otwarcie puszki ruskich szprotek zajęło Ci tylko dwadzieścia minut! Smacznego.

II
Jest duża, podłużna i bardzo delikatna. Wyczuj palcem najwrażliwszy punkt, po czym ostrożnie spenetruj wejście. Powoli, bez pośpiechu, choć tak bardzo chciałbyś już dostać się do środka... Sięgnij paznokciem jak najdalej, jak najgłębiej! Gdy poczujesz opór, przerwij na chwilę. Daj odpocząć materii, której dotykasz. Już wiesz, od czego zacząć... Wyprostuj palce i jednym ruchem rozerwij kleistą przeszkodę. Trudno, musisz być brutalny. Użyj siły! Pokonaj opór! Serce wali Ci jak oszalałe, masz miękkie nogi, trzęsą Ci się ręce... Dajesz upust swej furii. Brawo! Rozerwałeś kopertę z rachunkiem za telefon!

III
Oto ona. Czeka. Prowokuje do działania. Teraz wszystko zależy od Ciebie. Zegnij ciało w pałąk i ugnij kolana. Obejmij ją mocno z obu stron. Podwiń nogi i wsuń się w wolną przestrzeń pod nią. Przylgnij do niej udami. Nie rozluźniając uścisku, wykonaj kilka płynnych, posuwistych ruchów. Wepchnij się głębiej. Teraz przytul ją mocno do piersi. Przesuń się nieco w prawo. I jeszcze trochę. Dobrze! Naprzyj całym ciałem. Masz ją na wprost - zimną, nieustępliwą... Nie przejmuj się! Jesteś panem sytuacji. Jeszcze tylko kilka intensywnych ruchów i... możesz sobie pogratulować! Udało Ci się usiąść za kierownicą małego Fiata!

IV
Niby zwyczajna szpara, a nie możesz się od niej oderwać. Wsuwasz palec. Mieści się prawie cały. No tak, teraz nie da się go wyciągnąć z powrotem. Trzeba poślinić. Gmerasz palcem w lewo, w prawo... Wreszcie wyszedł. Oglądasz go z irytacją. Wokół paznokcia widać trochę krwi. To przyspiesza podjęcie decyzji. Boazeria nie ma prawa się rozsychać! Jutro zadzwonisz do stolarza.

V
To twój pierwszy raz. Kiedy leżysz, twoje mięśnie naprężają się. Starasz się odwlec ten moment szukając jakiejś wymówki, ale on nie zwraca na to uwagi i zbliża się do Ciebie. Pyta się, czy się boisz, a Ty dzielnie potrząsasz swoją głową usiłując pokazać mu, że nie czujesz strachu. On ma więcej doświadczenia tak więc i tym razem jego palec trafił we właściwe miejsce. Dotyka Cię delikatnie a Ty drżysz - On jest delikatny, tak jak obiecał. Patrzy głęboko w Twoje oczy i mówi, abyś Mu zaufała - On robił to wiele razy. On uśmiecha się, podczas gdy Ty otwierasz się jeszcze bardziej dla niego. Zaczynasz błagać go, by się pośpieszył, ale on jest powolny, jakby starał się zadać Ci niewielki ból. On sięga coraz głębiej, naciska coraz mocniej ...... On patrzy na Ciebie i pyta, czy bardzo boli. Twoje oczy napłynęły łzami, ale bohatersko kiwasz głową prosząc, aby kontynuował... On sięga głębiej, potem wynurza się, ale Ty jesteś zbyt otępiała by czuć Go w sobie. Po kilku chwilach czujesz coś twardego, przylegającego do Ciebie i drążącego jeszcze bardziej... I koniec. Jesteś zadowolona, że masz to za sobą. On uśmiecha się do Ciebie tak, jakbyś była jego najbardziej upartym, ale jednocześnie najbardziej przyjemnym doświadczeniem. Uśmiechasz się i dziękujesz swojemu dentyście. W końcu był to Twój pierwszy raz, kiedy dentysta zakładał Ci wypełnienie....
5 sierpnia 2006, 10:38 / sobota
przychodzi eskimoski myśliwy z polowania do iglo i mówi
-co ja miałem teraz zrobić?-moze posprzątać? posprzątał
mówi: to nie to ,co ja miałem teraz zrobić? moze psy nakarmić?.wyszedł nakarniłl psy i mówi : nie to też nie to co ja kurwa miałem zrobić?-moze obiad ugotować?ugotowałl obiad i mówi:kurwa to też nie to. co ja miałem teraz zrobić?
-moze zone wydymać? wydymał żone i mówi: to też nie to no co ja miałem teraz zrobić???
-aha już wiem miałem narty zdjąć
5 sierpnia 2006, 11:26 / sobota
5 sierpnia 2006, 14:10 / sobota
Nos- stare dobre czasy, Polska- Anglia w Chorzowie. Nie tylko psy tam wtedy dostały po mordzie ;-)
8 sierpnia 2006, 14:15 / wtorek
Jedzie kobieta taksówką, po dojechaniu na miejsce przeznaczenia
mówi kierowcy, że nie ma pieniędzy. Kierowca spokojnie rusza, jedzie
za miasto i zatrzymuje się na małej polance. Wysiada z samochodu,
podchodzi do bagażnika i wyciąga wielki koc. Przestraszona
kobieta
mówi:
Proszę pana, niech pan mi nic nie robi, ja mam męża i dzieci!
A kierowca spokojnie odpowiada:
A ja 40 królików, rwij trawę.
8 sierpnia 2006, 17:05 / wtorek
Pani pyta dzieci w szkole:
- Ktore z was kibicuje Arce Gdynia?
Wszystkie dzieci podnosza raczki tylko nie Jasio.
- A ty, Jasiu czemu nie podnosisz? - pyta pani.
- Bo ja kibicuje Lechii Gdańsk! - odpowiada rezolutnie Jasio.
- Ale dlaczego? - pyta pani.
- Bo tata kibicuje Lechii, mama, starszy brat... To i ja kibicuje
Lechii
mowi Jasio.
- Ale Jasiu, popatrz, nie zawsze trzeba brac przyklad z rodzicow.
Np. jakby tak twoj tata byl alkoholikiem, mama prostytutka a brat
pedalem
co wtedy bys zrobil - pyta pani.
- To wtedy bym kibicowal Arce..... - odpowiada Jasio.
8 sierpnia 2006, 22:20 / wtorek
Idzie wilk lasem i chce mu się ruchać, a tu patrzy i leży pijany królik pod drzewem to se myśi że go wyrucha. Gdy juz skonczył zrobilo mu sie zal królika i zostawił mu 50 zł. Królik sie budzi
- ale mam szczescie znalazlem 20 zł ide se kupic flaszke bolsa...
nastepnego dnia znowu idzie wilk a krolik znowu pijany wiec go wyruchal i mu zostawil 50 zł . Krolik znowu sie budzi i mowi
- no niemozliwe co za szczescie znowu pieniadze teraz 50 zł pojde se kupic 2 flaszki bolsa...
Poszedl kupil bolsa wypil i znowu lezy pijany pod drzewem znowu idzie wilk znowu go wyruchal i zostawil mu 100 zł krolik sie budzi i mowi
- o!! znowu pieniadze !! ale niepije juz tego bolsa bo mnie po nim cos dupa boli ....
10 sierpnia 2006, 21:49 / czwartek
10 sierpnia 2006, 23:40 / czwartek
odnośnik
pozdrawiam ekipy wyjazdowe i nie tylko
hehe
11 sierpnia 2006, 08:44 / piątek
11 sierpnia 2006, 08:48 / piątek
Przyszedł Jasio ze szkoły i mówi do taty:
- Dostałem piątkę i w mordę!
- Za co dostałeś piątkę?
- Bo pani zapytała mnie ile jest 7x6, a ja powiedziałem, że to jest 42!
- A za co w mordę?!
- Bo pani zapytała mnie ile jest 6x7.
Tu ojciec zdziwiony:
- Przecież to jeden chuj!
- No, też tak powiedziałem!

Tratwa płynie, a na niej czterech rozbitków: Niemiec, Polak, Rosjanin oraz Murzyn. Po pewnym czasie zaczęło kończyć się im jedzenie, więc postanowili wyrzucić Murzyna za burtę. Niemiec doszedł do wniosku, że to nie jest fair, więc wymyślił konkurs. Kto nie odpowie na pytanie ten wylatuje za burtę. Zadał pytanie Polakowi:
- Kiedy zrzucono bombę na Nagasaki?
- 1945 r.
- Ok, zostajesz
Pytanie do Rosjanina:
- Ile osób zginęło ?
- 60 tys.
- Ok, zostajesz.
Do Murzyna:
- Nazwiska!
11 sierpnia 2006, 14:04 / piątek
Nie poddam się macham dalej :D:D
odnośnik
11 sierpnia 2006, 16:41 / piątek
„Gdyby nie było tu nas w 1683 roku, dzisiaj gralibyśmy z Galatasaray”.

odnośnik
13 sierpnia 2006, 01:08 / niedziela
Trwa mecz Polska - Niemcy. Ulica. Z baru wyskakuje nagle kibic w czerwieni i bieli krzycząc:
- GOOOOL! Strzelił gola! Polak strzelił gola!
Wtedy cała okolica wpada w szał, przechodnie skaczą z radośći, samochody sie zatrzymują by świętować razem z nimi, a kibic krzyczy dalej:
- Strzelił gola! Polak! PODOLSKI!
13 sierpnia 2006, 01:11 / niedziela
Jak wygląda pozycja "na Grzesia"?
- Ona leży jak KŁODA, a on za cholerę nie może trafić...

Dlaczego kobiety biegną wolniej od mężczyzn?
Bo chcą być dłużej na ekranach telewizorów!

Podczas meczu piłkarskiego, siedzącego na trybunach chłopca zagaduje mężczyzna :
-przyszedłeś sam?
-tak,proszę pana.
-miałeś kasę na drogi bilet?
-nie ,tata kupił.
-a gdzie jest twój tata?
-w domu,szuka biletu
14 sierpnia 2006, 14:16 / poniedziałek
Wiecie jak wyglada pozycja na ''Franka''

Ona leży nieruchomo przez 9miesięcy a On nie może trafić do środka;)
16 sierpnia 2006, 15:12 / środa
W niedalekiej przyszlosci, w gabinecie I Sekretarza POP PiS
pewnego zakladu pracy. Part I - SW. MIKOLAJ.

- Niech bedzie pochwalony, Bracie Sekretarzu.
- Na wieki wiekow, Pacaniak, na wieki wiekow.
- ....
- Nie prezcie sie juz tak Pacaniak, wiecie ze nie jestem sluzbista. Poza tym
postawa "na bacznosc" obowiazuje tylko przy powitaniu. Ukleknijcie sobie
wygodnie przed biurkiem i rozluznijcie sie.
- ....
- Ale nie siedzcie na pietach bo sobie kregoslup pokrzywicie. Wyprostujcie
sie, bo nie moge patrzec jak sie meczycie.
Wezwalem was w sprawie prezentow swiatecznych dla dzieci pracownikow naszego
zakladu.
- Tak, slucham Bracie Sekretarzu.
- Wasza brygada zostala wytypowana do wreczania prezentow, bedziecie Swietymi
Mikolajami. Cieszycie sie?
- Jak to? Przeciez jest czerwiec!
- Hahaha!!! A to pewnie nie wiecie ze na przyklad w takiej Australii Swieci
Mikolajowie rozdaja prezenty wlasnie latem!!! Sam widzialem w telewizji.
- Ale Australia jest na drugiej polkuli!
- Pacaniak, odleglosc nie moze byc dla nas przeszkoda! Swiat sie globalizuje!
To, jak? Cieszycie sie?
- Bardzo. Moje dzieciaki juz dawno nie dostaly zadnego prezentu. Ciezko jest.
- Ciezko Pacaniak, ciezko. Budujemy IV RP. A to wymaga wyrzeczen. I dlatego
nie wszystkie dzieci dostana prezenty, niestety. Musielismy wybierac. Macie
tu liste z adresami i imionami dzieci czlonkow kierownictwa Partii w naszym
zakladzie. Pobierzecie ubior Sw. Mikolaja w magazynie i ruszajcie do sklepu
po zabawki.
- A pieniadze ...?
- Racja Pacaniak, racja. Zapomnialem. Macie tu druga listę. Tu u gory jest
napisanie "Ja, Pacaniak Jozef deklaruje chec wplaty ponizszej kwoty na akcje
wreczania prezentow dla dzieci pracownikow naszego zakladu i apeluje do
kolektywu o poparcie mojej inicjatywy". Ponizej nazwiska. Przy waszym
pozwolilem sobie wpisac 500PLN.
- Jezu, przeciez ja zarabiam 600PLN.
- Trudno Pacaniak, trudno. Chyba nie jestescie liberalem i nie myslicie
wylacznie o sobie. "Solidarna Polska solidarnych obywateli". Mowi wam to cos?
No!
Idzcie juz z Bogiem Pacaniak, idzcie z Bogiem. Ja tymczasem odmowie za Was
dziesiatke rozanca w intencji Waszej odnowy moralnej.
16 sierpnia 2006, 15:28 / środa
Świetna scenka!!! :-))))))) troche mi to przypomina Kabaret Moralnego Niepokoju. Nie zdziwiłbym sie, gdyby autorem tekstu okazał sie Robert Górski :)))))))
16 sierpnia 2006, 15:54 / środa
NIe wiem kto jest autorem, znalazłem to na forum onetu ;)

W niedalekiej przyszlosci, w gabinecie I Sekretarza POP PiS
pewnego zakladu pracy. Part II - AKADEMIA.

- Niech bedzie pochwalony Bracie Sekretarzu.
- Na wieki wiekow, Pacaniak, na wieki wiekow. Zblizcie sie i ukleknijcie sobie
wygodnie. Mam wam cos do powiedzenia.
Pacaniak! Przestancie lizac mnie po butach, to obrzydliwe. Jaka ja mam
pewnosc czy myliscie dzisiaj zeby? Jesli chcecie okazac szacunek
przedstawicielowi Partii, co sie wam chwali, to wystarczy delikatne musniecie
ustami.
- Tak jest Bracie Sekretarzu, pokornie prosze o wybaczenie, ale nie moglem sie
powstrzymac.
- No dobrze juz dobrze. Powiedzcie mi jaki dzien dzisiaj mamy?
- Sroda.
- Nie Pacaniak.
- Czwartek ???
- Nie. Mamy srode! Ale o co innego mi chodzilo.
- To nie wiem.
- Jak to Pacaniak??? Jak wam nie wstyd! Przeciez dzisiaj jest ... rocznica
objecia dozywotniej prezydentury przez Jego WYSOKOSC Prezydenta Lecha
Kaczynskiego.
- Zapomnialem.
- Zapomnieliscie. No wlasnie. Na ktora zmiane dzisiaj robicie?
- Na pierwsza. Od 6-tej do 18-tej. Jak zwykle.
- To doskonale. Akurat bedziecie mieli czas, zeby wrocic do domu, umyc sie,
wlozyc swiateczny drelich i wrocic z rodzina na zaklad na 20-ta.
- A po co?
- Jak to, po co? Z okazji rocznicy na usilne prosby zalogi Partia
zorganizowala uroczysta Akademie. Po 12 godzinach ciezkiej pracy dla IVRP
przyda wam sie pare godzin rozrywki. Zapomnieliscie juz jak liberalna
dyktatura traktowala was wylacznie jako zwierze robocze majace wypracowac
liberalnym kapitalistom ZYSK. My, choc to dla mnie zaskakujace, widzimy w was
ROWNIEZ czlowieka!. Partia dba abyscie rozwijali sie zarowno fizycznie jak i
duchowo! Cieszycie sie?
- Bardzo.
- To dobrze. Tu macie program:
Na poczatek Jego Magnificencja Rektor Wszechpolskiej Katolickiej Akademii
Etyki Mediow Jacek Kurski odczyta traktat filozoficzny autorstwa Jego
WYSOKOSCI Prezydenta IVRP Lecha Kaczynskiego pod tytulem "Sp.....j dziadu -
rzecz o kondycji moralnej emerytow".
Nastepnie 500 osobowy chor rodziny Pospieszalskich odspiewa wiazanke piesni
genetycznie patriotycznych. Partie solowe wykonaja Jego Ekscelencja Posel
Bielan (sopran koloraturowy) i Jego Ekscelencja Posel Kaminski (mezzosopran).
Po 10 minutowej przerwie Jego Ekscelencja Posel Przemyslaw Gosiewski
rozpocznie melorecytacje XXXVII tomu autobiografii Jaroslawa Kaczynskiego pod
tytulem "Jaroslaw Kaczynski - zycie, walka i tworczosc".
Po odczytaniu kilku rozdzialow na scene wejdzie amatorski zespol baletowy
siostr Szarytek w barwnych strojach kurpiowskich, ktory odtanczy kilka tancow
z baletu "Jezioro kacze". Atrakcja wieczoru bedzie partia solowa 96-cio
letniej siostry Zuzanny Jagody, ktora w parze z ociemnialym i gluchoniemym
organista Józefem Mydlo z Gory Kalwarii wykona potrojnego wyrzucanego
ritbergera z ladowaniem telemarkiem.
Na zakonczenie kompania karmelitow bosych w strojach sluzbowych da pokaz
musztry paradnej przy akompaniamencie tam-tamow ludowego ansamblu z Górnej
Wolty prowadzonego przez Ksiezy Misjonarzy.
Jak widzicie Pacaniak, program akademii jest bardzo atrakcyjny. Gwarantuje
zarowno rozrywke jak i duchowe ubogacenie.
- Widze. Wprost nie moge sie doczekac.
- To dobrze. Koszta biletow sciagniemy wam z wynagrodzenia.
- Biletow???
- A jak mysleliscie. To tylko w lumpenliberalizmie akademie byly za darmo.
Wysoka sztuka kosztuje. To nie jakis tam Balzac czy Shakespeare. Cena biletu
100PLN. Macie zone i osmioro dzieci wiec wychodzi ladna okragla sumka.
- Jezu ale przeciez jak zarabiam 600PLN.
- Zakladowa Partyjna Kasa Oszczednosci udzieli wam kredytu, 25% rocznie. Jak
dla brata. No idzcie juz idzcie Pacaniak. Plan sam sie nie przekroczy. Niech
was Panienka Jasnogorska prowadzi.
17 sierpnia 2006, 13:44 / czwartek
W niedalekiej przyszlosci, w gabinecie I Sekretarza POP PiS
pewnego zakladu pracy. Part III - KOLEDA.

- Niech bedzie pochwalony Bracie Sekretarzu.
- Na wieki wiekow Pacaniak, na wieki wiekow. Zblizcie sie.
- ....
- Nie przesadzajcie, Pacaniak, nie przesadzajcie. Nie musicie od drzwi
szorowac na kolanach. Konstytucja IV RP wyraznie mowi, ze rozmowa z czlonkiem
kierownictwa Partii odbywa sie na kleczkach, ale podejsc do mojego biurka
mozecie sobie spokojnie na nogach.
No juz dobrze, Pacaniak, dobrze. Macie tu gazete, podlozcie sobie pod kolana
zeby wam sie wygodnie kleczalo.
- Bog zaplac, Bracie Sekretarzu, Bog zaplac.
- No i jak wam minely Swieta Pacaniak?
- Glownie na zakladzie, Bracie Sekretarzu. Bierzemy udzial we wspozawodnictwie
pracy pod haslem "Ora et Labora" o nagrode "Zlotego Mohairowego Beretu"
ufundowana przez Prymasa Rydzyka. I trzeba bylo podgonic z planem.
- Tak Pacaniak, tak. Wszyscy budujemy IV RP, nikt inny za nas tego nie zrobi.
Musze Wam powiedziec Pacaniak ze ja tez pracowicie spedzilem ten radosny
czas.
- Tak?
- Tak Pacaniak. Razem z innymi czlonkami kierownictwa naszej Partii wzielismy
udzial w wyczerpujacym seminarium wyjazdowym "Sporty zimowe - droga
ubogacenia duszy chrzescijanina". W St. Moritz, w Szwajacarii. A Brat
Zastepca nawet zlamal noge. Jak widzicie byly to ciezkie i nawet
niebezpieczne dwa tygodnie. Ale czego nie robi sie dla zakladu, Partii i
Kraju.
Tak Pacaniak, tak. Budowa IV RP wymaga od nas poswiecen. Od wszystkich.
Zrozumieliscie?
- Zrozumialem.
- Dobrze Pacaniak. Swieta minely, a po Swietach jest co... Pacaniak?
- ???
- Koleda, Pacaniak, koleda. Cieszycie sie?
- Bardzo.
- Tak jak w poprzednich latach dla waszej wygody uzgodnilismy terminy z
parafia. Dostaniecie pol dnia wolnego zeby moc sie przygotowac duchowo do
tego radosnego wydarzenia. Odpracujecie to sobie w niedziele. Szczegoly
uzgodnijcie z Ksiedzem Proboszczem - nie chcemy ingerowac w wasze praktyki
religijne. Jestesmy wszak panstwem neutralnym swiatopoglodowo. Prawda
Pacaniak?
- SWIETA PRAWDA.
- A po koledzie koscielnej, Pacaniak, KOLEDA PARTYJNO-PANSTWOWA!!!
- O Jezu!?
- Tak Pacaniak, tak. Nasza Partia nie moze i nie chce zrzucic z siebie
obowiazku dbania o duchowa strone egzystencji naszych obywateli. Bedziecie
mogli podzielic sie z nami waszymi radosciami i troskami.
- Z WAMI????
- Tak. Pacaniak, tak. Spotkal was niezwykly zaszczyt. Oprocz mnie i Brata
Zastepcy odwiedzi was Brat z Dzielnicy!!! Pouczcie dzieciaki, zeby nie
zebraly o skorki od chleba, jak w zeszlym roku, zeby wstydu nie bylo! I
wymyjcie je jak nalezy. Aha, i nauczcie ich piesni "Lulajze Jaruniu". Brat z
Dzielnicy bardzo ja lubi. Moze da waszym dzieciakom obrazki z Dzieciatkiem
Lech i Dzieciatkiem Jaroslaw.
- Tak jest Bracie Sekretarzu.
- Powiedzcie mi Pacaniak jaki planujecie poczestunek dla nas i dla Brata z
dzielnicy.
- Poczestunek???
- No chyba nie postawicie kubka z paluszkami jak jakas liberalna sknera!!! Co
jecie na obiad?
- W tygodniu kartofle w mundurkach z kwasnym mlekiem. A w niedziele dzieciaki
dostaja skorke od sloniny do polizania.
- Smaczne i pozywne jedzenie Pacaniak. Zazdroszcze wam. Niestety moja watroba
nie pozwala mi na takie frykasy. Macie tu kartke z menu: Dla mnie jagniecina
po prowansalsku z szafranem i truflami, Brat Zastepca lubi owoce morza -
homar bedzie w sam raz, a Brat z Dzielnicy uwielbia dziczyzne - proponuje
comber z jelonka z prawdziwkami. Do tego czerwone i biale wino. Czerwone moze
byc Chateau Latour 1969, a biale niech bedzie jakies renskie. Tylko nie
kupujcie byle czego.
- Jezu przeciez to bedzi kosztowac majatek!
- Nie martwcie sie Pacaniak. Partyjno-Zakladowa Kasa Zapomogowo-Pozyczkowa juz
udzielila wam korzystnego kredytu, 10% miesiecznie. No idzcie juz, idzcie.
- Ide Bracie Sekretarzu.
- A jeszcze jedno. Mam dla was dobra wiadomosc. W tym roku nie bedziecie
musieli przygotowywac koperty ani dla ksiedza ani dla Partii.
- O Matko Boska.
- Tak Pacaniak. Zorientowalismy sie ze to dla was krepujace, nie wiecie ile
dac, wstydzicie sie dac zbyt wiele. Dlatego dla waszej wygody od tego roku po
prostu bedziemy potracac kolede z waszych poborow. Cieszycie sie?
- Bardzo.
- No!Z Bogiem Pacaniak, z Bogiem. Biegnijcie juz do maszyny. Plan sam sie nie
przekroczy!
17 sierpnia 2006, 23:27 / czwartek
hahaha doobre :D
18 sierpnia 2006, 13:17 / piątek
W niedalekiej przyszlosci, w gabinecie I Sekretarza POP PiS
pewnego zakladu pracy. Part IV.

- Niech bedzie pochwalony Bracie Sekretarzu.
- Na wieki wiekow Pacaniak, na wieki wiekow. Zblizcie sie i ukleknijcie sobie
wygodnie.
- ....
- Na obu kolanach Pacaniak!!! Wiecie ze nie lubie prowizorki. Co to ma byc?
Wydaje sie wam ze jestescie na biezni w blokach startowych. Jak to w ogole
wyglada? Pogiety jakis, powykrzywiany. Czy tak wyglada obywatel uradowany tym
ze zyje w IV RP?
- Pokornie prosze o wybaczenie Bracie Sekretarzu.
- No dobrze juz dobrze. I przestancie lizac mnie po butach. To obrzydliwe.
Wystarczy delikatne musniecie wargami.
Taaaak..... Powiedzcie mi Pacaniak co to jest pluralizm polityczny.
- To jest ten...no.... no ten...
- No ?
- .... no chyba nie wiem. Prosze o wybaczenie Bracie Sekretarzu.
- Nie przejmujcie sie Pacaniak. To nawet dobrze o was swiadczy ze nie wiecie.
Jestescie lojalnym obywatelem IV RP i NIE POWINNISCIE wiedziec takich rzeczy.
Otoz - pluralizm polityczny polega na tym ze w danym kraju dziala KILKA partii
politycznych.
- O Jezusie Nazarenski !!!
- Rozumiem Pacaniak, wasze zaskoczenie. Zgadzam sie, to historyczna anomalia,
by nie powiedziec dewiacja. Coz, swiat nie jest idealny i nie wszystkim
narodom dane jest zazywac szczescia i dobrobytu jakie zapewnila wam nasza IV
RP. To bardzo przykre.
- Ale w telewizji nic o tym nie mowili.
- W telewizji nie mowia o wszystkim, Pacaniak. W przeciwnym razie kiedy
emitowaliby tak uwielbiane przez ludnosc programy jak codzienne 2-godzinne
recytacje dziel zebranych Jaroslawa Kaczynskiego. Kiedy moglibyscie zobaczyc
nieustajacy festiwal piesni partyjnych i patriotycznych. A transmisje z obrad
gminnych, powiatowych, wojewodzkich i centralnych organow naszej partii.
Musimy wybierac to co NAJWAZNIEJSZE. Ot co.
- Rozumiem.
- W zwiazku z atakami propagandowymi prowadzonymi przez okreslone liberalne
kola na Zachodzie, Partia nasza postanowila wprowadzic w kraju pluralizm
polityczny.
- ???
- Jak sie nazywacie Pacaniak?
- No... Pacaniak.
- A tak. Na "P". Czekajcie, czekajcie ..... Mam. Zostaliscie oddelegowani do
partii "Prawo i Uczciwosc". Na szeregowego czlonka.
- Jak to? Przeciez juz 10 lat temu zlozylem podanie o zapisanie do PiS i od
tego czasu zgodnie ze statutem co miesiac place skladki!
- Pacaniak, czy wy moze wypominacie Partii te marne 25% waszych poborow?! Tak
sie odwdzieczacie za dobro jakie wyswiadcza Partia Wam i waszej rodzinie.
- Ale bron Boze Bracie sekretarzu. Niech mnie reka Boska broni. Tylko dlaczego
mam teraz nalezec do innej partii?
- Bo tak zdecydowala Partia, Pacaniak. Musimy sprawdzic wasza postawe,
lojalnosc. Te 10 lat nie bardzo przyblizylo was do zaszczytu jakim jest bycie
czlonkiem Partii. Musicie sie bardziej starac.
- A dlaczego akurat do "Prawo i Uczciwosc"?
- Z rozdzielnika Pacaniak. Patrzcie tutaj:
A-H - "Sprawiedliwosc i Pracowitosc"
I-M - "Poboznosc i Lojalnosc"
N-Q - "Prawo i Uczciwosc"
R-z - "Braterstwo i Posluszenstwo"
A wy jestescie na "P". Skladki na nowa partie bedziemy sciagac wam z pensji.
25%.
- A te na PiS?
- Tak jak do tej pory. Chyba nie chcecie stracic 10 lat okresu
kandydackiego??? No i corocznego przydzialu worka kartofli i 10kg cebuli na
zime? Partia dba o was jak o syna rodzonego, a wy co? Chyba nie jestescie
liberalnym egoista!!!.
- No chyba nie jestem...
- Bardzo dobrze. To idzcie juz. ...Aha jeszcze jedno. Dzwonili z personalnego
ze jeszcze nie odebraliscie ostatniego numeru miesiecznika "Zycie Partii i IV
RP". Zgloscie sie natychmiast.
-....
- Nie musicie lapac sie za portfel, Pacaniak :-). Te 100PLN juz sciagnelismy
wam z pensji. Idzcie z Bogiem. Niech wam Maryja blogoslawi.
18 sierpnia 2006, 13:54 / piątek
Wraca facet do domu i od progu krzyczy:
- Jessss wygralem w lotto, jest! udalo sie! SZEŚĆ, SZOSTKAAA! wydziera sie zadowolony z siebie.
Patrzy, a tu zona siedzi smutna i placze.
-Co sie stalo - pyta.
Na to żona: - Mama mi dzis umarla.
Facet wrzeszczy: - Yessssssssssss! Kur**, KUMULACJA !
19 sierpnia 2006, 07:33 / sobota
SPOWIEDŹ ŻONY....:)))

Mąż i żona świętują swoją rocznicę ślubu.

W pewnym momencie mąż pyta żonę:
- Powiedz mi kochanie, czy kiedykolwiek mnie zdradziłaś?
- Proszę, nie pytaj mnie o takie rzeczy.
- Ale ja nalegam, powiedz mi, proszę.
- No dobrze, zdradziłam Cię trzy razy.
- Trzy razy? Jak to się stało?
- Mężu, czy pamiętasz jak 15 lat temu chciałeś rozkręcić
swój własny biznes i żaden bank nie chciał udzielić Ci kredytu? A pamiętasz, jak sam prezes banku przyszedł do nas do domu, pod Twoja nieobecność, i zatwierdził kredyt bez żadnych dodatkowych pytań?
- Och kochanie, zrobiłaś to dla mnie... Szanuje Cię jeszcze bardziej za to co zrobiłaś. Ale kiedy był ten drugi raz?
- Pamiętasz, 10 lat temu sytuację, kiedy miałeś ten straszliwy atak serca i żaden z lekarzy nie chciał się podjąć tej ryzykownej i skomplikowanej operacji? I wtedy ten jeden doktor zgodził się Ciebie operować i dzięki temu do dzisiaj jesteś w tak dobrej kondycji.
- Moja najdroższa! Nie mogę wprost w to uwierzyć, że zrobiłaś to dla mnie. Jestem Ci wdzięczny. Ale powiedz mi, jak to było tym trzecim razem.
- Czy pamiętasz tę sytuację, kiedy kilka lat temu chciałeś zostać prezesem klubu golfowego i brakowało Ci 53 głosów.......

sejm odnośnik
20 sierpnia 2006, 19:31 / niedziela
Pewnie juz było ale moze ktos jeszcze tego nie widział,
avanti w czeskim sejmie miedzy ministrem zdrowia i byłym wicepremierem.
( byly v-ce premier pokarał ministra w zarąbisty sposób - szacuneczek dla kola)

odnośnik

I tak nic nie przebije zadym w azjatyckich parlamentach....
22 sierpnia 2006, 18:54 / wtorek
Myśliwy poszedł na polowanie i zobaczył zająca. Podszedł na 50 metrów,
przymierzył, strzelił. Dym się rozwiał, zając dalej siedzi. Podszedł na 20
metrów - to samo. Zdenerwował się, przyłożył zającowi lufę do głowy, strzelił...
Dym się rozwiał, zając wstaje, otrzepuje się i mówi:
- Pojebało Cię??!!
23 sierpnia 2006, 19:15 / środa
23 sierpnia 2006, 19:40 / środa
odnośnik

jeszcze cos takiego znalazlem;]
24 sierpnia 2006, 10:26 / czwartek
25 sierpnia 2006, 16:12 / piątek
30 sierpnia 2006, 01:20 / środa
Jak Lechia będzie robić takie akcje jak ta Pani, a w szczególności te w 1 minucie, 37 sekundzie to:

odnośnik

- napewno awansujemy do OE! :-)))
- zdobędziemy PP!
- mamy Champions League w pierwszym sezonie na Bałtyckiej Arenie! :-)

A MY SWOJE : L E C H I A _ G D A Ń S K !!!
30 sierpnia 2006, 23:04 / środa
Lechia przypływa do Opola

Trójmiejska piłka nabiera rozpędu - Arka Gdynia (a jest taka drużyna ?? – zapytał kibic Lechii) gra kolejny sezon w Orange Ekstraklasie, Lechia Gdańsk z kolei na jej zapleczu, tylko Sopot odbiega od tego nurtu, gdyż tam raczej bardziej promowana jest odmiana plażowa i życie toczy się bardziej festiwalowo, zwłaszcza gdy przyjeżdża ulubieniec Ministra Edukacji – Elton John.
Patrząc na załogę statku „Lechia” przycumowanego w porcie Gdańsk nie jest problemem znaleźć starych dobrych marynarzy takich jak: Manuszewski z ORP Lubin, Cetnarowicz (honorowy tytuł Polskiej Żeglugi Morskiej), Szulik z frachtowca „Olsztyn”, Pęczak z tankowca „Katowice”, czy Mariusz Pawlak wychowany na „Darze Młodzieży” czyli juniorach Lechii, znanych z pokładów innych polskich "łajb", a także tych pływających pod obcą banderą (choć trudno powiedzieć, żeby Monachium, w przypadku S.Wojciechowskiego pływającego na statku „Bayern”, miało dostęp do morza; a i sam marynarz miał bardzo ograniczone funkcje na tym okręcie).
Nie brakuje też majtków na pokładzie takich jak: Buzała (ze statku „Lech”, czyli udoskonalonej wersji „Lechii” pływającej w regatach wyższej klasy), czy Fechner, który znakomicie czyści… pokład zwłaszcza w jego tylnej części.
Załoga Lechii zajmuje obecnie w regatach klasy drugiej 7 pozycję tracąc 8 punktów do prowadzącej w regatach „Zawiszy”. Po pokonaniu 5 boi „Lechia” zostawiła za sobą załogę „Podbeskidzia” i doświadczoną w regatach warszawską załogę „Polonii”, dziób w dziób utrzymała się z statkiem ”Janikowo”, lecz „Górnik” i „Jagiellonia” przy lepszym wykorzystaniu wiatru zostawiły w tyle gdański statek.
Odra Opole z kolei wynurzyła się po dwóch porażkach i na horyzoncie widać już właśnie statek „Lechii”. Odległość w tabeli regat to tylko jeden punkt, więc zapowiada się niesamowity pojedynek obu załóg. Opolska eskadra będzie chciała z jak najlepszej strony pokazać się opolskiej publiczności trochę zdegustowanej pojedynkiem ze Stalowa Wolą. Z wielką przyjemnością w Opolu chciałoby się zobaczyć równie dobry występ M. Kalu (dwie bramki w Jankowie) oraz reszty załogi, ale tej do 60 minuty regat, gdy wiatr wiał w plecy. Mimo, że za oknem pogoda sztormowa warto przyjść i zobaczyć kto okaże się prawdziwym wilkiem morskim i kogo poniesie fala ku zwycięstwu.

odnośnik
31 sierpnia 2006, 00:05 / czwartek
31 sierpnia 2006, 12:19 / czwartek
31 sierpnia 2006, 19:52 / czwartek
stadion Arki nowy hihi odnośnik znów chca cos sobie przywłaszczyć
31 sierpnia 2006, 20:34 / czwartek
a to wszystko mowiaca flaga arki :D

odnośnik
31 sierpnia 2006, 20:53 / czwartek
te, Szwagier... humor Ci się wyostrzył w tym dzikim kraju...

to raczej flaga grupy niepełnosprawnych kibiców, którzy wbrew losowi także są obecni na stadionach... na Traugutta także - więc chyba nie ten wątek. Pozdro!
31 sierpnia 2006, 21:03 / czwartek
wiem, wiem... taki joke, bez urazy plz ale tak mi sie skojarzylo
31 sierpnia 2006, 21:08 / czwartek
Generalnie odpuszczając sobie, że to w śledziowie, to fajnie by było gdyby i nasz chociaż tak wyglądał. Mam nadzieję, że jak flądry coś takiego wybudują, to i nasz prezydent zrobi coś z obiektem. Mamy naprawdę fajne miejsce i chciałbym kiedyś obejrzeć zwycięstwo biało- zielonych pod dachem i w świetle jupiterów. Ale to nie wątek na narzekanie:
Siedzą dwa jastrzębie na drzewie i trawę jarają. Podchodzi zajączek i pyta: co robicie?
- Jwesteśmy luzaki i trawę jaramy.-
- Dajcie trochę!
- A ty luzak jesteś?
- No ja jebię, mam ci tłumaczyć?
Zajec trawy skosztował i w tym momencie jeden z jastrzębi się zerwał z gałęzi złożył skrzydła i sunie w dół przepaści. Nad samą ziemią poderwał się i z powrotem na drzewo. Za chwilę drugi to samo. Zajec patrzy i sru w dół. Podlatuje jeden z jastrzębi i mówi:
- Ty zajec przecież ty nie masz skrzydeł!
- No nie mam
- O k***a ale z ciebie luzak!

I drugi z innym zakończeniem:

Siedzą dwa jastrzębie na drzewie i trawę jarają. Podchodzi zajączek i pyta: co robicie?
- Jwesteśmy luzaki i trawę jaramy.-
- Dajcie trochę!
- A ty luzak jesteś?
- No ja jebię, mam ci tłumaczyć?
Zajec trawy skosztował i w tym momencie jeden z jastrzębi się zerwał z gałęzi złożył skrzydła i sunie w dół przepaści. Nad samą ziemią poderwał się i z powrotem na drzewo. Za chwilę drugi to samo. Zajec patrzy i sru w dół. Jak pizndął w ziemię to aż zęby pokazał. Podlatuje jastrząb i mówi:
- Ty zajec ty się nie śmiej, bo ty żeś nieźle przypindolił!
1 września 2006, 14:56 / piątek
Prezydent Kaczyński odwiedza wzorowe gospodarstwo rolne.
Gdy znalazł się w chlewni, pośród stada dorodnych świń, towarzyszący
grupie fotoreporterzy natychmiast strzelają fotki. Na to Kaczyński:
- Żeby mi tam nie było jakiegoś głupiego podpisu pod zdjęciem! Typu "Kaczka i świnie" czy coś takiego...
-Ależ skąd panie Prezydencie! - odpowiadają reporterzy. - Wszystko będzie cacy.
Nazajutrz ukazuje się gazeta ze zdjęciem Kaczyńskiego wśród świń, podpis: "Lech Kaczyński (trzeci od lewej)".

Prałatowi Henrykowi ktoś ukradł z klatki ptaszka. Podczas niedzielnej mszy prałat pyta parafian:
- Kto ma ptaszka?
Podnosi się las męskich rąk.
- Nie o to mi chodzi - mówi prałat. - Kto widział ptaszka?
Podnosi się las kobiecych rak.
Prałat wkurzony:
- Nie o to pytam! Kto widział mojego ptaszka?
Wszyscy ministranci podnoszą ręce.

Mały synek pyta sie rodziców
- Co to znaczy "robić loda" ?
Rodzice, którzy już dawno uzgodnili, że będą odpowiadać na każde "trudne" pytanie ( bo po co ma dziecko szukać odpowiedzi na podwórku ), spojrzeli porozumiewawczo na siebie i mama mówi :
- Widzisz "robić loda" to brać penisa do buzi.
Na to ojciec :
- Jakie brać?... dawać!. Syna przecież mamy!

Jasiu chce popływać i pyta ratownika o zgodę:
- Czy mogę popływać w tym basenie?
- Musisz mi najpierw pokazać jak pływasz.
Jasiu zaczyna. Robi fikołki, pływa, nurkuje. Wreszcie ratownik pyta:
- Gdzie ty nauczyłeś się tak pływać?
- Tata wyrzucał mnie na środek jeziora.
- To pewnie trudno było dopłynąć do brzegu?
- Nie - mówi Jasiu. Najtrudniej było wydostać się z worka.

Kobieta słyszy dzwonek do drzwi. Po chwili otwiera je i widzi kolegę męża, który pracuje z mężem w browarze.
- Mam dla pani złą wiadomość. W browarze był wypadek i pani mąż zginął.
- O Boże! Jak to się stało?
- Wpadł do kadzi z piwem i się utopił.
Kobieta pyta przez łzy:
- Ale czy przynajmniej miał szybką śmierć?
- Obawiam się, że nie. Zanim utonął, wyłaził z kadzi pięć razy, żeby się odlać.

Drogi Mężu.

Piszę do Ciebie ten list, aby powiedzieć, że opuszczam Cię na dobre. Byłam dla Ciebie dobrą kobietą przez ostatnie siedem lat i nie otrzymałam za to nic dobrego. Ostatnie dwa tygodnie były dla mnie piekłem. Twój szef zadzwonił do mnie i powiedział, że rzuciłeś dziś robotę. Ostatniego tygodnia wróciłeś do domu i nawet nie zauważyłeś, że mam nową fryzurę, pięknie
zrobione paznokcie, przygotowałam Twoje ulubione mięso i mam na sobie nową, piękną i kuszącą bieliznę. Przyszedłeś sobie, zjadłeś w dwie minuty, i poszedłeś spać zaraz po obejrzeniu meczu. Nigdy nie mówiłeś mi też, że mnie kochasz czy czegoś podobnego. Zatem albo mnie zdradzałeś, albo nigdy nie kochałeś. Ale to już nieważne, ponieważ odchodzę.

P.S. Jeżeli masz ochotę mnie szukać, to nie rób tego. Twój BRAT i ja
przeprowadziliśmy się razem do Szczecina! Mamy nowe wspaniałe życie!

Twoja Była Małżonka.

Droga Była Małżonko.

W życiu nie spotkało mnie nic wspanialszego niż Twój list. To prawda, że byliśmy małżeństwem przez siedem lat, jednak do dobrej kobiety było Ci naprawdę daleko. Oglądałem mecze za każdym razem, kiedy epatowałaś mnie swoją żałosną nagością, chodząc po domu w bieliźnie, aby na to nie patrzeć. Szkoda że to nie działało. Zauważyłem kiedy obcięłaś włosy w ubiegłym tygodniu i pierwszą rzeczą, którą pomyślałem było "wyglądasz jak facet!". Moja matka nauczyła mnie, żeby lepiej nie mówić nic, kiedy nie jestem w
stanie powiedzieć czegoś miłego. Kiedy przygotowywałaś moje ulubione mięso, musiałaś pomylić mnie z MOIM BRATEM, ponieważ zaprzestałem jedzenia wieprzowiny już siedem lat temu. Poszedłem sobie spać, kiedy zobaczyłem Twoją nową bieliznę, ponieważ była na niej jeszcze metka z ceną. Modliłem się, żeby to był przypadek, że tego samego dnia, którego
rano pożyczyłem mojemu bratu dwieście złotych, Twoja bielizna miała na metce 199,99 zł. Po tym wszystkim nadal Cię kochałem i czułem, że jeszcze możemy to naprawić.
Zatem kiedy zorientowałem się, że właśnie wygrałem w totka dziesięć milionów, rzuciłem robotę i zakupiłem dwa bilety na Jamajkę. Kiedy jednak przyszedłem do domu, Ciebie już nie było. Jak sądzę, wszystko to stało się nie bez powodu. Mam nadzieję, że właśnie ułożyłaś sobie życie, tak jak zawsze chciałaś. Mój prawnik powiedział, że list, który do mnie napisałaś jest wystarczającym powodem, aby orzec rozwód z Twojej winy i nie dzielić majątku. Zatem trzymaj się.

P.S. Nie wiem czy Ci mówiłem, że mój brat Karol urodził się jako Karolina.
Mam nadzieję, że to nie problem.

Podpisano - Bogaty Jak Chuj i Wolny!
1 września 2006, 15:04 / piątek
Pierwszy rok na Akademii Medycznej. Profesor kończy wykład i zadaje
studentom pracę domową:
- Proszę państwa jutro zajmiemy się badaniem kału. Proszę wziąć słoiczki
i niech każdy z państwa je wypełni odpowiednią zawartością. Następnego
dnia studenci przychodzą na wykład z kałem w słoikach. Niestety jeden
gość zapomniał. Biedny bał się ochrzanu od profesora, więc szybko
pobiegł do toalety i narobił do słoika. Przychodzi zadowolony na salę
wykładową i siada na miejscu. Profesor zaczyna sprawdzać czy każdy
przyniósł wypełniony słoik. Podchodzi w końcu do zapominalskiego
studenta i patrzy na słoik, który jest cały zaparowany, gdyż zawartość jeszcze nie zdążyła ostygnąć. Pyta się go:
- Proszę pana a co to jest?
- No jak to co panie profesorze to jest moja praca domowa.
- O nie, nie, mój drogi, to jest zerżnięte na przerwie.

Idzie gostek przez pustynię i widzi głowę, wystającą z piasku. Głowa łamiącym się głosem prosi o pomoc:
- Niech pan mnie odsypie, zakopał mnie tu jakiś sadysta...
- Oj niedokładnie, niedokładnie - odparł gostek, przysypując głowę.

Pewnego razu w piątek pod wieczór, do jubilera przyszedł starszy, obleśny
dziadek z towarzyszącą mu, przecudnej urody, ok. dwudziestoletnią, zgrabną
panienką. Zaczęli oglądać pierścionki. Po dłuższej chwili ona wybrała sobie
jakiś piękny egzemplarz. Dziadek upewnił się, czy ten pierścionek na pewno
jej się spodobał i mówi jubilerowi, że go kupuje.
A jubiler na to:
- Ale ten pierścionek kosztuje 100 tys. złotych!
Na co dziadek bez wahania:
- Nie szkodzi; biorę!
A jubiler się pyta:
- Zapłaci pan gotówką, czy kartą?
- No, wie pan - mówi dziadek - taką kwotę trudno mieć w portfelu, więc
zapłacę kartą. Sprzedawca się lekko zafrasował i mówi:
- Proszę mnie źle nie zrozumieć, ale przy takiej kwocie do zapłaty muszę
sprawdzić, czy pańska karta ma pokrycie na koncie, a w piątek o tej
godzinie banki są pozamykane. Do ponied ziałku nie będę mógł zweryfikować
pańskiej karty, więc co pan proponuje?
Na co dziadek ze zrozumieniem:
- Proszę pana! Nam naprawdę zależy na tym pierścionku, więc aby nikt go nie
kupił proszę go zdjąć z wystawy i schować do sejfu wraz z moją kartą
kredytową. W poniedziałek rano sprawdzi pan w banku jej pokrycie i zadzwoni
do mnie pod numer, który panu zostawię, a ja wtedy się ponownie u pana
zjawię. No to jubiler się ucieszył i zrobił tak, jak zaproponował klient. W
poniedziałek rano po przyjściu do pracy zadzwonił do banku, podał numer
karty, a tam mu mówią:
- Panie! Ta karta nie ma pokrycia od 3 lat!!!
Sprzedawca zbladł i dzwoni do dziadka:
- Proszę pana! Co to ma znaczyć! W banku powiedzieli, że pańska karta nie
ma pokrycia od 3 lat! Jak pan to wyjaśni?
A dziadek na to z uśmiechem:
- Proszę pana, ja doskonale wiem, że moja karta od 3 lat nie ma pokrycia na
koncie. Ale czy pan wie, JAKI MIAŁEM WEEKEND?

Poszedł Terminator do łaźni, upuścił mydło, nachylił się i...
dostał wiadomość systemową: "Zainstalowano nowy sprzęt"
1 września 2006, 22:08 / piątek
Dwóch stoczniowców codziennie pod torami obalało wino do nieprzytomności. Ale jednemu żona postawiła ultimatum:
Następnym razem nie wpuszczę cie do domu buraku!
Następnego dnia biedny budowniczy krążowników morskich słucha rad starszego kolegi:
Podchodzisz do drzwi, rozbierasz się składasz ubrania ładnie w kosteczkę i dzwonisz. Żona otwiera żeby zobaczyć kto to. Wrzucasz szybko rzeczy i musi cie wpuscic, bo przeciez gołego nie zostawi ci, zeby sasiedzi plotkowali. Przekonał kolegę i poszli znowu na wino:
Nastepnego dnia: Ja pitole ale żeś poradził!
- A co było?
- Podchodzę do drzwi rozbieram się składam rzeczy w kosteczkę. Dzwonek, drzwi się otworzyły, wrzucam rzeczy, drzwi się zamknęły i tramwaj odjechał!
1 września 2006, 22:16 / piątek
Trzy koleżanki,mężatki wybrały się na imprezę. Wracając w nocy do domu zachciało im się siusiu, pech chciał, że koło cmentarza. Ale cóż, zew natury nie wybiera, więc kucają i robią swoje. Nagle jedna zaczyna krzyczeć, że coś straszy. Zrywają się i biegną przez krzaki i chaszcze...
Na następny dzień spotyka się ich trzech mężów. Na początku rozmowa się nie klei, wszyscy jacyś przygnębieni. W końcu jeden pyta drugiego:
- Stary co się dzieje? Dziwny jakiś jesteś...
- A szkoda gadać... Podejrzewam, że moja żona mnie zdradza... Wróciła wczoraj nad ranem: makijaż rozmazany, rajstopy porwane, jakieś paprochy, trawa we włosach... To co ja mogę myśleć...
- Wiesz stary jak zacząłeś to ja też wam coś wyznam. Moja chyba też mnie zdradza. Oznaki identyczne jak u ciebie: powrót nad ranem, stan też podobny...
Nie wiem co myśleć...
Na co odzywa się trzeci:
- Wy i wasze podejrzenia to nic!!! Ja, ja to mam pewność!!! Zdradza mnie!!!
Wróciła nad ranem: włosy w nieładzie, makijaż rozmazany, pończochy podarte, bluzka podarta, spódnica rozdarta, bez jednego buta ale za to szarfę miała, a jakże!!! A na szarfie:
"BĘDZIEMY O TOBIE PAMIĘTAĆ! KOLEDZY Z GDAŃSKA"!!!

Małżeństwo z dość długim stażem wybiera się na wczasy. Żona mówi:
- Wiesz kochanie, nigdy się nie zdradzaliśmy, więc mam propozycję, zdradzimy się na wczasach ale pod dwoma warunkami: tylko dwa razy i w drodze powrotnej powiemy sobie kto z kim.
Mąż się zgodził. Pojechali, wczasy minęły, wracają. Na początku milczą i jedno tylko zerka na drugie. W końcu żona nie wytrzymała:
- I co? zdradziłeś mnie?
- No tak - odpowiada mąż
- Wiedziałam!!! Ile razy?
- Zgodnie z umową, dwa.
- Z kim?
- Z brunetką i z rudą (żona była blondynką)
- Aha
Jadą dalej. Po jakimś czasie pyta mąż:
- A ty? Zdradziłaś mnie?
- No tak.
- Ile razy?
- No dwa...
- Z kim?
- Raz z załogą łodzi podwodnej i raz z jednostką wojskową...
2 września 2006, 12:10 / sobota
Manager ze swoją świtą obszedł już wszystkie zakamarki fabryki,porozmawiał z kilkoma uśmiechniętymi (i o dziwo znającymi doskonale język angielski) robotnikami, aż na koniec dotarł do hali produkcyjnej. Po chwili zauważył dwóch stojących naprzeciw siebie gości w zaplamionych kombinezonach, mocno gestykulujących i przekrzykujących warkot maszyn. "Pewnie rozmawiają o jakichś ważnych sprawach produkcyjnych" - pomyślał manager, skinął na swoją osobistą tłumaczkę i powiedział:
- Proszę podkraść się do nich niezauważenie, podsłuchać o czym mówią, przetłumaczyć na angielski i wieczorem dostarczyć mi spisaną rozmowę. Jestem przecież fachowcem i zdaję sobie sprawę z tego, że więcej
dowiem się o problemach zakładu z takiej rozmowy, niż ze wszystkich papierów i ocen prywatyzacyjnych.

Wieczorem, po powrocie do hotelu zastał na łóżku kartkę z zapisem rozmowy:

Majster do robotnika: "...wstępuję w intymne związki seksualne z tobą i twoją mamą, ty, kobieta lekkich obyczajów, nawet gwałconej tokarki, kobieta lekkich obyczajów, nie możesz, kobieta lekkich obyczajów,
prawidłowo włączyć. Dyrektor, kobieta lekkich obyczajów, polecił w żeński organ rozrodczy, kobieta lekkich obyczajów, wejść z tobą w intymne związki seksualne w tylnej linii bioder, kobieta lekkich
obyczajów, jeśli przez ciebie pasywny homoseksualisto znowu nie wykonamy, kobieta lekkich obyczajów, tego nie podobnego do męskiego organu rozrodczego planu, kobieta lekkich obyczajów, który musi zrobić gwałcona z tyłu w linii bioder fabryka."

Robotnik do majstra: "Majster to mógł wstąpić w intymne związki seksualne ze swoją mamusią, ja już wstąpiłem w intymne związki seksualne w tylnej linii bioder z panem dyrektorem, i nie będę wchodził w takie związki, kobieta lekkich obyczajów z gwałconymi tokarkami. A co najważniejsze na męskim organie rozrodczym wiszą mi wszystkie, kobieta lekkich obyczajów, plany tego gwałconego zakładu."
2 września 2006, 12:16 / sobota
- A dlaczego nie słychać że króliki się pieprzą ?
- Bo mają puchowe jajka !!!

10 najsłynniejszych powiedzonek w historii, które zawierały przekleństwo:

1 "Co to kurwa było?" - Burmistrz Hiroszimy
2 "Skąd się wzięli ci wszyscy pieprzeni Indianie?" - Generał Custer (Little Big Horn)
3 "Każdy pieprzony idiota może to zrozumieć!" - Einstein
4 "Ona tak naprawdę wygląda, do kurwy nędzy! " - Picasso
5 "Jak to, kurwa, rozwiązałeś?" - Pitagoras
6 "Co ty chcesz mieć na tym jebanym suficie?!" - Michał Anioł
7 "Kurwa, nie przypuszczam żeby teraz spadł deszcz" - Joanna d'Arc
8 "Pierdolona ulewa!" - Noe
9 "Potrzebna mi ta parada jak pieprzona dziura w głowie" - J.F. Kennedy
10 "A kto się kurwa dowie?" - Bill Clinton
2 września 2006, 20:07 / sobota
"o kurwa mam w nogach korniki" - G.Rasiak
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2017. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.027