Gdańsk: piątek, 28 kwietnia 2017
Lechia Gdańsk - serwis lechia.gda.pl
FORUM
Podstrony:


Byli piłkarze Lechii

strona 28/28

3 grudnia 2016, 14:40 / sobota
D.(rewno) Łukasik zajebał brame na 3:0 dla grającego w 10 Sandhausen przeciwko Nurnberg. Wszedł w przerwie. Kosecka na ławie.
5 grudnia 2016, 18:30 / poniedziałek
odnośnik

Vranjes out z warszawki
9 grudnia 2016, 19:22 / piątek
Buksa strzela bramkę Pogoni.
9 grudnia 2016, 19:56 / piątek
Druga z rzędu. Brawo.
31 stycznia 2017, 12:30 / wtorek
odnośnik

Adam Duda
11 lutego 2017, 17:17 / sobota
https://www.sporttube.com/play/4TGCCCG

bramka Colaka
12 lutego 2017, 19:17 / niedziela
Kobylański dwa gole strzelił
8 kwietnia 2017, 20:23 / sobota
Piotr Grzelczak - bramka z Wisłą Płock. Gratulacje Piotrek!
18 kwietnia 2017, 09:24 / wtorek
odnośnik

artykuł z zeszlo o Jurku Kruszczyńskim
25 kwietnia 2017, 02:43 / wtorek
Z wywiadu z Jarkiem Bieniukiem:

No właśnie – Lechia, klub, z którego ruszał pan w świat, w którym kończył karierę. Jak dziś się pan czuje, siedząc na tym obiekcie?

Jak w domu. Każdy, kto kocha ten klub, musi uwielbiać to miejsce. Ja kibicuję jej od dziecka i cieszę się, że dożyłem czasów, że ma jeden z najpiękniejszych stadionów w Europie. Przez 14 lat jeździłem po różnych miastach Polski, świata, w różnych miejscach miałem dom. Zawsze chciałem jednak wrócić do Gdańska w momencie, kiedy będę jeszcze na tyle sprawnym piłkarzem, by pomóc Lechii, a nie tylko być jej reliktem. Poniekąd mi się to udało: byłem kapitanem, zajęliśmy czwarte miejsce, graliśmy niezłą piłkę.

W 2012 roku wrócił pan nie tylko do swojego klubu, ale też miasta.

Do 10. roku życia mieszkałem w Gdańsku, potem w Sopocie. Wychowałem się na Żabiance, typowym lechijnym blokowisku, na podwórku codziennie graliśmy w piłkę. Ojciec zabierał mnie od małego na jej stadion, wychowałem się na jej meczach. Innych klubów nawet nie znałem. Na koronie stadionu nauczyłem się prowadzić samochód. Miałem 14–15 lat, po treningu jeździliśmy po terenie, wyjeżdżaliśmy na ulicę. Rozróby, kibicowski świat, to mnie kręciło. Zawsze chciałem mieć flyersa z pomarańczową podpinką, ale tata nie chciał mi go kupić. Dał się namówić jedynie na Alaskę. Regularnie chodziłem na mecze, kilka razy do młyna, zdarzyło się, że byłem tam, gdy doszło do bójki z policją, ale nigdy na pierwszej linii frontu nie stałem, tam było miejsce głównych bojówkarzy. Wszystko było top sekret, bo ojciec strasznie mnie za to gonił
27 kwietnia 2017, 10:09 / czwartek
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2017. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.011