Gdańsk: środa, 22 maja 2019
FORUM
Podstrony:


Nie bądź śledziem, czytaj prasę!

strona 1/1

 
1
 
15 października 2007, 14:15 / poniedziałek
Trzecią porażkę z rzędu ponieśli w niedzielę piłkarze Znicza. W Pruszkowie nasza drużyna uległa 1:2 Lechii Gdańsk. Gracze Ojrzyńskiego są na szóstym miejscu w tabeli.
- Dziwne, że na początku sezonu nie płaciliśmy frycowego. Jesteśmy przecież absolutnym beniaminkiem drugiej ligi. Niestety, w ostatnich trzech meczach nie mamy szczęścia. Przegrywamy jedną bramką. Zawodnicy są coraz bardziej zmęczeni. Lechia potrafiła to świetnie wykorzystać - mówił po meczu trener Znicza, Leszek Ojrzyński.
Pruszkowianie po znakomitym początku sezonu długo prowadzili w tabeli. Tym samym, oczekiwania wobec zespołu znacznie się zmieniły. Przed rozpoczęciem rozgrywek mówiło się o walce o utrzymanie w lidze. Teraz przed każdym meczem od młodych piłkarzy Znicza oczekuje się zwycięstw.
- Można powiedzieć, że sami jesteśmy sobie winni. Bardzo dobrze znam się na piłce nożnej i wiedziałem, że słabszy okres może przyjść. Szkoda, że teraz, gdy przegraliśmy kilka meczów, niektórzy zaczynają się od nas odwracać - narzekał Ojrzyński.
Gospodarze przystąpili do meczu bez pauzującego za żółte kartki najlepszego strzelca, Bartosza Wiśniewskiego. Z powodu kontuzji uda do końca rundy nie może grać pomocnik Paweł Kaczmarek.
W pierwszej połowie pruszkowianie spisywali się słabo. Goście konsekwentnie czekali na szanse. W 42. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, gola głową strzelił Piotr Kasperkiewicz. 19-letni pomocnik grał we wszystkich młodzieżowych reprezentacjach Polski. Jakiś czas temu był na testach w angielskich Blackburn i Boltonie.
Gospodarze nie zdążyli się jeszcze podnieść, a "do szatni" bramkę dla przyjezdnych ładnym strzałem zza pola karnego zdobył Piotr Wiśniewski. W przerwie trener Ojrzyński mocno umotywował podopiecznych. Znicz, głównie za sprawą rezerwowego napastnika Charlesa Nwaogu, grał o wiele lepiej.
17-letni napastnik z Nigerii głową wykorzystał podanie innego rezerwowego, Marcina Rackiewicza. "Charlie" swoją pierwszą bramkę w drugiej lidze uczcił serią bardzo efektownych przewrotek i salt.
Nwaogu jest dobrze znany trenerowi Lechii, Dariuszowi Kubickiemu z okresu, gdy latem 2005 roku "Kuba" pracował w Polonii Warszawa. Występujący wtedy w zespole juniorów Nigeryjczyk walczył o awans do pierwszej drużyny.
Kubicki zwodził go wizją gry w ekstraklasie. Podobno kiedyś kazał mu na treningu wykonać serię salt przez całe boisko. Gdyby Nwaogu się udało, w nagrodę miał zagrać w pierwszym zespole. Charles podjął wyzwanie. Udało mu się pokonać "tylko" nieco ponad połowę długości. Wyczerpany upadł na trawę, a Kubicki z uśmiechem na ustach powiedział, że, niestety, nie zaliczył "zadania".
Po meczu, załamani piłkarze Znicza siedzieli w szatni ze łzami w oczach. -
Presja źle na nich działa. Chcieliby zawsze wygrywać, ale apetyty chyba są za duże. Niektórzy myśleli, że jesteśmy już kandydatem do awansu - dodawał Ojrzyński.
- Oglądałem Znicz w poprzednim, wygranym 2:0 meczu z Odrą Opole w Pruszkowie. Wiedziałem, że zespół beniaminka jest bardzo groźny i stwarza mnóstwo sytuacji. Nie obawiałem się jednak gospodarzy, ale wiedziałem, że czeka nas ciężka przeprawa - mówił Dariusz Kubicki. - Znicz zawsze gra bez kompleksów i przede wszystkim ofensywnie. Dlatego też zdecydowałem się wystawić dwóch defensywnych pomocników. Staraliśmy się ograniczyć grę bocznych obrońców - dodawał opiekun Lechii.
Z powodu wyborów, przed Zniczem dwa tygodnie przerwy. Po pauzie pruszkowianie w kolejnym drugoligowym spotkaniu podejmą Podbeskidzie Bielsko-Biała. Zagra już wtedy Wiśniewski, ale za to nie będzie mógł wystąpić drugi najlepszy strzelec Znicza - Robert Lewandowski, który ukarany został czwartą żółtą kartkę.
- Będę miał zatem do dyspozycji tylko dwóch napastników. Nic na to nie poradzę - zakończył Ojrzyński.

Znicz Pruszków - Lechia Gdańsk 1:2 (0:2)
Bramki: Nwaogu (63) - Kasperkiewicz (42), Wiśniewski (45).
Widzów: 2000.
Sędziował: Robert Kubas (Rzeszów).
Znicz: Paśnik - Lewczuk, Kowalski, Januszewski, Maciej Rybaczuk - Mikołaj Rybaczuk (46 Nwaogu), Osoliński, Zawistowski (67 Łoszakiewicz), Grzeszczyk (59 Rackiewicz), Herman - Lewandowski Ż.
Lechia: Kapsa Ż - Pęczak, Brede Ż, Wołąkiewicz, Fechner (74 Łożyński) - Wiśniewski Ż (69 Speichler), Miklosik, Kasperkiewicz, RogalskiI - Cetnarowicz, Rybski Ż (86 Pietrowski).
15 października 2007, 14:23 / poniedziałek
Jak nie jesteś śledziem to zobacz co myślą o Lechii nasi grupowi rywale w Lidze Mistrzów:

odnośnik

:-)
 
1
 
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2019. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.205