Gdańsk: sobota, 7 grudnia 2019
FORUM
Podstrony:


PZPN? DNO !

strona 7/12

12 grudnia 2008, 18:27 / piątek
25 grudnia 2008, 14:59 / czwartek
odnośnik

Piosenka o PZPN. Mega wypas :)

AVE Lechia
25 grudnia 2008, 15:16 / czwartek
odnośnik dla fanów bubel-disco

cała Polska solidarnie śpiewa wam wulgarnie :)
30 kwietnia 2009, 11:15 / czwartek
Niekończąca się historia:
odnośnik
odnośnik

Szczególnie ciekawy fragment: "Jakoś przyzwyczailiśmy się, że w przypadku PZPN nic nie jest oczywiste. Może to niesmaczne, ale trudno, napiszemy - jeden ze znanych działaczy ma niewidomego syna."

PZPN nie ma żadnych skrupułów, kurewska hołota.
2 grudnia 2010, 14:21 / czwartek
odnośnik

to sa jakies jaja!!!!!
2 grudnia 2010, 14:32 / czwartek
Skandal, teraz jest czas zeby 10 kuratorow CBS, ABW, CBA wszystko razem więte tam wprowadzic i rozwalic ta mafie i burdel.

Golym okiem widac jak tam wygladaja ustawione glosowania itp. trzeba skonczyc z rezimem Laty zanim ta pijawka oblowi sie kasa ile wlezie i znow zrobi mecze z rezerwami ekwadoru.
2 grudnia 2010, 14:43 / czwartek
To jest Skandal.
2 grudnia 2010, 15:20 / czwartek
Z oknem zima, a w PZPN ciągle Lato.
Jak widzę tego aroganta Piechniczka to mi się drobne w kieszeni nie zgadzają.
2 grudnia 2010, 15:25 / czwartek
nie zgadzają się bo masz do czynienia z oficjalnie dzialającą mafią
2 grudnia 2010, 17:07 / czwartek
W takim razie, Panie Michale, zapraszamy do Lechii. Przydałby się u nas ktoś z tak dużo wiedzą na temat szkolenia młodzieży. PZPN sobie w chuja leci, jak zwykle, a szkoda, by wiedza Pana Globisza się zmarnowała lub by zatrudnił go inny klub, tym bardziej, że jest to osoba naszemu klubowi bliska.
2 grudnia 2010, 17:23 / czwartek
Jak dla mnie jest to idealna osoba na koordynatora grup młodzieżowych w Lechii. Może by w końcu ogarnął ten bałagan i mielibyśmy jakąś pocieche z naszych wychowanków.
2 grudnia 2010, 17:37 / czwartek
O tym, że Grzegorz Lato szuka posady dla swojego bliskiego kolegi Janusza Białka pisaliśmy kilka miesięcy temu - było jasne, że Białek dostanie do prowadzenia jedną z reprezentacji, żeby sobie trochę dorobił. Wtedy wydawało się, że wpadnie mu w łapy U-16, ale ostatecznie powierzono mu bardziej prestiżowy zespół: U-19.

Cała ta historyjka jest tylko wstępem do jednego z lepszych cytatów w tym roku. Oto fragment artykułu z dzisiejszego "Przeglądu Sportowego": "Ale Piechniczk mówi zupełnie co innego. - Decyzja o odsunięciu trenera Globisza została podjęta kolegialnie, przecież nie awansował z drużyną do dalszej fazy - mówi wiceprezes związku. Ze zdziwieniem mówimy, że zespół Globisza awansował. - Awansował? Na razie jednak decyzja jest taka, że drużynę ma prowadzić Białek. Zobaczymy, co dalej - twierdzi Piechniczek".

W ogóle Piechniczek w tym tekście bije rekordy głupoty. Mówi na przykład tak (o Białku): - Jeśli ktoś prowadził zespoły pierwszoligowe, nie jest człowiekiem przypadkowym. Wszędzie, gdzie pracował, dał się poznać z dobrej strony. Trener Białek ma duże doświadczenie w prowadzeniu zespołów seniorskich, a nam zależy, aby ludzie z osiągnięciami pracowali z młodzieżą. Został wybrany drogą konkursową.

Drogą konkursową - a to dobre. Pytanie konkursowe musiało brzmieć: "Czy byłeś asystentem Grzegorza Laty w Olimpii Poznań i czy przyjaźnisz się z nim od lat". Warunki takiego konkursu był w stanie wypełnić tylko Białek.

Ale słowo "konkurs" potraktujmy jako żart ze strony czcigodnego Antoniego. Gorzej, że ten starszy pan najwyraźniej uważa wszystkich kibiców w Polsce za idiotów i sądzi, że naprawdę ktoś wierzy w te słowa o "osiągnięciach Białka". Ostatnim jego osiągnięciem było spuszczenie Stali Stalowa Wola do drugiej (trzeciej) ligi, a wcześniej udział w farsie pod tytułem "utrzymujemy Groclin w ekstraklasie". Jeśli Zbigniew Drzymała chce wrócić do piłki, to niech może najpierw szczerze opowie o kulisach korupcji, do której sam się przyznał. Ciekawi jesteśmy, czy padłoby nazwisko Białek.

Polska piłka jest chora. Kręciłeś wałki przed 2004 rokiem, to możesz śmiać się innym w twarz. Kręciłeś po 2004 - dostajesz dyskwalifikację. To tak jakby gwałty były dozwolone tylko do piątku do 23.00 i jeśli wyrobiłeś się ze zgwałceniem kobiety przed tą godziną, to jesteś fajny facet i dostaniesz fajną posadę. Ale jak przeciągnąłeś stosunek o minutę, to idziesz do kastracji.

weszlo.com

Również widziałbym pana Michała w klubie. Taka osoba to skarb !
2 grudnia 2010, 21:08 / czwartek
Michał Globisz zapraszamy do Gdańska nikt tak świetnie nie potrafi trenować Polskich talentów jak on przydałby się u nas;)
2 grudnia 2010, 21:31 / czwartek
Panowie z całym szacunkiem, ale bądźmy poważni. Wiele wody upłynie w Motławie zanim Jenki i spółka zdecydują sie zatrudnić w klubie kogoś mądrzejszego od siebie...
10 stycznia 2011, 14:02 / poniedziałek
Marek Zieńczuk oraz Tomasz Dawidowski zostali oskarżeni przez trenera Janusza Wójcika o niezgodną z prawem działalność w polskim futbolu. Wypowiedzi szkoleniowca ukazały się dziś w jednej z ogólnopolskich gazet sportowych i dotyczą okresu gry obu zawodników w Amice Wronki (Dawidowski reprezentował klub z Wronek w latach 1998-2004, a Zieńczuk 1999-2005). Ponieważ jednak wspomniani piłkarze reprezentują aktualnie barwy Lechii, klub z Gdańska czuje się w obowiązku zareagować. Dlatego władze spółki zobowiązały zawodników do złożenia wyjaśnień na najbliższym posiedzeniu zarządu.

Dotychczas Dawidowski oraz Zieńczuk nie byli objęci postępowaniem dotyczącym korupcji w polskiej piłce, zarówno prowadzonym przez organy ścigania, czy służby dyscyplinarne PZPN. Podpisując kontrakty z Lechią, obydwaj zawodnicy złożyli swoje podpisy również na wymaganych przez klub oświadczeniach antykorupcyjnych, przewidujących dla nich wysokie sankcje w przypadku uczestniczenia w procederze i udowodnienia winy.
10 stycznia 2011, 17:07 / poniedziałek
zapomniałeś dodać:
------------------
Obaj zawodnicy zapoznali się z informacjami Janusza Wójcika i obaj zareagowali w podobny sposób. – Traktuję to w kategoriach mało śmiesznego żartu – mówi Tomasz Dawidowski. – Rewelacje Wójcika wręcz nie mieszczą mi się w głowie. Wszystko co zostało przez niego powiedziane w naszym kontekście jest wyssane z palca. Jestem tak zły, że skontaktowałem się już z prawnikiem i poważnie rozważam wejście na drogę sądową w tej sprawie.
------------------

czekam na proces lub chociażby dowody na złożenie pozwu przeciwko słowom Wójcika
11 stycznia 2011, 14:38 / wtorek
Unieważniono odmowę w sprawie przyznania licencji dla ŁKS-u

Podczas dzisiejszej rozprawy Wojewódzki Sąd Administracyjny wydał wyrok stwierdzający nieważność decyzji Komisji ds. Licencji Klubów Ekstraklasy i Komisji Odwoławczej ds. Licencji PZPN w sprawie odmowy przyznania licencji Łódzkiemu Klubowi Sportowemu na sezon 2009/10.

Sąd uznał, że decyzje obu komisji nie spełniają wymogów Kodeksu Postępowania Administracyjnego. Polski Związek Piłki Nożnej uważa, że decyzje obu komisji zostały wydane zgodnie z Podręcznikiem Licencyjnym UEFA. W związku z powyższym PZPN zaskarży dzisiejszy wyrok do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

źródło: PZPN
11 stycznia 2011, 15:17 / wtorek
Skrzypek był w Amice nowy. Ja go kiedyś ściągnąłem do Pogoni Szczecin z Legii. On nie był od załatwiania meczów. Skrzypek dał mi później odpowiedź. Powiedział, że rozmawiał z Dawidowskim, Burkhardtem, Zieńczukiem i Kryszałowiczem. Powiedział, że oni nie zgadzają się, bo ktoś ich dwa razy wyrolował. Obiecał pieniądze i się nie wywiązał. Mówił, że oni mają tam jakieś kary w klubie i że są wysokie premie za zwycięstwa. Podejrzewam, że oni nie przyjęli oferty, bo nie chcieli rozmawiać ze Skrzypkiem. Skrzypek nie był w tym układzie zawodników, co handlowali meczami. Ci zawodnicy, o których powiedziałem, należeli do grupy sprzedającej. Później sprawą podejścia pod zawodników zajął się Forbrich. Powiedział, że ma dobre układy z Dawidowskim. To Forbrich mi zdradził, że w skład grupy handlującej meczami wchodzą właśnie te osoby, które wymieniłem. Początkowo „Fryzjer" mówił, że zawodnicy się zgadzają, ale chcą mieć pieniądze przed meczem. Później sprawa umarła. Powiedział, że jednak się nie zgadzają. Forbrich mówił, że Dawidowski ma jakieś kontakty z oprychami z Gdańska i ostrzegał, że jak wejdziemy w temat i obiecamy pieniądze, to nie ma mowy, żeby nie zapłacić. Przypominam sobie, że do tej grupy należał też Dembiński, ale głównym rozprowadzającym był Dawidowski (...).

odnośnik

Jakoś nie wierze gnojowi.
12 stycznia 2011, 11:36 / środa
Polski Związek Piłki Nożnej zmienia swój wizerunek. Wkrótce ma zostać zmienione logo. Obecne kojarzy się aferą korupcyjną i niejasna sytuacją finansową związku - pisze Przegląd Sportowy.
Teraz ma się to zmienić. Już w grudniu PZPN przegłosował zmianę loga. Nie będzie już tak mocno wyeksponowanego orzełka, który nie mógł być zastrzeżony jako znak komercyjny. PZPN zamierza używać swojego loga na różnych produktach - znajdzie się m.in. na gadżetach.

Na razie jednak dokładnie nie wiadomo jak będzie wyglądał nowy znak graficzny Polskiego Związku Piłki Nożnej. Możliwe, że zostanie zaprezentowany na jednej z konferencji prasowych. Członkowie zarządu w prywatnych rozmowach przyznają, że wybrane logo lepiej przystaje do dzisiejszych czasów. Jest nowoczesne i bardziej dynamiczne.

Natomiast nie było jeszcze dyskusji o zmianie nazwy związku. PZPN jest źle kojarzy przez kibiców. Nowe propozycje są takie: Polska
Federacja Futbolu i Polska Federacja Piłkarska

czy Oni są kurwa poważni...
12 stycznia 2011, 12:33 / środa
Po raz pierwszy się z Tobą zgodze galerianko.
ciekawe czy wtedy nadal będą kary za jebać pzpn? :)
12 stycznia 2011, 13:19 / środa
W TOK FM Lato powiedział, że chcą ukarać ŁKS i Widzew za ustawkę w Poddębicach, bo "Nie byli to kibice bezimienni tylko kibice Widzewa i ŁKS". Wezwał już przedstawicieli ŁKS i Widzewa do siedziby PZPN w celu złożenia wyjaśnień.

Ładny cyrk się szykuje...
12 stycznia 2011, 13:27 / środa
A ktoś się przejmuje tym co prezes Lato pierdoli?
12 stycznia 2011, 13:28 / środa
Tak, podobne bylo pierdolenie przy tej okazji o nalozeniu zakazow stadionowych na uczestnikow grilla, ciekawi mnie na jakiej podstawie jak bijacy sie panowie nie naruszyli ustawy o bezpieczenstwie imprez masowych w odniesieniu do stadionu. Idac tokiem myslenia tych pojebow to moze karac kluby i od razu zakaz stadionowy np. dla pijanych kierowcow ktorzy sa kibicami, czy ogolnie za kazde przewinienie, ktorego dopusci sie poza stadionem osoba bedaca kibicem. Oczywiscie swoje popierdola w telewizji i radiu, a nic z tego nie bedzie, czysta demagogia.
24 stycznia 2011, 12:38 / poniedziałek
Kolejne błyskotliwe pomysły Grzesia. Po prostu gieniusz. odnośnik
24 stycznia 2011, 13:03 / poniedziałek
Nie wiem, czy smiać się, czy płakać...
Media już znalazły największe zagrożenie dla IIIRP, którym jest kibic piłkarski. A Grzesiu wpisuje się w ten ton.

Trochę czarny humor, ale niedługo okaże się, że za katastrofą smoleńską stali TB, bo na pokładzie był Lech i kibice Lechii... Kur.a ręce opadają.
14 kwietnia 2011, 17:10 / czwartek
14 kwietnia 2011, 23:16 / czwartek
odnośnik
ale ten znaczek pzpn-u , sorry ale kojarzy mi się z takim odnośnik
i chyba nam jest pokazany
14 kwietnia 2011, 23:30 / czwartek
Zmiana loga przez leśne dziadki to jawna kpina, wpisuje się to doskonale w nasze chore państwo.
Argument, że zmieni to postrzeganie tej kliki w oczach kibiców jest... tak jak w temacie... PZPN dno...

ps. Czy przypadkiem poprzednie logo nie istniało od czasów przedwojennych? Jakiś cwel z pzpn twierdził dzisiaj, że było "zbyt agresywne"... Paranoja...
15 kwietnia 2011, 00:13 / piątek
Ten logotyp był bardzo dobrym pomysłem i doskonale odzwierciedla dzisiejszy obraz PZPN.

- wygląda jak przyozdobiona świetlistymi smugami kolorowa piłka za 9,99 PLN w hipermarkecie. Tandetna i tania piłka, jakość musi nadrabiać "szałowym" wyglądem,
- przeważają kolory czerwony i ... złoty i razem ma niewiele wspólnego z bielą i czerwienią.
- czy to na pewno przypomina orła w koronie?
- czy na pewno nadaje się to na logo/herb poważnej narodowej federacji?

A tak poza tym nowe logo zazwyczaj powinno obrazować jakąś nową strategię, nowe podejście, nowe zmiany, nową jakość. Czekam z niecierpliwością :)

Póki co... wieś tańczy i śpiewa.
3 maja 2011, 15:51 / wtorek
Jakub Ciastoń, Michał Szadkowski: Na trybunach wciąż płoną zabronione race, wybuchają petardy, kibole notorycznie bluzgają na rywali i rozwieszają szmaty z hasłami niezwiązanymi z meczem. Czy trzeba zmienić prawo, żeby na piłkarskich stadionach nie dochodziło wciąż do skandalicznych wydarzeń?

Mirosław Starczewski, wiceszef wydziału ds. bezpieczeństwa na stadionach PZPN: - Zakazy stadionowe źle działają. Czasami jest wręcz groteskowo. Korona grała kiedyś przez moment swoje mecze w Pińczowie, bo kończyli budowę ich nowego stadionu. Była zadyma, kibol trafił do sądu, a ten dał mu zakaz stadionowy na mecze w... Pińczowie, czyli w miejscu, gdzie oni już nigdy nie zagrali i być może nie zagrają. Na stadion w Kielcach i każdy inny w Polsce mógł wejść.

Inny przykład - wiemy od policji, że na mecz chce wejść kibol Cracovii z zakazem stadionowym, zatrzymujemy go, a on wyciąga z kieszeni wyrok i pokazuje, że - owszem - ma zakaz, ale tylko na hokej. Musieliśmy go puścić.

Tak samo jest ostatnio z Piotrem S. z Legii [herszt kiboli, ps. "Staruch"], który ma zakaz w Warszawie i na wyjazdy w ekstraklasie, ale na Puchar Polski wszedł, na I ligę też. To bez sensu. Czy jak ktoś łamie przepisy na jednym stadionie, to znaczy, że gdzie indziej będzie grzeczny? Zakazy powinny być na wszystkie imprezy sportowe, jeśli nie na wszystkie imprezy masowe. Czy jak ktoś rzuci butelką na meczu, to ma potem wejść na koncert? Albo jak rzuci w Warszawie, to nie rzuci w Poznaniu?

Kto popełnia błąd - sądy, prokuratorzy czy też ustawa jest niedoskonała?

- Chyba wszyscy po trochu. W nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych powinien być zapis, że zakaz (dotychczas nazywany klubowym) ma też prawo nakładać organizator rozgrywek, wtedy PZPN mógłby nie wpuścić Piotra S. na mecze reprezentacji, Puchar Polski i I ligę, bo to są nasze rozgrywki. Sąd powinien też z automatu dawać zakaz na wszystkie zawody sportowe będące imprezami masowymi.

Coś powinno się też zrobić z tzw. sektorówkami, czyli wielkimi flagami i transparentami rozwijanymi na trybunach ponad głowami kibiców. Nie chodzi nawet o treść, ale o to, że w wielu przypadkach kibice używają ich jako kamuflażu. Zasłaniają całą trybunę i kiedy nic nie widać, odpalają pod spodem race, które są zakazane prawem. Zakładają kaptury, zdejmują sektorówkę, rzucają race, a potem znów zasłaniają się flagą, zdejmują kaptury, zmieniają miejsca. Sektorówki uniemożliwiają wtedy ich identyfikację, bo na monitoringu nie widać, co się dzieje, a brak możliwości identyfikacji jest sprzeczny z ustawą. Jeśli chcemy realnie wyeliminować ze stadionów środki pirotechniczne, być może sektorówki powinny być zakazane. Będziemy o tym dyskutować z Ekstraklasą SA.

Inna sprawa, że nawet bez sektorówki zapis ustawy jest łamany. Przepisy wymagają, by kibic był przypisany do miejsca, ale na takich trybunach jak np. stadionowa żyleta, kibice nigdy nie siedzą na swoich krzesełkach, na trybunie jest ciągły ruch. To utrudnia identyfikację w przypadku ewentualnego łamania prawa.
3 maja 2011, 15:56 / wtorek
- Byłem kiedyś delegatem ds. bezpieczeństwa na meczu Korony Kielce. Kontrola przy wejściach była drobiazgowa, ale i tak zaczęli odpalać petardy. Skąd wzięli? Sprawdzamy monitoring i okazuje się, że kibic, który wszedł w gipsie i o kulach, nie miał wcale złamanej nogi. Gdy zaczął się mecz, kumple rozcięli gips i wyjęli petardy. Dziś taka hukowa petarda jest wielkości paznokcia. Inny facet miał schowane lampy stroboskopowe w obcasie buta. Delegatem jestem od lat, książkę mógłbym napisać o takich historiach.

Czy da się jakoś walczyć z wulgaryzmami na stadionach? Niektóre mecze to nieustający bluzg.

- Delegat ma obowiązek zapisywać wszystkie wulgarne przyśpiewki. Kiedyś było ich po 100 albo i więcej na mecz. Teraz się poprawiło, bo kluby płacą kary, wreszcie starają się kibiców edukować. Ale pamiętam, jak na Motorze Lublin kibic, który dyrygował dopingiem, miał lepsze nagłośnienie niż klubowy spiker. Jak ten drugi miał zapanować nad tłumem? M.in. dlatego w I i II lidze, czyli w rozgrywkach prowadzonych przez PZPN, wprowadziliśmy zakaz używania przez kibiców elektronicznego sprzętu nagłaśniającego. Awanturowali się, ale jakoś to przełknęli. W ekstraklasie takiego zakazu nie ma.

Najważniejszy jest dobry spiker, czyli taki, który reaguje taktownie, ale zdecydowanie. Jurek Góra z Katowic, licencjonowany spiker UEFA, powiedział np., że spiker Legii [Wojciech Hadaj] to nie spiker, lecz wodzirej na festyn. Spiker używa mikrofonu pięć-sześć razy podczas meczu.Przedstawia składy, informuje, kto został napomniany przez sędziego jaki zawodnik został zmieniony i koniec. Natomiast zdecydowanie i skutecznie reaguje, gdy coś się dzieje na trybunach. Rola spikera jest niedoceniana, ale jest ogromna. Na meczu Lecha z Widzewem w Poznaniu kibole z Łodzi odpalili race. Spiker poznański popełnił wtedy błąd, bo do mikrofonu powiedział: "Bardzo prosimy o nierzucanie racami w sektor Lecha". Więc co zrobili ci z Łodzi? Oczywiście zaczęli rzucać. Prawidłowa reakcja to stanowcze zwrócenie uwagi, że zapalenie rac jest sprzeczne z ustawą, regulaminem, zdecydowana prośba o ich odłożenie. Spiker nie może prowokować.

Wszyscy się uczymy, delegaci też. Kiedyś delegat postawił kibicom "czwórkę" za doping, choć na meczu były okrzyki "precz z Żydami". Pytam się dlaczego, a on, że "tylko raz krzyknęli". Delegat nie ma prawa przerwać meczu, jeśli są bluzgi, ale na rasistowskie, antysemickie okrzyki mógłby tak zareagować.

Bluzgi na stadionach biorą się z naśladownictwa. Był taki ciekawy przypadek w I lidze z klubem z Niecieczy. Przez kilka pierwszych kolejek był kulturalny doping, sportowy, super atmosfera, aż przyjechał do nich GKS Katowice z zorganizowaną grupą kiboli, która zaczęła chóralnie bluzgać. I proszę sobie wyobrazić, że w następnej kolejce w Niecieczy też już mieli taką zorganizowali grupkę, która od początku meczu bluzgała.

Często klub naciska na delegatów, żeby przymknęli oko na jakieś niedociągnięcia?

- Najczęściej proszą, żeby wpuścić kibiców gości mimo braku ich danych na dostarczonej liście. Do Nowego Dworu Mazowieckiego przyjechała Wisła Płock, której kibice mieli zakaz wyjazdów za Jezioraka Iława (zmieszki na trybunach skutkujące przerwaniem meczu). Ale oczywiście 100 kiboli przyjechało i chciało wejść na stadion. Wtedy w klubie włącza się takie rozumowanie - lepiej ich wpuścić na trybuny niż na miasto, bo jeszcze coś zdemolują, sklepy poniszczą. Ci z Nowego Dworu mówią do mnie: "Wpuśćmy, nic się nie stanie, nikt nie zauważy". A ja im na to: "Jak to nikt nie zauważy? Przecież wyjmą szaliki, zaczną śpiewać, pogrupują się. Możecie przecież dostać taką karę finansową za łamanie zakazu, na którą was nie stać". W końcu nie wpuścili. Przez cały mecz pilnowała ich policja. Grupkę 100 kiboli otaczało 200 policjantów. Wiem, wiem, podatnik za to płaci, ale takie są realia.

Nie trzeba sięgać do niższych lig. Delegat z ostatniego meczu Lecha z Legią w Poznaniu wpisał do protokołu, że organizatorzy, czyli Lech, zgodzili się wpuścić 200 dodatkowych osób z Warszawy, których nie było na liście wyjazdowej Legii. Sprzedali im bilety na miejscu. Formalnie muszą zostawić PESEL, ale czy organizator zdążył sprawdzić, czy oni nie mają zakazów stadionowych?
3 maja 2011, 15:58 / wtorek
Teoretycznie nie można wywieszać napisów niezwiązanych z meczem i sportową rywalizacją, ale kibole notorycznie to obchodzą.

- Byłem delegatem na meczu Lecha ze Śląskiem Wrocław. W siódmej minucie wywieszono napis: "Żarty, żartami, Lech Poznań zawsze nad wami". Wyrażenie "nad wami" to ewidentne podsycanie wrogości. Poleciłem go zdjąć i po interwencji kierownika ds. bezpieczeństwa został zdjęty. Drugi transparent to było "Mari pamiętamy - 30 III 2003". Okazało się, że chodzi o jakiegoś zmarłego kompana. Też kazałem zdjąć, ale kibole odmówili kierownikowi ds. bezpieczeństwa, trzeba było wezwać wyższą instancję z klubu. Ciągle odmawiali, więc zagroziłem, że nie rozpocznę drugiej połowy. Dopiero wtedy poskutkowało. Kazałem też zdjąć sektorówkę kibiców Śląska z logo Amiki [kibole naigrywają się tak z Lecha, który powstał z połączenia obu klubów] i obraźliwym napisem.

Jak takie transparenty dostają się na trybuny, jeśli dyrektor ds. bezpieczeństwa w klubie musi akceptować wszystko, co jest wnoszone? Pan Henryk Szlachetka z Lecha mówi: "Przecież transparent nikogo nie obrażał".

- Mówić można wszystko, ale przepisy ekstraklasy są takie, że zabronione jest wywieszanie transparentów i symboli niezwiązanych z meczem. W Warszawie podczas derbów kibole Legii chcieli wywiesić transparent odwołujący się do "polskiego miasta Lwowa", a ci z Polonii pożegnanie dla jakiegoś zmarłego kumpla. Kierownik do spraw bezpieczeństwa Legii nie zezwolił na wywieszenie tych transparentów, a i tak wiceszef stowarzyszenia kibiców Legii Warszawa zwyzywał mnie wtedy za ten Lwów od idiotów i chorych psychicznie.

Kibole są sprytni i często oszukują służby porządkowe w taki sposób, że rozwijają sektorówkę z jednej strony, a z drugiej szybko ją zwijają. Nie sposób wtedy dostrzec dokładnie całego napisu czy rysunku, widać tylko z grubsza, że nie ma wulgaryzmów i obscenicznych znaków. Tak kibole Legii wnieśli w Poznaniu sektorówkę szkalującą Adama Michnika.

Najczęściej przemycanie zabronionych transparentów to jednak wina słabo działającej kontroli przy wejściach na trybuny. Tak było m.in. na Lechu. Delegat nisko ocenił pracę służb porządkowych. Zabrakło profesjonalizmu i konsekwencji, bo przecież w poprzedniej kolejce były te same problemy.

Na kilku stadionach, m.in. właśnie na Lechu, problemem jest brak tzw. depozytu, czyli miejsca, gdzie kibice mogą zdeponować na czas meczu różne przedmioty. Przecież ktoś może przyjść w drodze na imieniny z butelką brandy albo z parasolem, których wnieść na stadion nie może. Albo właśnie z transparentem, który na wejściu okaże się zabroniony. Co ma wtedy zrobić? Powinien mieć możliwość zostawić go w depozycie. Ale kiedy depozytu nie ma, to ochrona może machnąć ręką: "Dobra, idźcie z tym". Na Lechu delegaci ciągle wpisują do raportu, że brak depozytu jest problemem.
3 maja 2011, 16:00 / wtorek
Może delegaci ds. bezpieczeństwa powinni mieć większą władzę? Teraz jest tak, że kierownik w klubie puszcza jakiś transparent, a potem pan - już w trakcie meczu - każe go zdejmować. Może od razu pan powinien decydować?

- Delegat to tylko pomoc dla kierownika ds. bezpieczeństwa. Za to, co dzieje się na stadionie, musi odpowiadać klub jako organizator. Problemem jest to, że większość klubów pozwala przechowywać wszystkie elementy tzw. opraw meczowych w pomieszczeniach klubowych. Na Legii kiedyś była taka sytuacja, że kibice chcieli wnieść symbol polityczny - przekreślony sierp i młot. Delegat zabronił, dyrektor ds. bezpieczeństwa Legii zgodził się z nim, nie zezwolił na prezentację i polecił pozostawienie w magazynie. W II połowie i tak go wywiesili, bo okazało się, że... klucze do magazynu mieli także kibice.

Czasem nic nie pomoże. Np. w Bełchatowie na meczu z Górnikiem Zabrze kibice tego drugiego klubu zrobili transparent obrażający sponsora - firmę Allianz - z koszulek. Ochrona nie miała możliwości tego wychwycić, bo byli nimi przepasani. Dopiero gdy napis się pojawił, delegat kazał zdjąć.

Półtora roku temu PZPN wyszedł z inicjatywą, żeby skatalogować wszystkie flagi i transparenty w każdym klubie. Delegat przyjeżdżał na mecz, miał katalog transparentów zatwierdzonych przez klub i kibiców, ale nie obraźliwych, związanych z meczem. To znacznie ułatwiało naszą pracę. Ale od razu powstał opór, organizacje kibiców zaczęły protestować, że to jest dyktatura, ograniczanie wolności. I kluby ich posłuchały. Dziś wszystko robi się przed meczem na wyścigi, a czasem trzeba przejrzeć kilkadziesiąt transparentów.

- Tam, gdzie kibicom daje się trochę więcej, niż powinno się dać, od razu ponosi ich fantazja. W jednym z klubów ekstraklasy, nie chcę wymieniać nazwy, kiedy jako delegat próbowałem wyegzekwować prawo, przyszło do mnie dziesięciu kiboli, żebym się nie stawiał. Każdy z nich miał klubową plakietkę z napisem "Organizator". Ale się postawiłem, bo działałem zgodnie z prawem i obowiązującymi przepisami. Po czterech meczach, w których dostawali finansowe kary, klub zrozumiał wreszcie, że musi inaczej postępować, i od tego czasu zniknęli ci kibole, jest porządek i spokój. Kibic nie może mieć większej władzy na stadionie niż organizator meczu.

Delegaci mówią jedno, Komisja Ligi nakłada kary finansowe, ale na wielu stadionach co tydzień jest to samo - race, transparenty, wulgaryzmy. Może kary są za niskie?

- Komisja Ligi opiera się na regulaminie. Mają widełki i według nich przyznają kary. Regulamin ustala Ekstraklasa, jeśli ma być ostrzej, musi być taka wola z ich strony. Delegaci, poza tym, że ciągle uczulają, pouczają, więcej zrobić już nie mogą. Najwięcej pracy muszą wykonać kluby.

Są jakieś pozytywne przykłady? O których klubach można powiedzieć, że dobrze działają w sprawach bezpieczeństwa?

- O Polonii Warszawa, od jakiegoś czasu także w Koronie Kielce i Jagiellonii Białystok. Ale bardzo często kierownicy w innych klubach też mają dobrą wolę. Przecież my wszyscy się znamy, razem odbywamy szkolenia. Żeby być skutecznym, nikt w klubie nie może się jednak bać kiboli. Dziś często ciągle jest tak, że władze klubu chcą dobrze, ale na samym dole ludzie lękają się działać z determinacją. Być może człowiek ze służby porządkowej myśli sobie, że nie przeszuka dokładnie kibola, bo chce cało wrócić do domu, do dzieci.

źródło: wiadome
4 maja 2011, 11:23 / środa
powiem tylko jedno...co za jeb... kur.. :/
Wyrażenie "nad wami" wzywa do wrogości...no komedia, co się jeszcze stanie...
5 maja 2011, 20:02 / czwartek
Nie powywieszali tych SB-ckich śmieci w swoim czasie i teraz mamy takie wywiady jak powyżej.
21 czerwca 2011, 11:54 / wtorek
Grzegorz Lato w najbliższym czasie może liczyć na bardzo wysokie zarobki. Jak wyliczył dziennik "Polska The Times", prezes PZPN podczas pracy w związku oraz przede wszystkim dzięki Euro 2012 ma zarobić od 8 do 11 milionów złotych.

Były piłkarz Orłów Górskiego w tej chwili zasiada na kilku stanowiskach. Oprócz prezesury w PZPN, którą sprawuje od 2008 roku, jest także jednym z szefów spółki zajmującej się organizacją turnieju Euro 2012. Według informacji "Polska The Times", pensja Laty w PZPN wynosi ok. 50 tys. złotych miesięcznie. Podliczając wszystkie dochody prezes do zakończenia mistrzostw Europy, na jego koncie ma znaleźć się łącznie 2,4 mln złotych. Oczywiście Lato może ubiegać się potem o reelekcję.

Dużo większe dochody przynosi jednak praca przy organizacji Euro. Jako jeden z szefów spółki były piłkarz Stali Mielec zarabia 30 tys. euro miesięcznie (ok 120 tys. złotych). Działalność tę należy liczyć od 2009 roku, co jednak wystarcza, żeby prezes Lato mógł liczyć do zakończenia Euro na 4 mln złotych.

Sama pensja to jednak nie wszystko, bo do zwykłych zarobków dochodzi jeszcze premia uznaniowa do prezesa z UEFA. Chociaż jej suma pozostaje w gestii federacji, to z reguły wynosi ona nie mniej niż 500 tys. euro - czyli przynajmniej kolejne 2 mln złotych. Podliczając wszystkie zarobki Grzegorza Laty od momentu objęcia funkcji prezesa PZPN do zamknięcia Euro 2012, były król strzelców mundialu powinien zarobić za swoją pracę przynajmniej 8 mln złotych.
30 czerwca 2011, 18:46 / czwartek
10 klubów otrzymało licencje na grę w I lidze

Podczas dzisiejszego posiedzenia Komisja ds. Licencji Klubowych I ligi przyznała licencje na najbliższy sezon 10 klubom.

Licencje otrzymały kluby: Nieciecza, Sandecja Nowy Sącz, Pogoń Szczecin, Ruch Radzionków, Kolejarz Stróże, Polonia Bytom, Olimpia Grudziądz, Wisła Płock, Zawisza Bydgoszcz, Olimpia Elbląg.

Nadzorem finansowym zostały objęte: Sandecja Nowy Sącz, Pogoń Szczecin, Kolejarz Stróże oraz Polonia Bytom.
Nadzór infrastrukturalny nadany został Sandecji Nowy Sącz, Ruchowi Radzionków oraz Olimpii Elbląg.

Ruch Radzionków otrzymał licencję na grę na stadionie w Zabrzu, a !!!Olimpia Elbląg na Stadionie Miejskim w Gdańsku przy ul. Traugutta. !!!

Licencji nie otrzymały Flota Świnoujście oraz Górnik Polkowice.

źródło: PZPN

Co Wy na to?
30 czerwca 2011, 18:48 / czwartek
kurwa gdzie Olimpia?! Haha a ciekawe czy przyjadą :P
30 czerwca 2011, 18:56 / czwartek
Dobre:)
Ze stronki Olimpii:

"Podczas dzisiejszego posiedzenia komisji PZPN ds. licencji klubowych rozpatrywano wniosek m.in. Olimpii Elbląg. Jak powiedział nam w rozmowie telefonicznej prezes Łukasz Konończuk, komisja przyznała licencję naszemu klubowi.

- Na dzień dzisiejszy otrzymaliśmy licencję na grę w I lidze na Stadionie Miejskim w Gdańsku przy ulicy Traugutta. - powiedział nam wiceprezes klubu ds. sportowych Bartłomiej Piór. - Oczywiście nie oznacza to, że zamierzamy rozgrywać swoje spotkania w Gdańsku. - dopowiada.

Łukasz Konończuk jasno klaruje sytuację: - PZPN przystał na rozegranie pierwszych dwóch kolejek ligowych na wyjeździe, dzięki czemu zyskamy czas, który pozwoli nam uporać się z dostosowaniem naszego stadionu do wymogów licencyjnych. Chcemy do 20 lipca zakończyć wszelkie modernizacje i wtedy zaprosić komisję do Elbląga, aby na własne oczy przekonała się jak wygląda nasz stadion.

- Jestem bardzo zadowolony z przyznania nam licencji. Dużo pracy przed nami, ale zrobimy wszystko, żeby mecz 3. kolejki zagrać na Agrykola 8. - powiedział nam prezes Łukasz Konończuk."
25 sierpnia 2011, 11:37 / czwartek
Po ostatniej lotniskowej historii z sekretarzem generalnym Polskiego Związku Piłki Nożnej Zdzisławem Kręcina w roli głównej "Super Express" wziął pod lupę pensje czołowych działaczy związku. Dziennik wyliczył, że po przejęciu steru w PZPN przez Grzegorza Latę rubaszny sekretarz otrzymał szokującą dla przeciętnego Polaka podwyżkę.

Co robią w pracy najbardziej znani działacze PZPN pozostaje tajemnicą. Czy są osobami kompetentnymi? 90 procent kibiców, a może i więcej, odpowie, że nie. Czy znają języki obce? Czy mają jakieś absolutnie unikalne kompetencje? Zapytani o to na pewno coś wynajdą, chociaż należy się spodziewać raczej odpowiedzi równie przekonywujących, jak tłumaczenie Kręciny po "aferze lotniskowej": - wyprosili mnie z samolotu, bo głośno chrapałem.

Niezależnie od tego, jaką wartość przedstawiają, "gwiazdy" PZPN zarabiają tyle, ile przeciętny Kowalski w rok, albo nawet w dwa lata! Jeszcze kilka lat temu wieszano psy na ówczesnym sterniku związku Michale Listkiewiczu. Ile zarabiał? Najpierw 20, potem 28,5 tysiąca złotych miesięcznie. Niby bardzo dużo, ale obsługiwał dwa etaty, które teraz PZPN wycenia na... 80 tysięcy.

Listkiewicz był prezesem i dyrektorem do spraw EURO 2012 w jednym. Teraz pierwszą funkcję sprawuje Lato i już na początku kadencji przyznał sobie i współpracownikom wielkie podwyżki. Sam pobiera co miesiąc 50 tysięcy złotych. Z kolei dyrektorem ds. EURO jest teraz Adam Olkowicz i jego pensja to 30 tysięcy.

Przejdźmy do wspomnianego Kręciny. Za kadencji Listkiewicza zarabiał 75 procent tego co prezes - 15 tysięcy. U laty dostał podwyżkę o... 22,5 tysiąca złotych! I teraz otrzymuje 37,5 tysiąca. Jego zastępca Waldemar Baryło zarabia 20 tysięcy. A wiceprezesów, szefów do spraw takich czy innych ostatnio w PZPN przybyło. Jak wylicza "SE" kilka lat temu w związku pracowały 44 osoby, teraz jest ich ponad dwa razy więcej. I spora część pracowników zarabia ponad 10, a nawet ponad 15 tysięcy! To ci dopiero "zielona wyspa" w ogarniętej kryzysem ekonomicznym Europie. Nie ma co, pogratulować.

WP.PL
25 sierpnia 2011, 11:54 / czwartek
Teraz widać na co idą pieniądze z meczów reprezentacji a potem że 15 lat nie ma polskiej drużyny w LM że na mundial nie możemy sie dostać. Właśnie polska będzie grać sparing 7 pażdziernika w Seulu z reprezentacją Korei to są jakieś jaja żeby jeździć tyle kilometrów i grać z taką reprezentacją i to są godni rywale na przygotowania do Euro, wiadomo jak to Lato załatwić jak najtaniej jakiegoś rywala i kasa dla siebie na prawdę ręce opadają i brak słów.
25 sierpnia 2011, 12:28 / czwartek
co wy się pieklicie? na wszystko jest sposób. puste trybuny, a wtedy c+ będzie płacił nie 150 a 1mln zł za możliwość obejrzenia ale samych goli.
kiedyś pewien mnich tybetański bardzo mądry gość powiedział: jeśli coś cię boli, przeszkadza ci w pracy, utrudnia ci życie to ZMIEŃ TO!
żerem dla elity jest głupota i naiwność pospólstwa, a co wy zrobicie to wasza sprawa:)
6 października 2011, 12:11 / czwartek
6 października 2011, 12:29 / czwartek
Trochimiuk i Bartos? No pięknie.
6 października 2011, 17:53 / czwartek
Juz jest trzech. Bartos, Trochimiuk, Trofimiec.

odnośnik
8 listopada 2011, 20:44 / wtorek
weszlo - Koszulka na Euro nadaje się na szmatę do podłogi
odnośnik
(...)
Wiemy już w jakich koszulkach zagra reprezentacja PZPN w finałach mistrzostw Europy. Tak - reprezentacja PZPN, a nie reprezentacja Polski. Po raz pierwszy w historii drużyna narodowa na tak wielkiej imprezie zagra BEZ ORZEŁKA. Niestety, godło przegrało rywalizację z jakimś PZPN-owskim zawijasem, wymyślonym w dziale marketingu. Czekamy jeszcze, by odpowiednia związkowa komórka wymyśliła skoczną pioseneczkę, którą zastąpiony zostanie "Mazurek Dąbrowskiego". Na Euro 2012 wystawimy Francuzów czy Niemców, przebranych w koszulki niemające związku z Polską.
(...)
Pieprzony znaczek PZPN, który NIKOGO nie interesuje. Równie dobrze mógłby tam być przypadkowy kleks, naklejka z chipsów albo smark z nosa. Jest to żenada, kolejny strzał w stopę, w kolano i w łeb. Hańba i kpina. Ale w sumie, może ten orzełek by niektórych zawodników palił. Może są tacy, którzy woleliby francuskiego koguta albo orła, tylko że czarnego, niemieckiego. Może wreszcie przyznano - TO NIE JEST REPREZENTACJA POLSKI, tylko drużyna Polskiego Związku Piłki Nożnej, złożona z podkupionych farbowanych lisów.
- Brawo, wreszcie wyszli na przeciw mojej inicjatywie i pokazali, że to nie jest moja drużyna, tylko związkowa zbieranina przebierańców. Na lewym rękawku powinni jeszcze mieć twarz Smudy, a na prawym Laty. Jestem bardzo zadowolony! - zakpił Jan Tomaszewski.
- Janku, a bez szydery?
- Bez szydery? A tu się da bez szydery? No to bez szydery to jest, kurwa, skandal!
W głowie się nie mieści, że ktoś mógł zaprezentować ludziom TAKIE GÓWNO. W ostateczności takie stroje nadawałyby się na komplet treningowy, ale jak w czasie meczu można grać bez godła? PZPN niszczy wszystko, czego się dotknie. Nawet najbardziej oczywiste symbole, nawet tradycję, której przerwać nikt nie miał prawa. Polscy piłkarze zawsze grali z orzełkiem na piersi i ten orzełek zawsze był marzeniem wszystkich młodych chłopaków chcących zostać piłkarzami.
8 listopada 2011, 21:00 / wtorek
Kabaret :

"Olejkowska: godła nie da się zastrzec

We wtorek we Wrocławiu zaprezentowano oficjalne koszulki reprezentacji Polski na Euro 2012. Koszulki, na których godło narodowe zostało zastąpione logotypem kadry. Dlaczego PZPN zdecydował się na taką zmianę? W rozmowie z Wirtualną Polską wyjaśnia to rzecznik prasowa Agnieszka Olejkowska.

- Godło narodowe to symbol, którego w żaden sposób nie da się zastrzec i tak naprawdę może być używane przez każdego. Ostatnio np. widziałam drużynę z bardzo niskiej ligi, która miała biało-czerwone koszulki z orzełkiem. Chyba nawet sponsorem technicznym był Nike. Właśnie dlatego wykorzystaliśmy zastrzeżony logotyp, którego nikt nie będzie mógł używać - nie ukrywa Olejkowska.

- Chodzi o to, żeby koszulki reprezentacji Polski w piłce nożnej różniły się od wszystkich innych i żeby tylko nasi reprezentanci mieli na wyłączność prawo do ich wykorzystania – dodaje. "
(wp odnośnik

to logo chyba specjalnie dla naszych półkrwi "rodaków" żeby nie mieli "problemów" z całowaniem godła ...
8 listopada 2011, 22:17 / wtorek
Szkoda że nie ma szans na akcje typu puste trybuny podczas meczów repry. Przepraszam meczów drużyny pzpnu.
Ale to jest kur.. skandal. I jeszcze mają czelność mówić że logo na koszulce podoba się kibicom. Może i logo się podobało ale nigdy na koszulce repry zamiast orzełka. Zgadzam się to nie jest Reprezentacja Polski to jest reprezentacja "orłów" grzegorza l. Ile jeszcze trzeba czekać żeby spuścić te całe towarzystwo razem z moczem.
8 listopada 2011, 22:29 / wtorek
Dobra takie pizdy jakie sobie Lato wyhodował, które przylazły np. na mecz Polska - Niemcy w Gdańsku i tak będą chodzic i placic temu skurwielowi. Reprezentacja Polski obecnie nie istnieje tylko cyrk dla baranów, którzy płacą pijawkom z PZPNu.
8 listopada 2011, 23:15 / wtorek
Kurwa jawny skandal,pierdolone czerwone komuchy w tym pzpnie.
Ludzie oddawali życie aby był właśnie ten Orzełek w koronie a tu taki babol.
W sejmie krzyż się nie podoba tutaj nasze godło, czekać teraz tylko na zakaz wnoszenia flag narodowych a jedyne słuszne to te niebieskie z gwiazdkami.
Popierdoliło kogoś zdrowo.
pzpzn pzpn jeba. jeba. pzpn
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2019. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.301