Gdańsk: wtorek, 31 marca 2020
FORUM
Podstrony:


Zejdźmy na ziemię

strona 1/1

Cztery zdobyte punkty w czterech meczach ekstraklasy - tak wygląda bilans gdańskiego beniaminka w najwyższej klasie rozgrywkowej przed przerwą na mecze reprezentacji Polski. Wynik ani dobry, ani zły, bo identyczny lub nawet gorszy osiągnęła dokładnie połowa zespołów z ligowej stawki. Może więc dobrze się stało, że zimny prysznic w Bytomiu przyszedł teraz, kiedy jest czas na przemyślenia.
 
1
 
2 września 2008, 13:09 / wtorek
nie oglądałem meczu "na żywo" na stadionie, a jedynie w telewizji. Zapewne większość szczęśliwych miała wyłącznie taką samą możliwość. Z tego faktu wypływa jedno: inaczej można oceniać grę patrząc przez szkiełko, a inaczej ocenia się siedząc na trybunie, gdzie można ogarnąć cały plac gry, a nie akurat to, co pokazuje kamera. Byłem na meczu ze Zniczem i po prawdzie mówiąc nie widzę różnicy między Midzierkim a naszym nowym środkowym obroncą z Bałkanów, może poza uderzającym spokojem w wykonywaniu obowiązków w defensywie tego ostatniego. Facet wygląda jakby nie miał głowy tylko wiadro z lodem. Poza tym (chyba z racji wzrostu) rusza się jak Peter Crouch w okrzykach stadionowych angielskich fanów. Nie wiem dlaczego akurat wylądował w zespole Młodej Ekstraklasy, a nie w pierwszym (być może kwestia aklimatyzacji), ale wydaje mi się, że lepszym posunieciem byłoby zgrywanie się z pierwszą drużyną, z którą i tak będzie musiał się poznać, niż z jej zapleczem.
Wracając do meczu to podzielam wnioski o roszadach w środku pola i obronie. Nie podzielam natomiast, co do zmiany: Buzała za Kowalczyka. Nie jestem trenerem Zielińskim, ale jeśli chce się poprawić grę w ataku mając wąskie pole manewru to albo wprowadza się Christiano Ronaldo (którego nie mamy), albo stawia na duet zawodników grających ze sobą od dłuższego czasu i mogących to robić "w ciemno". A że nie wyszło, to już inna bajka...
Jeszcze jedno. Wydaje mi się, że Mysona grał w końcówce jako skrzydłowy lub boczny pomocnik, a nie obrońca.
3 września 2008, 17:52 / środa
Pozwolę sobie wpisać komentarz zawarty w jednym z wątków w podforum "Lechia Gdańsk":

"Gdyby terminarz był ułożony odwrotnie, to prawdopodobnie dziś Lechia byłaby w pierwszej trójce, a wielu upatrywałoby w niej kandydata do mistrzostwa Polski"

Nie wiem do jakiej kategorii kibiców autor tego tekstu zalicza np. mnie ale powyższe zdanie brzmi absurdalnie (pomimo użycia słowa "prawdopodobnie") i przesiąknięte niepoprawnym optymizmem, który autor przypisuje jednocześnie tym kibicom Lechii, którzy chodzą na nią od czasu kiedy "stała się fajna". Kandydat do mistrzostwa? Pierwsza trójka? Błagam... To śmiejemy się z tych, którzy myśleli, zę Lechia gra o puchary, czy sami tak myślimy?

Po pierwsze, narzekanie po przegranym meczu jest rzeczą normalną, bo każdy, kto kibicuje Lechii cieszy się z jej zwycięstw i martwi porażkami szukając przyczyn i komentując je. Nie inaczej jest w tym artykule, nie wiem więc czym różnią się komentujący to tak samo "kibice sukcesu".

Po drugie, część kibiców Lechii realizuje potrzebę dowartościowywania się poprzez wypominanie innym kibicom, że oni chodzą na Lechię od dawien dawna a niektórzy tylko od maja (nazwani w tym artykule "kibicami sukcesu") więc właściwie to ci drudzy nie są prawdziwymi kibicami i niektórzy tęsknią do tych czasów kiedy na Lechię chodziło 2000 prawdziwych fanów. Super. Tylko po co wywiesza się flagę "Powróciły tamte dni, pełne chwały, pięknych chwil" ? Czy nie jest fajnie, że stadion jest pełny a eksplozja radości po strzeleniu przez Lechię gola dotyka wszystkich, bez wyjątku?? I naprawdę jest to takie męczące?
 
1
 
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2020. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.213