Gdańsk: wtorek, 26 września 2017
Lechia Gdańsk - serwis lechia.gda.pl
FORUM
Podstrony:


LECHIA W MEDIACH

strona 13/63

16 kwietnia 2011, 22:29 / sobota
gówno wyborcze traci czytelników. Rzucili się więc na kibicowstwo, może ktoś zechce ich poczytać. A ostatnio Lechia na celowniku. Trzecia w tabeli, a się nie kłania...
16 kwietnia 2011, 22:30 / sobota
Lechia Gdańsk wywiozła cenny punkt z Zabrza i wskoczyła na podium tabeli piłkarskiej ekstraklasy. Podopieczni trenera Tomasza Kafarskiego nakreślają sobie jasny cel. - Chcemy, żeby w przyszłym sezonie w Gdańsku były europejskie puchary - zapowiada Łukasz Surma, kapitan biało-zielonych.
W rundzie jesiennej Lechia Gdańsk była jedną z rewelacji rozgrywek najwyższej klasy rozgrywkowej. Na wiosnę drużyna z Pomorza nie radzi sobie już tak dobrze, ale nie przekłada się to na jej pozycję w tabeli. W piątek podopieczni Tomasza Kafarskiego wywieźli cenny punkt z Zabrza i zamazali nieco plamę z zeszłotygodniowej wpadki w Krakowie.

- Udało nam się zagrać dobre spotkanie i stworzyliśmy kilka dobrych sytuacji strzeleckich. Widać było, że wyciągnęliśmy wnioski z meczu z Cracovią, w którym zagraliśmy bardzo słabo przede wszystkim w obronie. Z Górnikiem skoncentrowaliśmy się na dobrej grze w defensywie i myślę, że punkt na trudnym terenie to dobry rezultat - przekonuje Łukasz Surma, kapitan Lechii.

Po remisie na terenie beniaminka biało-zieloni wskoczyli na najniższy stopień podium i zamierzają tę pozycję utrzymać do finiszu rozgrywek. Cel drużyny z Traugutta na ten sezon jest jasny, a jest nim walka o awans do Ligi Europejskiej.

- Stać nas na to, żeby w przyszłym sezonie w Gdańsku zagościły europejskie puchary. Nasza pozycja w tabeli nie jest dziełem przypadku i chcemy w decydującej fazie sezonu udowodnić, że miejsce na podium nam się w tym sezonie należy - zapewnia pomocnik biało-zielonych.

Zanim gdańszczanie stoczą bój z Legią Warszawa o ligowe punkty czeka ich pojedynek z Wojskowymi w półfinale Pucharu Polski. Na własnym stadionie Lechia przegrała ze stołeczną drużyną 0:1 (0:0), ale wiara w awans do finału rozgrywek w sercach graczy pomorskiej drużyny nie gaśnie.

- W Warszawie czeka nas ciężki mecz. Szanse na awans rozkładają się 60-40 na korzyść Legii, która ma zaliczkę po pierwszym meczu. Na pewno jednak pojedziemy na to spotkanie w lepszych nastrojach, bo z Górnikiem zagraliśmy dobre spotkanie i będziemy chcieli to powtórzyć - zapowiada lider gdańskiej drużyny. sportowe fakty.
26 kwietnia 2011, 21:40 / wtorek
odnośnik

Plota jak plota, ale nawet jakby się go udało skusic żeby pograł u Nas jeszcze sezon to by było świetnie. Koleś jak narazie niezastąpiony.
27 kwietnia 2011, 11:21 / środa
27 kwietnia 2011, 11:51 / środa
odnośnik

To mamy polską Barcę...
27 kwietnia 2011, 12:03 / środa
Do mojego wpisu powyżej. Ciekawostka, że w większości tych akcji co koszerne tam umieściły, brał udział Buzała...
27 kwietnia 2011, 16:48 / środa
Ty Mensky, ile razy można pisać, aby nie wklejać linków do g....a wybiórczego??
Po co im nabijać wejścia na stronę???
27 kwietnia 2011, 17:00 / środa
W ogóle przeglądając nasze bramki z meczy, które do tej pory rozegraliśmy, widać, że sporą większość strzeliliśmy z kontrataku.
27 kwietnia 2011, 18:33 / środa
jakies to podejrzane ze tak nagle wybiorcza zaczela dobrze pisac o Lechii,
aczkolwiek polska Barcelona brzmi niezle ;-)
btw zamienilbym pozycjami akcje 1-2
27 kwietnia 2011, 20:45 / środa
Nasze stowazyszenie powinno doprowadzic do tego, by pozbyto sie wybiorczej jako patrona medialnego. Tak jak to zrobiono w Poznaniu.
28 kwietnia 2011, 09:20 / czwartek
Nieważne co wkleisz, bo nawet strona ekstraklasy .tv i .org, czyli 2 oficjalne to są dzieci michnika.
A o Lechii muszą zacząć powoli pisać, gdyż w końcu "gówno prawda" to najbardziej opiniotwórcza "gazeta" w Polsce, która przecież musi zauważyć, że rzeczywiście jakiś klub zajmuje to trzecie miejsce.
28 kwietnia 2011, 09:57 / czwartek
co kolwiek by nie pisała to ma w tym jeden cel, oglupic i oszukac NAS kibicow, a w swietle ogolno polskim oczernic i pokazac NAS z naj gorszej strony!!!
Michnik to zyd, jego "gówno prawda" to zydowskie nasienie, i nikt i nic tego nie zmieni!
Jego ojciec Pan Szechter mordował w czasach stalinowskich polskich PATRIOTOW!!!
Nie mozemy tego zapomniec, a tym bardziej wybaczyc... zlo trzeba tepic, "gw" to naj wieksze zlo dla naszej ojczyzny, dla naszej kochanej POLSKI!!!
TAK O WIDZE, i tej "gównianej wybiórczej" nie wierze...
tam gdzie komuna kroczy, ziemia przestaje rodzic!!!
KONKLUZJA-co kolwiek zwiazane z "gw" tepic, bojkotowac, wyjebac ze stadionu, zresetowac...
Na pohybel komunistom i ich poplecznikom...
Pzd Zolw z LechiiStanu
28 kwietnia 2011, 10:39 / czwartek
29 kwietnia 2011, 16:45 / piątek
odnośnik

Luka, swój chłop :)
1 maja 2011, 23:03 / niedziela
Z cyklu przeżyjmy to jeszcze raz: odnośnik :D
4 maja 2011, 14:49 / środa
Brawo Jedi:

odnośnik
5 maja 2011, 01:11 / czwartek
6 maja 2011, 18:08 / piątek
9 maja 2011, 01:10 / poniedziałek
Fajnie napisali o akcji po derbach:

odnośnik
11 maja 2011, 23:15 / środa
odnośnik - Mecz z Koroną
12 maja 2011, 21:06 / czwartek
"Oficjalna strona gdańskiego klubu doniosła, że Lechia wygrywając wyjazdowe spotkanie z Koroną odniosła 11 triumf w tym sezonie. Tym samym pobiła rekord zwycięstw w jednym sezonie w historii występów w ekstraklasie.

Poprzednio najlepszy wynik miał miejsce w sezonie 1956, kiedy to lechiści wygrywając 10 meczów i 7 remisując zajęli na koniec rozgrywek 3 miejsce, najwyższe w historii klubu. Warto jednak przypomnieć, że w latach 50. i 60. ekstraklasa liczyła 12 lub 14 drużyn, więc o taki bilans było dużo trudniej.

Bilans Lechii w ostatnich trzech sezonach:

2010/11 - 11 zwycięstw, 6 remisów (do końca rozgrywek zostały 4 kolejki)

2009/10 - 9 zwycięstw, 10 remisów

2008/09 - 9 zwycięstw, 5 remisów"

zrodlo: ekstraklasa.tv
15 maja 2011, 17:04 / niedziela
Ivans Lukjanovs od dłuższego czasu gra w Lechii na pozycji bocznego napastnika. Sytuacja zmusiła jednak Tomasza Kafarskiego do wystawienia Łotysza na środku ataku. W meczu z Polonią bramki nie zdobył, jednak był wyróżniającym się zawodnikiem gdańskiej drużyny
Co prawda pozycja środkowego napastnika nie jest ulubioną dla Ivansa Lukjanovsa, jednak ten potrafił się na niej znaleźć podczas meczu z Polonią Warszawa. - Jestem zadowolony z gry na tej pozycji w meczu z Polonią. Pokazałem jak trzeba grać, jednak bardziej podoba mi się gra na boku ataku, niż na środku. Jak drużynie jednak przydam się bardziej na środku, to muszę i tutaj spełnić swoje obowiązki - powiedział Łotysz który mimo że w ostatnim tygodniu zagrał trzy spotkania, nie czuje się zmęczony. - W sumie nie czujemy w nogach trzech meczów rozegranych w ostatnim tygodniu, jednak w pojedynku z Polonią zabrakło nam spokoju. W sytuacji z Traore kiedy mu podałem, strzelił dobrze, jednak mógł jeszcze oddać piłkę dalej - opisał zawodnik pozyskany do Lechii ze Skonto Ryga.

Ewentualne zwycięstwo z Polonią sprawiłoby, że Lechia znalazłaby się na podium ekstraklasy. - Zwycięstwo dawałoby nam trzecie miejsce. Nie udało się to, ale trzeba ciągle wierzyć w europejskie puchary - przyznał Lukjanovs, któremu gra na stadionach w Europie nie przysłania jednak oczu. Łotysz wie, że najważniejszy w obecnej sytuacji będzie każdy kolejny mecz. - To będzie w następnym sezonie, a ja myślę tylko o każdym następnym meczu - stwierdził Wania.

W ostatnich meczach Lechia Gdańsk większość bramek zdobywała pod koniec spotkań. Jak przekonuje napastnik z Łotwy, nie znaczyło to że gdańszczanie czekali do ostatniej minuty na strzelenie bramki. - Miałem nadzieję, że uda się strzelić bramkę, jednak nie patrzyłem na to przez pryzmat ostatnich spotkań i nie czekałem w żadnym wypadku na końcówkę. Zawsze trzeba strzelać bramki. Zgodzę się, że ostatnich meczach pokazaliśmy charakter, jednak w Kielcach nie graliśmy zbyt dobrze do stanu 0:2, więc nie ma co nas chwalić za to spotkanie - przyznał Lukjanovs który liczy, że w następnej kolejce zagra przeciwko swojemu rodakowi. - W meczu z Lechem chciałbym zagrać przeciwko Rudnevsowi - wyraził nadzieję piłkarz gdańskiego zespołu.
23 maja 2011, 20:26 / poniedziałek
ze strony c+:

Pragniemy przeprosić wszystkich, którzy mogli się poczuć urażeni nadmiernie stanowczą reakcją naszego dziennikarza podczas przeprowadzania wywiadu po meczu Lechia Gdańsk – Lech Poznań. Chcemy jednak przypomnieć, że ta wypowiedź, choć nie powinna mieć miejsca, odnosiła się wyłącznie do małej grupki kilkunastu osób, która w trakcie wywiadu na żywo w wulgarny sposób obrażała piłkarza Huberta Wołąkiewicza. Celem nie było urażenie kibiców Lechii, którzy gorąco dopingowali swój zespół w trakcie całego meczu, a jedynie ochrona piłkarza, który był w trakcie rozmowy naszym gościem. Uważamy zachowanie tej małej grupki za postawę nie fair wobec zawodnika. Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca na stadionach w naszym kraju.
23 maja 2011, 21:49 / poniedziałek
Ochrona piłkarza??? Przed czym? Przed wysłuchaniem prawdy? Nasze zachowanie wobec niego było nie fair? A wyjście na Judasza przez niego to było kurwa fair??? By się nie ośmieszali takimi oświadczeniami, bo wychodzą na takich samych błaznów jak ten pseudoredaktorek...
28 maja 2011, 16:24 / sobota
29 maja 2011, 09:40 / niedziela
Luka Vucko na dobry początek dnia: odnośnik
9 czerwca 2011, 22:24 / czwartek
Lechia Gdańsk po sezonie 2010/2011/podsumowanie interii
odnośnik
22 czerwca 2011, 12:22 / środa
Czy na polskich stadionach jest rasizm? Oglądam rocznie z trybun średnio 50 meczów i coraz rzadziej widzę przykłady nietolerancji. Na moje oko jest ich mniej, można więc przyjąć, że kibice mądrzeją. Ale może to tylko moja naiwność biorąca się choćby z obserwacji kibiców Lechii Gdańsk.

Z jednej strony Lechia to tradycja Solidarności i akcje patriotyczne, wywieszenie sektorówki przypominającej o agresji z 17 września. Z drugiej to zachowania świadczące o braku tolerancji i podkreślanie polskości na granicy nacjonalizmu. I oto w takim klubie pojawia się trzech czarnoskórych zawodników, których kibice traktują jak gdańszczan, a Abdou Razacka Traore gotowi są nosić na rękach.

odnośnik
22 czerwca 2011, 13:22 / środa
Szczepłek ostatnio jeździ po Lechii jako po łysej kobyle, wszystko w stylu wyborczej.

Jakiś czas temu w swoim "felietonie" pisał o kibicach Lechii "którzy utopili krowę w drodze na mecz z Unią Janikowo".
Tutaj przeżywa skrajnie lewackie i nieprawdziwe raporty "Nigdy Więcej". Szkoda, ze w tak dobrej prasie jaką jest Rzeczpospolita pracują także tacy chorzy ludzie.
22 czerwca 2011, 14:18 / środa
tekst o brudnych paznokciach przedni. ciekawe czy maja chociaz homoseksualiste. inaczej mocno sobie grabia
5 sierpnia 2011, 16:12 / piątek
Kafarski: w Białymstoku już wygrywaliśmy.

Piłkarzy Lechii czeka drugi ligowy mecz na wyjeździe, tym razem w Białymstoku z Jagiellonią. - Potencjał obu ekip oceniam na remis, co nie znaczy, że zagramy o punkt. Już tam wygrywaliśmy i teraz też zamierzamy - powiedział trener gdańszczan, Tomasz Kafarski.

- Początek sezonu w wykonaniu Jagiellonii z pewnością odbiegał od tego, co zakładano w klubie. Nie zmienia to jednak faktu, że to bardzo silna ekipa, która ma w swoim składzie wielu dobrych piłkarzy. Ta drużyna, podobnie zresztą jak praktycznie każdy polski zespół, niezbyt dobrze się czuje, kiedy gra pod presją, a rywal prezentuje agresywny futbol. Dlatego zamierzamy zagrać twardo i zdecydowanie. Chcemy też długo utrzymywać się przy piłce - przyznał Kafarski.

Gdańszczanie nie przegrali w Białymstoku czterech ostatnich meczów. W ekstraklasie w lipcu 2009 roku zremisowali 0:0, a 12 marca tego roku wygrali 2:1. Cztery dni później, w rewanżowym ćwierćfinałowym meczu Pucharu Polski, zremisowali tam 1:1, co po remisie w pierwszym spotkaniu w Gdańsku 0:0, dało im awans do półfinału tych rozgrywek. Tę statystykę uzupełnia jeszcze remis 1:1 w rewanżu półfinału wcześniejszej edycji PP, w maju ubiegłego roku. Wtedy jednak do finału zakwalifikowali się piłkarze Jagi.

W sobotę z Jagiellonią nie zagra kapitan Lechii, Łukasz Surma, który w meczu z Polonią w Warszawie (0:1) otrzymał czerwoną kartkę i musi pauzować w dwóch najbliższych spotkaniach. Zamiast niego w środku drugiej linii zagra zapewne przesunięty z prawej strony obrony - Marcin Pietrowski albo z lewej flanki defensywy - Ormianin Lewon Hajrapetjan.

Do pełni sił wrócili już dwaj napastnicy, którzy ostatnio narzekali na kontuzje, czyli Holender Fred Benson oraz Białorusin Aliaksandr Sazankow. Ten ostatni nie znalazł się jednak w kadrze na spotkanie z Jagiellonią. W porównaniu do meczu z Polonią zaszła w niej tylko jedna zmiana - Surmę zastąpił Kamil Poźniak.

Piłkarze Lechii, podobnie jak ich najbliższy rywal, również nie mogą być zadowoleni z wyniku ligowej inauguracji.

- Na pewno jesteśmy rozczarowani wynikiem, tym bardziej, że w stolicy byliśmy bliscy wywalczenia jednego punktu. Zresztą moim zdaniem byłby to najsprawiedliwszy rezultat. W Warszawie nie spisywaliśmy się źle. Do organizacji gry nie można mieć większych zastrzeżeń, zabrakło jednak decydującego ostatniego podania, które otworzyłoby drogę do bramki. Dlatego do Białegostoku jedziemy podrażnieni inauguracyjną porażką po co najmniej pierwszy w tym sezonie punkt - zapewnił napastnik Lechii, Tomasz Dawidowski.

Onet: odnośnik
30 sierpnia 2011, 16:50 / wtorek
Wywiad z Wiśnią. Niekoszerny lecz bandycki :)
odnośnik

TYLKO LECHIA!
9 września 2011, 10:54 / piątek
Wywiad z Tadiciem z Gowna:
Kiedy latem grałem w sparingu przeciwko Lechii, do głowy mi nie przyszło, że niedługo dołączę do tego zespołu. Ale jego ofensywna gra już wtedy robiła na mnie spore wrażenie - mówi 24-letni Chorwat Jospi Tadić, nowy napastnik Lechii Gdańsk.

Łukasz Pałucha: Dlaczego zdecydował się pan na transfer do Lechii w ostatnim dniu okienka transferowego?

Josip Tadić: Rozmawiałem z Luką [Vucko] i mówił o Lechii w samych superlatywach. A ponieważ na Cyprze źle się czułem, więc długo się nie wahałem.

Co było nie tak w Omonii Nikozja?

- Jechałem na Cypr z dużymi nadziejami, ale praktycznie nie grałem. Nie wiem, z jakiego powodu, bo trener w ogóle ze mną nie rozmawiał. Czułem się dziwnie, to nie była komfortowa sytuacja. Bałem się, że jak zostanę dłużej, to stracę cenny czas.

Latem zagrał pan w sparingu Omonii przeciwko Lechii w Opalenicy. Wiedział pan, że trener Lechii Tomasz Kafarski obserwuje pana?

- Nie wiedziałem. Dopiero co trafiłem do Omonii i skupiłem się na tym, żeby wypaść jak najlepiej. Byłem nowy w tym towarzystwie, do głowy mi nie przyszło, że gram przeciwko zespołowi, do którego niedługo dołączę.

Co pan wtedy sądził o Lechii?

- Pomyślałem, że to fajna drużyna. Choć był to tylko mecz towarzyski, stworzyliśmy świetne widowisko [padł remis 2:2]. Wszyscy chwalili obydwie drużyny, bo zagrały ofensywną, szybką i ładną dla oka piłkę. Nie było w niej kalkulacji, ale czysty futbol.

Mając 18 lat trafił pan do Bayeru Leverkusen, gdzie spotkał Dimitara Berbatowa. Co pan może powiedzieć o tym słynnym zawodniku?

- Sam mówi o sobie swoją grą. Jeśli ktoś zostaje królem strzelców angielskiej Premiership, zdobywa z Manchesterem United tytuły mistrzowskie, to musi być wybitnym piłkarzem. Dla mnie to była bardzo dobra szkoła trenować na co dzień z takim piłkarzem jak Berbatow. Przez to, że był w drużynie, miałem niewiele szans na grę w Bundeslidze, ale byłem wtedy nastolatkiem.

Po powrocie do Chorwacji zdobył pan trzy mistrzostwa z Dinamem Zagrzeb. Miał pan też okazję grać przeciwko Vucko, który w tym czasie był piłkarzem Hajduka Split, a potem NK Rijeki. Jak pan wspomina starcia z Vucko?

- Luka to silny, twardy obrońca. Nie jest łatwo grać przeciwko niemu, ale Dinamo to najlepszy klub w Chorwacji i radziliśmy sobie ze wszystkimi.

Vucko nie zgodziłby się z pana opinią. Według niego to Hajduk jest największym chorwackim klubem.

- Nie przekona mnie, a ja pewnie nie przekonam jego. W jednym na pewno się zgadzamy: Lechia to dobre miejsce do rozwoju piłkarskiego. Luka to świetny kolega, dużo pomaga mi na początku pobytu w Gdańsku, dzięki niemu nie mam żadnych problemów z aklimatyzacją.

Strzelił już pan gole dla Lechii. Na razie w meczu z pracownikami sponsora, Grupy Lotos...

- One się nie liczą, bo był to zabawowy mecz. Trochę potruchtałem po boisku i tyle. Za to pracuję ostro na treningach, żeby jak najszybciej doszlifować formę. Nie wiem, czy jest już ona na tyle wysoka, żeby trener wystawił do wyjściowej jedenastki na mecz z Górnikiem.

Myśli pan że może być jednym z najlepszych strzelców ekstraklasy?

- Chciałbym, ale na razie jestem dopiero na początku drogi. Mam jednak spory apetyt na gole, który rozbudza ofensywny styl gry jaki prezentuje Lechia. Przy takim nastawieniu o bramki powinno być łatwiej.

Kandydatem do korony króla strzelców jest Danijel Ljuboja. To piłkarz Legii Warszawa, z którym przez rok grał pan we francuskim Grenoble.

- Myślę, że nastrzela wiele bramek, już zaczął. Dzięki transferom takich piłkarzy jak Ljuboja, polska liga sporo zyskuje.

Miał pan już czas, żeby pozwiedzać trochę Gdańsk?

- Na razie nadrabiam zaległości w odpoczynku. Ostatnio głównie podróżowałem, załatwiałem najróżniejsze formalności. Dlatego w wolnych chwilach po prostu śpię. Ale niedługo dojedzie do mnie moja dziewczyna i nadrobię zaległości.
15 września 2011, 13:47 / czwartek
15 września 2011, 15:17 / czwartek
Skąd ja to znam ? hmm
16 września 2011, 09:54 / piątek
20 września 2011, 13:45 / wtorek
W tym roku spadliśmy na 6 miejsce w rankingu Ernst & Young
wp odnośnik
20 września 2011, 13:47 / wtorek
a tu raport odnośnik
20 września 2011, 13:50 / wtorek
sorry, raport to ten stary
20 września 2011, 13:59 / wtorek
nowy raport link do pdf'a odnośnik
4 października 2011, 20:48 / wtorek
Ciekawy artykuł o Kapsie. odnośnik
30 października 2011, 19:26 / niedziela
22 listopada 2011, 13:19 / wtorek
Dość długi wywiad z Wojtkiem Pawłowskim: odnośnik
20 grudnia 2011, 10:31 / wtorek
Stankiewicz o Lechii: odnośnik
20 grudnia 2011, 10:48 / wtorek
stankiewich jest zerem dziennikarskim, miał mieć wytoczony proces przez prezesa za insynuacje i zniesławienie Lechii ale prawnik nie znalazł na to paragrafu i rozeszło się po kościach , ten atykuł to kolejne dno pismackie, na kolanie pisane
20 grudnia 2011, 11:10 / wtorek
Może i jest zerem, ale czy coś z tego co napisał jest nieprawdą? Bo moje podsumowanie byłoby podobne. Niestety... Tylko kibice z sektora zielonego stanęli na wysokości zadania...
23 grudnia 2011, 13:12 / piątek
Po 3,5 roku od momentu powrotu Lechii do ekstraklasy obraz klubu jest najgorszy od wielu lat. I nie chodzi tylko o grę piłkarzy w ostatnich miesiącach, choć trzeba przyznać, że słabiej niż w kilku meczach jesieni grać już po prostu nie można. Najgorsze jest to, że zarządzanie klubem, pod wieloma względami, przypomina prowizorkę. Kierownictwo klubu błądzi po omacku w wielu aspektach - od sportowych zaczynając na biznesowych kończąc. O tych drugich (słaby marketing, kłopoty z zarządzaniem PGE Areną) pisaliśmy w "Gazecie" już wielokrotnie. W aspekcie sportowym jest równie źle.
Transfery
Ta sfera działania leży kompletnie, a przyczyn jest kilka. Przede wszystkim brak dyrektora sportowego z prawdziwego zdarzenia (przez wiele miesięcy funkcję tą pełnił trener Tomasz Kafarski). Jednak prezes klubu Maciej Turnowiecki twardo obstaje przy zdaniu, że taki klub jak Lechia dyrektora sportowego nie potrzebuje. - U nas odrębne stanowisko w tym zakresie jest zbędne, gdyż nie mamy do wydania 100 milionów euro, jak to jest w Milanie czy Barcelonie. O ruchach kadrowych w drużynie decydują głównie trener plus komitet transferowy - tłumaczy prezes. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie! Dobrego dyrektora sportowego, z szerokimi kontaktami międzynarodowymi, potrzebują właśnie kluby, których możliwości finansowe są ograniczone. Żeby za niewielkie pieniądze wydobyć "perełkę" (to jedno z ulubionych słów prezesa Turnowieckiego) potrzeba właśnie człowieka z tzw. układami - w dobrym tego słowa znaczenia. Lechia tych "perełek" nie znajduje.
Wyjątkiem potwierdzającym regułę jest ściągnięcie do Gdańska Abdou Razacka Traore, choć akurat ten przykład doskonale obrazuje jakim przypadkiem rządzą się działania wspomnianego przez Turnowieckiego komitetu transferowego. W jego skład wchodzi pięć osób: oprócz Turnowieckiego, dyrektor Błażej Jenek, członkowie zarządu Paweł Bartosiewicz i Bogdan Magnowski oraz aktualny trener. Do niedawna jego członkiem był również główny inwestor Andrzej Kuchar, ale jak sam powiedział z komitetu się "wypisał".
Wspomniany Traore po burzliwej dyskusji przeszedł minimalną większością głosów 3:2, ale naprawdę niewiele brakowało, żeby Lechia z tego piłkarza zrezygnowała. Tymczasem niejaki Aleksandr Sazankow, który z niewielkimi przerwami od 1,5 roku przebywa na zwolnieniu lekarskim, nie miał w komitecie praktycznie żadnej opozycji - przeciw jego zatrudnieniu delikatnie oponowała tylko jedna osoba. Mówimy o piłkarzu, który przyszedł do Lechii z dziurą w kolanie (władze klubu o tym wiedziały!) i kosztował skromne 300 tys. euro. To jedna z największych transferowych pomyłek w historii polskiej ligi, ale jakoś cicho, żeby ktoś w klubie poniósł za to odpowiedzialność.Obrazu niemocy dopełniają niewydolna praca lechijnego skautingu, w dużej mierze opierająca się na ponoć bardzo zaawansowanym programie komputerowym, z tysiącami meczów i milionami informacji o piłkarzach w bazie oraz dziesiątki testowanych przez Lechię piłkarzy, z których większość to przysłowiowy szrot. Farsą było ściągnięcie na testy Emmanuela Olisadebe, co nie tylko naraziło klub na śmieszność, ale było też sygnałem dla piłkarskiej Polski: Uwaga! W Lechii pracują nie całkiem poważni ludzie.
A kiedy już jakimś cudem udało się wyłowić piłkarza niezłego (Darko Bodul), pozwolono mu czmychnąć do Austrii, gdzie dziś robi karierę i jest najlepszym strzelcem tamtejszej Bundesligi. To też pokazuje niemoc ludzi odpowiedzialnych za transfery.
23 grudnia 2011, 13:14 / piątek
cd
Karuzela trenerska
Jednak najbardziej niezrozumiałym posunięciem ostatnich miesięcy była historia zatrudnienia i zwolnienia Rafała Ulatowskiego. Trener ten zastał w Gdańsku spaloną przez Kafarskiego ziemię po czym po zaledwie czterech meczach dostał, brutalnie mówiąc, kopa w d... O co w tym wszystkim chodzi? Albo zatrudniając trenera wierzymy w jego umiejętności i dajemy mu czas aby się nimi wykazał, albo nie zawracajmy mu głowy. Szkoda naszego czasu i jego nerwów. Ulatowski to był trener z łapanki: najtańszy na rynku i najbardziej zdesperowany w poszukiwaniu pracy. Jeżeli od początku był rzucony jako żer dla opinii publicznej i kibiców, którzy nie mogli już patrzeć na Kafarskiego i żądali nowego trenera, świadczy to o kierownictwie klubu fatalnie. Ale jeśli rzeczywiście w niego wierzono, a po czterech meczach przestano wierzyć, no to tu już mamy dom wariatów!
Teraz przychodzi kolejny trener - wyciągnięty z wronieckiej głuszy Paweł Janas - i ponownie komunikat mamy ten sam: "umowa do końca sezonu, z możliwością przedłużenia o kolejne". Czyli znów półśrodki. A co będzie jeśli Janas przegra cztery pierwsze wiosenne mecze, co jest przecież prawdopodobne (wyjazdy do Cracovii, ŁKS i Górnika Zabrze oraz mecz u siebie z Wisłą Kraków)? Czwarty trener w sezonie? Wygląda na to, że zatrudnienie Janasa to kolejny strzał na oślep: może się uda, może nie, ale pełnego przekonania do tego ruchu - mimo okrągłych słówek wypowiadanych do mediów - w Lechii nie ma.
Nad tym całym bałaganem dyskretnie czuwa Andrzej Kuchar, który absolutnie nie ma zamiaru przepłacać, czym - trzeba to przyznać - znacznie utrudnia robotę władzom klubu. Rozumiem jego biznesowe myślenie, tyle, że w piłce rzadko daje ono efekty. Tym bardziej kiedy w oczy zagląda widmo spadku do I ligi co dla klubu z nowiutkim, 40-tysięcznym stadionem, byłoby absolutną katastrofą. Aż tak czarny scenariusz trudno założyć, ale pytanie co potem jest jak najbardziej na miejscu. Czy obecne kierownictwo klubu poradzi sobie z projektem "Wielka Lechia"? Bez żadnych zmian, będzie o to bardzo trudno.
GW Trójmiasto
23 grudnia 2011, 18:48 / piątek
Artykul Stankiewicza jest ok, zgadzam sie z nim we wszystkich kwestiach. To samo z artykulem z GW powyzej.
24 grudnia 2011, 00:19 / sobota
Wojciech Pawłowski: W przyszłym roku życzę sobie zagranicznego transferu odnośnik
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2017. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.034