Gdańsk: czwartek, 21 września 2017
Lechia Gdańsk - serwis lechia.gda.pl
FORUM
Podstrony:


LECHIA W MEDIACH

strona 61/63

3 lutego 2017, 07:45 / piątek
Warto poświęcić trochę czasu, choć nie jest to klimat dla wszystkich" https://www.youtube.com/watch?v=KPQxJMCDNto
3 lutego 2017, 11:21 / piątek
"Natomiast Thomas Dudek donosi, że Lechia… zalega ze spłatą transferu Ariela Borysiuka z niemieckiego Kaiserslautern z 2015 roku…"
3 lutego 2017, 12:34 / piątek
oj tam oj tam. Pewnie faktura wpadła za kanapę;)
3 lutego 2017, 13:08 / piątek
Głupie Germance po pierwsze nie my im tylko oni nam po drugie nie brutto tylko netto po trzecie nie ojro tylko złoty po czwarte tyle zmian cała faktura do poprawy..-:)
3 lutego 2017, 21:55 / piątek
UEFA, wg interii.pl, ma płacić klubom za odciąganie reprezentantów biorących udział w meczach ME ( eliminacje + finały) od treningów i gry w zespołach, pewne odszkodowania.
Oprócz Lechii Gdańsk - 249 260 euro kasę przytulą Legia Warszawa 550 keuro a także m.in. Lech Poznań - 397 659 euro, Wisła Kraków - 203 928, Cracovia - 129 833 i Ruch Chorzów - 120 992. Najmniej z polskich klubów otrzyma Zawisza Bydgoszcz - 8992 euro.
Oczywiście są to pieniądze nie tylko za reprezentantów Polski.
13 lutego 2017, 12:16 / poniedziałek
probierz o Lechi odnośnik
17 lutego 2017, 10:56 / piątek
przegląd sportowy o LECHII

odnośnik
17 lutego 2017, 18:40 / piątek
PS o bliźniakach
ttp://www.przegladsportowy.pl/pilka-nozna/lotto-ek straklasa,historia-marco-i-flavio-paixao,artykul,7 58606,1,787.html
18 lutego 2017, 17:05 / sobota
odnośnik

Fajny artykuł o naszej młodzieży, której już nie ma.

LINK do radia Gdańsk
22 lutego 2017, 12:59 / środa
odnośnik

link o osłabianiu Lechii przez panów w "czarnym"
22 lutego 2017, 14:43 / środa
Poniżej statystyka kartek po ostatniej kolejce oraz statystyka fauli..

Lechia Gdańsk 56
Korona Kielce 52
Piast Gliwice 50
Wisła Kraków 48
Zagłębie Lubin 48
Bruk-Bet 41
Cracovia 41
Wisła Płock 41
Legia Warszawa 40
Śląsk Wrocław 40
Pogoń Szczecin 39
Górnik Łęczna 35
Arka Gdynia 34
Jagiellonia 34
Lech Poznań 34
Ruch Chorzów 32

Liczba fauli, drużynowo

Wisła Kraków 338
Śląsk Wrocław 328
Cracovia 325
Korona Kielce 325
Arka Gdynia 316
Bruk-Bet 304
Piast Gliwice 303
Zagłębie Lubin 300
Wisła Płock 297
Jagiellonia 295
Pogoń Szczecin 294
Lechia Gdańsk 290
Lech Poznań 284
Legia Warszawa 283
Górnik Łęczna 281
Ruch Chorzów 256

Taka wisła miała 48 fauli więcej, a dostała 8 kartek mniej...
22 lutego 2017, 16:17 / środa
Wyliczenia na podstawie danych, które podał Butthead: ilość fauli dzielona przez ilość kartek, czyli średnio co ile fauli dostajemy kartkę. Co jest pewnym uproszczeniem, bo kartki nie są jedynie za faule, ale jednak olbrzymia większość kartek właśnie fauli dotyczy, więc statystyka bardzo znacząca.

Ilość fauli / ilość kartek

Lechia 5,2
Piast 6,1
Korona 6,3
Zagłębie 6,3
Wisła K. 7,0
Legia 7,1
Wisła P. 7,2
Bruk-Bet 7,4
Pogoń 7,5
Cracovia 7,9
Ruch 8,0
Górnik 8,0
Śląsk 8,2
Lech 8,4
Jagiellonia 8,7
Arka 9,3

Czekamy na wpis pożytecznego idioty z Zaspy, który przypomni nam swoje teorie dotyczące sędziów.
22 lutego 2017, 16:58 / środa
No to równo nas dymają ....to tez jest sposób..
22 lutego 2017, 17:44 / środa
Zdajecie sobie sprawę, że faul faulowi nierówny?
Może lepiej pokazać konkretne przypadki wałków panów z gwizdkiem, ponieważ w taki sposób nic nikomu nie udowodnimy?

Pzdr
22 lutego 2017, 17:57 / środa
Dlatego na przekór wszystkim trzeba zewrzeć poślady i pokazać im wszystkim po 37 kolejce środkowego palca.
MP nie ważne jak nie ważne jak pójdą puchary ale satysfakcja będzie podwójna.
Trzeba pokazać tym pier,,,,,onym krawaciarzom że Lechia to Lechia.Jak kiedyś od a-klasy do ekstraklasy też trwało 8-9 lat .Teraz 9 lat od powrotu i mistrz -ale się rozmarzyłem.
22 lutego 2017, 18:13 / środa
"Dlatego na przekór wszystkim trzeba zewrzeć poślady i pokazać im wszystkim po 37 kolejce środkowego palca."

Zbiorowe zdjęcie gdańszczan na Długiej z fuckiem mile widziane.
27 lutego 2017, 15:07 / poniedziałek
Z głównej strony na wp.pl

odnośnik

Miło sie czyta.
2 marca 2017, 17:07 / czwartek
z zeszlo :

odnośnik
3 marca 2017, 10:47 / piątek
artykuł z wyszlo- o murawie - polecam
odnośnik
3 marca 2017, 11:43 / piątek
Jeszcze nie było więc dodam, z zaszło o murawie: odnośnik
3 marca 2017, 11:48 / piątek
ciekawe - 3 portale: zeszło, wyszło i zaszło piszą dokładnie o tym samym :)
3 marca 2017, 12:22 / piątek
no cały się kur..wa kawą przez was oblałem .... dobre....odnośnik
3 marca 2017, 14:51 / piątek
Zapowiadany wczoraj (w innym wątku) przez sitka artykulik o "szefie wszystkich szefów": odnośnik
Bez rewelki...
6 marca 2017, 14:03 / poniedziałek
tylko borek realnie gada ....

odnośnik
6 marca 2017, 15:08 / poniedziałek
Znam Tomka Smokowskiego i chyba będę z nim musiał pogadać, bo to, jak tłumaczy Kędziore jest po prostu słabe.
6 marca 2017, 15:47 / poniedziałek
pogadaj..zawsze lubiłem smoka bo wydawał się najrozsądniejszy z tej dziennikarskiej bandy ale coś ostatnio gada od rzeczy
7 marca 2017, 08:49 / wtorek
NIe każdy lubi czytać z zeszło.....
analiza meczu i decyzji łysego, do analizy każdej sytuacji filmik. Dyskutować można tylko z dopiskami zeszło
odnośnik
14 marca 2017, 11:35 / wtorek
przegląd sportowy

Brutalna weryfikacja byłego lidera – Lechii. „Nie każdy radzi sobie z presją”

Po dwóch kolejnych porażkach pierwszy raz tej wiosny to zespół Nowaka musi gonić lidera. O zachwytach po wygranym 3:0 meczu z Jagiellonią nikt już nie pamięta.

Zwycięstwo w pierwszej wiosennej kolejce nad ekipą Michała Probierza dało Lechii samodzielne prowadzenie w tabeli. Po efektownej wygranej 3:0 zachwycano się konsekwentną i wyrachowaną grą gdańszczan. Ostatnio jednak zespół Piotra Nowaka stracił impet, a dwie porażki z rzędu – w Poznaniu z Lechem (0:1) i w Chorzowie z Ruchem (1:2) – zepchnęły Lechię na najniższy stopień podium. I zaczęła się krytyka.

Powielają błędy
Głosy niezadowolenia pojawiły się już po meczu w Niecieczy (1:1). Nasiliły się po pierwszej połowie starcia z Cracovią. Z Pasami udało się wyjść z opresji i wygrać 4:2, ale niedosyt pozostał. A to dlatego, że wymagania wobec gdańszczan wzrosły. W efekcie kibic Lechii stał się wybredny i oczekuje, że wynik poparty będzie odpowiednim stylem. Tymczasem w meczach z Lechem oraz Ruchem brakowało jednego i drugiego. – Znów uwypukliły się nasze słabości z wyjazdów. Przez to straciliśmy bramki – powiedział trener Lechii Piotr Nowak, który przed spotkaniem w Chorzowie zapewniał, że jego zespół wyciągnie wnioski z poprzednich wyjazdowych lekcji. Zamiast rehabilitacji przyszła porażka, co w efekcie sprawiło, że Lechia po raz pierwszy tej wiosny nie patrzy na rywali ze szczytu tabeli.

– Bardziej niż strata pierwszego miejsca martwi strata punktów – przekonuje napastnik Gino van Kessel. – Szkoda, że nie jesteśmy liderem, ale zostało kilka meczów do końca rundy zasadniczej i jeszcze dużo może się zmienić – dodaje pomocnik Rafał Wolski.

Owszem, dwie kolejne porażki to jeszcze nie jest powód do niepokoju, ale kibica Lechii martwić może powtarzający się schemat błędów.
– Dziwne, że mając taki potencjał piłkarski, Lechia w trudnych momentach nie potrafi zaskoczyć. Najbardziej brakuje Miloša Krasicia w najlepszej formie. I stąd biorą się problemy Lechii. Jeśli Krasić gra na swoim optymalnym poziomie, to i Lechia dobrze się prezentuje – mówi ekspert Eurosportu Radosław Gilewicz.

Za łatwo stracona pozycja lidera
Inny zarzut wobec Lechii jest taki, że ostatnio nie zrobiła wszystkiego, aby utrzymać pierwsze miejsce. Efekt samozadowolenia?

– Możliwe. Wydaje mi się, że w Lechii są piłkarze, którzy do niektórych spotkań mogą podejść lekkomyślnie. Tak to wyglądało w spotkaniu z Ruchem. Piłka jednak szybko weryfikuje. W przypadku Lechii można powiedzieć, że do trzech razy sztuka. Jeśli przegra z Legią, będzie można mówić o kryzysie. Z drugiej strony, na tym etapie rozgrywek nie jest ważne, czy Lechia jest liderem. Nie każdy sobie radzi z taką odpowiedzialnością. Może i dla jej zawodników lepiej, że oddali pierwsze miejsce? Mogą skupić się na zdobywaniu punktów – uważa Gilewicz
18 marca 2017, 19:21 / sobota
Na wszelki wypadek puki artykuł jest wklejam z wp.pl

.." Mesjasz Donald Tusk. Lechia Gdańsk i jej kibice politycy ..
Grzegorz Popielarz, były opozycjonista, kolega Donalda Tuska z młodzieńczych lat, opowiada nam taką historię. - To było w Dębnie Lubuskim, Lechia Gdańsk grała w drugiej lidze. Paradowaliśmy środkiem miasteczka, ludzie pootwierali okna, czegoś takiego tam nie widziano. Donald szedł pierwszy z brzegu. Uszył sobie wtedy taki długi biało-zielony płaszcz. Wyglądało to jak komża. Na głowie miał biało-zielony cylinder. Stało tam paru pijaczków przy ulicy. Zobaczyli nas, jeden wyszedł w naszym kierunku, klęknął przed nim i krzyczy: Mesjaszu!

Bóg się zlitował. Wał bolszewikom. Jacek Kurski w akcji życia
Lechiści popadali ze śmiechu. Innym razem tak wesoło już nie było. Trzy tysiące kibiców pojechało do Bydgoszczy na mecz z Zawiszą. To był 1975 rok i spotkanie, w którym Zbigniew Boniek nie strzelił rzutu karnego. Był tam Popielarz. - Do dziś jestem mu wdzięczny, bo jeśli nie uratował nam życia, to na pewno kości. Po meczu w kilkanaście osób odłączyliśmy się od całej grupy. Otoczyła nas banda uzbrojona w drewniane trzonki, a w nich były żyletki. No i strach nam zajrzał w oczy. Donald wyjął wtedy spod tej swojej komży taki okuty, metalowy szlauch od prysznica. Były wtedy takie. I zaczął tym machać. Kto by się do tego zbliżył, dostałby w łeb. Odpuścili, marnie byśmy skończyli - opowiada.
Albo inna historia z lat 70. dotycząca innego prominentnego później polityka. Opowiada nam Tomasz Wołek, wtedy rzecznik prasowy Lechii Gdańsk, a potem Arki Gdynia, dziś publicysta, komentator sportowy i polityczny. - Była taka słynna scena w środowisku opozycyjnego Ruchu Młodej Polski. To były już późnej lata 70. Olek Hall został w Gdyni osaczony przez kibiców Arki. No i taki okrążony dostał pytanie: "Skąd jesteś?" Mógł łatwo wybrnąć, mówiąc na przykład, że z neutralnego Sopotu. A on niemal straceńczo, będąc na nieprzyjaznym terenie, odpowiedział: "Z Gdańska! A co?" i wystawił pierś na ciosy.

Ponoć ich jednak nie dostał. Był postawnym facetem, dobrze zbudowanym. Zyskał szacunek.

Donald Tusk. Kibic na serio?

- Jako bardzo młody człowiek byłem twardym kibicem z tak zwanego młyna, czyli z tego miejsca, gdzie jest na serio - tak Donald Tusk mówił o sobie w 2007 roku w programie "Teraz MY" na antenie TVN. Komentować wydarzeń z Bydgoszczy wówczas nie chciał.
Tuska kibica w książce księdza Jarosława Wąsowicza SDB pt. "Biało-Zielona Solidarność" wspomina też prof. Marek Andrzejewski. - Na początku lat osiemdziesiątych zacząłem regularnie uczęszczać na spotkania trzecio-, drugo- i w końcu pierwszoligowej Lechii. Zwykle znajdowałem się w ośmio- dziesięcioosobowej grupie, w skład której często wchodził m.in. dysponujący donośnym głosem Donald Tusk. Po zdobyciu przez biało-zielonych bramki lub w innej sprzyjającej okoliczności zaczynaliśmy skandować "Solidarność, Solidarność", co często było podchwytywane przez tysiące innych wielbicieli futbolu i zwolenników antykomunistycznej opozycji. Takich aktywnych grup znajdowało się na stadionie zwykle kilka.

W 1973 roku to właśnie Tusk trafił do zarządu pierwszego w kraju klubu kibica. Szefem był wtedy Grzegorz Popielarz, który całą inicjatywę wymyślił. A Tomasz Wołek, wówczas rzecznik prasowy i spiker gdańskiego klubu, pomógł wszystko przygotować. - Zgłosiła się do mnie grupa kilkudziesięciu młodych chłopaków, chcieli się zorganizować. Wiceprezesem został Donald Tusk, siedemnastoletni kędzierzawy blondynek. Już wtedy wyróżniał się cechami przywódczymi, widać było, że wśród rówieśników darzony jest respektem, ma swoje zdanie i silną osobowość.

całość na odnośnik
2 kwietnia 2017, 15:54 / niedziela
Dziś Peszkin w turbokozaku
4 kwietnia 2017, 14:00 / wtorek
Występ Sławka
odnośnik
odnośnik
24 kwietnia 2017, 17:25 / poniedziałek
odnośnik

powtórka Cafe Futbol jest teraz.Pitu pitu,czyli Mandziara i Nowakl klepią sie po...plecach
25 kwietnia 2017, 11:50 / wtorek
https://www.laczynaspilka.pl/federacja/komunikat-k omisji-ds-licencji-klubowych6

Na sam koniec info, że a przedmiotowym posiedzeniu Komisja postanowiła wszcząć postępowanie wyjaśniające względem
– Lechii Gdańsk SA w związku z podejrzeniem naruszenia Kryterium F.09 Podręcznika Licencyjnego.
25 kwietnia 2017, 11:54 / wtorek
https://www.pzpn.pl/federacja/aktualnosci/2017-04- 25/komunikat-komisji-ds-licencji-klubowych-pzpn
link z PZPN
25 kwietnia 2017, 13:08 / wtorek
czyli ciągle to samo się powtarza:

F.09
Brak przeterminowanych zobowiązań wobec klubów piłkarskich wynikających
z tytułu działalności transferowej oraz brak przeterminowanych zobowiązań
wobec pracowników i z tytułu prawomocnych wyroków Piłkarskiego Sądu
Polubownego PZPN na dzień 30 czerwca.
Wnioskodawca musi dowieść, że do 30 listopada roku kalendarzowego, w którym
rozpoczyna się dany Sezon Licencyjny, nie posiada przeterminowanych zobowiązań
wobec klubów piłkarskich z tytułu działalności transferowej oraz żadnych
przeterminowanych zobowiązań wobec pracowników i z tytułu prawomocnych
wyroków Piłkarskiego Sądu Polubownego PZPN, które powstały do dnia 30 czerwca
roku kalendarzowego, w którym rozpoczyna się dany Sezon Licencyjny.
25 kwietnia 2017, 13:47 / wtorek
Komedia.
25 kwietnia 2017, 18:52 / wtorek
No i mamy oświadczenie klubu w tej sprawie.

odnośnik
25 kwietnia 2017, 19:14 / wtorek
Z ekstraklasa.tv: "Jagiellonia nigdy nie przechodzi obok meczu, zawsze walczy. Można powiedzieć, że to przeciwieństwo Lechii Gdańsk"
odnośnik
25 kwietnia 2017, 19:21 / wtorek
Brawo Panowie pałkarze, super opinie nam wyrobiliście, oby tak dalej.
25 kwietnia 2017, 20:22 / wtorek
Walcząca do końca Jagiellonia przegrała w tym sezonie ze swoim przeciwieństwem Lechią dwa razy i straciła 4 bramki strzelając zero.
25 kwietnia 2017, 21:06 / wtorek
Dziekanowski: Mam też wrażenie, że Lechii przydałby się wstrząs. W zespole jest dobra atmosfera, trener Piotr Nowak w programie „Cafe Futbol” żartuje sobie z prezesem Adamem Mandziarą, mówi o „Sławku”, „Kubie”, Rafale”, „Sebie”. Sympatyczna rozmowa, fajnie się tego słucha, ale zastanawiam się, czy nie idzie to w zbyt kumpelską stronę? Czy ta rodzinna atmosfera nie zaczyna Stanowić dla trenera ciężaru, czy piłkarze nie zaczęli go traktować, jak kolegę z zespołu? Wiadomo, że przyjemniej pracuje się w dobrej atmosferze, piłkarze wolą słuchać pochwał, niż być karceni publicznie, ale od czasu do czasu w szatni powinien polecieć tynk ze ścian. Piłkarze muszą mieć świadomość kto tam rządzi.
Nie wiem czy Piotr Nowak nie podszedł do relacji z zespołem zbyt optymistycznie i łagodnie, bowiem, jak życie pokazuje, czasami takie mocniejsze tupnięcie nogą może przynieść spodziewany efekt. Mam tu na myśli na przykład odstawienie kogoś od szerokiego składu, zesłanie do drugiej drużyny. Trzeba to jednak zrobić w odpowiednim momencie, bo gdy zawodnicy za bardzo przyzwyczają się do pewnych zachowań, do kumpelskich relacji z trenerem, odkręcenie tego może być trudne. Tymczasem piłkarze Lechii nie wyciągają wniosków z porażek, a słabe występy wyjazdowe spływają po nich jak po kaczce. Brakuje ognia. Pytanie czy da się ten ogień jeszcze rozpalić?

odnośnik
26 kwietnia 2017, 20:38 / środa
kilka trafnych opinii odnośnie aktualnej gry Lechii

Jerzy Jastrzębowski
Przyznam szczerze, że gdy przeczytałem wypowiedź prezesa Adama Mandziary, że miejsce w pierwszej piątce będzie satysfakcjonujące, to trochę się zdziwiłem. Powinno się oczekiwać dużo więcej.
Konieczna jest jednak poprawa gry na wyjazdach. Tu jest duży problem. Dziwię się, bo Lechia to bardzo doświadczona drużyna i trudno mi powiedzieć gdzie dokładnie jest przyczyna słabszej dyspozycji. Sztab szkoleniowy musi się nad tym zastanowić i wyciągnąć wnioski. Na razie słyszymy same obietnice, że będzie lepiej, a tymczasem rzeczywistość tego nie potwierdza. Gra w Gdańsku jakoś wygląda, chociaż i w tym przypadku można by mieć pewne zastrzeżenia. Tej dobrej gry jest stanowczo za mało. Ile to trwa, 45 minut, godzinę? Należy oczekiwać zdecydowanie więcej od zespołu tego pokroju. Nie może tak być, że drużyna posiadająca tak olbrzymi potencjał, męczy się z zespołami teoretycznie słabszymi.
Czas najwyższy pokazać się w Europie, bo chyba coraz mniej ludzi pamięta, że kiedyś rywalizowaliśmy z Juventusem. Na klubowym autokarze jest napisane „My tworzymy historię”. No to niech piłkarze tworzą historię. Niech to nie będzie tylko napis, niech stanie się to rzeczywistością.

Maciej Murawski
Trener Nowak zaufał pewnej grupie zawodników, która jest praktycznie nietykalna. A to może negatywnie działać nie tylko na ewentualnych zmienników, ale również na tych pewniaków. On nie chce zaburzać pewnej hierarchii, a według mnie lekki ferment w składzie mógłby wpłynąć pozytywnie na zespół. Tak aby jeden czy drugi zawodnik zrozumiał, że grając tak jak w drugiej połowie meczu z Pogonią, następny może zacząć na ławce. Ta presja na podstawowych zawodników musi być większa, tym bardziej, że na ławce, a nawet na trybunach nie siedzą przecież ogórki.
26 kwietnia 2017, 20:41 / środa
cd

Bogusław Kaczmarek
Podejrzewam, że zwycięstwa w czterech meczach u siebie wystarczą do zajęcia miejsca na podium. Lechia jest murowanym kandydatem do pierwszej trójki, a myślę, że stać ją na znacznie więcej. Trzymajmy kciuki. Kto wie czy to nie jest wiekowa, historyczna okazja, żeby zdobyć mistrzostwo. Dla niektórych zawodników to już nie jest dzwonek alarmowy, ale gong. Dlatego też powinni być dodatkowo zmotywowani. Inna sprawa, że Lechia zaprzepaściła olbrzymią szansę, by zakończyć fazę zasadniczą na pierwszym miejscu. Wówczas byłoby jej zdecydowanie łatwiej w końcówce rozgrywek.
Z obozu Lechii odzywają się głosy, że celem jest zajęcie miejsca w pierwszej piątce. Nie wiem czy to jest forma zdjęcia presji z zawodników czy coś innego. O jakiej presji mówimy?! W Lechii grają doświadczeni piłkarze z przeszłością w Lidze Mistrzów, w reprezentacji swoich krajów. Nie można szukać alibi w ten sposób. Gdyby nie Dusan Kuciak w bramce, to w tym momencie faktycznie Lechia byłaby na tym wymarzonym przez prezesa Mandziarę piątym miejscu.
Nie wiem czy trener Nowak zaczął się gubić, ale powinien sobie odpowiedzieć na pytanie co w trzydziestu kolejkach było na tak, a co na nie. Nie jest grzechem zrobić błąd. Wszyscy je popełniamy, ja też. Chodzi o to, by umieć się przyznać do błędu i zrobić właściwą korektę.

Kamil Kosowski
Na własnym stadionie Lechia strzela bardzo dużo goli, z kolei na wyjeździe przeciwnicy nie są już tak łagodni i wygląda to zupełnie inaczej. Klasowa drużyna, a za taką Lechię uważam, powinna jechać na wyjazd z chęcią zwycięstwa, a nie żeby wyjść na boisko, zapominać o obronie i koncentrować się tylko na ataku. Kadra jest szeroka, trzeba to umiejętnie zbalansować, by różnice pomiędzy grą ofensywną, a defensywną nie były aż tak widoczne.
5 maja 2017, 18:40 / piątek
Dusan - dawno nie widziałem tak sensownej wypowiedzi

odnośnik

Odnoszę niestety wrażenie że nie wszyscy podzielają jego zdanie...
10 maja 2017, 09:03 / środa
przegląd sportowy
odnośnik

(...)
Lechia Gdańsk musi się starać o zgodę na grę w europejskich pucharach.
Wszystko się wyjaśni już w tym tygodniu - w czwartek do Warszawy zaproszono przedstawicieli Ruchu i Lechii, a w piątek poznamy decyzje w stosunku do wszystkich 16 drużyn ekstraklasy. Potem zostanie już tylko tryb odwoławczy - nieodwołalne decyzje muszą zapaść do końca maja, bo wtedy wszystkie dokumenty trafią do UEFA.

O ile licencja na Europę Ruchowi do niczego nie jest potrzebna, to mocno zależy na niej Lechii. Z dokumentów, jakie dotarły już wcześniej do PZPN, wynika, że klub mógł nie zawrzeć w odpowiednich terminach porozumień o spłacie należności, głównie wobec klubów. Istnieje podejrzenie, że podobnie jak dwa lata temu został przekroczony termin 30 listopada (wtedy dokonuje się pierwszej weryfikacji rzetelności piłkarskich spółek). Zastrzeżenia budzą też niektóre zobowiązania, które należało uregulować do końca marca. Wątpliwości trzeba wyjaśnić do jutra.

Adam Mandziara - Nie mamy obaw
Już zdążyliśmy się przyzwyczaić, że pojawiają się przeszkody w procesie licencyjnym, lecz jesteśmy spokojni. Nie mamy żadnych przeterminowanych zobowiązań. Istnieją pewne rozliczenia z klubami, ale toczą się według przyjętego harmonogramu. Wszystko wyjaśnimy Komisji. Firma ETL-Gruppe, która jest właścicielem Lechii, za ostatni rok miała prawie 800 mln euro obrotu.

Czy w związku z tym naprawdę ktoś uważa, że nasz klub może mieć jakieś zaległości, których nie jest w stanie na czas uregulować? Przy wielkim szacunku dla Ruchu, zestawianie Lechii z jego problemami, to delikatnie mówiąc lekka przesada. Gdyby klubu w ekstraklasie miały taki stan finansów jak Lechia, wszyscy byliby bardzo zadowoleni.
10 maja 2017, 11:24 / środa
podsumowując: legia to stara kurwa.
10 maja 2017, 11:33 / środa
Dokładnie o Jadze też piszą, że po sezonie traci Probieża.
10 maja 2017, 16:52 / środa
"– Nie chcę nakładać na zespół dodatkowej presji, niemniej chcemy powalczyć w tym sezonie co najmniej o podium, a jak się uda to o mistrzostwo Polski."- A.Mandziara

5 miejsce już nieaktualne?
10 maja 2017, 17:08 / środa
Lechia Gdańsk od kilku miesięcy nie płaci pensji swoim piłkarzom, którzy walczą o mistrzostwo Polski. Wstrzymane zostały również wypłaty premii meczowych. Zawodnicy czwartej drużyny LOTTO Ekstraklasy usłyszeli od prezesa Adama Mandziary, że klub wciąż czeka na pieniądze od miasta i sponsora. Mandziara mówi Sport.pl: - To nieprawda. Natomiast wszystkie zaległości zostaną uregulowane w najbliższych dniach.

Tegoroczny wyścig o mistrzostwo Polski jest wyjątkowo wyrównany. Jagiellonię Białystok i Lecha Poznań od Legii Warszawa i Lechii Gdańsk, na pięć spotkań przed zakończeniem rozgrywek LOTTO Ekstraklasy, dzieli zaledwie jeden punkt. Jak dowiedział się Sport.pl piłkarze znad morza muszą zmagać się z kłopotami nie tylko natury sportowej. Według naszych informacji gdański klub od kilku miesięcy zalega pensje swoim zawodnikom. Do końca sezonu zawieszone zostało również wypłacanie premii meczowych.

Pierwsze zaległości pojawiły się w grudniu. Kilku młodszych zawodników zdecydowało się wówczas na pożyczenie pieniędzy od lepiej zarabiających kolegów. Prawdziwe kłopoty zaczęły się jednak w lutym. Pensje nie przyszły ani za ten miesiąc, ani za marzec, ani za kwiecień. Apanaże za luty piłkarze zobaczyli na kontach dopiero dwa tygodnie temu. W międzyczasie u prezesa Adama Mandziary zjawiła się delegacja Rady Drużyny, w skład której wchodzą: Sebastian Mila, Sławomir Peszko, Jakub Wawrzyniak, Miloš Krasić i Flávio Paix?o. Lechiści usłyszeli jedną z kilku deklaracji, że "już niedługo wszystko zapłacimy". Dziś jednak walczący o mistrzowski tytuł klub wciąż zalega piłkarzom z dwiema wypłatami.

Kilka miesięcy temu szefostwo Biało-zielonych zadecydowało również, że zawiesza wypłacanie premii meczowych, które - jak zostali poinformowani zawodnicy trenera Piotra Nowaka - mają być rozliczone dopiero po zakończeniu sezonu. - W zespole zaczął się harmider, chłopaki rozmawiają o kasie, o tym, kiedy przyjdą pieniądze. A przecież drużyna powinna być obecnie skupiona wyłącznie na walce o tytuł. Sytuacja w klubie na pewno temu nie sprzyja - mówi nam anonimowo jeden z pracowników Lechii.

Co jest powodem utraty stabilności finansowej Lechii, która w tym sezonie może pochwalić się budżetem w wysokości 40 mln zł? Przedstawiciele Rady Drużyny mieli usłyszeć od prezesa Mandziary, że klub wciąż czeka na pieniądze od miasta, podobno pojawiły się również kłopoty w rozliczeniu płatności z dawnym już sponsorem, Lotosem. - Faktycznie zalegamy piłkarzom jedną pensję, ale zostanie ona uregulowana w najbliższych dniach. Wszystkie pozostałe premie i bonusy są zapłacone. Nieprawdą jest, że Rada miała usłyszeć, że klub czeka na płatności od miasta bądź od grupy Lotos. Takie słowa nie padły, proszę nie łączyć tych podmiotów ze sprawą. Z zawodnikami ustaliliśmy natomiast dziś wysokość premii w wypadku zajęcia miejsca na podium. Atmosfera w zespole jest wciąż dobra, o czym świadczy chociażby spontaniczny wybuch radości po zwycięstwie z Wisłą Kraków. Walczymy dalej. Co najmniej o miejsce na podium - mówi Sport.pl Mandziara, który w środę po raz kolejny gościł u siebie piłkarzy.

W przeszłości gdańszczanom zdarzało się m.in. zalegać z płatnościami za transfery Sebastiana Mili (250 tys. zł) i Flávio Paix?o (300 tys. zł). O blisko 400 tys. zł odprawy przed Sądem Arbitrażowym FIFA walczył zwolniony z Lechii portugalski trener Joaquim Machado. W maju 2015 r. klub ze Stadionu Energa otrzymał natomiast licencję na występy w Ekstraklasie w sezonie 2015/16 z tzw. nadzorem finansowym. Komisja Licencyjna uznała wówczas, że zachodzi konieczność "monitoringu ogólnej sytuacji finansowej, w tym w szczególności w zakresie realizacji prognozy finansowej".

W środę "Przegląd Sportowy" poinformował natomiast, że przedstawiciele Lechii stawią się w czwartek w Warszawie, aby przed Komisją Licencyjną wyjaśniać przekroczenie terminu spłaty zaległości wobec klubów (prawdopodobnie chodzi m.in. o Śląsk Wrocław).

AKTUALIZACJA: Mimo słów prezesa Adama Mandziary portal Trojmiasto.pl poinformował dziś, że Lechia w środę otrzymała finansowanie z tytułu środków promocyjnych miasta Gdańsk. Do klubu wpłynie blisko 4 miliony złotych (3 990 960 zł brutto).
10 maja 2017, 18:09 / środa
Coś mi tu śmierdzi , przecież my nie mamy w zespole młodszych zawodników. A tak na poważnie - jeśli to prawda to faktycznie szkoda aby piłkarze zamiast o grze myśleli o zaległej kasie. Tak sobie wspominam mecz z Pogonią , może forma tego dnia była demonstracja niezadowolenia z obecnej sytuacji ?
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2017. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.014