Gdańsk: czwartek, 22 sierpnia 2019
FORUM
Podstrony:


Prawdziwa twarz PO

strona 36/42

4 czerwca 2011, 14:21 / sobota
Przez takich,jak Arabski,Tusk,Nowak,w Gdansku zostaje tylko Lechia.Moze ludziska cos przygotuja na rocznice Partii Oaszustow?Ordery juz rozdane.Tacy jak Kuczynki,Kozlowski,Lewandowski ,panosza sie z odznakami PO ogrodach Belwederu.Polska ginie,Polska rzadza GNIDY!!!!!!
4 czerwca 2011, 14:24 / sobota
odnośnik Historia ich oceni
4 czerwca 2011, 15:00 / sobota
jeszce cos z historii...odnośnik
6 czerwca 2011, 13:29 / poniedziałek
Bez kitu warto pójść zamanifestować pod Ergo Arenę co myślimy o Chyżym Ruju i jego kolegach...
9 czerwca 2011, 23:08 / czwartek
Link z wybiórczej, ale warto wejść :D

odnośnik
10 czerwca 2011, 12:52 / piątek
bez szydery pozdrawiam wszystkich posiadaczy kredytu we frankach szwajcarskich
odnośnik
10 czerwca 2011, 18:07 / piątek
Rze, wybacz dosadność, ale ten artykuł to stek bzdur, błędów bądź celowych kłamstw.

Frank nigdy przez ostatnie lata nie kosztował 1,65 zł, w 2008 spadł na krótko minimalnie poniżej 2,00 zł, kurs średni NBP zaliczył chyba minimum na poziomie 1,98 zł. Nie ma też najmniejszych szans by doszedł do 4,00 zł. Ceny mieszkań, które w Warszawie kosztowały 10 000 zł /m2 nie spadną do 2000 zł - kolejna bzdura. Jeśli ktoś wierzy w te brednie to rozwiązanie jest proste – jak najszybciej sprzedawać mieszkania :-)

Żaden deweloper nigdy nie zmuszał do brania kredytu w żadnym konkretnym banku, było by to niezgodne z prawem. Oczywiście – promowali banki, w których sami się kredytowali, ale zwykle wiązało się to z korzystniejszą ofertą dla kupującego. KNF nigdy nie promował kredytów w walutach, wręcz odwrotnie – narzucał bankom wyższą wycenę ryzyka przy takich kredytach by zmniejszyć ich opłacalność dla banków.

Dla tych co 3-4 lata temu brali kredyt we frankach wyliczenie stosunku obecnej wartości kapitału kredytu nominowanej w złotówkach w odniesieniu do dzisiejszej wartości mieszkania jest na pewno załamujące, to akurat fakt. Kurs wzrósł, ceny mieszkań spadły. Nie tak jak jest to opisane w artykule, ale jednak. Jedno małe ale - rata kredytu nadal jest zwykle sporo niższa niż była by w przypadku kredytu wziętego wtedy w złotówkach. To za sprawą znacznego obniżenia stóp procentowych CHF. Czyli kto może mieć problem? Ten kto kupował mieszkanie spekulacyjnie, licząc na sprzedaż po wyższej cenie, a nie ten kto kupił mieszkanie by w nim mieszkać.

Węgrzy zamrozili kurs bo forint leciał na łeb na szyję w stosunku do wszystkich walut, więc problem miał inną skalę niż u nas mimo mniejszej ilości kredytobiorców. Zresztą zamrożenie kursu to czysty socjalizm!!!

A jeszcze co do ewentualnego zlicytowania mieszkania. Autor straszy eksmisją pod most z milionem złotych długu. Otóż od ponad dwóch lat jest ustawa o upadłości konsumenckiej. W przypadku likwidacji majątku dłużnika sądy mają obowiązek w pierwszej kolejności wydzielić kwotę pozwalającą na wynajem mieszkania przez rok. Później są realizowane roszczenia.

Podsumowując – mniej paniki, więcej dystansu.
10 czerwca 2011, 18:10 / piątek
Rze, a samą końcówkę tego artykułu to już można wrzucić do wątku Uśmiechnij się:

"Tylko się POWIESIĆ - co niejedni uczynią. W zeszłym roku zrobiło to ok. 7000 tys. Polaków."

Szok! Przez kraj przeszła fala 7 milionów samobójstw a ja to przeoczyłem :-)
10 czerwca 2011, 21:47 / piątek
rze tak powiem pozyjemy zobaczymy
11 czerwca 2011, 18:45 / sobota
Skazany za "jebać rząd"
odnośnik
(...)
Do polskich prokuratur i sądów wracają praktyki stanu wojennego. Sąd Rejonowy w Lipnie (kujawsko-pomorskie) skazał niespełna 19-letniego ucznia technikum na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata za wymalowanie antyrządowego napisu na murze szkoły w Dobrzyniu nad Wisłą.
11 czerwca 2011, 21:22 / sobota
No zajebiście!
11 czerwca 2011, 23:37 / sobota
Tego się boją.
Zatem to trzeba robić:

odnośnik
Udowadnia to również fakt skazania chłopaka za napis "jebać rząd" (zajrzyjcie w linka parę postów wyżej).

Akcja z transparentami - tak trzymać. Ale prosty, krótki napis na murze jest lepiej, bo dłużej widzialny.

Tusk = POdatki
raptem 12 znaków.

Nie wspominając o takich, 7 znakowych, a odbieranych jednoznacznie:
PO - żydy

Czy jeszcze krótsze: POjeby.
12 czerwca 2011, 16:18 / niedziela
Z tym wyrokiem za " jebać rząd" to jest naprawdę szopka i powrót do komuny!!
Chciałbym zobaczyć uzasadnienie Sądu w tej sprawie. Bo ten co wydawał wyrok to idę o zakład ,że jeszcze 25,30 lat temu też wydawał wyroki ,tyle że dla innej władzy.
Na szczęście są już inne czasy i dobry adwokat powinien chłopka uchronić od tak debilnego skazania. Przecież napis "jebać rząd" może nie dotyczyć tego obecnego rządu. Nawet napisanie na murze tekstu " jebać rząd Tuska" nie jest niczym obraźliwym a tylko małą przenośnią.
12 czerwca 2011, 21:54 / niedziela
chris3707
Tu adwokat już nie ma nic do gadania.
To jest WYROK.
Konie, kropka. Oczywiście od wyroku można się jeszcze odwoływać, ale TAKI JEST WYROK niezawisłego (ponoć) rządu w demokratycznym (ponoć) kraju.

Mam swoista polewkę z tych, którzy się dali nabrać przed wyborami w 2007 na to co pitoliły tuskomatołki.
"Wybierzcie nas, bo tak dalej być nie może". Zapomnieli powiedzieć, że nie może być tak niskich POdatków, tak mało POdsłuchów, tak taniej benzyny i tak dalej.
13 czerwca 2011, 09:50 / poniedziałek
odnośnik

Elita zmierzająca na kongres.
15 czerwca 2011, 23:53 / środa
Może to się nie tyczy PO (bardziej SLD) ale piszę to w tym dziale ponieważ media powiązane z PO standardowo robią z Bildy bohaterkę która pobiegła do łazienki podczas wejścia ABW do jej mieszkania i sobie strzeliła w głowę.

Ludzie SLD krzyczą że Kaczyński i Ziobro mają jej krew na rękach, są winni jej śmierci, nie mają sumienia tylko oni mogli coś takiego zrobić itp. odnośnik

Ale czemu ona w ogóle popełniła samobójstwo? Jaka kobieta trzyma broń w łazience? Czyżby zrobiła to żeby nie podkablować kumpli i nie siedzieć w więzieniu?

Ja już żygam tym wszystkim. Nie mogę oglądać tej pojebanej telewizji, przeglądać prasy, przeglądać portali internetowych. Czemu oni robią z niej męczennice i świętą. Mieszają ludziom w głowach że ja pierdole. Później idzie taki debil na wybory i głosuje na złodziei i ciągle mamy to samo bogaczy na szczycie którzy ruchają nas na każdym kroku. Czemu ludzie tego nie widzą i ciągle te same błędy popełniają :/:/
16 czerwca 2011, 09:52 / czwartek
"Problemy z chińskim Covekiem nie są odosobnione. "Rzeczpospolita" ujawnia, że z powodu konfliktu między GDDKiA a polsko-irlandzkim wykonawcą stanęła budowa odcinka autostrady Czerniewice-Brzezie. Trwa to już ponad 3 miesiące.

Według gazety, mamy do czynienia z poważnym konfliktem między Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad a wykonawcą, którym jest polsko-irlandzkie konsorcjum SRB Civil Engineering. W czerwcu 2010 r. wygrała ona przetarg na budowę 94-kilometrowego fragmentu A1 z Torunia do Łodzi. Do wykonania został ostatni etap robót ziemnych. Roboty od trzech miesięcy stoją, gdyż GDDKiA nie zgadza się, by SRB wzmocnił warstwy wykopu i nasypu spoiwem hydraulicznym, czyli metodą zwaną stabilizacją. Dyrekcja żąda, by wykonawca zastosował metodę doziarniania. Polega ono na wymieszaniu z istniejącym gruntem odpowiedniego materiału, co jest czasochłonne i drogie.

Z kontraktu wynika, że metodę wzmacniania nasypów wybiera wykonawca, ale musi ją zatwierdzić projektant odcinka z ramienia GDDKiA. Pod warunkiem, że w wyniku jej użycia uzyska się odpowiednie parametry: wytrzymałość, zagęszczenie i nośność.

Wykonane przez Irlandczyków badania potwierdziły, że metoda daje parametry identyczne z wymaganymi w specyfikacji i kontrakcie. Wersję Irlandczyków, że to GDDKiA złamała zasady kontraktu, potwierdzają dokumenty, do których dotarła "Rzeczpospolita". "

Tak jak pisałem już dawno temu - wszyscy (dla mnie niestety - ludzie ograniczeni) podniecają się stadionami, zwłaszcza tym w Gdańsku, a mają w dupie to, że nie będzie niczego więcej na EURO (a przecież z samymi stadionami są niezłe jajca). No, ale - lud chce igrzysk, bez względu na to czy stadion powstanie w szczerym polu.

Ostatnie lata to jedna wielka kompromitacja na praktycznie wszystkich płaszczyznach w wykonaniu rządzących (także i tych z PiS), ale Polacy są zbyt zgnuśniali, żeby zaprotestować, może nawet wyjść na ulice, ba ... są zbyt zidiociali, aby chociaż pokazać czerwoną kartkę w wyborach PO, PiS, SLD i PSL.

PS. Inflacja jest najwyższa od 10 lat, ale kogo to obchodzi?
16 czerwca 2011, 21:56 / czwartek
nie ma tematu,
miast zakładać "III RP-bis" mieszczę tutaj,
na jedno wychodzi, kto powie że nie ?

CYTAT: " . . . ogłoszony wczoraj raport pana posła Ryszarda Kalisza, przewodniczącego sejmowej komisji do kanonizacji Barbary Blidy, nie jest zwyczajnym raportem, tylko początkiem nowej polityki historycznej.

Polityka historyczna, jak wiadomo, jest elegancką nazwą fałszywej wersji historycznych wydarzeń, spreparowaną dla osiągnięcia, albo tylko uzasadnienia jakiegoś politycznego celu, z reguły też niegodziwego. Nowa polityka historyczna, zapoczątkowana raportem pana posła Ryszarda Kalisza polega na przedstawieniu okresu rządów Prawa i Sprawiedliwości, jako epoki bezprzykładnego terroru. Wprawdzie taka teza już nie to, że ociera się o śmieszność, ale jest po prostu absurdalna, to jednak promotorowi tej polityki wcale nie konfunduje. Widocznie są pewni, że „młodzi, wykształceni”, a w dodatku - wytresowani przez „Gazetę Wyborczą” i funkcjonariuszy TVN, uwierzą we wszystko, co przeczytają, albo zobaczą w telewizorze.

Podejrzeń, iż chodzi o proklamowanie nowej polityki historycznej nabrałem po zaskakującej deklaracji byłego prezydenta naszego nieszczęśliwego kraju Aleksandra Kwaśniewskiego. Podczas przesłuchania przez funkcjonariuszkę TVN Monikę Olejnik, Aleksander Kwaśniewski powiedział, że „w IV Rzeczpospolitej nie liczono się z ofiarami”, w związku z czym Barbara Blida postanowiła „nie dać się wziąć żywcem”.

Warto zwrócić uwagę nie tylko na to, co - ale również - kto i do kogo mówi takie rzeczy. Aleksander Kwaśniewski został zarejestrowany jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Alek” pod numerem ewidencyjnym 72 204. Wprawdzie niezawisły sąd oczyścił go z zarzutu kłamstwa lustracyjnego, ale przecież pozostał trwały ślad po oczyszczeniu. Kto raz był królem - ten zawsze zachowa majestat - powiadają wymowni Francuzi, więc podejrzewam, że Aleksander Kwaśniewski nadal służy i to nie tylko u ukraińskiego nababa, ale, że tak powiem - po staremu. Monika Olejnik z kolei została w swoim czasie udelektowana przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego pieszczotliwym określeniem „Stokrotka” - co wskazuje na możliwość, iż zarówno przesłuchująca, jak i przesłuchiwany dobrali się, jak to mówią, w korcu maku.

Czemu ma służyć ta nowa polityka historyczna? Po pierwsze - ostatecznemu zatarciu śladów zbrodni komunistycznych, w których Aleksander Kwaśniewski bezpośredniego udziału może nie brał, ale z których, według wszelkiego prawdopodobieństwa, ciągnął i nadal ciągnie korzyści materialne. Edmund Kwasek torturował i wdeptywał w ziemię polskich patriotów, przygotowując w ten sposób grunt dla karier Aleksandrów Kwaśniewskich. . . . . .
Drugi cel polityki historycznej, zapoczątkowanej raportem posła Kalisza wydaje się jeszcze ważniejszy. Sytuacja naszego, systematyczne rozbrajanego i rozprzęgającego się państwa, pogarsza się z roku na rok, przybliżając scenariusz rozbiorowy. Realizacja takiego scenariusza może wiązać się z koniecznością prewencyjnego izolowania, a może nawet ostrzejszych prześladowań środowisk patriotycznych i niepodległościowych. Któż z takiego zadania wywiąże się lepiej od Aleksandra Kwaśniewskiego i innych kolaborantów? Oczywiście potrzebny im będzie pozór moralnego uzasadnienia. I tak samo, jak w latach 40-tych i 50-tych sowieccy kolaboranci oskarżali polskich patriotów o współpracę z Niemcami, tak teraz będą ich oskarżać o bezprzykładne zbrodnie. Barbara Blida szczególnie nadaje się na męczennicę, bo - po pierwsze - rzeczywiście nie żyje - a po drugie - bo „nie dała się wziąć żywcem”. . . . "

całość odnośnik
17 czerwca 2011, 01:13 / piątek
Ogladalem to wszystko.
Wlasnie odnioslem takie wrazenie,ze te czerwone kurwy staraja sie byc tymi pokrzywdzonymi,a prawica tymi,ktorzy sie nad nimi paswili latami.
Jeszcze ten jebany Kalisz wymachiwal raportem i krzyczal:w imie DEMOKRATYCZNEJ RZECZPOSPOLITEJ POLSKI !
Teraz jebaniec co drugie slowo wypowiada:demokracja to-demokracja tamto,a ludzie pamietaja w ktorych latach te padalce wstepowali do jedynie slusznej partii.
Zostalem wychowany w ten sposob,ze o nieboszczykach,albo sie mowi dobrze,albo wcale,wiec wybieram ta druga opcje.Co do PO,to smiem stwierdzic,ze ludzie kierujacy ta partia,sa w stanie przyjac nawet najzagorzalszych komuchow,w imie wiekszego poparcia w sondazach.
17 czerwca 2011, 01:43 / piątek
17 czerwca 2011, 03:34 / piątek
20 lat temu w Cotton Club na Zlotnikow w Gdansku,Tusk,Bielecki,Lewandowski przy piwie i billardzie planowali jak rozgrabic Polske.KLD(nazywana wtedy partia aferalow)popieral Boleslawa Walese w wyborach prezydenckich.Potem" Nocna Zmiana"Sporo zajelo RYZEMU osiagniecie celu.Przy pomocy Michnika,Waltera i SB-eka z Polsatu,Solorza i czerwonej zarazy doprowadza lemingow do takiej obojetnosci na sprawy Polski ,ze niedlugo bedzie za pozno.Ryzy tak boi sie przegranych wyborow ,ze jest w stanie zrobic wszystko by utrzymac wladze.Cieszy tylko to ,ze coraz wiecej mlodych(nie tych "z duzych miast")zaczyna kumac...
17 czerwca 2011, 14:22 / piątek
Coraz większe opóźnienia w budowaniu autostrad, stadionów, dworców i linii kolejowych nie są skutkiem pojedynczych pomyłek, niedopatrzeń czy niesolidności kontrahentów. To objawy poważnej choroby toczącej rząd Tuska od samego początku jego istnienia

Choroba ta czyni go nieuchronnie coraz bardziej bezsilnym. Nie wyleczy się jej specustawami, powoływaniem sztabów kryzysowych, a już zwłaszcza sztorcowaniem niespełniających oczekiwań podwładnych. Najważniejsze pytanie brzmi: czy sam Tusk ZDAJE SOBIE SPRAWĘ z przyczyn kryzysu?

W pamiętnej komedii Stanisława Barei dyrektor wielkiego PRL-owskiego kombinatu indaguje swego totumfackiego: „z planem jak stoimy”? „No więc, jeśli chodzi o plan, to 90 proc.”… „Prawdę mi mów!” – napomina srogo dyrektor. „Prawdę, to… 70 proc.”. „Powiedziałem prawdę!” – upiera się dyrektor. Na co zakłopotany podwładny oznajmia: „Prawdę, no, prawdę, panie dyrektorze, to kto to może wiedzieć?”.

Takie dialogi mógłby spokojnie także dziś toczyć premier III RP ze swoimi ministrami, zwłaszcza tymi, którzy odpowiadają za stan finansów publicznych i za przygotowania do Euro 2012. WIELE WSKAZUJE NA TO ŻE GDY PREMIER CZARUJE INTENSYWNYM PR-em SPOŁECZEŃSTWO, JEGO PODWŁADNI ROBIĄ TO SAMO Z NIM
I ŻE GDY PREMIER POWTARZA ICH ZAPEWNIENIA, ŻE PROBLEMY SĄ PRZEJŚCIOWE I ZOSTANĄ ROZWIĄZANE, SAM BIERZE JE ZA DOBRĄ MONETĘ

To oczywiście nic nowego, z zasady „po co babcię informować" . . .
odnośnik
17 czerwca 2011, 17:32 / piątek
"Jesteśmy jednym z najbardziej obciążonych podatkami narodów Europy. Tzw. dzień wolności podatkowej, czyli moment, od którego wszystko, co zarobimy zasila tylko nasze prywatne budżety, a nie fiskusa, w ubiegłym roku w Polsce przyypadł 23 czerwca. Później mieli go tylko Szwedzi - 29 lipca. "

"Rośnie i biurokracja, i urzędnicze zarobki. Statystycznie dziś w administracji publicznej zarabia się ok. 60 proc. więcej niż w sferze prywatnej. I paradoksalnie, to właśnie ci gorzej opłacani pracownicy produkcji, handlu i usług utrzymują półmilionową armię urzędników. "

"Aby na swoje żarłoczne państwo zarobić, pracujemy najdłużej w Europie - ok. 2015 godzin rocznie. Na świecie większymi pracoholikami są tylko Japończycy."

"Tzw. darmowa edukacja co roku kosztuje Cię 2585 zł, czyli w całym życiu, w zależności od przepracowanych lat, 105-121 tys. zł! "

odnośnik

"Płace realne, czyli te po odliczeniu inflacji, spadają, a zatrudnienie przestało rosnąć – podał wczoraj GUS."

"Biorąc pod uwagę inflację, która liczona rok do roku wyniosła w maju 5 proc., mamy realny spadek wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw."

odnośnik

"Po obliczeniach, jakich dokonał IG, wyszło, że ponad połowa pensji (53%) zatrudnionego na umowę o pracę jest zabierana przez biurokratów."

"Jednocześnie za rządów Donalda Tuska, pomimo znacznego spowolnienia gospodarczego, wydatki w ciągu zaledwie trzech lat wzrosły o 150 miliardów zł, a więc o 30%. Rok 2010 charakteryzował się też najwyższym udziałem wydatków państwowych w PKB (45,7%). Trzeba jasno przyjąć do wiadomości: tak rozpasanego rządu jeszcze nie mieliśmy. Nic dziwnego, że dług publiczny rośnie w ekspresowym tempie."

odnośnik

A w Sejmie te same socjalistyczne ryje od 20 lat...
17 czerwca 2011, 18:03 / piątek
20 czerwca 2011, 01:36 / poniedziałek
Komor i jego projekt ustawy, który na celu ma ocenzurowanie internetu:

odnośnik
20 czerwca 2011, 16:43 / poniedziałek
Litwini mieszkający w Polsce, w odróżnieniu od litewskich Polaków, są lojalnymi obywatelami - powiedziała ambasador Litwy w Warszawie Loreta Zakarevicziene w opublikowanym wywiadzie dla agencji BNS.

Oni (Litwini w Polsce) mają problemy, próbują je rozwiązywać, czasami są źli, ale nie protestują przeciwko państwu. Bardzo bym chciała, by tak samo było na Litwie z litewskimi Polakami. Teraz odnosi się wrażenie, że oni (Polacy mieszkający na Litwie) nie są obywatelami Litwy. Mamy Rosjan, Białorusinów, Żydów, ale oni są bardziej litewskimi obywatelami, aniżeli nasi Polacy - oświadczyła Zakarevicziene.
odnośnik

w normalnym państwie wezwano by ją na dywanik i kazano wypierdalać z kraju, ale nie w POkemonistanie, tutaj musiałaby coś powiedzieć nie teges o tęczowych, p.Rezydencie albo Donaldinio wtedy podniósłby się krzyk od GWna po struktury terenowe POdnóżków
20 czerwca 2011, 23:42 / poniedziałek
26 czerwca 2011, 23:05 / niedziela
Prawdziwa twarz PO

POtwarz

- to tak dla śmiechu i rozruszania tematu.
29 czerwca 2011, 10:51 / środa
Dziś, na stronach ministerstwa Rozwoju Regionalnego pojawił się "Raport Polska 2011. Gospodarka – Społeczeństwo – Regiony", który został przygotowany na mocy zapisów art. 35b Ustawy o zasadach prowadzenia polityki rozwoju z dnia 6 grudnia 2006 r., które nakładają na Ministerstwo Rozwoju Regionalnego obowiązek opracowywania, co 3 lata, raportów o rozwoju społeczno-gospodarczym, regionalnym i przestrzennym.

Kilka wyimków z tego raportu z CZĘŚĆ III. SPRAWNE PAŃSTWO

"W świetle badań Banku Światowego w Polsce niekorzystnie przedstawia się efektywność administracji publicznej rozumiana jako zdolność do sprawnej i szybkiej obsługi interesariuszy oraz do wdrażania przejrzystych i zasadnych merytorycznie polityk"

"Jakość otoczenia regulacyjnego w Polsce należy ocenić jako niezadowalającą. Od ponad pięciu lat nasz kraj niezmiennie znajduje się dopiero w siódmej dziesiątce państw (na około 180 objętych badaniem) w rankingu Banku Światowego pod względem łatwości prowadzenia biznesu"

"Zmniejszył się poziom zaufania obywateli do instytucji publicznych. Liczba osób nie ufających urzędnikom administracji publicznej, po chwilowym przełamaniu tego trendu w 2008 r., w 2010 r. ponownie była wyższa od osób darzących administrację zaufaniem. Spadło również zaufanie do Policji"

"Pod względem podatności na korupcję, Polska przez prawie całą ostatnią dekadę zajmowała systematycznie jedne z ostatnich miejsc wśród państw Unii Europejskiej w rankingach Banku Światowego oraz Transparency International"

"Polska w 2009 r. zajmowała w zakresie jakości edukacji i ochrony zdrowia dwudzieste czwarte miejsce w UE, słabsze wyniki osiągnęły jedynie Rumunia, Malta i Bułgaria"

"Regulacje dotyczące inwestycji budowlanych
Procedury administracyjne związane z budową obiektów gospodarczych są liczne i skomplikowane, trwają długo oraz wiążą się z relatywnie wysokimi kosztami (tabela poniżej). W efekcie, Polska zajęła dopiero 164 miejsce (na 183) w rankingu Doing Business 2011 pod względem dotkliwości obciążeń biurokratycznych dotyczących inwestycji budowlanych278. W efekcie pozycja Polski na tle innych krajów systematycznie się pogarsza. Jeszcze w 2006 r. Polska została sklasyfikowana na 146 miejscu, w 2008 r. na 158, zaś już w 2009 r. na 166 miejscu."

i na koniec, cymesik:)

Rozpoczynanie działalności gospodarczej
Pierwszym rodzajem obciążeń biurokratycznych, z jakimi spotyka się przedsiębiorca, są procedury towarzyszące rejestracji firmy (...) Należy zaznaczyć, że w 2009 r. przeprowadzono reformę mającą na celu poprawę sytuacji w zakresie rozpoczynania działalności gospodarczej.
Wbrew oczekiwaniom wprowadzone uproszczenie procedur nie spowodował jednak skrócenia czasu koniecznego do ich dopełnienia. PRZED REFORMĄ WYMAGAŁO TO 31 DNI, ZAŚ PO REFORMIE 32 DNI.
Dla porównania, przeciętny czas potrzebny na zarejestrowanie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w krajach OECD wynosi około 14 dni, zaś w wielu państwach, na przykład na Węgrzech, we Włoszech, bądź Estonii, można to zrobić w ciągu mniej niż tygodnia."
odnośnik
29 czerwca 2011, 11:32 / środa
dobijanie polskiej gospodarki trwa
odnośnik
a lemingi nadal w głębokiej hipnozie
29 czerwca 2011, 22:52 / środa
1 lipca 2011, 14:20 / piątek
Presspublica sprzedana Hajdarowiczowi i spółce Gremi Media. Skarb Państwa nie skorzystał z prawa pierwokupu akcji. Zgodnie z nieoficjalnymi informacjami SP dogadał się z Hajdarowiczem i w zamian za odstąpienie od prawa pierwokupu zarządał zmian personalnych w nowej Rzepie. Prawdopodobnie miany personalne nastąpią prawdopodobnie do końca sierpnia, na nowego naczelnego wyznaczony ma być Tomasz Wróblewski.

I w ten właśnie sposób ostatnie centro-prawiocowe środowisko opiniotwórcze zostało rozgonione. Brawo panie Tusk, gwarantuje sobie pan pełną władzę bez jakiejkolwiek kontroli społecznej.
2 lipca 2011, 13:34 / sobota
Jeszcze uzupełnienie do sprzedaży Rzepy:
////////
Współpracownikiem biznesowym Grzegorza Hajdarowicza, który ma przejąć większościowy pakiet udziałów spółki wydającej dziennik "Rzeczpospolita", jest Kazimierz Mochol, były szef kontrwywiadu i zastępca szefa Wojskowych Służb Informacyjnych.

Mochol jest prezesem zarządu giełdowej spółki KCI SA, w której przewodniczącym rady nadzorczej jest właśnie krakowski biznesmen Grzegorz Hajdarowicz, właściciel Gremi Media, spółki, która podpisała umowę kupna Mecom Poland Holdings SA. Do Mecomu należy 51,01 proc. udziałów spółki Presspublica, wydającej m.in. gazetę "Rzeczpospolita". KCI, która realizuje "projekty nieruchomościowe", jest "związana ściśle z Grupą Gremi".
Oficjalny życiorys Mochola jest dosyć enigmatyczny. W latach 1981- -1989 pełnił on "służbę" na "różnych stanowiskach w MON". Następnie do 1993 r. pracował w MSW, by potem zostać dyrektorem biura "Centralnego Urzędu Administracji Państwowej". W latach 1998-2001, kiedy był zastępcą szefa Wojskowych Służb Informacyjnych, widnieje informacja "służba w MON, Zastępca Dowódcy J.W. 3362 Warszawa". Pod tym oznaczeniem kryła się centrala inspektoratu WSI przy al. Niepodległości 243 w Warszawie.
Pełniąc tę funkcję, Mochol nadzorował aresztowanie Zbigniewa Farmusa, asystenta wiceministra obrony Romualda Szeremietiewa w rządzie Jerzego Buzka. Farmusa aresztowano w lipcu 2001 roku. Oskarżony o łapownictwo został uniewinniony przez sąd. - Pan pułkownik był zastępcą szefa WSI i rzeczywiście to właśnie on nadzorował postępowanie wymierzone w moją osobę. Kiedy zatrzymano Zbigniewa Farmusa, to wtedy ówczesny minister obrony pan Bronisław Komorowski wystąpił z wnioskiem do prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego o awansowanie Kazimierza Mochola na stanowisko generała brygady Wojska Polskiego - mówił w wywiadzie dla "Naszego Dziennika" Szeremietiew kilka lat temu. Były wiceszef MON przyznał, że Mochol miał zostać, jak chciał tego ówczesny szef MON Komorowski, nowym szefem WSI. - Prezydent Kwaśniewski nie zgodził się na taką nominację. Z informacji, jakie uzyskałem od moich znajomych, wynika, że Kwaśniewski miał inne plany co do tego, kto po zwycięstwie wyborczym SLD obejmie szefostwo WSI - powiedział. Po odejściu z WSI Mochol przeszedł do pracy w biznesie, pełniąc m.in. funkcję wiceprezesa spółek Energoinvest Sp. z o.o. oraz Poprad Sp. z o.o.
Sprzedaż Mecomu spółce Gremi musi jeszcze zaakceptować Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Hajdarowicz planuje stworzenie "znaczącej" na polskim rynku grupy medialnej. Gremi jest właścicielem tygodnika "Przekrój" i miesięcznika "Sukces". Natomiast Presspublica to wydawca m.in. dziennika "Rzeczpospolita", gazety "Parkiet", tygodnika "Uważam Rze" oraz portali internetowych.
\\\\\\\\\\
2 lipca 2011, 22:16 / sobota
Les bleus sont lŕ
Rafał A. ZiemkiewiczOptymizm zamiast rozumu
02 lip 2011
Subotnik Ziemkiewicza
„Optymizm nie zastąpi nam Polski”, mówił Józef Mackiewicz. A Donald Tusk mówi coś wręcz przeciwnego i, niestety, na razie to on jest przy głosie. Donald Tusk i jego ferajna właśnie na „optymizm” Polaków liczą, na „optymizmie” Polaków opierają wszystkie swe rachuby, i powtarzają słowa „optymizm Polaków”, „optymistyczna Polska” bez ustanku. „Nie bez racji i kozery” zresztą, bo badania eurostatu wykazują, iż „Polacy są największymi optymistami w całej Unii”.

Ja biorę ten optymizm, o którym wciąż mówi Partia, w cudzysłów, bo nadała ona staremu słowu nowe znaczenie. By je zrozumieć, proszę przypomnieć sobie początek serii arabskich rewolucji i zamieszki w Egipcie. Z ogarniętego niepokojem kraju w pośpiechu uciekali tedy turyści wszystkich możliwych nacji, poza jedną − poza Polakami. Polacy, wręcz przeciwnie, do Egiptu przyjeżdżali jak gdyby nigdy nic. Jakaś strzelanina? A co nam to, my tu mamy wykupione wczasy, to jedziemy, nam przecież się nic złego zdarzyć nie może.

Wywołało to spore zdziwienie świata, choć w gruncie rzeczy nie powinno zaskakiwać. Polacy, jako zbiorowość, mają do takich zachowań skłonność u narodów zachodnich nie spotykaną. Nie jest to bynajmniej odwaga − o odwadze mówić można, gdy ktoś zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw i mimo to, w imię jakichś wyższych potrzeb, naraża się na nie. My natomiast mamy gromadną skłonność do zwykłej bezmyślności. Do wyłażenia w wysokie góry w koszulce i trampkach, wyjeżdżania w tropiki bez szczepień, skakania na łeb do niesprawdzonej wody i siadania za kierownicą po pijaku. No bo − nam się przecież nic złego zdarzyć nie może!

Nie jest to jednak żaden optymizm, tylko głupkowata niefrasobliwość. I ta przemożna niefrasobliwość, szalbierczo utożsamiona w dyskursie Partii z optymizmem, to także część dziedzictwa postkolonialnego, jedna z cech postniewolniczej, pańszczyźnianej mentalności, którą przed laty nazwałem „Polactwem” (tak nawiasem − przerwa na reklamę − kolejne, szóste już wydanie „Polactwa” dociera właśnie do księgarń wraz z długo oczekiwanym wznowieniem „Michnikowszczyzny”). Ludzie pozbawieni przez pokolenia wolności nie mają skąd czerpać wzorców zachowania dorosłego, odpowiedzialnego. Wielu naszych myślicieli i artystów ujmowało tę typową dla Polaka postawę beztroskiego kretyna w oskarżeniu o niedojrzałość, w pojęciach „Polski zdziecinniałej” i „życia ułatwionego”, ale moim zdaniem dopiero wskazanie na doświadczenie długotrwałego zniewolenia, trwałego wzięcia całych pokoleń pod kuratelę wszechmocnej władzy i na socjal pozwala rzecz na chłodno, bez gniewu zrozumieć.

Ta niefrasobliwa beztroska, umiejętne odwołanie się do niej, jest istotą sukcesu Tuska. Na czym bowiem polega tajemnica otrąbionego wzrostu PKB w czasie, gdy w innych krajach gospodarka zwalniała? Obok unijnych dotacji, które miały tu znaczenie pomocnicze, nakręcił polską gospodarkę, co do tego nie ma wśród ekonomistów najmniejszego sporu, popyt wewnętrzny. A co nakręciło popyt wewnętrzny? Sprzedaż detaliczna, która rok do roku rośnie o szesnaście − osiemnaście procent. Rośnie, choć realne dochody ludności wcale nie rosną, a jeśli, to nieproporcjonalnie mniej, o dwa, trzy procent. Skąd więc ten wzrosty sprzedaży? Po części oczywiście z szarej strefy, trudnej do oszacowania, ale skoro w Grecji obejmowała ona do niedawna około 40 proc. obrotów, to u nas pewnie niewiele mniej. Ale przede wszystkim z kredytów. Kredyty prywatne też bowiem brane są od lat przez Polaków na potęgę, i obecnie suma zadłużenia indywidualnego niewiele ustępuje liczonemu na 700 – 800 miliardów długowi publicznemu, przy czym w 80 proc. są to kredyty konsumpcyjne.

Dokładnie tak samo, jak z tym Egiptem. Niemcy, Francuzi, Amerykanie i inne zachodnie nacje na wieść o upadku Lehman Brothers zacukali się i zaczęli ograniczać zakupy, oszczędzać, zastępować droższe tańszym i odkładać na później kupno nowego modelu. A Polacy − nic podobnego. Władza zapewniła ich, że nie będzie źle, i Polacy chętnie w to uwierzyli, bo bardzo chcą, żeby było dobrze, bo się wciąż czują po peerelu wyposzczeni i chcą kupować, mieć, pławić się w konsumpcji i grillować.
2 lipca 2011, 22:18 / sobota
Czy naprawdę „Polska odniosła historyczny sukces”, jak nam to uporczywie wbijają codziennie w głowy wszystkie − coraz liczniejsze − prorządowe szczekaczki? To zależy. Gdy spotkamy dawno niewidzianego znajomego, który jest lepiej ubrany, jeździ lepszym samochodem i jada w lepszych knajpach, to faktycznie możemy zobaczyć w nim człowieka sukcesu. Dopóki się nie dowiemy, że to wszystko na kredyt, że facet zastawił mieszkanie i wybrał przed czasem lokaty które miały być jego ubezpieczeniem na starość (tak, zgadliście Państwo, to oczywiście aluzja do zupełnie przez szczekaczki zignorowanej a znaczącej decyzji rządu o przeznaczeniu środków z Rezerwy Demograficznej na wrześniową wypłatę bieżących emerytur), dopóki się nie okaże, że gość ledwie daje radę spłacać odsetki i właściwie w każdej chwili może mu wleźć na te wszystkie przejawy sukcesu komornik. Wtedy zaczyna ten sukces wyglądać zupełnie inaczej.

Rzecz w tym, że postpańszczyźniane Polactwo naprawdę nie chce o tym wszystkim wiedzieć. To w jakiś sposób zrozumiałe. Nikt nie chce, by go budzić z przyjemnego snu, a tym bardziej nikt nie chce, by mu krakano, że nie pospłaca tych wszystkich rat których nabrał. Dlatego Polactwo w chwili obecnej czepia się Partii pazurami i gorliwie spija z ust Tuska i jego pomagierów zapewnienia, że wbrew wszystkiemu − będzie dobrze. A Partia, z całą sforą mniej lub bardziej świadomych odgrywanej roli propagandystów, wszystko poświęca podtrzymaniu tej wiary jeszcze przynajmniej przez kilka miesięcy, do wyborów. Wbrew wszystkiemu, wbrew przestrogom ekonomistów, wbrew ponuractwu opozycji, wbrew kursowi franka, kryzysowi euro, drożyźnie i tak dalej. Jakoś to będzie − tylko trwajcie w nastroju beztroskiej zabawy, jedzcie, pijcie i popuszczajcie pasa. Zrozumiałe, że wspierają w tym rządzącą ferajnę wpływowe kręgi na Zachodzie, bo przeciwieństwie do Grecji, która była w strefie euro, bankructwo Polski nie będzie dla Europy żadnym kłopotem. Będzie tylko okazją do zrobienia świetnych interesów. Bo przecież, tak jak i w Grecji, oczywistym i nieuchronnym skutkiem bankructwa będzie totalna wyprzedaż.

Stąd też cały ten gierkowski cyrk, wykorzystujący symboliczną „prezydencję” do odwracania uwagi od nadciągających kłopotów i duraczenia mas, że jesteśmy unijną potęgą, krajem sukcesu i w ogóle. „Niech optymizmu nowa dawka beztroski sączy w duszę jad” − bardzo by te słowa z postkomunistycznego kabareciku pasowały na motto tuskowego spektaklu prezydencji. Gdyby nie ten drobiazg, że prawdziwy jej priorytet nie jest publicznie ogłaszany.
3 lipca 2011, 14:30 / niedziela
Można być głupim, ale można być głupim i na dodatek mieć pecha:
odnośnik
3 lipca 2011, 17:10 / niedziela
Karnowski:
Trudno uciec od banalnego wrażenia, że to znowu ten sam film. Najpierw bowiem środowiska konserwatywne słyszą, że są nieudolne i tylko narzekają zamiast robić, działać. Ale kiedy zrobią, kiedy mają sukces - akcja jest błyskawiczna. Raz, ciach i zmiana właściciela.

Gra jest tak poważna, że nie liczą się pieniądze, które wtedy szybko znajdują się "znikąd". Obóz prorządowy ogłasza całą naprzód. Kupuje. Kilka tygodni przejściowych, a potem szybka zmiana. Za kilka miesięcy kolejne media są już "nawrócone".

Tak niestety będzie także w przypadku tygodnika "Uważam Rze". Do końca wakacji to jeszcze pewnie (więc warto kupować!) potrwa, a potem... Nie mam złudzeń. Widziałem to w Radiu Plus gdy przejmowała je ekipa Tomasza Arabskiego, widziałem w "Newsweeku", "Dzienniku" i kilku innych miejscach. Teraz będzie tak samo.

Oto siedem powodów dlaczego ta transakcja zalicza się do tej kategorii, do grupy "dziwnych", ale z oczywistym finałem.

1. INWESTOR Firmy Pana Grzegorza Hajdarowicza nie poradziły sobie z "Przekrojem" i "Sukcesem". Z dość słabych tytułów po kilku miesiącach stały się one jeszcze słabsze, rachityczne właściwe. Za to skrajnie lewicowe i prorządowe. A jednak - kredycik i wsparcie na poziomie kilkudziesięciu milionów się znalazło. Dziwna logika jak na świat ekonomii.

2. POWIĄZANIA Jak ujawnił "Nasz Dziennik" w jednej ze spółek pana Hajdarowicza znajduje wygodne zatrudnienie jeden z byłych kierowników Wojskowych Służb Informacyjnych, tego jądra ciemności PRL i III RP. A tu nie ma przypadków. Do tego dochodzą, logiczne w tym kontekście, plotki o tym iż za transakcją stoi Pałac Prezydencki.

3. KONTEKST Zmianę właściciela poprzedziła wielomiesięczna kampania propagandowa mediów związanych z władzą, które za wszelką cenę starały się przedstawić "Uważam Rze" jako klęskę i dramat. Choć to oczywisty sukces, tak czytelniczy jak i ekonomiczny. Zwraca uwagę zwłaszcza naprawdę wyjątkowo haniebny tekst w miesięczniku "Press". To pokazuje jak silna była presja na wykończenie niezależnego, ale też niepartyjnego, głosu w przestrzeni publicznej.

4.PRESJA GRADA Minister Skarbu Aleksander Grad od kilku lat, a ostatnio szczególnie aktywnie, próbował zmusić angielskiego udziałowca do zmiany redaktora naczelnego. Teraz wykorzystano moment zmiany w kierownictwie firmy MECOM. Na stół rzucono (skąd, to pytanie na które trzeba jeszcze odpowiedzieć) kwotę tak dużą, że wreszcie udało się biznes spiąć.

5. DZIEŃ OGŁOSZENIA Nie przypadkiem zapewne kilka ważnych transakcji z rządem w tle, jak zakup Plusa przez Pana Solorza, ogłoszono w okolicy przejęcia przez Polskę przewodnictwa w Radzie Unii Europejskiej. To przykrycie doskonałe. Widać też presję do dokonania zmian jeszcze przed wyborami.

6. WŚCIEKŁOŚĆ SZEFA Jak donosi nasza zaprzyjaźniona osa, "Uważam Rze" do szału doprowadzał Donalda. Zażądał od swoich ludzi żeby wreszcie "coś z tym zrobili".

7. PANOWANIE MEDIALNE System władzy opartej na tak dramatycznym rozdźwięku pomiędzy propaganda a zwykłym życiem (pociągi, które jeżdżą coraz gorzej, bo... intensywnie się modernizujemy, itd.) wymaga panowania nad całym głównym przekazem. Nie ma mowy, tak jak w Rosji czy na Białorusi, o istnieniu poważnego środowiska medialnego pozbawionego kontroli władzy. A że czasy idą ciężkie, że w końcu trzeba będzie zapłacić za lekkomyślność i życie na kredyt, to tym bardziej trzeba kontrolować pełen przekaz.

Pospieszalski:
Przejęcie przez nowego właściciela większości udziałów wydawcy "Rzeczpospolitej" i "Uważam Rze" ma kontekst polityczny. Wskazują tak wszystkie znaki na niebie i ziemi.

Dzieje się to przed ogłoszeniem tak zwanego raportu Millera i na kilka miesięcy przed wyborami. Obawy że zmieni się linia tych gazet i nastąpi próba włączenia ich do chóru mediów uprawiających rządową propagandę jest uzasadniona. Właśnie po to się robi takie przejęcia.

Dla mnie osobiście ma to dodatkowy wymiar. Po tym jak dyr TVP1 Iwona Schymalla odmówiła produkcji filmów o ofiarach katastrofy smoleńskiej, cykl "Lista Pasażerów" (pierwsza część) mógł powstać właśnie dzięki Rzeczpospolitej. Dyr Iwona Schymalla nie kryła, że w telewizji publicznej istnieje dyrektywa, aby w dniach rocznicy jak najmniej mówić o katastrofie. Dzięki Rzeczpospolitej, próba zakneblowania ust ludziom, którzy stracili bliskich pod Smoleńskiem i do kamery, Ewie Stankiewicz i mnie, opowiedzieli swój dramat, okazała się nieskuteczna.

Nic nie wskazuje by nowy właściciel "Rzeczpospolitej" realizował w przyszłości podobne projekty. Ponadto po likwidacji programu "Warto Rozmawiać" właśnie w "Uważam Rze", jako autor, mogłem uczestniczyć w najważniejszych sporach cywilizacyjnych. Jeśli nowy właściciel (co bardzo prawdopodobne) wymieni redaktorów, to dlatego by ograniczyć przestrzeń wolnej dyskusji, o ważnych dla Polski sprawach.
5 lipca 2011, 11:05 / wtorek
Upokorzony Rostowski

Na "dzień dobry" polskiej prezydencji Unia "pierwszej prędkości" przeczołgała ministra finansów III RP. Choć Jacek Rostowski nie był zaproszony na wideokonferencję szefów resortów finansów krajów "eurolandu", to koniecznie chciał w niej uczestniczyć. No i został upokorzony. Dopuszczono go jedynie do udziału - i to na prawach biernego obserwatora, bez prawa głosu (!) - do pierwszej części konferencji, w której omawiano reformy gospodarcze UE, natomiast wyrzucono go z drugiej części, gdy państwa "eurozony" mówiły o szczegółach pomocy dla Grecji. Upokorzenie to tym większe, że Tusk i Rostowski, niczym europrymusi wyrwali się z chęcią pomocy dla Hellady. Coprawda nie zapytali o to polskiego podatnika, a Grecja mimo kryzysu jest wciąż wyraźnie bogatsza od Polski (porównajmy choćby PKB na głowę mieszkańca, nie wspominając o emeryturach - średnia emerytura w Grecji wynosi 1000 euro…).

Niedopuszczenie ministra finansów rządu Tuska do udziału w kluczowej części wideokonferencji ministrów finansów eurolandu boleśnie się zderza z nachalną partyjno-rządową propagandą, jak to się z nami bardzo liczą w Europie, podczas naszej prezydencji… Propaganda Tuska ma, jak wiadomo, krótkie nóżk i pęka, niczym bańka mydlana.

odnośnik
6 lipca 2011, 22:55 / środa
dziś ryży wystąpił w PE: odnośnik Coś mi mówi, że jeśli UE podczas naszej prezydencji nie pierdolnie (za pięknie by było), to smrodu może być sporo...
7 lipca 2011, 15:43 / czwartek
"- Pięknie pan mówił o wartościach polskiej prezydencji, ale chciałbym, żeby pan tych wartości jak wolność słowa, wolność mediów przestrzegał w praktyce, a nie tylko w teorii. To pana rząd wystąpił o likwidację dziennika „Rzeczpospolita”, bo był krytyczny wobec rządu. Niedawno funkcjonariusze uzbrojeni w broń ostrą wkroczyli do mieszkania internauty studenta tylko dlatego, że prowadził krytyczną wobec prezydenta stronę internetową. Od słów do czynów, panie premierze – apelował Zbigniew Ziobro.

W obronie premiera Tuska stanął Marek Siwiec, który wypomniał Ziobrze, że to za czasów PiS „uzbrojone bandy atakowały ludzi w Polsce o 6 rano, zamykano ludzi do więzienia, a jedna z pań popełniła samobójstwo”.
- Dobrze pan pamięta, ale za naszych rządów zdarzało się, że policja o 6 rano wkraczała do mieszkań osób podejrzanych o korupcję i poważne przestępstwa, do ludzi władzy, którzy okradali społeczeństwo. My walczyliśmy z korupcją, a wy walczycie z internautami, którzy krytykują władzę. Za naszych czasów służby nie wchodziły do mieszkań osób, które krytykują władzę, na tym polega różnica – ripostował Zbigniew Ziobro."
=========
generalnie nie jestem zwolennikiem prania naszych brudów na zewnątrz ale jak przypomne sobie te swobode z jaką matołki zamykają, skazują....dobrze, że mu się dostało

i na dokładkę:))
"Z kolei holenderski eurodeputowany stwierdził, że było to najgorsze wystąpienie premiera europejskiego kraju, jakie kiedykolwiek słyszał."
7 lipca 2011, 16:57 / czwartek
"Mówił pan o problemach Grecji jako trywialnych, ale przecież tam do cholery ludzie walczą na ulicach!" skomentował to Nigel Farage.

no bo co Tusk powiedział w PE w chwili gdy cały Eurokołchoz się chwieje w posadach? POtrafił tylko chrzanić te pierdoły jakie w kółko (jak mantre) wciska lemingom na Zielonej Wyspie - entuzjazm... solidarność...żyje się lepiej... przejściowe i nieistotne trudności...Hare Kryszna Hare Kryszna...

a Misio Kamiński już się łasi, zachęcony karierą Kluzikowej - "Zaprezentował pan taką twarz Polski, jaką my Polacy w europarlamencie chcemy widzieć. Polski optymistycznej, która widzi swoje miejsce w Europie, która nie zamyka oczu na problemy, ale ma pozytywną wizję rozwiązania tych problemów" – mówił pod adresem Donalda Tuska europoseł Kamiński.
7 lipca 2011, 20:00 / czwartek
:)) już widzę oczyma wyobraźni Farage jak po nim jeździ
7 lipca 2011, 20:45 / czwartek
Grecja to dla Tuska żaden problem, ubekistańskie media też żyją głównie prezydencją, jakby to miało być najważniejsze wydarzenie od zjazdu gnieźnieńskiego...a tymczasem jak słusznie zauważa prof Krasnodębski -

"Polska prezydencja zaczęła się od dwóch znaczących wydarzeń. Po pierwsze, Dania spełniła swą groźbę i zaczęła przeprowadzać kontrolę na swoich granicach. Schengen chwieje się w posadach. A po drugie, znowu "uratowano Grecję". Przy tej ostatniej okazji Jean-Claude Juncker ogłosił, że suwerenność Grecji właśnie się skończyła, co w niemieckich mediach było przez chwilę wiadomością numer jeden, spychając na dalszy plan ewentualne informacje o dalszych fantastycznych sukcesach ekipy Tuska.

W tygodniku "Focus" Juncker wyznał otwarcie, iż "prawdą jest, że suwerenność Grecji zostanie w ogromnym stopniu ograniczona". Jego zdaniem sprzedaż greckiego majątku powinna zostać przeprowadzona przez kontrolowane przez UE powiernictwo. Unia wyśle też ekspertów, by zajęli się ściąganiem podatków i zapewne w ogóle zarządzeniem Grecją. Tak więc nawet wyprzedaży swego majątku Grecy nie będą mogli dokonać sami, a Unii Europejskiej przybył kolejny protektorat – obok Kosowa i Autonomii Palestyńskiej."

A tymczasem lemingi otumanione propagandą sukcesu Tuska, zupełnie nie zauważają, że zadłużamy się z prędkością o jakiej nasza kolej może sobie tylko pomarzyć...

W 2010 dług publiczny wzrósł astronomicznie z 644mld (kwiecien) do 747 mld (grudzien). A więc ponad 100mld, a jeszcze przed wakacjami (2010) pan Rostowski mówił ,że "bedziemy najwolniej zadłużajacym się krajem w UE". Kłamał. odnośnik

Na dzień dzisiejszy(7lipca) mamy już 854 mld odnośnik czyli kolejne 100 miliardów zadłużenia w pół roku, nic dziwnego, że Donio i szaman Rostowski wolą bagatelizować Grecję, bo jak przyjdzie płacić rachunek to skończy się przyjazne poklepywanie po plecach przez Merkel,nierząd uda się na przymusowy urlop (do Grecji?), a zjawi się tymczasowy zarząd generalnej guberni i zacznie się wyprzedaż czego się da...
7 lipca 2011, 22:12 / czwartek
recepta jest jedna: jazda z kurwami, póki czas
10 lipca 2011, 09:02 / niedziela
...Tusk jako premier prowadzi politykę wielorakiej uległości. Niezwykle sprawny i zdecydowany w gangsterskich rozgrywkach o utrzymanie dominacji, w rozgrywaniu swego dworu i struktur, pozostaje zarazem całkowicie bezwolny wobec rozrywających Polskę sitw i koterii, wobec coraz bardziej brutalnie realizujących w niej swoje interesy państw obcych oraz wobec sondażowych słupków.

W imię nienarażania się nikomu doprowadził do gigantycznego zadłużenia państwa oraz indywidualnych obywateli, prawdopodobnie przekraczając już próg, do którego można było jeszcze liczyć na uniknięcie bankructwa ze wszystkimi jego konsekwencjami. Zdławił polską gospodarkę lawinowym przyrostem biurokracji i umocnieniem korporacyjnych układów, które niszczą jej konkurencyjność, krępują przedsiębiorczość i wypychają zdolnych, energicznych ludzi na emigrację. Pozwolił bez żalu niszczeć do reszty strukturom państwa, kompletnie już bezwładnego, fasadowego, niezdolnego się wywiązywać z elementarnych powinności. Zniweczył do reszty nasze szanse na wybicie się na pozycję samodzielnego podmiotu polityki międzynarodowej i przetrwoniwszy dla krótkotrwałej popularności szanse całego pokolenia, popchnął kraj na równię pochyłą, ku cywilizacyjnemu załamaniu.

Każde z tych stwierdzeń wymaga osobnego rozwinięcia, i rozwijam je przy okazji swych kolejnych tekstów, bo - często wyjaśniałem, że tak właśnie swoją pracę widzę - robię tu za psa łańcuchowego. Pies łańcuchowy jest po to, żeby, jak czuje nadchodzącego złodzieja, wyskakiwać z budy, szarpać łańcuchem i szczekać, alarmować, ile sił w płucach. Kto i jak na to zareaguje, to już nie jego sprawa...
odnośnik
11 lipca 2011, 11:14 / poniedziałek
"(...)
Więc wprawdzie jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej, ale na wszelki wypadek policja zakupiła „kontrowersyjne” - jak eufemistycznie pisze „Gazeta Wyborcza” - urządzenia do obezwładniania ludzi hałasem. Kontrowersyjność tych urządzeń jest podwójna, a może nawet potrójna. Po pierwsze - nie są one przewidziane w naszym demokratycznym państwie prawnym, więc skoro już je kupiono, to trzeba będzie zmienić nasze demokratyczne prawo. Po drugie - niby na nic nie ma pieniędzy, a tu proszę - na prześladowanie obywateli zawsze się znajdą. I wreszcie - po trzecie - niby jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej, ale nasi Umiłowani Przywódcy coś tam jednak muszą wiedzieć, skoro policjantom kupują akurat takie zabawki.
(...)
odnośnik
14 lipca 2011, 14:01 / czwartek
"Gazeta Polska podlicza ostatnio koszty polskiej „prezydencji” w EU. Rząd premiera Tuska hojnie wyrzuca na całą tę imprezę 377 milionów zł (resztę wynoszących w sumie 430 mln zł kosztów dorzuci EU). Tyle wykrztusić z siebie będzie musiał polski podatnik płacąc za rządowe fanaberie jeszcze wyższe podatki albo jeszcze bardziej się zadłużając. Najpewniej zaś obie te rzeczy razem."

"Każdy rodzic robiący za skarbnika komitetu rodzicielskiego w szkole zna ciężar odpowiedzialności za zebrane kilkaset złotych należące do innych. Każdy manager funduszu zna brzemię odpowiedzialności za kapitał powierzony mu w zarząd przez inwestorów. Każdy CEO czuje tę odpowiedzialność gdy przyjdzie mu skonfrontować akcjonariuszy na zebraniu rocznym. Tylko klasa polityczna w demokracji, zdobywszy kontrolę nad kapitałem wymuszonym od innych, nie ponosząc żadnej odpowiedzialności trwonić go sobie może bez konsekwencji."

odnośnik
18 lipca 2011, 11:41 / poniedziałek
false prophet chyba naprawde jestes falszywym prorokiem bo franek przebil wlasnie psychologiczna granice 3,50 i nie widac aby mial zamiar sie zatrzymac
19 lipca 2011, 16:40 / wtorek
Rze, kurs 4,00 rzeczywiście nie jest już nieprawdopodobny, chociaż ciągle nie sądzę by do tego w najbliższym czasie doszło.
Ale co tam franki, czekam niecierpliwie na zapowiadaną w Twoim artykule cenę 2000 zł za metr mieszkania w Warszawie. Ależ pięknie by było…

Jeśli chcesz podyskutować to odnieś się do moich zarzutów mijania się z prawdą w tym artykule.
1 sierpnia 2011, 20:21 / poniedziałek
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2019. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.011