Gdańsk: czwartek, 20 lutego 2020
FORUM
Podstrony:


Moda na Lechie

strona 1/4

29 października 2011, 20:39 / sobota
Pamiętacie Rokokoko? Pamiętacie te kilkanaście osób? 6 liga... Wówczas chcieliśmy zainteresowania Lesią, chcieliśmy MODY NA LECHIĘ.
No i mamy.
Ciekawi mnie to, jak WY - uczestnicy tamtych zdarzeń, tamtych chwil - to odbieracie?

UWAGA!!! - W tym wątku niech się łaskawie nie wpisują osobistości, którym czasy 6 ligi są obce lub odległe. Ok?

pozdro
29 października 2011, 20:48 / sobota
Ja Ci odpowiem, nieco refleksyjnie.
Ostatnio przyprowadziłem 4 całkiem nowych kolesi na mecz, mieszkających w Gdyni, szalików nie chcieli nie kupowali, uznali że jeszcze za wcześnie, że nie wypada, podobało im się, na Widzew też idą ale wciąż myślą że są farbowanymi lisami ( żaden z nich nie pochodzi z Gdyni, po prostu tam mieszkają ).
Z drugiej strony jest koleś , również z pracy, mini-koszulka w samochodzie, wrzuty na typów w pracy , jakieś piosenki o Lechii, ale gdzie jest stadion wie tylko a automapy, na meczu w życiu nie był ale teraz tak trzeba bo nowy stadion, tłumy ludzi itd.
Wkurwia mnie to bo wiem, że to dość częste ostatnio.
Może to dziwne ale mi trochę żal tamtych czasów
I jeszcze jedno, gdzie jest Zeto ? :)
Pozdro i miłej soboty
29 października 2011, 20:55 / sobota
Niektórzy tutaj zaczęli karierę od wyjazdu na mecz do Nakła n. Notecią,jako zupełny szczawik :P
Mogą tu tacy się wypowiadać ?
Wynalazki będą zawsze,grunt,że trzon zawsze pozostanie i nie będzie "dramatu" jak np. u sąsiadów bez stadionu...
29 października 2011, 21:26 / sobota
Dobry, nostalgiczny temat.
Są tu ludzie, którzy byli na PP w Sobowidzu w sierpniu 2001r? Zeto był, ładne kółka się kręciło na murawie, grill, zabawa i "strzlec bramki na kiełbaskę", "znamy się tylko z widzenia, przez murawę szeroką jak rzeka...". Dobry klimat, piwo, spiewy i te same mordy, teraz tylko 10 lat starsze. Pozdrowienia dla tych ludzi, co byli wtedy i są dzisiaj, zawsze z Lechią.
29 października 2011, 21:35 / sobota
PP w Sobowidzu. Wszystko zaczęło sie od Młodego Parasola. W sobotę Lechia (IIIligowa) grała z kims na T29, na meczu 200-300 osób, Mł.P. podbija "jutro Lechia gra w Sobowidzu", pytanie: "jaka Lechia?" odpowiedź: "nasza Lechia, prawdziwa, żadna Polonia, nasza Lechia, jedziemy, kołuj ludzi". I tak się zaczęło, następnego dnia w Sobowidzu stawiamy się w około 50 typa, większość z klimatu ChWM. Od tego się zaczęło, potem były Siwiałki....
29 października 2011, 21:36 / sobota
Sokół Mareza...
29 października 2011, 21:46 / sobota
usunięty:

WŁAŚNIE TO CO NAPISAŁEŚ TO JEST HISTORIA! PRAWDA!
Ja byłem dopiero w Siwiałce, ale trzeba oddać SZACUNEK tym, którzy Lesie ciągneli wcześniej.
29 października 2011, 22:04 / sobota
Z takich na szybko wspominek- Sztutowo,pada hasło,że mają wpaść sąsiadki na wspólny piknik,pamiętam że 1/3 trybuny nagle znika w lesie,temperując jakieś badyle na ostro :)
Na pytanie psa,który się zainteresował sprawą,pamiętam odpowiedź w stylu: "Nic się nie dzieje,po meczu robimy ognisko"
Ten sam mecz i jeżdzący rowerem X koło liniowego i bramki gospodarzy.
Oj pamiętam robiliśmy furorę tymi wjazdami...
29 października 2011, 22:15 / sobota
Moj pierwszy mecz na "nowej" Lechii do był Nowy Dwór Gdański. Chyba już piąta liga. Doping sami znajomi i bardzo wesoły klimat. Dodatkowo liniowy chyba z Suchanina i wrzutki pod tytułem: wiem gdzie mieszkasz :) i wszyscy mieli kupę śmiechu żeby było śmieszniej to liniowy równiez. Potem Dzierzgoń i "dzieci lepera" Ludzie w okna jak to Lechia przyjechała. Szuta strzelał jak nawiedzony.
A dziś wynalazki zwalniają po jednym meczu... ach szkoda tych czasów...
Pozdrawiam wszystkich którzy uczestniczyli w odbudowie naszego kochanego klubu.
Szacunek !!!
29 października 2011, 22:16 / sobota
W Sobowidzu w przerwie meczu rozmowa Mł. P. z kapitanem druzyny i kilka/nascie kursow maluszkiem.

Mam jeszcze wycinek z gazety opisujacy ten mecz a raczej nasz przyjazd.

No i miny jadących autokarem chlopakow przyklejonych do szyby na nasz widok jak siedzielismy pod jakimis parasolami przed wiejskim sklepem ...
29 października 2011, 22:54 / sobota
Aż do 2002r.kibice/kibole Lechii byli podzieleni. Stara Gwardia skłaniała sie ku Lechii III ligowej, natomiast młodzi ku VIlidze. Jaka opcja przewazyła, dzis wiemy, wtedy, 10-9 lat temu, to nie było takie oczywiste. Pamiętacie mecz w Bydgoszczy na wiosne w 2002r., Polska - .....? Od nas ekipa jakies 120-150 typa, w wiekszości nastawiona na atrakcje, Zawisza wymiękł, poza nimi nie było godnych przciwników. Wyjazd, ktory w jakis sposób skrystalizował nasza postawę wobec VI i III ligowej Lechii. Po tym meczu/wyjeżdzie nie było już wątpliwosci
29 października 2011, 23:07 / sobota
Piszę prace licencjacka i akurat wycinki z tamtego okresu leżą koło mnie.8-2 z Błyskawica w A-Klasie.To jeden z tytuł.."Chłopaki jak zobaczyli stadion to zaniemówili"-słowa trenera Błyskawicy Postolin..Pamiętam wyjazdy do Waplewa Wielkiego ,Starego Targu,Siwiałki,Postolina,Majewa..Rowerem poprzez tratwe na Wiśle i pociąg uczestniczyłem w wyjeździe do Opalenia na mecz z Mewą Gniew.Sztutowo,Stegna,Stare Pole ehh było tego trochę..Tam się zrodził nowa aczkolwiek "prawdziwa" Lechia/
29 października 2011, 23:25 / sobota
Trzeba pamiętac o jednej najwzniejszej kwestii: LECHIA TO MY! kibice/kibole/chuligani/ultrasi Lechii to MY odbudowalismy ten/nasz klub od podstaw. Nawet dzisiejsze przydupasy obecnej władzy nie mieliby nic do powiedzenia w tamtych czasach, gdyby nie nasza przychylność...Kto pamięta jeszcze, jaka "persona" niosła trumne Ciapka na pogrzebie?
29 października 2011, 23:31 / sobota
Nie chciałbym być źle odebrany, ale strona na jakiej piszemy również ma swój niepodważalny wkład w odbudowę Wielkiej Lechii. Chocby skrzyknięcie się na mecz arka-Śląsk, czy też arka - Wisła rok później w duzej mierze odbyło się dzięki witrynie lechia.gda.pl. Niestety władza deprawuje
30 października 2011, 00:26 / niedziela
Usunięty- chodzi Ci pewnie o mecz z Rumunią w Bydgoszczy.Fakt,wtedy zadecydowała "siła" jaką mają młodzi w każdej podobnej ekipie.Z tego wyjazdu też pamiętam niecodzienną sytuację,jak gospodarz ( Zawisza ) stał pod dworcem i zastanawiał się,oglądając Nasze "lica",czy zaprosić Nas na grzanki czy nie.Fakt,że jechaliśmy ostatnim pociągiem tego dnia,następny jak pamiętam był za 8-9 godzin.
No i tradycyjny bieg przez cmentarz,kiedy mundurki myślą,że coś się dzieje :)
To już niejako tradycja he he
30 października 2011, 01:39 / niedziela
Od tego się zaczęło, potem były Siwiałki....

Potem była Delta Miłoradz i chyba 3-1 o ile pamięć mnie nie myli.

Tak się u mnie (u nas) zaczęło od zera. Szkoda gadać, ale teraz nie ma tego klimatu. To co się teraz dzieje to Multikino, ale do tego chyba wszystko zmierza.

A pamiętacie Igorka - postrach liniowych?

To mój pierwszy wpis od paru lat he he...
30 października 2011, 01:45 / niedziela
Nie pamietam z kim graliśmy, w kazdym bądź razie przed meczem było odsłonięcie gwiazdy w alei na t29. Słuchamy, jakiegoś ksiedza (być moze H.J.), w pewnym momencie pada hasło "za 30 min łks z zawiszą bedzie we Wrzeszczu". nie mineło kilka minut, na t29 pustka, towarzystwo przenioslo sie na peron we Wrzeszczu, zostalo kilkanascie osób. To były piekne czasy
30 października 2011, 01:54 / niedziela
ustaka z zawiszą w 2002r. zajebista banda pojechała, blisko 100osób. zbiorka była oczywiście na meczu Lechii, wyjeżdzalismy w połowie 2giej połowy, po naszym wyjsciu, na krytej pozostało kilka osób. Albo "ustawka" z bałtykiem na Zaspie, buhehehehe
30 października 2011, 02:40 / niedziela
Wynajem autokarów w tamtym okresie też należał do hitów- po pamietnym wyjeździe Angelusem do Bytomia,trzeba było obdzwaniać firmy ze Starogadu,Pruszcza itp.
Zapewniało się gościa przez telefon,że będzie wycieczka zakładowa na zwiedzanie Warszawy ( to chyba na wspomaganie Wisły ) albo wyjazd lekkoatletów z AWF :)
30 października 2011, 06:42 / niedziela
Filmik z ustawki z zawiszą pokazywali Chłopacy podsczas pamiętnego wyjazdu do Hamburga w pubie HSV. Na niemiaszkach zrobiło to niezłe wrażenie.
ps. Sciąganie gaci sędziom hahaha Ile ten Facet ma teraz lat?
30 października 2011, 06:59 / niedziela
Lechia.gda.pl... Tu gadamy i co więcej dodać? Oczywiście teraz to już nie czasy Luzaka, Błażeja i Maria, gdy stronka była ekstraklasowa, a liga hujowa, ale wszystko się kiedyś kończy i chwała, że strona nadal jest, w tej samej stylistyce itd.

W tym tygodniu dostałem od Romana Korynta program BKS Lechia z kwietnia 1974 roku na mecze ze Stomilem Olsztyn i Avią Świdnik. W składzie Stomilu: Zbigniew Kupcewicz (1952) i Janusz Kupcewicz (1956). Skład Lechii: Krzysztof Słabik, St. Musiał, Andrzej Kaczmarek, Zbigniew Żemojtel, Józef Gładysz, Tadeusz Jahn, Andrzej Głownia, Stefan Delega, Tomasz Korynt, Janusz Orczykowski, Zdzisław Puszkarz.
W rezerwie m. in. Jerzy Jastrzębowski. Trener: Ryszard Kulesza. Asystent: Roman Rogocz.

Ale najlepsze w tym numerze jest to, że po raz pierwszy zamieszczono rubrykę "Trybuna Kibica" a w niej piosenkę Waldka Mroczka "Tangensa": Przyjdziemy do was Biało-Zieloni...

Ech...
30 października 2011, 07:01 / niedziela
Klimaty byly troszeczke inne niz obecnie, gdzie sa ludzie z BPK , Eliot/Temat roku, oczekujmy dalszych wspomnieniowych wpisow.
30 października 2011, 07:25 / niedziela
A pamiętacie dym na boisku Wierzycy i postrach starogardzkiej policji - niejakiego Larssona?:)
30 października 2011, 07:28 / niedziela
Eliot, gosciu co ze strony niemieckiej organizowal dla nas bilety na mecz HSV/ TSV, byl na Baltic Arenie na meczu z AMIca WROnki, przezyl szok, slowom zachwytu nie ma konca.
30 października 2011, 07:40 / niedziela
Jurek, a pamiętasz swój nocny rajd samochodem w HH podczas tamtego wyjazdu?
30 października 2011, 07:44 / niedziela
Dzień przed meczem z Huraganem pojechałem z Doktorem na grzyby i w Polaszkach zatrzymaliśmy się, żeby wypić piwo i obejrzeć "stadion". W miejscowym sklepiku Doktor uprzejmie poradził pani, żeby na jutrzejszy dzień zrobiła większe zaopatrzenie, bo gości z Gdańska dużo zjedzie na mecz. A pani na to: Coś Pań! My tu wszyscy mamy jutro pozamykane, już policja jeździła i ostrzegała, że bandyci z Gdańska przyjadą i wszystko rozkradną. A panowie, skąd? My na to, że z Gdańska, a kobiecina: O Boże! Panowie tacy mili a ja tak brzydko o was powiedziałam... ale ksiądz też ostrzegał.
30 października 2011, 07:47 / niedziela
Oczywiscie, Eliot uaktywnil uzytkownikow jeszcze starej lechia.gda.pl, czekamy na Tangensa, Vito, BKS59 itd.chyba tez nie wszyscy wiedza ze lechia.gda.pl z ktorej korzystamy obecnie, jest jej druga wersja i niech juz tak zostanie.
30 października 2011, 07:55 / niedziela
Zaraz wyruszam z Wroclawia na Hamburg, po meczu dawalem wywiad jakiejs TV jakby ktos to na necie zlapal to prosze o przeslanie na maila.
30 października 2011, 09:29 / niedziela
Gdzie jest Biznes Partner Klub? Noż dorobił się taki Czarnuch Koniecznie i tu nie zajrzy! Co tu gadać, nie ten wątek chyba?
30 października 2011, 09:31 / niedziela
Sakowicz, Ty lepiej zamilcz cyganie sowiecki! Wpisujesz się w poetykę Ola z tym larszonem! Zazdrościsz, że psa kopuem?
30 października 2011, 09:38 / niedziela
Jurek, a pamiętasz jak mnie - kurwa - po Hamburgu, najebany, swoim furgonem woziłeś i ni huja nie mogłeś dowieść do celu? Jak musiałeś taranować taksiwkie, by mniem dowiezła na Steilshop? Pamiętasz, że przesłuchaliśmy wtedy całą ransmisję radiową finału PP z 1983 roku? Te okrzyki: "Pieście, strzelcie"...

Jurek Ty pijaku. Wstyd!
30 października 2011, 09:51 / niedziela
Dla Kozaka Sakowicza, Parasola (bez podziału na wiek):
odnośnik
30 października 2011, 10:07 / niedziela
Ja pamietam bardzo dobrze mecz w pucharze Polski pod koniec 2001 w Kartuzach. Bylem dosc mlody ale takich meczy sie nie zapomina, a rykniecie kibicow slychac bylo momentami na 2gim koncu miasta ;)
30 października 2011, 10:20 / niedziela
Michał! Pamiętam ten mecz! To nie do wiary, ale Cartusia wtedy odpuściła PP, bo liga, chyba... Są z tego meczu nawet fotki na lechia.net
30 października 2011, 10:20 / niedziela
I ten dach z blachy falistej podziurawiony petardami w Kartuzach ;). To były piękne czasy. Jak sie nazywał ten gruby bramkarz z wąsem co dostał z 10 bramek ale był dumny że grał przeciwko Lechii?
30 października 2011, 10:36 / niedziela
A pamietacie pierwszy mecz top była chyba 5 liga , z Powiślem Dzierzgon u siebie , baty 4-2 a po połowie juz ze 100 osob wyszło ze stadionu , hehe

To były czasy ... :) Pamietam jak jeden z kibicow krzyknął do Szutowicza gdy ten kolejny raz nie trafił w bramke SZUTO / CO? / POPRAW CELOWNIK :)
30 października 2011, 10:36 / niedziela
Ale w jakim meczu?
Mnie bardziej fascynował ten gostek, co z fikołka wybybijał auty...
30 października 2011, 10:44 / niedziela
Z bramkarzy przyjezdnych to najsłynniejszy był Wiesiek Czajka z brzuszkiem. Bodajże 14 bramek wpuścił ale jeden strzał obronił i owacje dostał. Była też runda honorowa w jego wykonaniu. Zresztą Dziadek wie najlepiej, niech on napisze.
30 października 2011, 10:51 / niedziela
O właśnie o tego gościa mi chodziło kolego Sakowicz :)
30 października 2011, 10:56 / niedziela
Lechia-Mewa Gniew 13:0, w Mewie bronił ten wspaniały golkiper, który podbił serca gdańskich kibiców:-)
30 października 2011, 11:02 / niedziela
eljot - gościu rzucający aut z fikołka to grał o ile się nie mylę w Orle Trąbki Wielkie. Nazwiska nie pamiętam.

Pamiętam też bramkarza, o ile się nie mylę Lisovii Lisewo, Zbyszka. Grubasek ok 45 lat z wąsem. Stał się idolem całego łuku.

Z sentymentem też wspominam spotkania trenerów, piłkarz i działaczy z kibicami organizowane w Roko. Całkiem spora grupa kibiców się tam zbierała. Ehh... T29 to jednak miał swój niepowtarzalny klimat. Ale to już było...

Z innej beczki. Pamiętacie stronę Lechii funkcjinującą bodajże pod adresem lechia.com.pl? Made ba Dombek, z podkładem dźwiękowym "Final countdown". To było chyba pierwsza strona o Lechii w historii? Pamiętam, że podczas jednego z "Wieczorów ze sportem w TVG" zareklamowano ją, trochę chyba na wyrost, jako oficjalną stronę klubu. Po zamknięciu tej strony słuch zanikł też o jej autorze. A może udziela się on tu gdzieś pod innym nickiem?
30 października 2011, 11:04 / niedziela
sakowicz, franek - rzeczywiście. Nie Zbyszek, a Wiesiek i nie Lisovia a Sokół. Zaś Lisovię przyjechało dopingować na T29 kilkunastu jej kibiców:) To był chyba pierwszy przyjazd gości od odrodzenia Lechii, nie mylę się?
30 października 2011, 11:13 / niedziela
Corney:
Goście przyjechali konkretną ekipą i po zajęciu miejsca na koronie oczekiwali reakcji gospodarzy. Jak wiadomo, nabojka Lechii nie zdecydowała się podjąć jakielkolwiek akcji ;)
30 października 2011, 11:19 / niedziela
Grill Huga!!! Pamiętam jak z Panem Don K... smażyliśmy na krytej podwawelską. Pod żołądkową gorzkom. Jezu, co za czasy...
30 października 2011, 11:35 / niedziela
Na początku lat 2000-ych na Lechii piłkarsko i kibicowsko zapanował marazm. Coraz mniej osób od nas utożsamiało się ze sztucznym Lechio-Polonijnym tworem. Byliśmy też krótko po nieudanej fuzji z Olimpią. Na mecze chodziło niewiele osób. Wtedy też wpadliśmy nagle na pomysł, aby zacząć jeździć na Lechię w A klasie, czyli w 6 lidze. Lechia miała wystartować w rozgrywkach od klasy B, ale zwolniło się miejsce po jakiejś drużynie klasę wyżej i nasz okręgowy OZPN zgodził się łaskawie na grę ligę wyżej czyli w klasie A.
Zupełnie nie myśleliśmy wtedy, że zapoczątkuje to marsz Lechii do ekstraklasy, czuliśmy się po prostu oszukani fuzjami i wewnętrznie zobligowani do tego, aby zacząć coś robić w imię Lechii. Na pierwszy mecz, w PP do Sobowidza pojechaliśmy na spontanie w kilka dyszek. Jako, że do samego Sobowidza nie dojeżdżał PKS, którym jechała więszkość ekipy, po kolei, wg. starszeństwa i zasług podwoziłem małym fiatem pożyczonym od mojego brata wyjazdowiczów maszerujących w stronę Sobowidza. Przed meczem siedzieliśmy sobie gdzieś pod sklepikiem, przejeżdżali nasi młodzi piłkarze. Patrzyli zdziwieni na nas z nosami na szybie..
Na meczu dopingowaliśmy drużynę, śpiewając piosenki, które ktoś już wymieniał. Hiciorem była piosenka śpiewana w stronę piłkarzy "Znamy się
tylko z widzenia" . Było nas kilkadziesiąt osób, mieliśmy kilka flag. Porozmawialiśmy z piłkarzami, powiedzieliśmy im, że od tego meczu jeździmy na ich mecze, będziemy ich dopingować, ale wymagamy od nich szacunku do nas. Młodzi piłkarze podczas rozmowy siedzieli jak trusie z rodziawionymi buziami, mówiąc "Oczywiście proszę Pana" :-)
Następnym meczem, tym razem już w lidze, był mecz z Deltą Miłoradz na wyjeździe. Na meczu dopingowało Lechię już trochę więcej osób, przyjechał Tczew, Malbork. Z meczu na mecz, z wyjazdu na wyjazd robiło się nas coraz więcej, powracały na Lechię kolejne osoby, pojawiło się też trochę nowych. Generalnie była to jedna ekipa, gdzie prawie wszyscy się znali. Przez pewien czas część Starej Gwardii (m.in. mój brat :-) )chodziła jeszcze na Lechię - Polonię, ale dość szybko wszyscy przekonali się do naszej wizji odbudowy Lechii od zera.
O samych wyjazdach w Serie A i 5 czy też 4 lidze można by napisać książkę.
Do Korzeniewa np. dojechaliśmy na ostatnie kilka min. z powodu opóźnień spowodowanych m.in. oczekiwaniem na prom przepływający prze Wisłę, który nam uciekł sprzed nosa, a był niezbędny do przeprawy na drugą stronę.
Pamiętam jak np. bodajże w Marezie zajęliśmy w przerwie ławkę rezerwowych miejscowej drużyny - Sokoła Mareza, gdyż zaczął padać deszcz, a ławka rezerwowych była z daszkiem. Oczywiście nie daliśmy już z niej się wyprosić, więc cała drugą połowę piłkarze rezerwowi musieli stać obok swojej ławki.
Albo na powrocie z jakiegoś wyjazdu, kiedy zajechaliśmy do zajazdu gdzieś na jedynce, a tam wesele. Chóralnie w kilkadziesiąt osób odśpiewaliśmy "Sto lat" Młodej Parze, za co dostaliśmy kilka blach ciast.
Był też taki mecz w PP z KS Dziemiany, rozgrywany w Kaliszu Kaszubskim. W przerwie meczu skoczyłem z "Ż" do lasu przylegającego do boiska i w kilkanaście minut nazbieraliśmy kilka siatek grzybów.
W Waplewie, jako, że nie było żadnych płotów, flagi rozłożyliśmy na ziemi, tuż przy linii bocznej murawy. Sędzia boczny dostał jasne ostrzeżenie, iż w razie podeptania chociażby kawałka flagi podczas jego sędziowania, sam zostanie zadeptany. Tak więc jak, aby przypadkiem nie nadepnąć na nie, biegał po murawie za linią.
Kolorytu meczom na wyjazdach dodawał też "I" który notorycznie ściągał spodenki sędziom bocznym :-)
Chyba już jak graliśmy w 5-ej lidze, to Śląsk grał w Gdyni z bezdomnymi.
Na ten mecz samej Lechii pojechało ok. 1 tys. osób. Wtedy pomyślałem, że wciąż mamy ogromny potencjał i musimy kontynuować drogę, którą obraliśmy
i to tylko kwestia czasu, kiedy powrócimy na szczyt. Następnego dnia po meczu w Gdyni pojechaliśmy na swój wyjazd z Ceramikiem Łubiana w skromne kilka
dyszek. Wieść niosła, że po wydarzeniach z Gdyni bezdomni będą chcieli wziąć odwet na Lechii, ale nic takiego nie miało miejsca.
Wyjazdy na 6ą ligę zapoczątkowały odbudowę klubu od zera, niedługo po tym pojawiły się nowe inicjatywy, powstała strona lechia.gda.pl, odbywały się cykliczne spotkania w Roko, powstało Stowarzyszenie, powstał BPK, wystartowaliśmy w wyborach samorządowych jako "Naprzód Lechio"; i tak jakoś kroczek po kroczku pchaliśmy ten wózek do przodu. Gdyby nie entuzjazm grupki zapaleńców, którzy podjęli trudną decyzję o jeżdżeniu na meczu 6-ligowej Lechii, nie wiem jakby to mogło wyglądać teraz. W tym czasie prawie w ogóle nie istnieliśmy w mediach, nie było mody na Lechię. Ludzie praktycznie nie chodzili w barwach, jak szedłem w zimie w szalu czy w czapce, to ludzie się oglądali na ulicy...Ehh, miło powspominać
30 października 2011, 11:59 / niedziela
Parasol, ja tam jeszcze po tym Starogardzie piosenkę o pannie młodej pamiętam... :)
W tamtych czasach dla mieszkańców wsi i miasteczek przyjazd Lechii i jej kibiców był wielkim wydarzeniem. Tak jak dla nas mecz z Juve w 83r. Często oczerniano nas niewinnych, dzieci i baby nami straszono z ambony albo z radiowozu. Wszystko to oczywiście pomówienia były i złośliwości ludzi małej wiary.
30 października 2011, 12:00 / niedziela
To ten od fikołków.
odnośnik
30 października 2011, 12:03 / niedziela
Albo wyjazd do Chojnic, gdzie wyrzuciliśmy na boisko setki serpentyn z kas fiskalnych. Później to kłębowisko papieru zapaliło się od rzuconej racy i mecz został przerwany z uwagi na gęsty dym. W takiej scenerii stary P zapodawał piosenkę o Leszku Millerze.
30 października 2011, 12:19 / niedziela
Pamiętam, jak przed meczem w Dzierzgoniu straszono wszystkich w mieście, że przyjedzie horda chuliganów :). Wiele sklepów było zamkniętych już od rana i ludzie mieli problemu ze zrobieniem codziennych zakupów.
Grupa chłopaków od nas siedziała wówczas z Lechią. Pamiętam te głosy oburzenia starszych panów z krytej trybuny, że jak to tak można być z Dzierzgonia i nie kibicować Powiślu, a drużynie przeciwnej.
W poniedziałek w szkole kibice z Gdańska byli tematem numer jeden. Na każdej przerwie można było usłyszeć piosenki sławiące Biało-Zielonych :)

Prawda jest też taka, że wizyty Lechistów zaraziły miłością do Lechii wielu ludzi z odwiedzonych wiosek i miasteczek.
30 października 2011, 12:29 / niedziela
Parasol w tej Łubianie było nas troszkę więcej. Około 120. Pamiętam jak prawie zawsze na "wyjeździe" ocenialiśmy ile nas jest. Mam zeszyt jeszcze z zapisywanymi liczbami:D. Po tym meczu odbyła się chyba pierwsza w odrodzonej Lechii męska rozmowa na linii kibice - trener Małolepszy i piłkarze. Najwięcej po uszach oberwał wtedy Bączek, który swego czasu był niemiłosiernie słabiutki:). Często z łezką w oku przypominam sobie tamte czasy. Wiele osób, które powróciło na Lechie. Zawsze te same twarze, znajome poczatku lat 90-tych i z lat wcześniejszych.
I Twoja piosenka po awansie...Nic nie może przecież wiecznie trwać, Lechia musiała kiedyś awansować...:). Teraz awanse świętuje się na Długiej, wtedy świętowalismy na krytej w nocy.
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2020. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.286