Gdańsk: wtorek, 17 lutego 2026

WĄTEK PATRIOTYCZNY.

strona 50/52

13 sierpnia 2025, 14:23 / środa
Kto pisze ...nowe pokolenie, kolczykouche, ci co klękają przed murzynami, wychowani na Owsiaku i Wojewodzkim, widzowie TVN.
14 sierpnia 2025, 13:26 / czwartek
Podobno ten gnój został upomniany tylko przez naczelnego? A powinien być wyjebany w trybie natychmiastowym. Wszędzie już o tym głośno a Ziemek Deptuła zapowiedział że ten " redaktor" nie dostanie akredytacji na mecze Jagielloni. Zachodzę w głowę jak typ, któremu przeszkadza " jazda z kurwami na śledzi" albo zdziwiony że Prezydent wszedł do młyna jest zatrudniony w nieoficjalnym portalu Lechii, który założenia jest ( a przynajmniej był do pewnego czasu) skierowany do fanatyków Klubu.
Mimo wszystko liczę że ta menda zostanie wypierdolona ona na zbity pysk ...
14 sierpnia 2025, 23:58 / czwartek
Testują nas. Niby koń trojański, etc. a to zwyczajne skur ... o.
15 sierpnia 2025, 03:01 / piątek
Niestety, ale nie miałem ,,przyjemności" przeczytać wysrywu tego pseudo pismaka, gdyż zwyczajnie mi to umknęło. Niemniej, dzięki Waszym wpisom, nietrudno o jego... wizualizację. I jestem niemal pewien, że to ten sam osobnik, który raz za razem, poprzez swoje wypociny, wprowadza w Nasze odczucia stan dezorientacji i myśli w stylu: o co tu kurwa chodzi??? Ten piewca defetyzmu, zwolennik wszelakich wyliczeń, stawiających Lechię zazwyczaj w mało pozytywnym położeniu - nadal, jak widać, może liczyć na zdecydowanie za daleko idącą tolerancję w stosunku do swojej osoby. Zastanawia przy tym, z czego ów fakt wynika i ta cała pobłażliwość... Tolerancja w tym wypadku jest zbrodnią; tym bardziej, gdy zachodzi podejrzenie, graniczące z pewnością, że to nie pierwszy wybryk jego autorstwa. Jak dla mnie, to dokładnie ten sam kret, o którym mowa w innym temacie a tego typu wpisy jedynie utwierdzają w tym przekonaniu.
22 sierpnia 2025, 21:32 / piątek
Nasz „Znak Pamięci” w Kownie. Rzecz o polskiej historii zapomnianego miasta.

odnośnik

Z pozdrowieniami
P.

odnośnik
23 sierpnia 2025, 14:57 / sobota
O! To prawdziwy esej, fajnie napisane.
A propos Finów, to ostatnio gdzieś słyszałem, że w razie W 80% jest gotowych bronić swojej Ojczyzny. Nieliczny naród, ale konkretny.
Dla porównania u nas, jak wskazują badania oscyluje ok.65 %. Często można przeczytać, że wielu by uciekło.
Ale u Niemców jest jeszcze gorzej, tam nawet tych potencjalnych obrońców nie ma 15%.
W kontekście obrony... z tego co można przeczytać mamy ok.300 tysięcy rezerwistów ( ja posiadam taki przydział mobilizacyjny). Tylko, że ostatni raz w rezerwie byłem 20 temu. Problem jest też taki, że te dawne WKU, dziś nazywane Wojskowymi Centrami Rekrutacji nie biorą pod uwagę obecnego wykształcenia, czy wykonywanego zawodu. Ludzie dostają powołania na ćwiczenia i opisują te historie... obecnego informatyka sadzają do wozu piechoty a z chirurga robią wartownika.
Circus. I najgorsze... nic się z tym nie robi!
28 sierpnia 2025, 21:27 / czwartek
Banderowcy oficjalnie grożą w sieci podpaleniami jeśli nie będzie dla wszystkich ukrów 800 plus...poza tym te wszystkie ich wypowiedzi w mediach chyba już jasno otworzyły oczy niedowiarkom. To skurwiała nacja pokrewna ruskim tylko jeszcze gorsza. Pisałem od początku że jeszcze nam podziękują...
29 sierpnia 2025, 22:03 / piątek
W „pucharze biedaków” mamy właśnie na wokandzie Шахтар Донецьк i zapewne się do kwestii ukraińskiej odpowiednio odniesiemy.
---
Prywatnie, ode mnie, propozycje poza standartowe:

PRECZ Z KOMIKIEM I JEGO ANTYPOLSKĄ BANDĄ!

KONIEC GOŚCINY NIEWDZIĘCZNE SKURWYSYNY!

UKRY Z POLSKICH STRON – WON ZA DON!

To jest wojna dwóch wrogich nam państw. Ale to kuma tylko nasz Król Karol, ks. Jarek i Sławek C.
I tego się trzymajmy. Dadzą Chłopaki radę 🙂

Z pozdrowieniami
P.
14 września 2025, 14:15 / niedziela
Drony wleciały, a nasi politycy nie wykorzystują okazji, żeby sprowokować naszych sojuszników, aby pojawiły się wzdłuż naszej (i krajów bałtyckich) granicy z BLR i Królewcem + RU ich wojska w dużej ilości. Nie ma co pakować wojsk na Ukrainę, ale można ukraiński front odciążyć stawiając tysiące żołnierzy na naszym terytorium, co zmusi kacapię do wysłania jakiś sił na granicę białoruską i z ES + LV. Wiem, że jest ryzyko eskalacji, ale teraz to co się dzieje to wstyd i miękofajostwo pseudoelit europejskiego kołchozu po takiej akcji ruskich. A my powinniśmy starać się wykorzystać nadarzającą się okazję i spróbować ich tu ściągnąć! Nie kilka samolotów i helikopterów, ale ze 20-25 tysięcy wojsk lądowych z zewnątrz + tyle samo naszych! Pozostawi to ruskim dylemat co dalej zrobimy z takim zgrupowaniem.

Kurwa, napluli nam w twarz, a my udajemy, że to podczas kichania im poszło troszkę kącikiem ust!

Jebać rosję i putina!
14 września 2025, 14:21 / niedziela
A'propos wpisu Pawełka powyżej: to jest nasza wojna! Ukraina jest naszym buforem i geopolitycznie naszym przedpolem, jak zniknie będziemy musieli negocjować bezpośrednio z Rosją swoje "wolnostanowienie" (nie bez przyczyny cudzysłów). To w temacie geopolityki, bo społecznie sytuacja jest rzeczywiście zupełnie odmienna. Ukry mają nas za wielowiekowych ciemiężycieli i nie czują wobec nas wdzięczności, a wręcz zazdrość i nienawiść z tym związaną!
14 września 2025, 20:35 / niedziela
Marud,
Polska już graniczy z Rosją (ponad 200km z Obwodem Królewieckim) i Białorusią (400km), która jest częścią tzw. Państwa Związkowego Rosji i Białorusi.
14 września 2025, 20:45 / niedziela
Fakt, graniczymy ze ZBIR-em już od 26 lat.
14 września 2025, 20:55 / niedziela
odnośnik

strzelamy do latawców z f16, powinniśmy Ruskom wysłać parę styropianowych latawcy w odwecie... Nie ma co się z powodu takiego piarda srać, bo jak będzie prawdziwy powód do alarmu to nikt nie weźmie go na poważnie i to może być ich faktyczny cel
14 września 2025, 21:43 / niedziela
Jedynym pewnym sposobem odstraszenia Rosji i zachowania pokoju jest posiadanie broni jądrowej. Mam nadzieję, że już gdzieś po cichu w rozproszonych ośrodkach prowadzone są wstępne studium i pierwsze prace. Ani kupienie 100 dodatkowych F35, 1000 kolejnych Abramsów czy K2, zakontraktowanie 1000 Borsuków nie zmieni diametralnie sytuacji. Z Ukrainą trzeba współpracować, aby pozyskać technologie rakiet dalekiego zasięgu. Wyrzucanie pieniędzy na przesuwanie szczupłych sił pod granicę z Białorusią czy puszczanie własnych dronów-wabikow na Kaliningrad to pomysły durne, zawracanie dupy i śmiech tylko na Kremlu wywołać mogą. Polska na dziś dysponuje może 30-50 tys. żołnierzy zdolnych do walki, reszta to sztaby, oficerowie za biurkami, zaplecze, nieprzygotowane rezerwy. Z czym do ludzi. Na prowokacje Rosji niestety nie jesteśmy na dziś w stanie dać żadnej militarnej, wojskowej odpowiedzi. Potrzeba w ciągu 3-4 lat skonstruować kilka atomówek i przeprowadzić z jedną podziemna próbę. To nam da pokój na kolejne kilkanaście lat, co najmniej. Na to powinno się skoncentrować zasoby. Zamiast tego kolejne miliardy pójdą na Apache, program Miecznik (fregaty), program Orka (okręty podwodne), satelity wojskowe, kolejny sprzęt. To wszystko są potrzebne rzeczy, zwiększą odstraszenie, ale go nie zagwarantują. Tylko atom ma ten walor i on winien być priorytetem.
14 września 2025, 21:49 / niedziela
Zgadzam się
14 września 2025, 21:54 / niedziela
My graniczymy z izolowanym obwodem, a granica Estońska i Łotewska jest z tą Rosją właściwą. Jest różnica głębokości na którym można się przygotować do rozwinięcia. Królewiec jest właściwie naszym zakładnikiem w sytuacji otwartego konfliktu. Trzeba to wykorzystać także w sposób hybrydowy. Obecność wojsk w dużej ilości w płn-wsch Polsce i krajach bałtyckich miałoby być demonstracją siły. Realnym działaniem sojuszniczym. Na pewno mniej eskalacyjne niż pojawienie się wojsk NATO na Ukrainie. Natomiast mogłoby to być w przyszłości te zgrupowanie zbrojne, które tam wejdzie jako "stabilizator". Niech się zgrywa u nas i krajach bałtyckich. Dla ruskich natomiast byłby to jasny sygnał i wreszcie jakiś rzeczywisty ruch Europy.

Na ten moment to putin śmieje do rozpuku ze wsparcia naszych przyjaciół poprzez wysyp deklaracji. Sprawdźmy ich intencje (jest okazja!), bo póki co - to w ramach działań sojuszniczych mamy jedynie frazesy i farmazony...
14 września 2025, 21:58 / niedziela
W te sojusze to troche jak w 1939… Umiesz liczyć…
14 września 2025, 22:05 / niedziela
Castorp, setnie nie rozbawiła Twoja wypowiedź o produkcji bomby A przez Polskę. Mamy pseudo-elity, które nastawione są na obrzucanie się kalumniami nawzajem i to jest jedyny program jaki mają wgrany. Nie umią w nic innego..!

Atom możemy jedynie uzyskać, gdy łaskawie nasz mocodawca łaskawie nam go da. A nie da. Technologicznie jesteśmy lata zapóźnieni w stosunku inżynierii rakietowej i jądrowej w stosunku nawet do ukrów! I tak było od czasu komuny i jej upadku też.

Piszę o relokacji sił naszych sojuszników, a nie naszych tylko. Stworzyć zgrupowanie na tyle silne, żeby ruscy się zastanowili czy aby na pewno chcą robić kolejne prowokacje. Innymi słowy wykorzystać sytuację "tu i teraz" i działać!

Nie zawsze najlepszy na boisku jest ten co najlepiej kiwa, ale ten co wie kiedy trzeba przestać i może podać, albo strzelić. Trzema widzieć i umieć wykorzystywać nadarzające się sytuacje. Umieć je przekuć na swoją korzyść!
14 września 2025, 22:40 / niedziela
Jesteś naiwny marud. Myślisz, że woda w szklance od mieszania łyżeczką stanie się słodką herbatą z cytryną. Jakie roszady, czym? Nie mamy ani ilości ani jakości, jeżeli chodzi o wojsko. Sprzętu też nie za wiele. Nie mamy rakiet hipersoniczny jak Moskwa, ani takiej masy i rezerw jak oni. Wojsko mamy na parady,a nie na wojnę. Mamy małą głębię strategiczną i wroga z dwoch stron od wschodu i północy. W najgorszymi razie Moskwa użyje taktycznej broni atomowej by wyeliminować te silne zgrupowanie, roszady. I co, myślisz, że, Zachód odpowie, będzie wymiana międzykontynentalna rakiet. Uszy po sobie położą i będą zmuszać Polskę do rozmów i ustępstw jak teraz Ukrainę. A w przypadku ataku na państwa bałtyckie to w ogóle nic nie zrobią. 48 godziny i będzie po, a jeśli w tym czasów zdążą się zebrać w NATO na obrady, to będzie i tak dobrze. Jesteśmy zacofani, tak, procesorów takich jak robią na Tajwanie nie wyprodukujemy, ani samolotów IV generacji,, ani okrętów podwodnych, nawet samochodów elektrycznych nie jesteśmy w stanie produkować, nawet na licencji z Chin. Ale sorry technologię z lat 40tych XX w. to jesteśmy w stanie odtworzyć, mamy fizyków wykształconych, pieniądze, ośrodki. Tu jest konieczna odwaga i decyzja polityczna, trochę potrzeba sprytu, bezczelności..Trzeba zbudować w rozproszeniu komponenty i być gotowym na szybki sprint. Turcja już pewnie dawno nad tym pracuje. Japonia ma technologię i,jak twierdzą znawcy tematu, potrzebuje miesiąca by dokręcić ostatnie śrubki. Korea Płd jest w trakcie prac, ściśle utajnionych, choć USA ma podejrzenia. Więc nie mów mi o niemożności. Na Marsa misji nie wyślemy. Ale jak zderzyć ze sobą dwie wydrążone połówki półkuli ze wzbogaconego Uranu, jesteśmy w stanie opracować. Jak wsadzić je do rakiety i jak opracować detonator działający na zaprogramowanej wysokości, polscy naukowcy i inżynierowie są w stanie ogarnąć. Jak się sprawa wyda, a prace będą zaawansowane, nikt nas nie najedzie. A pohukiwaniami UE czy USA nie ma się co przejmować. Jak program będzie ukończony, to nabiorą szacunku.
14 września 2025, 22:48 / niedziela
Marud, jesteś z tych, których kiedyś bawiło, gdy ktoś zapowiadał, że upadnie komuna,a wojska sowieckiej opuszczą Polskę, a Polska wejdzie do NATO.
Jeżeli nie chcemy wojny, chcemy zagwarantować Polsce bezpieczeństwo, to my nie tylko możemy,ale wręcz musimy dążyć jako państwo do posiadania broni jądrowej. Kto tego nie rozumie, nie potrafi dostrzec przyszłości. A kto tego na nie chce, nie widzi takiej potrzeby, działa na szkodę przyszłej Polski. Sami musimy liczyć na siebie. Na dzień dzisiejszy nie jesteśmy równorzędnym przeciwnikiem dla Rosji, a przyszłość NATO, wola do zdecydowanego przeciwstawienia się agresji Moskwy ukierunkowanej tylko na kraje Europy wschodniej jest wielką niewiadomą.
14 września 2025, 22:58 / niedziela
W ciągu ostatnich 3 lat ruscy mieli kilka okazji żeby bomby użyć (wtargnęli ukry w obw. Kurskim!) i nie użyli! To nie jest tak hop-siup rzucamy bombę w Suwałki bo tam amerykański szwadron stoi... Jest okazja zweryfikować sojuszników, tak się na tą Ukrainę już wnajprzódy wyścigali kto wystawi wojska, to może najpierw zapraszamy do nas..! Dawać te tysięcy żołnierza na manewry...

Kraje które wymieniłeś mają zaawansowane technologie nuklearne i tylko dzięki dobrej ich woli nie mają broni na swoim stanie. Do tych krajów znów zalicza się Ukrainę, bo mają wszystko, łącznie z ośrodkami, które tą broń wytwarzały. Nawet ta technologia sprzed 40 lat wystarczy. Pół roku i mają. No i wtedy jesteśmy w dupie już zupełnej niestety...
14 września 2025, 23:10 / niedziela
Panowie,

nie chcę się wdawać we wszystkie detale przedmiotowej dyskusji, ale jeżeli Ukraina ma być rzekomym buforem pomiędzy Polską a Rosją, to trzeba ją po prostu podbić i bezlitośnie ujarzmić, a to jest obecnie zupełnie nierealne.

To jest Polsce wrogie państwo w skali mega max. Na „Liście Wrogów Ukrainy” jesteśmy, po Rosjanach narodem numer dwa. Polecam pracę naukową Marka Wojnara pt. „Imperium ukraińskie”. Świeża sprawa, dlaczego z tym nikt nie dyskutuje? Zastanawiające, nieprawdaż? Zostawiam to Wam pod rozwagę. Warto wskazaną lekturę uzupełnić książką „Nie ma innej Rosji” Pieczyńskiego – i będzie wszystko jasne jak na tacy.

Wojna rosyjsko ukraińska jest wojną dwóch wrogich nam państw. I ten bezdyskusyjny fakt należy przyjąć do wiadomości. I to nie jest nasza wojna, bo nikt jeszcze nas nie napadł, więc nie mamy żadnej wojny.
A powyższe słowa piszę jako doświadczony od 28 lat wolontariusz na rzecz Pomocy Polakom na Wschodzie.
Co ja tam widziałem, to moje, acz co ciekawe, wszystkie negatywne zjawiska nasiliły się ostatnio.

Po tej całej BEZINTERESOWNEJ pomocy Ukrainie i Ukraińcom przez Polskę i Polaków. Po prostu, skoro nie chcieliśmy nic w zamian, to jak nie mogliśmy im już więcej dać, to uznali nas, Polskę i Polaków za „wyciśniętą cytrynę”, "porzucili frajera" (wykidali łacha) i przeorientowali się na Niemcy (marzec 2023).

Powyższe zjawisko zaistniało przez tych durnych, oficjalnych, pisowskich "sługusów Ukrainy", przebijanych teraz w tym służalstwie przez tuskową opcję niemiecką do kwadratu, w interesie Niemiec, oczywiście, żeby Polskę ostatecznie zniszczyć.

Z pozdrowieniami
P.
14 września 2025, 23:12 / niedziela
A my jesteśmy na etapie zabawy naszych pseudopolityków w "planujemy budowę elektrowni A". Bez elektrowni i technologii jądrowej, kadr, zasobów...

Musimy liczyć na sojuszników, bo sami jesteśmy za słabi. Jeśli chcemy utrzymać naszą podmiotowość (choćby nawet i taką, że możemy w podzięce mieć montownie zachodnich koncernów) w rejonie, musimy zbudować grupę militarną na miarę potrzeb aktualnych i przyszłych. Sami tego nie zrobimy, potrzebujemy pomocy zachodu Europy! I oni muszą zrozumieć, że to jest spór o podmiotowość całego kontynentu, bo nie przeciwstawiając się ruskiemu naporowi teraz, w niedalekiej przyszłości stracą też jako gracz globalny i Europa zostanie zmarginalizowana i podporządkowana któremuś z mocarstw. Czyli potencjalnie utrata prymatu US i pod but chińsko-ruski
14 września 2025, 23:27 / niedziela
Do dalszych rozważań, co dalej z Polską, zdecydowanie polecam niesamowitą robotę Katarzyny Obłąkowskiej pt. „Prawda wyzwolona”.

odnośnik

Już sam pierwszy wywiad z Panią Profesor, amerykańską Polką, z domu Majewską, ale urodzoną w Kownie (a ja z Kowna właśnie wróciłem) wymiata. Dalej jest jeszcze lepiej, acz nie zgadzam się tam ze wszystkim.

Ale dla wnikliwych, lektura obowiązkowa ;)

Dobrej nocy!
P.
14 września 2025, 23:33 / niedziela
Nie, musimy liczyć na siebie i mieć własne możliwości, a na pomoc sojuszników musimy liczyć jako na ewentualność. Amerykanie nie będą umierać ani pod Suwakami ani pod Warszawą. Można liczyć na pomoc lotnictwa, dostawy sprzętu i amunicji, informacje wywiadowcze ,ale czy na wsparcie lądowe?Mocno wątpię, jeśli już to po kilku tygodniach. Inne kraje? Wyślą kilka batalionów,ale żadnych istotnych związków taktycznych ani Portugalczycy,ani Czesi,ani Niemcy, ani na pewno Francuzi, nie wyślą żadnych poważnych sił. Póki Rosja nie wejdzie do Niemiec, a w ogóle nie ma takigo zamiaru,ani interesu, nic Zachód poważnego nie zrobi.
14 września 2025, 23:52 / niedziela
Koniec imperium białego człowieka. Jak teraz nasz region i Europa nie zacznie realnie działać to rzeczywiście scenariusz jaki piszesz jest możliwy. Jeśli pokażemy ruskim stałe wielotysięczne siły sojusznicze na ich granicy, w ciągu trzech najbliższych miesięcy, to putin będzie musiał kalkulować co zrobić dalej względem takiego podejścia. Na pewno jest to szansa, którą trzeba wykorzystać na naszą korzyść! Na pewno mniej eskalacyjne rozwiązanie niż strącanie dronów i rakiet na wschód od naszych granic.
17 września 2025, 16:04 / środa
Też myślę, że na ruskich potrzebny jest konkretny straszak. Niestety. Właśnie taka bomba A dałaby im do myślenia.
A tak sobie cały czas nas " napoczynają ", sprawdzają. Bo chyba nikt, do xuja pana nie powie, że na granicy wschodniej, ot tak sobie, codziennie przypadkowi ludzie forsują i konfrontują się z naszymi służbami; nie wspominając o dziwnych akcjach jak np. podpalenia. To się samo nie dzieje, inspiracja idzie z kacapii.
17 września 2025, 17:04 / środa
Bomba J jest nie tylko nam potrzebna,ale wręcz nieodzowna. Nie chodzi tu o wyrównanie szans, uzyskanie przewagi, straszenie, wyrównanie potencjałów militarnych (wyścigu zbrojeń z nimi i tak nie wygramy,ale to niepotrzebne jest całkowicie). Chodzi w tym o wyrównanie stawki ryzyka. I aby to ich ryzyko zależało wyłącznie od nas, a nie od czynników, na które mamy ograniczony lub nawet żaden wpływ. Dziś ich ryzyko napaści na Polskę to wojna z całym NATO. Niepewność czy NATO ruszy, kiedy, jakimi siłami i jakimi środkami. My również pozostajemy w tej samej niepewności. Inna byłaby natomiast stawka dla Moskwy, gdyby miała świadomość, że sami decydujemy ostatecznie, sami możemy odpowiedzieć mając realną zdolność uderzenia w 3-4 główne miasta. W tej sytuacji wprawdzie wojny byśmy nie wygrali, ale wygrana Moskwy miałaby taką cenę, której nigdy nie chcieliby zapłacić. A poziomie niepewności co do dalszych implikacji i skutków byłby dla nich ryzykiem nieakceptowalnym. J gwarantuje nam pewne bezpieczeństwo przynajmniej dopóki Moskwą rządzi nie szaleniec,ale wyrachowani gracze trzeźwo myślący i ważący ryzyka. Tak jak jest teraz.
17 września 2025, 21:45 / środa
17.IX.1939. Wkroczenie sowietów do Polski. 86 rocznica.

Warszawa, środa po godzinie 20.00, dawny Plac Muranowski:

odnośnik

Przy okazji, nie uważacie, Waszmościowie, że skoro Japonia wciąż uporczywie domaga się od Rosji zwrotu swoich terytoriów, to my z podobną konsekwencją powinniśmy od niej żądać zwrotu co najmniej Wilna, Grodna i Lwowa, oczywiście bez ludności napływowej po roku 1939?

Nawywijali ruskie, to niech teraz kombinują jak to odkręcić. Jak nie, jak tak ;)

Z pozdrowieniami
P
18 września 2025, 11:39 / czwartek
Ja nie chcę nikogo straszyć, ale akcja z dronami to akcja rosyjsko-amerykańska zaprogramowana na jeden cel - rozbicie NATO. Nasz główny sojusznik wykonuje właśnie bezprecedensową woltę i za kilka lat prawdopodobnie nie będzie ich wojsk w Europie. Większe państwa zachodniej Europy i tak są na amerykanów skazane. Nie sprzymierzą się przecież z Chinami czy Rosją. Teraz dostają kopa w dupę aby zająć się sobą i swoją obronnością. My natomiast jesteśmy za mało ważni i Amerykanie mając do wyboru nas albo Rosję wybiorą Rosję jako dużo ważniejszą i mogącą więcej zaoferować. Tak naprawdę najlepszym wyjściem dla nas jest sojusz z państwami mającymi podobne zagrożenia Ukrainą dysponującą świetną zaprawioną w boju armią i Niemcami mającymi ogromne zaplecze przemysłowe. Za kilka lat po upadku NATO to będzie najlepsze (jedyne) wyjście. Broń atomowa to niestety mrzonki, Rosjanie zrobią z nami to co Izrael z Iranem.
18 września 2025, 20:49 / czwartek
Trudny temat. Trzeba sobie też zadać pytanie co Ruscy mieliby wygrać na wojnie z Polską? Nie widzę nic. Może ktoś mnie uświadomi? Tylko nie piszcie ,że mamy być ruską strefą wpływów, bo to jest absurd. To możliwe na ukrainie, mniej znacznie, ale nadal realne w Państwach Bałtyckich, ale w Polsce...0,0% Czyli jaki miałby być ich cel?
Natomiast widzę kogoś komu obecnie ufam w temacie,więc co do Naszego nowego Prezydenta Karola Nawrockiego to na razie wielkie wyrazy uznania, to co mu za słabość wytykają, że jak trudny moment to i z Tuskiem się dogada, dla mnie to pokaz siły. Ma wywalone w Pis i Po jak większość z nas
Mam wrażenie, że pierwszy raz od 1989roku mamy Prezydenta dla którego na pierwszym miejscu jest POLSKA, a nie partia. I jak głosowałem w pierwszej turze na Mentzena, tak dziś bym zagłosował na Nawrockiego, na Pis nigdy, no chyba że alternatywa to karykatury intelektu z PO-SLD :D
18 września 2025, 23:05 / czwartek
Amerykanie nigdy nie wycofają się z Europy całkowicie, nie powrócą na stałe do baz w USA, nie przeniosą na Pacyfik całości swoich militarnych zasobów,by bronić Tajwanu za wszelką cenę i stoczyć wojnę o równowagę z ChRL, jak twierdzą choćby Bartosiaki. Po pierwsze, tajwańskie firmy produkujące strategicznego półprzewodniki dla wojska niedługo już ukończą inwestycje i otworzą nowe fabryki w Dolinie Kremowej, przenosząc wszystkie kluczowe technologie do USA. Nie wpadną więc one w ręce komunistów, jeśli oni w końcu zawładną wyspą. Nie ma więc sensu dla USA za wszelką cenę bronić więcej Tajwanu, gdy jego zasoby zmieniają miejsce alokacji.
18 września 2025, 23:08 / czwartek
Atrapy i pustostany zbombardowane przez bombowce Izraela i USA spełniły swoje role. Tylko opanowanie lądowe Iranu dałoby pewność, że J nie powstanie i ajatollahów. Jest kwestią czasu, że Iran ukończy program,a mają środki przenoszenia, niezłe rakiety, których część przedarła się przez Żelazną kopułę, podobno niezawodną i najlepszą na świecie. Iran ma dużą ilość broni chemicznej i biologicznej. Przy egzystencjalnymi zagrożeniu reżimu ajatollahów nie zawahają się oni jej użyć, zwłaszcza gdy Izrael użyłby J.
18 września 2025, 23:16 / czwartek
Optymalnymi rozwiążązaniem dla nas jest pozyskaniem broni J, wtedy każdy będzie chciał być naszym sojusznikiem, a wrogowie nie będą chcieli z nami wojny.Rosja nie ma roszczen terytorialnych wobec Polski, prócz ewentualnego żądania połączenia obwodu kaliningradzkiego z Białorusią autostradą i linią kolejową eksterytorialną. Na pewno chcieliby uzyskać wpływ na sieć energetyczną i gazową i ropociągi, przemysł nawozów sztucznych, sprzedawać nam by chcieli na wyłączność węgiel, zboże,produkty rolne, wejść by chcieli w przemysł zbrojeniowych, oczekiwaliby konsultowania polityki zagranicznej z Rosją. Przy biernosci sojuszników, zawodzie, jaki mogą sprawić miałkie elity rządzące, takie scenariusze w mniemaniu Moskwy nie są absolutnie nie niemożliwe. Bomba J daje nam jednak niezależność i pozostawia w naszych rękach i głowach decyzyjność, a wszelki pokusy i roszczenia obecnych gasi w zarodku bez dyskusji. Nikt nie formułuje nierealistycznych żądań wobec kraju posiadającego w arsenale J. A jeśli to robi, to zwykłe poszczekując zza pleców możniejszych protektorów, od ktorych na takie harce ma łaskawą zgodę jak niestety robi to często Polska, wprawiając Moskali w dobry humor.
18 września 2025, 23:37 / czwartek
Trudno porównywać sytuację Iranu, dotkniętego sankcjami kraju, bez OPL,bez sojuszników, z lotnictwem wojskowym z czasów szacha z nowoczesną Polską -członkiem NATO iUE. Rosja bezkarne nie mogłaby bombardować Polski, która ma środki obrony własne i sojusznicze. Koszty takiej akcji byłyby ogromne dla Moskwy, skutki nieprzewidywalne. Nawet USA i Korea Południowa, bojąc się redakcji Chin, pozwolili ukończyć program J reżimowi Kima..To wiele mówi. Atak prewencyjny ocierał by się o szaleństwo. Rosja zasadniczo uderza wówczas , gdyby przewiduje wygraną, nie robi tego, gdy nie jest w stanie wykluczyć wybuchu wojny z sojuszem, której wygrać nie da rady żadną miarą.
19 września 2025, 09:30 / piątek
Edwin, co do Prezydenta, to Trump który zapewniał niedawno Karola o wsparciu powiedział "Kiedy mówiłem o pomocy lotniczej, miałem na myśli bezpieczeństwo po zakończeniu wojny. Więc po zakończeniu wojny będziemy pomagać w zapewnieniu pokoju i myślę, że ostatecznie to się stanie". Można to przełożyć na polski: "Nie będę was bronić przed Rosjanami, ale za to wcisnę wan pełno naszego szrotu po zawyżonych cenach".
Ostatnio zresztą zobaczyliśmy skuteczność amerykańskich rakiet Amraam.kosztujących po milion dolarów za sztukę, gdzie na 20 rosyjskich latawców posłanych nad Polskę, trafiono cztery takie latawce plus bonusowo jeden dom.
Karol powinien więc szukać faktycznego poparcia, tam gdzie je może uzyskać, zamiast robić teatr z zabieraniem 800 plus czy występowaniem o reparacje. Oczywiście, przynajmniej na razie, jest to nierealne z przyczyn politycznych.
19 września 2025, 23:48 / piątek
Niestety nie mamy technologii aby pozyskać broń jądrową, nawet do rozpoczęcia budowy elektrowni jest jeszcze bardzo daleko... Nie ma szans w perspektywie dwudziestu lat cokolwiek zrobić. Ukraść mamy? Kupić na darknecie za bitcoiny?? W tej chwili musimy stworzyć własne siły mogące się przeciwstawić zagrożeniom hybrydowym na granicy wliczając w to ataki dronów. Teraz budować technologie dronowe i natychmiast wdrażać! Musimy szukać wsparcia wśród sojuszników regionalnych spoglądając na protektorat US dla tych działań. Taka jest sytuacja.

Możemy oczywiście nie szukać wsparcia za oceanem i pozwolić dać się rozegrać zachodowi wobec Rosji i Chin oczywiście. To też jest rozwiązanie i być może nawet nasz los w przyszłości.

Pozdrawiam myślących o tych sprawach trzeźwo
20 września 2025, 00:02 / sobota
W tej chwili mamy Ukrainę, która walczy dzielnie, z głową i olbrzymią determinacją o swoją niepodległość przez lata. Ta wojna miala się nie wydarzyć! Tylko niespodziewana i wstydliwa porażka kacapów pozwoliła nam stanąć w sytuacji gdzie mamy jeszcze jakiś wpływ na rozwój wypadków, dała nam czas, który jednak teraz bardzo szybko ucieka!

Naszym celem jest nie brać udziału w wojnie kinetycznej, aby nie uległo zniszczeniu to co zbudowaliśmy przez ostatnie lata, pomimo wielu błędów politycznych, przekupstwa i marnotrawstwa środków publicznych. Publicznych czyli pieniędzy nas wszystkich - podatników, obywateli. Żeby tak się stało musimy być uzbrojeni i gotowi na wszystko jak żydzi.
20 września 2025, 15:45 / sobota
Nie mamy technologii, ukraść ją mamy, kupić, znaleźć w śmietniku ambasady USA? A USA, a Francja, a Izrael, a Korea Płn może kupiły ją na czarnym rynku,darknet czy możne ukradły (jak ZSRR dzięki szpiegom, tak się owszem da). Ciekawe co by się stało północnokoreańskim fizykom, gdyby oświadczyli prosto w twarz Kimowi kilkanaście lat temu, że to niemożliwe, że nie da się kupić za bitcoiny broni J ani inaczej pozyskać technologii w żaden sposób. Technologia elektrowni atomowej jest bardziej skomplikowana niż technologia zwykłej bomby J.
20 września 2025, 15:48 / sobota
Reakcja kontrolowanego rozczepienia jąder atomowych jest z punktu widzenia technologii i samej fizyki (procesu) o wiele bardziej skomplikowana i wymagająca znacznie większej i rozbudowanej wiedzy. Opracowaniem technologii elektrowni J od zera jest absolutnie możliwe,ale szybciej i taniej jest ją kupić zza granicy. Jest rynek na taką usługę. Na bombę J rynku nie ma i nie będzie, więc pozostaje opracowaniem jej samemu.
20 września 2025, 15:51 / sobota
Fizykom w USA 80 lat temu to się udało i zajęło stosunkow niewiele czasu (od listu Szilarda do eksplozji Trinity), choć zaczynali od zera, bez komputerów, bez badań i wynalazków, bez bogatej literatury teoretycznej, które teraz są dostępne. Na pustyni w drewnianych barakach. Potem po wojnie Szwedzi,RPA, Francja, GB dały radę. Objęta ścisłym embargiem i sankcjami skrajnie biedna, zacofana techniczne, naukowo Korea Płd też dała radę. Nie bała się gróźb USA, Korei Pld, niezadowolenia Chin i Rosji.
20 września 2025, 15:54 / sobota
A Polska, polscy naukowcy niby są za głupi, nie umieliby. Nie bądź śmieszny. Są ludzie, którzy czy to z irracjonalnego strachu, z niewiedzy czy głupoty głoszą fałszywy podgląd, że w przypadku Polski to nie możliwe. To jest nie tylko możliwe,ale przy odpowiedniej determinacja absolutnie do zrealizowania w kilka lat. Opracowanie wirówki, kluczowego elementu, w celu segregacji izotopów U (wzbogacenia) jest w zasięgu państwa i w zasięgu intelektualnym polskich naukowców i inżynierów, skoro powszechnie wiadomo, na jakiej zasadzie może to urządzenie działać (na kilka sposobów). Reszta to zwykła inżynieria, bułka z maslem. Ciężko byłoby opracować technologię broni termojądrowej, gdzie musi dochodzić do syntezu lekkich pierwiastków, deuteru, izotopu wodoru. Dla takiej bomby potrzeba opracować najpierw technologię bomby J, gdyż ona (energia z jej wybuchu) umożliwia dopiero temperaturę w milionach stopni C potrzebną do syntezy, przy której uwolniana jest energia termojadrowa. Dla zwykłej bomby J, uranowej lub plutonowej wystarczy przekroczenie samej masy krytycznej, co przy posiadaniu wzbogaconego uranu lub plutonu w odpowiedniej ilości jest już kwestią samej inżynierii. Więc, skoro masz blade pojęcie o zagadnieniu, to nie mów, że barierą jest technologia. Barierą główną i tak naprawdę istotną, paraliżującą ewentualne prace w tym zakresie jest mentalność decydentów politycznych, którzy albo nadmiernie boją się reakcji Rosji, albo boją się narazić sojusznikom, USA..Albo jedno i drugie. Izrael, państwo biedniejsze, mniejszej, w trudniejszym położeniu geopolitycznym, nie bało się podjąć decyzji i dziś jest potęgą pośród morza wrogich państw muzułmańskich. To samo robi teraz Iran. Pomału, po cichu, step by step. Kto chce realnie zapewnić sobie bezpieczeństwo, za wszelką cenę pokonuje przeszkody i śmiało patrzy w przyszłość, a nie ględzi, nie tworzy bajek o totalnej niemożności. Żadne konwencjonalne zbrojenia ani sojusze z krajami słabszymi od Polski nie zwiększą naszego bezpieczeństwa, wręcz je obniżą, bo Rosja będzie dążyła do powrotu do status quo. Tak jak teraz, próbuje odbudować ZSRR i, jeśli się uda, dalej wpływy w Europie Środkowej. Drony ani broń antydronowa nie zneutralizują skutków ataku jądrowego na Polskę,ani tysiąc nowoczesnych czołgów i 3 najnowocześniejsze okręty podwodne, ani dodatkowa setka F35, jeśli na ich pokładzie nie będzie rakiet z głowicami J. Rosja ma Jokera w talii, schowanego w rękawie. I tylko inny Joker plus jako dodatek inne silne karty w tali mogą pokonać rosyjskiego Jokera, zniechęci Rosję do wysokiego licytowania, albo w ogóle do jakiejkolwiek gry o wysokie stawki. Ukraina obroniła się na początku wojny,ale jak wiadomo, nie ważne jak kto zaczyna,ale jak kończy. Na razie wszystko wskazuje na porażkę Ukrainy wojskową i polityczną. Ukraina jest zagrożona utratą znacznej części najbardziej uprzemysłowionych regionów, odcięciem od Morza Czarnego i tym samym Śródziemnego, klęska demograficzną, śmiercią, kalectwem i emigracją setek tysięcy obywateli, dewastacją infrastruktury krytycznej i co najgorsze po ustaniu walk pozostawianiem w strefie niepewności i braku gwarancji bezpieczeństwa, a więc brakiem dobrych perspektyw na przyszłość. Nie ma mowy o jej wygranej w żadnym możliwym scenariuszu. Jeśli Polska nie chce znaleźć się w podobnej sytuacji, nie chce, by o jej losie decydowali inni, by zagrożenie nad nią stale wisiało jak miecz Demoklesa bomba J w arsenale WP jest nieodzownym warunkiem zachowania pokoju i pełnej suwerenności, możliwości kształtowania przyszłości kraju samemu przez instytucję państwa polskiego i przez jego obywateli w interesie własnym, nie obcych.
21 września 2025, 13:37 / niedziela
dyskusja bardzo ciekawa i wciągająca pozwole się nie zgodzić z tym że bomba jądrowa rozwiąże wszystkie problemy... od 45 roku wiele krajów posiada broni jądrową było mnóstwo konfliktów mnóstwo napięć mnóstwo ofiar nawet wśród krajów które tą bronią jądrową posiadają żadne z tych krajów nie użyło i nie użyję tej broni bo to broń ostateczna. .. każdy normalny zdaje się z tego sprawę no chyba że wariat... albo szaleniec który mówi po mnie choćby potop.. ile powinniśmy mieć tych pocisków atomowych żeby czuć się bezpiecznie już nie wspomniał o tym że nie mamy środków do ich przenoszenia ...doskonałych które dolecą trafią w cel a nie zostaną zastrzelone w powietrzu.. a uwierzcie mi że Rosja ma doskonałe srodki aby zestrzelić setki takich rakiet więc ile pięć bomb 10 15 100??!? dwie pięć bomb nic nie da ..myślę że Rosja nawet by przyjęła uderzenie jednej czy dwóch bomb żeby zmieśc Polskę z powierzchni mapy i dopiero świat by nic powiedział bo to w końcu Polska zaczęłaby taki atak... tu potrzeba kompletnej zmiany myślenia .. rozpocząć należy od powszechnej zasadniczej służby wojskowej nie wiem w jakim okresie może krótkim aby przeszkolić tylko w strzelaniu i w używaniu najprostszej broni typu wyrzutnie ppanc lub plot... mieć w gotowości przeszkolonych i gotowych do walki zmobilizowanych patriotycznych nastawionych miliony Polaków.. mężczyzn kobiet... drugi etap to masowy dostęp do broni palnej... to znaczy aby każdy obywatel mógł mieć w domu wręcz maly arsenał broni... masz rodzinę czteroosobową dzieci mają po 16 lat powinieneś mieć przynajmniej cztery pistolety i jakąś broń maszynowa... plus magazyny w gminie powiecie lub miescie z gotową do użycia bronią ppanc i pelot... nie chodzi mi o jakieś działka tylko ręczne wyrzutnie w ilościach milionowych... do tego armię tanich dronów z przeszkolonymi operatorami do obsługi ... i nie muszą to być drony wielkie... mogą to być drony które przenoszą granat lub mały ładunek wybuchowy... wręcz powinna być akcja na każdym podwórku na każdym balkonie jeden dron.. uwierzcie mi każdy potencjalny agresor 55 000 razy zastanowiłby się czy zajmować i atakować teren gdzie w każdej chwili ktoś może mu strzelić w plecy lub rzucić na łeb granat czy ładunek wybuchowy... gdzie każdy pojazd mógłby być zniszczony każdy latający śmigłowiec czy samolot zestrzelony..,. to jest metoda mrówek... miliony zabija nawet słonia.. efekt skali..nie mówiąc o kosztach które są masakrycznie niższe niż budowa bomby rakiet miejsc do ich przechowywania maskowania itp kraje które mają dosyć duże nasycenie broni wśród obywateli to zazwyczaj bardzo spokojnej stabilne jeżeli chodzi o agresję zewnętrzną... nadmienie jeszcze że nie jestem zbytnim zwolennikiem broni palnej ale kiedy ojczyzna w potrzebie i czasy ekstremalne trzeba zmienić i swoje poglądy. jest oczywiście jeden szkopuł żaden rząd czy to prawicowy czy lewicowy czy centrowy nie za bardzo chętnie chcą uzbroić swoich obywateli.. i tu jest pies pogrzebany... ale może...
21 września 2025, 14:33 / niedziela
Na USA nie liczyłbym za bardzo. Trump to biznesmen, który kalkuluje tylko pod swój zysk (czytaj zysk juesej) i w sumie mnie to nie dziwi, bo na tym polega polityka, a że politycy w zdecydowanej większości to łgarze i sprzedajne kułwy to wszelkie zapewnienia, sojusze, pakty itd. to NIC nie warte słowa, o czym już nie raz się przekonaliśmy.
Przez antyeuropejską politykę Niemiec Europa jest już tak osłabiona i podzielona, że pozostaje ustawić się w gęsiego i czekać na swoją kolej w starciu z imperializmem ze Wschodu. Nasze położenie geograficzne jakie jest każdy widzi.
Jesteśmy zdani tylko na siebie, ale przy tym rządzie nie oczekujmy ruchów wzmacniających Polską suwerenność. Przehandlują lub nawet oddadzą ten kraj za darmo jeśli tylko nadarzy się okazja...
Broń jądrowa? Nie ma takiej opcji. Asy i Króle w talii nie pozwolą, by Walet awansował do ich rangi i coś znaczył bez ich zgody.
Najgorsze, że UE poprzydzielała kredyty na militria i nam wciśnięto największy. Na militaria, które wyprodukują Niemcy i Francuzi, więc oni zarobią, a my będziemy dla nich tym czym jest dla nas teraz Ukraina - tymczasowym buforem bezpieczeństwa.
Jedyne wyjście - pogonić antypolski rząd, wyjść z UE, postawić na nogi przemysł zbrojeniowy, pogonić z kraju całą agenturę i żyć w dobrych relacjach z Chinami.
21 września 2025, 19:27 / niedziela
A kto by nam miał zabronić posiadać broń J i jakby ten zakaz miał wyegzekwować? Rosja bombardując Polskę, USA czy Niemcy najeżdżając. Bzdety i fantasmagorie. Po pierwsze nikogo nie należałoby pytać o zgodę. Po drugie, program musiałby być ściśle tajny i gdyby się pojawiły podejrzenia, należy kategorycznie zaprzeczać. Po trzecie, program trzeba robić w rozproszeniu i umiejętnie kamuflować potrzebami cywilnymi. Po trzecie, dostawami technologii do elektrowni jądrowej nie powinny być w żadnym razie USA, Francja czy Niemcy. Ale Korea Płd, Japonia czy Kanada. Po czwarte, prace muszą być doprowadzone jeśli nie do końca, to za 1 minutę dwunasta (jak w Japonii). Po piąte, technologie rakietowe trzeba wypracować w kooperacji lub kupić od Ukrainy bądź Korei Płd. W ostateczności samemu, jak Turcja czy Korea Płn. Po szóste, każdy samolot można przystosować choćby metodami chałupniczymi do przenoszenia dowolnej broni, co pokazują Ukraińcy. Wystarczy prymitywną bombę J podwiesić choćby na FA-50 i zrzucić jak zrobili to Amerykanie w 1945. Po szóste, ciekawe, ile Rosjanie w USA,a ile Amerykanie w Rosji rozmieścili małych bomb 1, 2, 3 Kt. Walizeczkę wystarczy przewieść przesyłką dyplomatyczną, umieścić w apartamencie w centrum na 15 piętrze wieżowca, kupionym na słupa z wiarygodną legendą, np na odwróconego emeryta kagiebistę. Poza tym przy wystrzeleniu naraz 200 rakiet, 500 dronów i poderwaniu lotnictwo w dużej liczbie samolotów z kursem w kierunku Rosji żadna obrona przeciwlotnicza nie przejmie wszystkiego, nie będzie w stanie, a z 5 bomb J umieszczanych w tym roju jest niemal pewne, że co najmniej jedna J się przedrze i sięgnie celu. Jokera nikt mądry nie trzyma na pokaz w talii,ale chowa w rękawie, bo wkurwiałby asy i króle. Nie chodzi o ilość J, bo wyścigu zbrojeń ilościowego z Rosją nie da rady wygrać. Chodzi o podniesienie im poprzeczki ryzyka ewentualnego ataku na Polskę do poziomu nieakceptowalnego. Przypadek z dronami pokazuje jak małe ryzyko szacują na tę chwilę. Ryzyko porażenia głównych miast w części europejskiej kraju byłoby dla nich nie do przyjęcia i powstrzymywało przed atakiem na Polskę, nawet snuciem takich ekspansywnych planów. Jakieś harce byłyby, ale małego kalibru jak naruszanie przez samoloty przestrzeni powietrznej. Argument, że kraje posiadające broń J, też prowadzą wojny (nawet między sobą jak Indie i Pakistan) i też nie są bezpieczne, jest w oczywisty sposób chybiony. W przypadku żadnego z tego rodzaju krajów w najmniejszym stopniu, nigdy nie była zagrożona egzystencja żadnego z nich. Takie wojny mają charakter graniczny, ograniczony i krótkotrwały, zwykle kończą się remisem. Nie ma wątpliwości, że gdyby Pakistanowi zagroziło zajęcie przez Indie, użyłby tego środka bez względu na skutki późniejsze. Dlatego Pakistan miarkuje eskalację w Kaszmirze, a Indie też odpowiadają symbolicznie, proporcjonalnie. Skoro rozbudowujemy potencjał konwencjonalny, to tym bardziej spada ryzyko interwencji z zewnątrz, która miałaby nas powstrzymać faktycznie, siłowo. Nie ma na to narzędzi, przy determinacji i przebiegłości nie byłoby bata na nas dostatecznego. Niemcy nas nie najadą, tym bardziej USA, Rosja nie będzie bombardować kraju NATO. Jedynym problemem dot kwestii pozyskania J jest klasa polityczna w Polsce, jej klientelistyczne a czasem niemal agenturalne powiązanie albo z USA albo z UE.
21 września 2025, 19:31 / niedziela
Nie mam pretensji do Kapica, bo bez jego dobrej gry, nie byłoby dziś wygranej. Ale karny wykonał fatalne, uderzył w sposób sygnalizowany, nie za mocno, w najdogodniejsze miejsce do obrony. Lecąca na tej wysokości piłkę bramkarz z refleksem ma dużą szansę odbić. Nie wiem, czy Kurmin nie powinien strzelać, bo pokazuje zimną krew w dogodnych sytuacjach. Nie wiadomo tylko, jak strzela karne.
21 września 2025, 20:36 / niedziela
Tak jak Castorp mówi, nie kupuje że się nie da, nie można, nie pozwolą. Tak mówią i myślą ludzie słabi. Cele trzeba sobie stawiać maksymalne, a w naszym strategicznym interesie jest posiadanie tego rodzaju broni jako odstraszacza i tak zgadzam się że to działałoby znacznie skuteczniej niż najsilniejsza armia konwencjonalna.
21 września 2025, 20:45 / niedziela
Nie neguję potrzeby posiadania bomby jądrowej, obawiam się natomiast, że nie ma już tyle czasu aby zdążyć ją aktywować w Polsce. Historia zapierdala i musimy skoncentrować się na rozwoju sytuacji w przeciągu najbliższych max 3 lat. Pozostawienie Europy przez US na pastwę losu implikuje bardzo dużo niebezpiecznych scenariuszy, a Trumpowi pozostało raptem 3 lata z groszkiem kadencji i wiele może się wydarzyć. Słusznie się Appelbaum spotkał z kitajcami, trzeba szukać komunikacji we wszystkich kierunkach.

Najbardziej potrzebna (już, teraz!) jest szczelna siatka antydronowa + drony. Przykład ukraiński skopiować i już. Ponoć to tanie, a technologia dostępna... Trzeba też zmobilizować koalicjantów do zaznaczenia obecności na wschodniej flance. No i obowiązkowy pobór do woja musi wrócić + sensownie wykorzystane godziny przysposobienia obronnego w szkole (nauka budowy i obsługi dronów etc.).

Nie wierzę w wykorzystanie przeciwko nam ładunków jądrowych. Musielibyśmy być pod Smoleńskiem i Kurskiem, a chyba nie mamy takich ambicji.

Przejść przez tę zawieruchę dziejów suchą nogą i nie wpaść w łapki lepkich zależności naszych sąsiadów - to jest zadanie naszej klasy politycznej na krótkim horyzoncie, pytanie czy podołają? Jak nie, to my Naród, nasze dzieci i wnukowie za to zapłacimy..!
21 września 2025, 20:59 / niedziela
"Najbardziej potrzebna (już, teraz!) jest szczelna siatka antydronowa + drony. Przykład ukraiński skopiować i już. Ponoć to tanie, a technologia dostępna..."

Tu masz 100% racji, widać że to dziś podstawa działań tak ofensywnych jak i w części defensywnych, a strzelanie w latawce pociskami za miliony to lekkie kuriozum

Natomiast coraz mocniej jestem przekonany, że nie ma obecnie żadnego ryzyka że nas zaatakują Ruscy. Dlaczego? Bo nie mają w tym żadnego interesu. Max przesmyk a i tu bym stawiał że będzie się to działo na terytorium Litwy, natomiast bagatelizować całkowicie zagrożenia też nie ma sensu. Bym jednak nie skupiał się na sojuszach, tylko na sobie
21 września 2025, 21:30 / niedziela
Scenariusz jak z dwudziestolecia międzywojennego. Nie szukać wydumanych sojuszy nie wiadomo gdzie, tylko wśród bliskich krajów, mających podobne zagrożenia.
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2026. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.022