26 stycznia 2020, 02:25 / niedziela
Michał Mak stanowi zanikający w przyrodzie gatunek szybkiego skrzydłowego, co jest w stanie uwolnić sie spod opieki obrońcy, dograć piłkę do środka lub celnie i silnie strzelić. W Lechii dawał z siebie wszystko a jego potencjał nie zawsze był dobrze wykorzystywany. Niestety taka przebojowośc nie jest dobrze widziana przez obrońców. Przy takiej szybkości nie potrzeba brutalnego faulu, czasem wystarczy lekko wykręcić korpus zawodnika i kolano narażone jest na duże momenty skrętne. A jak do tego ma się inklinacje do kontuzji, to ... tak to wygląda. Życzę powodzenia w grze ( byle nie przeciw Lechii).