Vladyslav Lupashko musi odejść
strona 3/3
16 września 2026, 15:07 / środa
E…tam, nie tylko styl klasyczny jest dziś modny. Staroświecki przesąd, zwykły zabobon, bigoteria modowa. Owszem są ludzie zafiksowani na spodniach w kant, uznający tylko koszule z długim rękawem, garnitury w klasycznym kroju z wysokiej jakości materiałów, stonowane kolorystycznie krawaty czy noszący na nogach albo lakierki albo ewentualnie, od biedy, półbuty typu loafers. Nie każdego stać na ubieranie się w Paryżu, w Mediolanie czy Los Angeles, na zakup garderoby w luksusowych butikach albo na zamawianie ubrań haute couture u znanych projektantów. Od dawna w klubie cienko przędą, są zatory płatnicze, opóźnienia, krótko mówić nie przelewa się nikomu, sytuacja jest mocno kryzysowa i po prostu nie jest kolorowo, co się przekłada na poziom życia osób związanych z klubem i co zresztą potwierdził znany piłkarz mówiąc szczerze, że grał za darmo, czyli widocznie charytatywnie i rekreacyjnie. A tu tylko narzekania i krytyka. Trochę zrozumienia potrzeba. Nie każdy może być multimilionerem, nie każdego stać jest na to, by kupić pół miasta. Sądzić więc można, że skoro ogólnie nie jest dobrze, to i trenerowi się nie przelewa, a wybrano go przecież jako wariant oszczędnościowy, co ma swoje oczywiste konsekwencje. Trzeba też odpowiednio ustawić priorytety. Martwi bowiem w większym stopniu jednak kwestia konieczności ewentualnego dożywiania niż samej garderoby. Zresztą styl casual, rzekłbym nawet mocno poor casual, do którego składnia się trener niejako przymusowo ze względu na obiektywne okoliczności, od biedy mieści się w kanonach współczesnej mody. Niektórzy tak nie uważają, ale to zwykłe snoby. Całodzienna swobodna wygoda, luz mają swoich zadeklarowanych amatorów. Królują w tym stylu proste rozwiązania, jeansy, T-shirty, flanelowe koszule, wygodne sneakersy. Garściami czerpie on mody miejskiej, sportowej, młodzieżowej. Z drugiej jednak strony prawdą jest też to, że przychodzenie na stadion w dzień meczowy to zawsze święto, oficjalny mecz to podniosła uroczystość, jest równie ważny jak wizyta w kościele i jak niedzielna msza. Dla niektórych jeszcze ważniejszy. Jakby to wyglądało, gdyby ksiądz odprawiał nabożeństwo zamiast przyodziany w sutannę w obdartym dresie, a zebrani wierni ubrani byliby w kąpielowe stroje. Zgroza. Sodomia i gomoria. Może więc słuszne jest domaganie od trenera bardziej klasycznych krojów pasujących do rangi odświętnego wydarzenia. Ale tu również bez przesadyzmu. Nie trzeba od razu wymagać haute couture, wystarczy porządne prêt-à-porter. Ważne są też, o czym warto pamiętać, dodatki takie jak np. porządny zegarek, który w czasie konferencji prasowych podkreślałby status właściciela i robił robotę wizerunkową. I tu również trzeba zachować umiar, nie wymagajmy w tej trudnej sytuacji wyrobów wysokiego zegarmistrzostwa. Pośród mikrobrandów również znaleźć można ciekawe propozycje sikorów, dopełniające niejako całość.
18 września 2026, 12:49 / piątek
Fajnie , że sobie pogadaliśmy tu o nowych trendach w modzie :) . Pewnie nasz trener odnajdzie się w tym nowym środowisku jak mu nie pójdzie trenerka :).
Najwyższa pora aby założyć już wątek meczowy bo chyba jutro gramy mecz z Stalą ?
Do boju Lechia Gdańsk !!!
19 września 2026, 14:12 / sobota
Rozmawiacie o jego ubraniach,a może to jego talizman ,to ubieram jak wygrywam
19 września 2026, 14:49 / sobota
Nie szata zdobi człowieka 🙂
19 września 2026, 15:42 / sobota
Widać Lupaszko taki ma styl, nie będę więcej tego komentował, żałuję że zapomniałem o powiedzeniu swojego ojca, ,,..o gustach się nie dyskutuje..". Człowiek uczy się całe życie, a i tak umiera głupi. Dzisiaj dziękuję trenerowi i całemu sztabowi, bo zapewnili nam zajefajny weekend
23 września 2026, 11:22 / środa
Dziś jest wywiad z Łupaszką w onecie. Ma ktoś premium i może tu wkleić?
23 września 2026, 13:14 / środa
Maciej Kaliszuk: W ostatnim meczu wygraliście 7:1 ze Stalą Mielec. Ciężko było też przypuszczać, że tak zagracie w pierwszych tygodniach sezonu, gdy przegraliście dwa mecze po 0:3. Przed podjęciem pracy w Lechii nie miał pan wątpliwości? Klub spadł z ligi w wyniku kary nałożonej przez PZPN, kluczowi piłkarze szykowali się do odejścia, był zakaz transferowy.
Władysław Łupaszko (trener Lechii Gdańsk): Bardzo ciężko będzie znaleźć przypadek porównywalny do tego, co przeżyliśmy tutaj, i jeszcze raz znaleźć się w podobnej sytuacji. Było wiele trudnych rzeczy, wielu zawodników odeszło, a ci, którzy zostali, także chcieli odejść. Mogliśmy tylko czekać i słuchać ludzi w klubie, którzy mówili, że wszystko będzie dobrze i że przejdziemy przez ten etap. Przygotowywaliśmy się do sezonu w jednym składzie, a dwa dni przed meczem okazało się, że zakaz transferowy nie zostanie zniesiony i będziemy musieli brać zawodników z drużyny do lat 18. Potrenowali z nami na jednych zajęciach i następnego dnia wyszli w pierwszym składzie.
Polecamy także: Wielkie pieniądze dla Lechii Gdańsk. Zarobili na piłkarzu-buntowniku
Ostatecznie latem z Lechii odeszło aż 20 piłkarzy, a 13 przyszło. Trudno pracować z zespołem zbudowanym od nowa?
Tak, to całkiem nowa drużyna. Problem w tym, że nie przeszliśmy razem zgrupowania. Możliwości zawodników poznajemy w trakcie sezonu. W tym była największa trudność. Piłkarze również poznają nasz sposób gry i popełniają błędy już w trakcie sezonu. Nie było ich z nami podczas zgrupowania, kiedy mieliśmy po dwa treningi dziennie. Prowadziliśmy je dla zawodników, których dziś już z nami nie ma.
Miał pan nadzieję, że Bobcek, Mena, Żelizko lub inni piłkarze zostaną? Bo gdy sezon się zaczynał, ciągle byli piłkarzami Lechii.
Nie wiedzieliśmy, co z nimi będzie. Wiedziałem, że dla klubu może być lepiej, jeśli odejdą, i że dla nich samych również może to być dobry krok. Przyjmowałem sytuację taką, jaka była, i wiedziałem, że czas pokaże, co wydarzy się dalej. Sytuacja była nie tyle trudna, ile skomplikowana. Każdego dnia coś mogło się zmienić. Gdybym reagował na wszystko emocjonalnie, byłoby bardzo trudno. Trzeba było zachować spokój, zaakceptować rzeczy, na które nie mieliśmy wpływu, i skupić się na swojej pracy.
Wtedy nie miał pan obaw?
Miałem wiele obaw, zwłaszcza gdy ludzie z Polski i Ukrainy mówili, że już gdzieś podpisałem. Trzeba jednak zmieniać środowisko i wychodzić ze strefy komfortu, jeśli chce się zrobić krok naprzód i rozwijać. Przed podjęciem decyzji dużo rozmawiałem z właścicielami klubu. Wiedziałem o problemach z poprzedniego sezonu i chciałem zrozumieć, jak oni sami widzą tę sytuację. Powiedzieli mi otwarcie, że były problemy, ale również zapewnili, że zrobią wszystko, żeby je naprawić i ustabilizować klub. To było dla mnie bardzo ważne.
Zobaczyłem ludzi, którzy rozumieją sytuację i chcą ją zmienić. Oczywiście słyszałem wcześniej różne opinie o Lechii zarówno złe, jak i dobre. Ostatecznie musiałem sam ocenić ludzi, z którymi będę pracował. Zdecydowałem, że chcę im zaufać. Wiedziałem, że ten projekt będzie wymagający, ale widziałem też jego potencjał. To była świadoma decyzja.
W meczu ze Stalą grało tylko dwóch piłkarzy, którzy występowali w Lechii w zeszłym sezonie Tomasz Neugebauer i Tomasz Wójtowicz. Czy tych zmian musiało być aż tak dużo?
Po spadku często potrzebna jest nowa energia i zmiana dynamiki zespołu. Nie oznacza to jednak, że wszyscy zawodnicy z poprzedniego sezonu powinni odejść. Każdą sytuację trzeba oceniać indywidualnie pod kątem motywacji, profilu zawodnika i jego gotowości do nowego wyzwania.
W naszym przypadku duża przebudowa była potrzebna. Chcieliśmy stworzyć zespół z nową energią i zawodnikami, którzy są głodni rozwoju. Mamy bardzo młodą drużynę. Widzimy, że przyszli zawodnicy o odpowiedniej jakości, a nie trafili tutaj wyłącznie ze względu na wiek. Nie uważam, że zmian było za dużo. Były potrzebne. Szukaliśmy nowych piłkarzy i w jakimś stopniu udało nam się zrealizować nasze założenia, a w jakimś nie. Chcieliśmy jeszcze kilku rzeczy, ale sytuacja jest taka, jaka jest. Do zimy będziemy pracować w tym składzie.
W gronie nowych piłkarzy jest tylko trzech Polaków Alex Holewiński, Kacper Łopata i Jakub Adkonis; w meczu ze Stalą w pierwszym składzie grało tylko czterech polskich zawodników — Holewiński, Łopata, Wójtowicz i Neugebauer. Dlaczego tak mało?
Dział skautingu pracuje i przygotowuje opcje, które są dostępne. Nie patrzymy na narodowość czy wiek, tylko na jakość i profil zawodnika oraz na to, czy do nas pasuje. Obserwujemy rynek i sprawdzamy, kto może być dla nas interesujący. Liczy się jakość i profesjonalizm.
Co dalej z Rifetem Kapiciem, który został, choć chciał odejść? Ostatnio nie ma go nawet w kadrze meczowej.
Trzeba poczekać. Jeszcze przez niezbyt długi czas otwarte są okna transferowe na niektórych rynkach. Jeśli zostanie po zamknięciu tych okien, będziemy rozmawiać o tym, jak widzi swoją sytuację.
23 września 2026, 13:17 / środa
Liczy pan dalej na niego?
Kiepski to trener, jeśli nie wykorzystuje możliwości, jakie ma. Być może największa różnica między przeciętnym trenerem a trenerem na wysokim poziomie polega na tym, że ten drugi potrafi adaptować się do sytuacji i warunków. Dlatego tacy trenerzy potrafią odnosić sukcesy w różnych miejscach. Zawsze trzeba szukać najlepszego rozwiązania dla piłkarza. Jeśli mamy dobrego i zmotywowanego zawodnika, naszym zadaniem jest znaleźć sposób, by wykorzystać jego możliwości. Razem z klubem i piłkarzem będziemy szukać najlepszego rozwiązania dla wszystkich.
Jest pan rozczarowany jego podejściem? Na przykład Camilo Mena grał w I lidze, pomógł wam wygrać z Polonią Warszawa. Kapić zagrał jeden mecz, wypadł chyba niezbyt dobrze, kibice mieli do niego pretensje i od tej pory nie gra.
Był to bardzo trudny okres, brakowało nam ludzi. Chcieliśmy, żeby bardziej doświadczeni zawodnicy nam pomagali. Byli wtedy Wjunnik, Żelizko, Pljana. Niektórzy jednak nie mogli grać z różnych powodów zdrowotnych, fizycznych czy związanych z ich indywidualną sytuacją. Ja chciałem, żeby grali, ale sytuacja ułożyła się inaczej. Mogłem tylko wykonywać swoją pracę i nie tracić wiary.
W Lechii były problemy z pieniędzmi, dlatego był zakaz. Nie bał się pan tego?
Rozmawiałem z właścicielami klubu. Wiele osób mnie ostrzegało, polscy dziennikarze pytali, dlaczego zdecydowałem się tutaj przyjść. Wiedziałem o problemach z poprzedniego sezonu. Właściciele powiedzieli mi wprost, że chcą je naprawić i zrobią wszystko, żeby sytuację ustabilizować. To było dla mnie bardzo ważne. Środowisko, w którym pracujesz, ma ogromny wpływ na to, ile możesz dać drużynie. Kiedy widzisz wiarę, odpowiednie podejście i ludzi, którzy chcą działać, sam możesz dać więcej. Słyszałem wcześniej wiele złego, ale z drugiej strony również dobre rzeczy. Po rozmowach z właścicielami zdecydowałem, że chcę zaufać tej stronie.
Władysław Łupaszko o transferach Lechii
Lechia zrobiła jak na pierwszą ligę duże transfery. Według Transfermarktu wydała ponad cztery mln euro na nowych zawodników. W Polsce kluby pierwszej ligi nie wydawały takich kwot. Oczywiście to też efekt tego, że zarobiła ponad 15 mln na sprzedaży głównie Tomasa Bobcka i w mniejszym stopniu Iwana Żelizki.
Wiele z tych transferów to wypożyczenia z opcją wykupu. Dużą umiejętnością naszych właścicieli i działu sportowego jest znajdowanie zawodników w momencie, w którym ich potencjał może być większy niż ich aktualna pozycja na rynku. Szukamy jakości, odpowiedniego profilu i możliwości dalszego rozwoju. Wartości podawane przez Transfermarkt są orientacyjne i nie zawsze odzwierciedlają rzeczywiste warunki transakcji. Dlatego nie chciałbym komentować konkretnych kwot. Najważniejsze jest dla mnie to, jaką jakość zawodnik może dać drużynie i jak może się tutaj rozwinąć.
W Lechii w przeszłości często były problemy z płatnościami na czas. Nie ma pan takich kłopotów?
Wszystko dostajemy na czas, nie ma opóźnień. Wszystko jest stabilne. Planujemy pracę nad tym, jak poprawiać bazę w klubie wszystko jest w porządku. Mamy potencjał, by stworzyć piłkarzom jak najlepsze warunki.
Jaki jest cel na ten sezon? Liczy się tylko powrót do Ekstraklasy? Czy będzie trudno z nowym zespołem?
W takim klubie jak Lechia ambicje zawsze muszą być wysokie. Jednocześnie trzeba pamiętać, w jakiej sytuacji przystępowaliśmy do sezonu i że budujemy praktycznie nowy zespół. Nie chcę składać deklaracji bez pokrycia musimy potwierdzać nasze ambicje codzienną pracą. Chcemy rozwijać się z meczu na mecz i zbudować drużynę, która będzie gotowa walczyć o najwyższe cele.
Czy uważa pan, że polska pierwsza liga, czyli drugi poziom rozgrywkowy, to dla Ukraińców z najwyższej klasy rozgrywkowej ciekawy kierunek? Od początku wojny w pana ojczyźnie poziom spadł, a pieniędzy pewnie jest mniej niż przed kilkoma laty.
Nie można mówić o ukraińskim futbolu, nie patrząc na niego kompleksowo. Bez kibiców na trybunach nie wygląda to jak prawdziwy futbol. Mamy wielkie problemy. W każdej kolejce albo nie da się rozegrać jakiegoś meczu, albo spotkanie trwa sześć godzin. Jest bardzo trudno.
W Polsce pierwsza liga to dobre miejsce, żeby się rozwijać. Po pierwsze, całkowicie wychodzi się ze strefy komfortu. Gdy namawiałem Artura Szacha, powiedziałem mu, że jeśli chce grać w Europie, trudno znaleźć lepsze miejsce na pierwszy krok. Przychodzisz do nowego środowiska, do innego kraju to bardzo ważne. Trener cię zna i potrafi jasno wyjaśnić, czego od ciebie oczekuje. Beskorowajnyj ma więcej doświadczenia, bo już grał za granicą, ale dla Szacha było to bardzo ważne. Liczę, że jego przykład pokaże, że jeśli młody zawodnik chce się rozwijać, powinien być gotowy na taki ruch. Jest takie powiedzenie: jeśli idziesz tam, gdzie jest niekomfortowo, prawdopodobnie zmierzasz we właściwym kierunku. Jeśli idziesz tam, gdzie jest spokojnie i wygodnie, być może stoisz w miejscu. Odpowiadając na pytanie: pierwsza liga to bardzo dobre miejsce dla ukraińskich piłkarzy.
23 września 2026, 13:22 / środa
Polacy w pierwszym roku wojny mocno pomagali Ukraińcom. Teraz jednak, nie wiem, na ile jest pan świadomy, stosunek do Ukraińców się zmienił. Jak pan się czuje?
W Polsce czuję się bardzo dobrze. Chcę podziękować Polakom za ogromną pomoc, której udzielili Ukrainie i nadal udzielają. Wiem, że w każdym społeczeństwie mogą pojawiać się różne emocje i różne punkty widzenia to naturalne. Ale faktem jest, że Polska wniosła ogromny wkład w pomoc Ukrainie. Wielu Ukraińców otrzymało tutaj wsparcie w najtrudniejszych momentach swojego życia i tego nie można zapomnieć. Pomoc humanitarna była dla wielu rodzin realnym ratunkiem. Ja osobiście spotykam się w Polsce z dużą życzliwością i bardzo to doceniam.
Chce pan tu zostać na dłużej? Czy myśli pan może o Zachodzie, a może o powrocie do ojczyzny?
Bardzo dobrze czuję się w Gdańsku i w Lechii. To wyjątkowe miasto i klub z dużym potencjałem. Dzisiaj cała moja uwaga koncentruje się na pracy z drużyną i na tym, co możemy tutaj zbudować. Oczywiście jako trener chcę cały czas się rozwijać, ale nie planuję kolejnych kroków kosztem obecnej pracy. Życie pokaże, co będzie dalej.
A co pana zdziwiło w Polsce?
To, o czym trochę zapomnieliśmy w Ukrainie to atmosfera na stadionach i ogromna miłość do futbolu. Nie tylko w Ekstraklasie, ale również w pierwszej lidze widać, jak ważna jest piłka dla ludzi i jak bardzo są przywiązani do swoich klubów. Zwróciłem też uwagę na poziom sędziowania. Arbitrzy pozwalają na więcej kontaktu fizycznego, nie przerywają gry przy każdym starciu. Dzięki temu mecze mają większą intensywność i lepszą dynamikę. Podoba mi się takie podejście pozwala zawodnikom walczyć, ale jednocześnie wymaga od sędziów konsekwencji. Uważam, że pod tym względem ukraiński futbol może wiele nauczyć się od Polski. Powinniśmy pozwalać na więcej uczciwej walki i podnosić standardy prowadzenia meczów. W takich kwestiach nie powinno być kompromisów.
23 września 2026, 19:40 / środa
Thorin77, dzięki brachu
23 września 2026, 20:02 / środa
Cała przyjemność po mojej stronie. Jak ktoś zauważy, że jest druga część to też ogarnę. Pozdrawiam.
23 września 2026, 20:19 / środa
dzięki!!
24 września 2026, 12:44 / czwartek
Nie jestem przekonany, czy dobrym pomysłem jest przywracanie Kapicia. Mam wrażenie, że już "ukształtował się" środek pola bez niego, nie jest nam do niczego potrzebny, a zresztą nawet jeżeli zostanie przywrócony - to nie mam pewności, czy będzie wystarczająco zmotywowany aby dawać z siebie wszystko na boisko, czy nie będzie mu zależało tylko na przebimbaniu czasu do następnego okienka, albo do końca negocjacji nad rozwiązaniem kontraktu.
Jego miejsce do czasu rozwiązania umowy jest w Parku Reagana, niech tam trenuje indywidualnie.
25 września 2026, 13:04 / piątek
Nie zgadzam się z tym kompletnie. To dobry piłkarz jak na I ligę i z ważnym kontraktem. Skoro mu trzeba i tak płacić, musi on być przygotowany do gry. W jego dobrze pojętym własnym interesie, również pod kątem przyszłego transferu korzystnego także dla klubu, jest to, by był on w stanie walczyć o skład, by był w formie, był pożytecznym dla drużyny, w dyspozycji trenera. Będą kartki, kontuzje, gra w PP, wymuszone zmiany. Skład nie jest szeroki. Nie powinno się go skreślać od razu, dawać mu wolne, a jednocześnie płacić mu kupę forsy za nic. Nie musi być ulubieńcem trybun, by sportowo przydać się zespołowi. Natomiast powinien on najpierw sam swoją postawą na treningu, a potem ew. na boisku udowodnić, że zasługuje na szansę.
25 września 2026, 13:08 / piątek
Oczywiście jak ktoś będzie go chciał wziąć za dobrą kasę, to trzeba go sprzedać i skończyć temat. Jeśli jednak nie odejdzie, nie można ot tak machnąć na niego ręką, a jednocześnie płacić mu kupę kasy za bieganie po parku Reagana.
25 września 2026, 13:39 / piątek
Tu muszę się zgodzić mimo wszystko nie stać nas na to żeby płacić nawet minimalny kontrakt kopaczowi, żeby ten siedział i pierdział w stołek. Moim zdaniem jak go nikt nie wykupi to powinien normalnie trenować i walczyć o pierwszy skład. Bez żadnych kapitanów czy innych przywilejów tylko jak każdy inny piłkarz, który ma zapierdalać dla dobra klubu. Jednocześnie wypadałoby by aby teraz mordę otworzył i po męsku powiedział przepraszam ( bo wiadomo, że w emocjach to nie jeden chlapną co mu ślina na język przyniosła.
Inna sprawa, że w przypadku 1 ligi to kolejny piłkarz z paszportem spoza uni więc w jakiejkolwiek formie będzie to ciężko go byłoby wkomponować do pierwszej 11 - ale na puchar czemu by nie powiększać kadry jak tylko się da.
Tak czy inaczej z naszym zarządzaniem i tak bardziej wierzę w to, że jak go gdzieś nie oddadzą to będzie siedział do zimy na trybunach, także nie wiem czy faktycznie jest jakikolwiek temat aby kapeć w ogóle jeszcze kiedykolwiek miał dla nas zagrać.
25 września 2026, 14:05 / piątek
Jak go nie opchną do Emiratów (a mają na to jeszcze ze 3 dni) to prędzej wydaje mi się że zwyczajnie rozwiążą z nim kontrakt
25 września 2026, 14:29 / piątek
Ok, Ale jak się nie zgodzi na rozwiązanie umowy, to trzeba będzie mu płacić. Wtedy ma zapierdalać na treningach bez łaski i być gotowy do gry w każdej chwili, jak będzie taka kadrowa potrzeba.
25 września 2026, 14:48 / piątek
Tak i za miesiąc ponownie stwierdzi, że mu mało płacą i zacznie buntować kolejnych piłkarzy. Zgniły owoc trzeba oddzielać od zdrowych bo zaraża. On już u nas pograł i niech biega po parku. Śmierdziel i tyle. Kapić co? WYPIERDALAJ.
25 września 2026, 17:06 / piątek
Trudno się nie zgodzić z żadną ze stron, aspekt finansowy jest ważny, zwłaszcza, że Bayernem nie jesteśmy, a i tam oglądają każde euro za nim je wydadzą. Jednak czy finanse mają wszystko przysłonić? Jak dla mnie nie chcę go oglądać w koszulce Lechii, a jak by jeszcze zaczął znowu całować herb, to już nie ręczę za siebie i gość poczułby twardą i ciężką łapę budowlańca i drwala na pysku. Ale to jest moje skromne zdanie, piszący pod kątem finansów też mają dobre argumenty.
25 września 2026, 17:37 / piątek
Napluł Wam w twarz i udajecie że deszcz pada? W tej drużynie nie ma dla niego miejsca. I nie pasuje do stylu gry ze swoimi kółeczkami i zwalnianiem gry. Rozpierdoli szatnię bo to jebany płaczek jest...
25 września 2026, 18:02 / piątek
W myśl powiedzenia, że kropla drąży skałę, to trzeba się poważnie zastanowić nad słowami d.g. i rynia. Że ,,el capitan" Lechię ma w dupie już pokazał, że jest niebezpieczny też pokazał, patrząc że w szatni co jeden to młodszy i mniej doświadczony, to wpuszczenie go może skończyć się nie powetowanymi szkodami ( np. dziwna niemoc najlepszych piłkarzy w najważniejszym momencie sezonu)
25 września 2026, 19:03 / piątek
Gość miał wszystko i spierdolił to na własne życzenie. Jasne każdemu zdarza się coś chlapnąć i powiedzieć bez sensu, ale wystarczy zwykłe przepraszam, emocje wzięły górę cokolwiek. Wyjebał się totalnie nawet na zajęcie jakiegoś stanowiska. Już kiedyś to pisałem ma zapierdalać sam po plaży a jeśli będzie trzeba to ja się dorzucę miesięcznie do jego kontraktu. Z Khlanem sobie może kurwa kawę pić ten też pierdoli różne rzeczy a potem, że tak tylko powiedział bo coś tam coś tam. Kapic nie ma prawa więcej wystąpić z naszej koszulce koniec kurwa kropka. Swoją drogą on grał za darmo to co my mamy mu płacić?
25 września 2026, 21:03 / piątek
Dzisiaj Jan Urban w swetrze a'la Łupaszko... Czy to już jakiś trend, czy wsparcie naszego trenera?
26 września 2026, 09:37 / sobota
Czyta nasze forum i po złości nam robi, nigdy za nim nie przepadałem.
27 września 2026, 18:50 / niedziela
Też uważam, że b. kapitana należy objąć ścisłym kordonem sanitarnym. Sam sobie nagrabił. Generalnie polecałbym dla niego trening biegowy po plaży z obciążeniem na plecach. Ponoć piękne są wschody słońca. Dla niego niemal same zalety, względem zespołu powinna być wymagana pełna separacja. Trzeba chronić tych chłopaków przed degrengoladą. Tak długo, jak się da. Zgadzam się z @d.g, że te kółeczka nie pasują do preferowanego obecnie stylu gry, a z którym to wiążę duże nadzieje. Oczywiście, jak nas przeciwnicy rozpracują i wymyślą skuteczne antidotum, to sprawa się może rypnąć, ale i tak niech tworzą nową historię. Oby z regularnym płaceniem, bo wówczas takich Kapiczów będzie więcej. To normalne.
27 września 2026, 19:03 / niedziela
A teraz bardziej adekwatnie do tytułu wątku.
Pod tym linkem o trenerze w PSp
odnośnik
28 września 2026, 11:01 / poniedziałek
Rifleta nie ma w kadrze na obóz więc myślę, że na tym nasze dyskusje mogą się skończyć.
Chyba każdy z nas pożegna go bez żalu i teraz rozwiązać z nim kontrakt i pozbyć się z klubu
28 września 2026, 11:41 / poniedziałek
Rzeczywiście, on już chyba wcześniej wykazywał toksyczne tendencje do podburzania kolegów z zespołu i psucia szatni. Może i racja, że lepiej byłoby, aby szybciej odszedł i ktoś przejął wypłatę wynagrodzeń dla niego, nawet tych darmowych. Cóż, jak mawiała Mariolka z Czterdziestolatka o swoich byłych narzeczonych, z którymi się rozstawała szybko i często "mała strata, krótki żal". Do niego jak ulał pasuje to powiedzenie. Byłby to wprawdzie piłkarz niezły na I ligę, ale na szczęście mamy teraz lepszych, chętnych do gry i, mam nadzieję, mniej grymaśnych.
28 września 2026, 12:11 / poniedziałek
chore prawo... bo dlaczego takiego zdrajcę i cwaniaka mamy puścić za darmo?! to on powinien kary płacić bo nie chce wykonywać pracę a pensje dostaję.
28 września 2026, 14:40 / poniedziałek
niech w dni meczowe podaje piłki z małolatami, albo niech biega przebrany za lwa po stadionie.