|
Podstrony:
|
M. Szulik: Twierdza Gdańsk wciąż niezdobyta
3 września 2006
- Straciliśmy dwa punkty, zyskaliśmy jeden. Zabrakło nam trochę szczęścia - stwierdził po meczu z Polonią Bytom rozgrywający Lechii, Marcin Szulik.
- Ocenię mecz w ten sposób: na pewno nasza gra nie schodzi poniżej pewnego poziomu. I to z pewnością widać. Jest duża wymienność funkcji, jest dużo gry z pierwszej piłki, dużo akcji przyspieszanych. Z tego kibice mogą być zadowoleni - powiedział 29-letni piłkarz.
- Dzisiaj brakowało nam szczęścia pod bramką przeciwnika. Było kilka sytuacji, które powinniśmy zakończyć bramką. Troszkę szczęścia mieli przeciwnicy i bramkarz. Nam go zabrakło. Straciliśmy dwa punkty, zyskaliśmy jeden. Żaden zespół grający u siebie nie może być z tego zadowolony. Pocieszeniem może być jedynie to, że twierdza Gdańsk nie została zdobyta. I ciągniemy tę dobrą passę dalej - optymistycznie ocenił Szulik.
- Na pewno mecz zremisowany nas nie tyle podłamał w psychice, co zszokował. Ale przed nami kolejne spotkanie wyjazdowe i gramy dalej. Taka jest prawda. W każdym spotkaniu walczy się o trzy punkty, o byt. Myślę, że Lechia ma swoje ambicje i zespół, który chce grać i wygrywać - powiedział popularny "Szulo".
- Zgadzam się z trenerem Borkowskim, że Polonia bardzo dobrze grała w defensywie, ale myślę, że na każdy zespół jest lekarstwo. W sobotę pod bramką zabrakło nam nieco szczęścia - Grzesiowi Królowi, Piotrkowi Wiśniewskiemu. Zabrakło nam szczęścia, aby skończyć jedną, dwie akcje i wynik byłby całkiem inny. Na pewno graliśmy z zespołem dobrze zorganizowanym, ale na każdego rywala jest recepta - ocenił Marcin Szulik.
(ks / lechia.gda.pl)
3 września 2006, 12:00
|